Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
51%
Dobra.
27%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 41

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Złodziej magii (Sarah Prineas)

Motyw zwykłego dziecka, które staje się uczestnikiem wydarzeń niezwykłych jest już dosyć oklepany. A jednak za każdym razem, gdy sięgam po książkę, w której pojawia się taki element, wywołuje to u mnie niezmiennie dreszczyk emocji podszyty zazdrością. Już od wczesnego dzieciństwa marzyłam o niezwykłych przygodach. Jak na przykład takich, które spotykają bohaterów książki Złodziej magii, o których pisze Sarah Prineas.

Główny bohater powieści, Conn, kradnie czarodziejowi Nevery’emu jego locus magicalicus. Ten magiczny kamień powinien zabić chłopca, lecz nie czyni mu żadnej krzywdy. Przynajmniej nie od razu. Budzi to zainteresowanie Nevery’ego i zaprasza on złodzieja na kolację. Wkrótce czyni go swym sługą. Niestety chłopiec okazuje się marnym pomocnikiem, a przy tym jest zbyt dumny, by pozostać w tej roli. Conn przejawia jednak pewne zdolności, które ostatecznie przekonują czarodzieja, że uczynienie złodzieja uczniem to jednak dobry pomysł. Jest tylko jeden problem – rada czarodziejów daje chłopcu warunek, że aby mógł uczyć się magii, musi znaleźć swój własny locus magicalicus, który jest niezbędny przy rzucaniu czarów. Tymczasem w Wellmet dzieje się coś bardzo niepokojącego – poziom magii w mieście drastycznie spada. Skazany dwadzieścia lat wcześniej na banicję Nevery za zgodą księżnej powraca do miasta i pragnie objąć dowodzenie nad tą sprawą.

Co się dzieje z magią? Kto za tym stoi? Co jest locusem magicalicusem chłopca? Odpowiedzi na te pytania okażą się naprawdę zaskakujące.

Jest to książka z rodzaju tych, które „bawią i uczą”. Myślę, że nie zdradzę zbyt wiele informując, że i w tej historii dobro i niewinność zwyciężają. Książeczka przekazuje też bardzo ważną prawdę – nie jest ważne kim się było, lecz to, kim się stajemy. To, że ktoś wychował się w gorszej dzielnicy miasta, wcale nie oznacza, że nie będzie mógł awansować na drabinie społecznej.

Do największych zalet tej powieści można zaliczyć konstrukcję bohaterów. Każdy z nich jest bardzo oryginalny poprzez swoją wewnętrzną sprzeczność. Conn, choć nawykł do odruchowego oszukiwania i drobnych kradzieży, gdy tylko nadarzy mu się ku temu okazja, jest pociesznie naiwny i prostolinijny. Nevery, choć jego surowość budzi lęk wśród otoczenia, to tak naprawdę ma gołębie serce. Jednak moim ulubieńcem jest Benet, który jest nie tylko mrukliwą górą mięśni i świetnym ochroniarzem, ale również „lubi robić na drutach, piec ciasta i sprzątać.(…)Pewnie wolałbyś nie spotkać go w ciemnej uliczce, ale chętnie zjadłbyś jego biszkopty.”

Na oklaski zasługuje też ciekawa konstrukcja książki. Narracja pierwszoosobowa jest prowadzona przez Conna. Większość rozdziałów przeplatają krótkie teksty pisane z perspektywy czarodzieja, który uzupełnia niektóre wydarzenia o własne uwagi, a także zapisuje listy zakupów czy rzeczy do zrobienia. Dodatkową atrakcją tych podrozdziałów są komentarze pisane przez chłopca. Conn przyznaje, że włamał się do dziennika. Jego uwagi są czasem zabawne, a czasem wyrażają bunt. Z pewnością umiejętnościami chłopca, takimi jak włamywanie się, zachwyciłby się nawet dr House. Jako że uwagi są zapisane w alfabecie runicznym, do którego klucz znajduje się na końcu książki, czytelnik ma dodatkową przyjemność płynącą z rozwiązywania łamigłówek.

Nieco blado wypada z kolei język, który choć jest poprawny i przystępny, może pozostawiać nieco do życzenia jeżeli chodzi o czytelników o bardziej wygórowanych wymaganiach. W końcu niejeden twórca literatury dziecięcej udowodnił już, że można pisać przystępnie, a przy tym posługując się bogatym językiem. Warto jednak przymknąć na to oko i po prostu dać się porwać tej historii.

Na koniec chciałabym wspomnieć o szacie graficznej tej pozycji. Uważam, że zasługuje na medal. Okładka przyciąga wzrok, zapraszając do sięgnięcia po tę książkę. W środku czekają piękne bajkowe ilustracje autorstwa Antonia Javiera Caparo, które ułatwiają czytelnikowi wyobrażenie sobie świata przedstawionego. Wielkość czcionki jest dostosowana do potrzeb młodszego odbiorcy, również takiego, który dopiero wstępuje w świat liter i jeszcze męczy go drobny druczek. Smaczku nadaje też dbałość o takie szczegóły jak choćby to, że listy od poszczególnych osób zapisano różnymi stylami czcionki.

Jako ciekawostkę warto odnotować fakt, że oryginał tej książki został wydany przez HarperCollins, które wydało też znany polskim czytelnikom cykl Serii niefortunnych zdarzeń.

W skali szkolnej, oceniłabym tę pozycję na zasłużoną czwórkę z plusem. Mogą po nią sięgać zarówno dzieci w każdym wieku, jak i dorośli, chcący rozerwać się lżejszą lekturą. Całość jest miejscami przewidywalna, ale mimo wszystko zachęca do dotrwania do końca, a nawet do sięgnięcia po kolejne tomy trylogii.

Marta "Nubia" Porwich

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy wydawnictwu JAGUAR.

autor: Sarah Prineas
tytuł: Złodziej magii
tytuł oryginału: The Magic Thief
język oryginału: angielski
tłumaczenie: Ewa Bobocińska
wydawnictwo: JAGUAR
data wydania: 22.09.2010
miejsce wydania: Warszawa
oprawa: miękka ze skrzydełkami
ilustracje: Antonio Javier Caparo
ISBN: 978-83-76-86-022-0
liczba stron: 392
cena: 32,90 zł

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi