Zima mej duszy (Marcin Pągowski)
Zima mej duszy to literacki debiut Marcina Pągowskiego. Poprzez swój klimat jest idealną pozycją na deszczowe wieczory – potrafi oderwać czytelnika od szarej, jesiennej rzeczywistości i przenieść w świat pełen magii, potworów oraz przygód.
Dzieło zostało podzielone na cztery części – trzy z nich to opowiadania, natomiast ostatni element, pod tytułem Appendi, składa się z fragmentów ksiąg i manuskryptów ocalałych z pożaru biblioteki w Altheimburgu. Znajdziemy tutaj kilka zdań z Kroniki opactwa w Augheim, relacje Mistrza Martinusa czy traktat o ogrodach niejakiego Lewellenusa z Aktalii. Rozdział ten to swego rodzaju dodatek do książki – ciekawostka, która przybliża nam świat przedstawiony, jego wierzenia i dziwy. Jak już wspomniałam, w skład tego zbioru wchodzą również trzy opowiadania. Ich bohaterem jest Hedaard – silny i dobrze wyszkolony wojak, który uwielbia pakować się w tarapaty, lubi niebezpieczne przygody i nigdzie nie zagrzewa długo miejsca. Nieźle włada mieczem, jest przebiegły i niestraszny mu żaden potwór. Cóż, kiedy ktoś rodzi się nieśmiertelny i ma na pieńku z samym Bogiem, stwory nocy nie stanowią dla niego dużego zagrożenia. Nie mówiąc już o zwykłych zjadaczach chleba – ludziach. Hedaard to typowy samotnik, zapewne z powodu swego sarkastycznego poczucia humoru. Bohater jest dość charakterystyczny – nie da się go zaszufladkować ani przyporządkować do jednego typu postaci, gdyż zmienia się w zależności od sytuacji, w jakiej się znajdzie – raz spokojny, w innym momencie nieobliczalny. Nuda przy nim nie grozi. Niestety, inne osoby przy Hedaardzie wydają się trochę blade – wprawdzie nie można im zarzucić nijakości i bycia papierowymi, ale widać, że stanowią tylko tło dla głównego bohatera.
Pierwsze z opowiadań – Zima mej duszy – rozgrywa się w gospodzie "Pod Złym Psem" w noc odprawiania Dziadów. Jest to najważniejsza minipowieść cyklu, gdyż to właśnie w niej Hedaard dowiaduje się o własnej przeszłości – o swoich zbrodniach i tym, kim jest. Bardzo ciekawym wątkiem są wspomniane Dziady, czyli biesiada umarłych, podczas której guślarz (osoba kierująca obrządkiem) wzywa zbłąkane dusze martwych, by pomóc im przejść po śmierci na drugą stronę. Kto czytał utwory Adama Mickiewicza, ten wie, jak to mniej więcej wygląda. Równie ciekawe jest przedstawienie nowej wizji tego, kim był syn Stwórcy oraz motywu buntu dziecka przeciwko ojcu.
Drugie opowiadanie to Audovera – mały powrót do przeszłości głównego bohatera. Dzięki tej podróży dowiadujemy się paru zaskakujących informacji o postaci, jej charakterze i przygodach, które ją spotkały. Akcja minipowieści dzieje się o wiele wcześniej, niż ta z Zimy mej duszy.
Cena ułudy, według mnie najlepsza z historii przedstawionych w książce, dotyczy próby rozwikłania pewnego morderstwa. Bohater staje przed trudnym zadaniem, z którym musi sobie poradzić. Nieoczekiwane zwroty akcji, ciekawe prowadzenie zdarzeń – to wszystko dodaje opowiadaniu pewnego smaczku i sprawia, że chce się je czytać.
Cały zbiór to dobrze skonstruowane historie. Wartka akcja, rewelacyjne opisy walk i duża wiedza autora, którą możemy zaobserwować podczas czytania o przebiegu Dziadów, sprawiają, że książka wciąga i trzyma w napięciu do ostatniej strony.
