Zaklęci (Graham Masterton)
Graham Masterton to obok Stephena Kinga i Deana Koontza jeden z najbardziej znanych twórców horrorów. Napisał ich już ponad pięćdziesiąt. „Zaklęci” to jedna z jego wcześniejszych książek, nie ma więc obaw o to, że okaże się wtórna czy nieświeża – powstała bowiem w okresie, kiedy Masterton miał jeszcze młodzieńczą energię i zapał.
Jack Reed, zupełnie zwyczajny, normalny człowiek, mający nudną pracę, żonę i syna, pewnego dnia odkrywa coś, co wywraca jego poukładane życie do góry nogami. Podczas powrotu z pracy całkiem przypadkowo natrafia na opuszczony budynek. Porażony jego dziwnym pięknem, postanawia rzucić dotychczasową pracę i zainwestować czas i pieniądze w przywrócenie budynkowi dawnej świetności. Jack pragnie zrobić z niego luksusowy hotel – rozkład pomieszczeń i duża liczba pokojów sprawia, że nie wydaje się to być trudnym zadaniem. Wkrótce jednak przyszły hotel okazuje się czymś zupełnie innym, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka... Dlaczego pokoje nie mają od wewnątrz klamek? Czemu żaden z posągów nie ma oczu? Dlaczego ze ścian wydobywają się tajemnicze odgłosy? Dodatkowo syn Jacka znika w nim w tajemniczych okolicznościach...
Jak na horror przystało, w „Zaklętych” nie brakuje opisów zbrodni. Są one bardzo obrazowe i dosłowne, niemalże czuć zapach krwi, słychać dźwięki łamanych kości. Zdanie „miednica pękła z odgłosem przypominającym talerz łamany pod poduszką” jest chyba dobrym przykładem. Nieco bardziej wrażliwi czytelnicy mogą poczuć się nieswojo w pewnych momentach, jednak osoby wychowane na horrorach powinny docenić plastyczność scen.
Masterton nie jest niestety mistrzem tworzenia przekonujących postaci. Jack, jego syn, asystentka Karen, ksiądz – są to osoby dość przeciętne, nie zapadają wyjątkowo w pamięć. Wyjątkiem jest tu główny antagonista, Quintus Miller – nie chcę psuć czytelnikom przyjemności z lektury, więc wspomnę tylko, że zarówno jego wygląd (znakomity tatuaż), jak i psychika (delikatnie mówiąc – lekko pokręcona) sprawiają, że nie sposób o nim zapomnieć po odłożeniu książki.
Jedyna rzecz, do której mam naprawdę duże zastrzeżenia, to streszczenie umieszczone na tylnej stronie okładki – zdradza dość sporą część fabuły. Do mniej więcej połowy książki wiadomo, co będzie się działo. Szkoda, bo autor naprawdę sprawnie budował napięcie i lektura byłaby znacznie przyjemniejsza, gdyby czytelnik nie wiedział, co go czeka. Tak więc polecam nie przyglądać się tyłowi okładki, bo radość z lektury jest znacznie mniejsza, gdy z góry wiadomo, że „to ogrodnik zabił”.
Tłumaczenie jest dużo lepsze niż w poprzednim wydaniu. Wiele błędów zostało poprawionych, całość czyta się o wiele lepiej. O samym wydaniu można powiedzieć wiele dobrego, papier jest porządny, czcionka czytelna i wystarczająco duża, literówek nie wyłapałam. Emblemat na okładce jest tłoczony, a sama okładka pasuje do reszty ksiażek Mastertona z tej serii, co sprawia, że ładnie prezentują się obok siebie na półce.
Komu mogę polecić lekturę? Przede wszystkim fanom horrorów – nie zawiodą się. Klimat starego psychiatryka, krwawych, druidzkich rytuałów, grozy, nienazwanego zła, odkrywania tajemnic z pewnością przypadnie im do gustu. Także zakończenie, dalekie od „wszyscy żyli długo i szczęśliwie” może się spodobać – tutaj nie ma herosów typu Rambo, którzy z największych zagrożeń potrafią wyjść bez szwanku, z nietkniętą psychiką. Zetknięcie z Zaklętymi pozostawia ślad...
Gosia "Firewarrior" Stopińska
dziękujemy Wydawnictwu Albatros.

Autor: Graham Masterton
Tytuł: Zaklęci
Tłumaczenie: Paweł Wieczorek
Data wydania: 2010
Wydawnictwo: Albatros
ISBN: 978-83-7659-241-1
Liczba stron: 416
Wymiary: 12.5 x 19.5 cm
Cena: 29,99 zł


















































