Blogi

    Życzenia cz.7

     

           Znaleźliśmy się w jakimś wirze, jakby w epicentrum trąby powietrznej, mieniącej się rożnymi, wyblakłymi kolorami. Stojąc tak, zauważyłem, że nie mam gruntu pod nogami. Czułem, że płynę, że nie ma przede mną żadnych granic. Nagle dostrzegłem ciągle zmieniający się zniekształcony przez pęd wiru krajobraz. Raz widziałem pokryte mrokiem pustkowia, wykarczowane z jakichkolwiek roślin, by po chwili ujrzeć rozległą polanę z bardzo wysokimi i bujnie kwitnącymi, dojrzałymi już słonecznikami, by ponownie wbić wzrok w straszliwy widok, w którym panował jedynie strach i przerażenie.

    Żołądź i szyszka

    Nie ma, ze boli!
    Postawa wojownika!
    Znajome kruki przyniosą mi
    Wieści z Gaju Vidi.

    Ja - nasienie dębu,
    Ty - owoc lasu.
    A krew nie woda.
    Raz połączone choć zmienne trwa.

    Z zemsty czy dla zabawy
    ktoś pomieszał nam języki.
    Nie znam tak wielu słów.
    Inaczej nazywasz świat.

    Lecz myśl biegnie
    szybciej niż słowo.
    I letnie słońce zza chmur
    rozumie błyskawicę.

    Żołądź i szyszka przypomną.

    Dla Sol z okazji urodzin

    Thordis

    Metro 2033: Świat Ciemności cz.2

     

    Jest! Widzę je! Upragnione światełko w tunelu. Przypomina mi to zabawę z dzieciństwa, której nieodłącznym towarzyszem był mój kot. Mianowicie rzucałem promień lasera na ścianę pokoju tak wysoko, by sprowokować mojego kota do skoku na malutkie, czerwone światełko, a gdy to się udawało, szybko wyłączałem laser, a wtedy mój ulubieniec zabawnie odbijał się od ściany. Tak, to też pamiętam.

           Ale teraz, pojawiły się aż trzy, na przemian się przeplatające cieniutkie snopy światła.

    Życzenia cz.6

     

         Gumowy młot nie daje za wygraną, sunie w naszym kierunku z prędkością nadświetlną. Ze strachu mam wrażenie, że portki wypełniają mi się czymś nieprzyjemnym w zapachu, ale na szczęście to tylko wrażenie.

           - Zrób coś! – krzyczę do Gienka, ale ten chyba spanikował, zastygł bez ruchu, i czeka już tylko na zbawienie.

    17.09.39

    Druga część opowiadania. Ponownie ostrzegam: pojawiają się słowa powszechnie uznawane za niecenzuralne.

    17 września 1939 r.

                    Józef Stalin krążył dookoła  swojego gabinetu. Od czasu do czasu zerkał w kierunku mapy Rzeczypospolitej wiszącej w rogu na metalowym stojaku.  Jego rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.

    - Wejść! – odezwał się Stalin, szybko zajmując miejsce za biurkiem.

    Drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł młody czarnowłosy mężczyzna w mundurze, na którym widniał emblemat przedstawiający sztylet, zaś na nim sierp i młot.

    "Koncert życzeń"

    Słuchajcie...

    Pisałem już o tym na forum ale raz, że tutaj jest bardziej czytelnie, a dwa że teraz jestem ekhm... w lepszej kondycji psycho-fizycznej.

    Więc...

    W związku z tym że Morleya na starość ogarnęła grafomania i dodatkowo pragnie on zwalczyć przenikającą czarne, efie ciało nudę, to proponuję coś w rodzaju "koncertu życzeń" miniatur/opowiadań.

    Strony