Małe "ale" mam do świata przedstawionego. Został skonstruowany prawidłowo – wszystko znajduje się na swoim miejscu – jednak nie jest ani nowatorski, ani wciągający. To już gdzieś wcześniej było. Nie wnosi niczego nowego do świadomości czytelnika. Jest małą kalką uniwersów stworzonych wcześniej przez innych pisarzy – miejsca, tło – to wszystko już skądś znamy. Na szczęście bogate i wyczerpujące opisy, ich spójność z dialogami oraz łatwość, z jaką autor żongluje słowem, w jakimś stopniu przyćmiewają braki w kwestii tworzenia świata przedstawionego.
Język utworu – stylizowany na staropolski – nie ułatwia czytania. O ile przez wszelkiego rodzaju opisy odbiorca po prostu przepływa, to dla większości schody zaczynają się przy dialogach, które są właśnie STYLIZOWANE.
Jeżeli chodzi o korektę – wprawdzie można natknąć się na pewne interpunkcyjne niedociągnięcia, ale nie jest ich w tekście dużo. Nie zauważyłam żadnych literówek czy błędów stylistycznych.
Wydawnictwo Fabryka Słów słynie z rewelacyjnych grafik – wszystko jest w nich dopracowane do ostatniej kreski. Zarówno okładka, jak i zdobienia wewnątrz książek są wykonane po mistrzowsku – przyciągają i zachwycają. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Perfekcyjne ryciny pierwszych stron opowiadań, a do tego sama obwoluta, na której dominują czerń, biel, czerwień i błękit. Widać na niej głównego bohatera i jedną z jego licznych towarzyszek.
Zima mej duszy to książka, która spodoba się fanom twórczości Jacka Piekary, Andrzeja Pilipiuka czy Jacka Komudy. Trzeba mieć trochę cierpliwości i samozaparcia, żeby doczytać te historie do końca, ale warto to zrobić, bo opowiadania są dobre. Może nie rewelacyjne, ale warte uwagi.
Monika "Katriona" Doerre
dziękujemy Wydawnictwu Fabryka Słów.

autor: Marcin Pągowski
tytuł: Zima mej duszy
język oryginału: polski
wydawnictwo: Fabryka Słów
data wydania: 2011
miejsce wydania: Lublin
oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7574-364-7
liczba stron: 328


















































Odpowiedzi
No i w sumie nie dowiedziałam
No i w sumie nie dowiedziałam się czy tę książkę warto przeczytać...
Jak nie:)? Cytuję: "Zima mej
Jak nie:)?
Cytuję:
"Zima mej duszy to książka, która spodoba się fanom twórczości Jacka Piekary, Andrzeja Pilipiuka czy Jacka Komudy. Trzeba mieć trochę cierpliwości i samozaparcia, żeby doczytać te historie do końca, ale warto to zrobić, bo opowiadania są dobre. Może nie rewelacyjne, ale warte uwagi".
Warto. A co do świata
Warto. A co do świata przedstawionego to ja nie wiem, czego chce od niego autorka recenzji? Zielonego nieba i drzew rosnących korzeniami do góry? Świat, w którym syn boży mówi NIE i zastępuje go boża córka to mało? Równie dobrze można zatem powiedzieć tak o większości fantasy i SF wyjąwszy tylko takie ewenementy jak np. Xanth.
Będę musiała wreszcie znaleźć
Będę musiała wreszcie znaleźć czas i przeczytać tę książkę. Aż mnie korci, żeby wyrazić własną opinię ;)
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Autorka chce - czegoś nowego,
Autorka chce - czegoś nowego, zero nudy i bezbarwności:)
No to własnie dostała coś
No to własnie dostała coś nowego. :)
Jak dla mnie to nie za
Jak dla mnie to nie za bardzo:)
Zaintrygowałaś mnie.
Zaintrygowałaś mnie. Rozumiem, że w co drugiej książce fantasy masz zbuntowanego syna bożego i siostrę, która przejęła jego rolę? ;)
I w takim razie już nie wiem naprawdę po tej recencji, czy książka Ci się podobała, czy nie. Posiłkuję się zatem innymi recenzjami Twojego autorstwa i skonfundowany jestem jeszcze bardziej. Bo w książkach owych nie ma niczego nowego odnośnie świata i jego konstrukcji, a nie narzekasz na nie. Niestety nie wiem, jakie według Ciebie są najlepsze książki w gatunku, bo albom slepy, albo nie ma ich w Twoim profilu - i znów - tym bardziej trudno mi wyrobić sobie opinię.
A mnie oboje coraz mocniej
A mnie oboje coraz mocniej przekonujecie, że powinnam tę książkę przeczytać i napisać własną recenzję :D
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Naczytałam się Piekary i
Naczytałam się Piekary i innych nowych wizji Boga, Jezusa itp. Seriale i filmy - to samo. Przyznaję - kobiety jeszcze nie było, ale mnie to nie wystarcza. Zresztą, to moja opinia - każdy może mieć swoją:)
Co do innych - w każdej jest coś nowego albo nowatorskiego.
A jeżeli masz problem ze stwierdzeniem czy całość mi się podobała, czy nie, podpowiem - jest warta przeczytania, ale nie rewelacyjna.
Cytuję:
"Cały zbiór to dobrze skonstruowane historie. Wartka akcja, rewelacyjne opisy walk i duża wiedza autora, którą możemy zaobserwować podczas czytania o przebiegu Dziadów, sprawiają, że książka wciąga i trzyma w napięciu do ostatniej strony."
Dzięki. Czyli uważasz, że
Dzięki. Czyli uważasz, że warto, jak ja. ;)
A co do tych wizji Boga, dyskusja zawsze kończy się na ich mnogości, a gdy przychodzi do wymieniania, pada nazwisko Piekary, pozostałe zaś kryją się zawsze pod "itp." Możesz to itp. rozwinąć?
Przeczytać warto, bo są to
Przeczytać warto, bo są to ciekawe opowiadania. Zwłaszcza to ostatnie.
Kossakowska
Ćwiek
Pullman:)
Wprawdzie wątek Boga nie jest tam tak silnie zarysowany (może bardziej w Kossakowskiej), ale jednak występuje:)
Eee, to złe porównania. O ile
Eee, to złe porównania. O ile Piekara, zgodzę się, wychodzi od podobnego pomysłu "co by było gdyby", to wszystkie pozostałe są zupełnie inne. Ale nadal, trzy nazwiska to nie mnogość. :)
Ja nie pisałam nigdzie o
Ja nie pisałam nigdzie o mnogości:) Może nie jest taka wizja Boga jak u Piekary, ale jednak też i nie taka, jak w Biblii:)
No nie pisałaś o mnogości,
No nie pisałaś o mnogości, ale napisałaś, że tych wizji się naczytałaś co mnogość sugeruje. :P ;)
U Piekary;p a On ma tego
U Piekary;p a On ma tego trochę:D
No ale wracamy do punktu
No ale wracamy do punktu wyjścia: podobne założenie wstępne "co by było gdyby historia naszej religii potoczyła się inaczej?", a potem wszystko zupełnie inne. :P
Mnie chodziło o wizje Boga -
Mnie chodziło o wizje Boga - ogólnie, wszelkie odstępstwa od realnie przyjętej. U Piekary jest taka, jak prawie w powyższym tekście, dlatego pomysł (poza kobietą) nie jest innowacyjny. Choć już nawet kobieta Zbawiciel jest mi skądś znana, tylko nie podam dokładnej bibliografii w tym wypadku akurat.:)
"Mnie chodziło o wizje Boga -
"Mnie chodziło o wizje Boga - ogólnie, wszelkie odstępstwa od realnie przyjętej."
Realnie przyjętej przez kogo? I czy... REALNIE to jest właściwe słowo w stosunku do jakiejkolwiek mitologii?
"Choć już nawet kobieta Zbawiciel jest mi skądś znana, tylko nie podam dokładnej bibliografii w tym wypadku akurat.:)"
http://www.efantastyka.pl/opowiadania_dla_doroslych_bo_bog_jest_kobieta_...
Może stąd?
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Realną w
Realną w chrześcijaństwie:)
Nie, artykułów Vivaldiego nie czytałam - jeszcze:D
A Grzegorz Drukarczyk i
A Grzegorz Drukarczyk i "Zabijcie odkupiciela"? albo "Paradoks Leibniza" Alexandra Brajdaka? Sergio Kokis "Mistrz gry"? A z bardziej fantasy i mniej wymagających, nieco innych wizji - cykl Porta Coeli Susany Vallejo?
Tutaj wszędzie wątki mesjanistyczno-jezusowe też się pojawiają, każdy z nich ugryziony z innej strony, ale jednak. Jakbym dłużej pomyślała, pewnie bym więcej tego znalazła.
Tylko pytanie: czy to, że pojawia się podobny wątek, podobna tematyka przewodnia, już musi trącić nudą? Nie wiem na razie jak w "Zimie mej duszy", bo leży na półce i jeszcze nie zdążyłam do niej usiąść, ale jeżeli temat ugryziono od innej strony niż w pozostałych dziełach, to może być równie ciekawy, co zupełnie nowy.
A w każdym z wyżej wymienionych, z Piekarą włącznie, podejście do tematu jest jednak inne.
Zresztą... ja już kiedyś napisałam felieton, w którym dałam wyraz mojemu zniesmaczeniu jęczeniem czytelników, że "nic nowego" i mojej alergii na słowa "wtórność", "odgrzewany kotlet" itp. Są zdecydowanie nadużywane.
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
No właśnie mnie zadziwł ten
No właśnie mnie zadziwł ten zarzut o brak nowatorskości ze strony Katriony, podczas gdy innym recenzowanym książkom, w mojej opinii wtórnym, takich zarzutów nie stawia. Wszystko to jest chyba kwsestia tego, czego się od literatury oczekuje? No i oczywiście dochodzi jeszcze "filtr osobniczy" - jednemu się podobają elfy, innemu pasikoniki.
Lorelay, możesz rzucić linkiem do tego artykułu? Chętnie się zapoznam.
Masz rację - zależy od
Masz rację - zależy od upodobań. To nie jest po prostu moim, ale to nie znaczy, że skreślam książki o takiej tematyce.
Hehe, to brzmi trochę tak
Hehe, to brzmi trochę tak jakbym ja skrytykowała książkę dlatego, że autor wymyślił sobie świat (i dobrze go skonstrułołał!), w którym Odyn hoduje wiewiórki i sikorki, Freya jest dziewicą, a Thor ma kompleks niższości ;P
Ale rozumiem z drugiej strony, że jakaś tematyka może Cię nudzić, tak jak mnie np. inwazje kosmitów czy tematyka "potolkienowska".
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Okropny zarzut, ja tutaj nie
Okropny zarzut, ja tutaj nie skrytykowałam;p Znalazłam zarzut, który według mnie jest, a tak to nie jest to negatywna recenzja:D
No ok, ok. Ale od początku
No ok, ok. Ale od początku dyskutujemy nie o tym czy recenzja jest pozytywna czy negatywna tylko o tym "co jest nie tak ze światem przedstawionym".
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Na co już odpisałam gdzieś
Na co już odpisałam gdzieś tam wyżej:D
Ale my dalej tak naprawdę nie
Ale my dalej tak naprawdę nie wiemy. ;)
To trzeba przeczytać jeszcze
To trzeba przeczytać jeszcze raz:)
Owszem, każda książka jest
Owszem, każda książka jest pod jakimś względem nowatorska. Jednak tutaj to do mnie aż tak nie przemówiło. W innych recenzjach nie używam tego słowa, pierwszy raz zarzuciłam czemuś "wtórność". Bo takie dla mnie jest to dzieło. Ale tylko w tej kwestii. Resztę odbieram pozytywnie.