Lew, Czarownica i moja wyobraźnia

    Z początku miał to być jedynie krótki komentarz do recenzji filmu "Podróż Wędrowca do Świtu", jednak w trakcie pisania trochę poniosły mnie wspomnienia. Musicie wiedzieć, że Opowieści z Narnii to taki mój mały świat, który cały czas gdzieś tam we mnie tkwi. Dlatego też, gdy natrafiłam na Efantastyce na wpis związany z tą tematyką, stwierdziłam, że moje wewnętrzne dziecko się obudziło.

    Fanką Opowieści z Narnii jestem od dziecka, konkretniej od chwili, gdy czytał mi je dziadek do snu. Miałam wtedy cztery lata i każdego wieczoru namawiałam go, aby usiadł przy mnie i przeczytał choć parę stron. Nigdy nie musiałam długo prosić, nawet wtedy, gdy był już ciężko chory. Gdy słuchałam, wyobrażałam sobie, że też tak mogę, popołudniami chowałam się w starej szafie (a dziadkowie mieli naprawdę sporą) i udawałam, że przechodzę do Narnii. Potem próbowałam i innych sposobów, które wydawały mi się odpowiednio magiczne. Pani przedszkolanka miała ze mną spory problem, raz nawet musiała się tłumaczyć z niedopilnowania mnie. Takim byłam dzieckiem, nieskorym do słuchania starszych, jednak nastawionym na zabawę, grę z własną wyobraźnią.

    Bardzo mi to pomogło, zwłaszcza, że kilka miesięcy później mój dziadek zmarł. Płakałam i nie rozumiałam, co tak naprawdę się stało. Był przy mnie mój tatko i moja babcia, starali się jakoś wyjaśnić, że dziadek jest teraz w niebie i mnie obserwuje, ale do mnie to nie docierało. Kto będzie mi czytał bajki? Kto dokończy opowieści z Narnii?

    Któregoś wieczoru, bodaj rok później, sama sięgnęłam po część piątą. Doskonale pamiętałam na czym skończyliśmy, w dodatku w książce była zakładka pozostawiona przez dziadka. Wystarczyło jedno spojrzenie na nią bym ponownie zalała się łzami. Tęskniłam i chciałam, aby dziadek wrócił. Niestety zdawałam sobie sprawę, że to niewykonalne. Chciałam jednak, aby był ze mnie dumny. Uznałam, że nauczę się płynnie czytać i tak też zrobiłam. Szło to trochę topornie, wiele wsparcia miałam ze strony taty i babci, jednak wkrótce potem mogłam z dumą powiedzieć, że przeczytałam sama prawie całą książkę!

    Z kolejnymi tomami było już łatwiej, szósty zajął mi trochę czasu, siódmy natomiast pochłonęłam w kilka dni. Jak na późną sześciolatkę, to chyba nieźle? W dodatku siódmy tom stał się dla mnie naprawdę ważny, a konkretniej jego zakończenie, które prowadziło mnie do dziadka. Bardzo to przeżywałam i wiele czasu minęło, nim ponownie zdecydowałam się zasiąść do lektury Opowieści...

    Gdy dorosłam trochę, w czasach mojego liceum, w kinach zadebiutował "Lew, Czarownica i Stara Szafa" Musiałam iść. Musiałam i byłam zachwycona. Wszystko do mnie powróciło i przez pewien czas żyłam we własnym świecie z którego tylko krok dzielił mnie od Narnii. Drugi także mi się bardzo podobał, chociaż powoli zaczęłam odczuwać, że chyba z tego trochę wyrosłam. Jak się później okazało, moje myślenie było błędne, bowiem bardzo szybko odświeżyłam sobie książki, które dostałam od dziadka i na nowo poczułam się jak dziecko, które chłonie wszystko z zapartym them.

    Pamiętam, że siedziałam w nocy pod kołdrą, w ręku trzymałam latarkę i walczyłam sama z sobą, aby jakoś odegnać ból ręki, który mi zaczął towarzyszyć. Nie mogłam jednak przestać, dopiero drugi tom, jeszcze pięć zostało, chcę je, chcę jak najszybciej!

    Delektowałam się każdą stroną, a jednocześnie robiłam wszystko, aby iść dalej, nie zatrzymywać się, odświeżyć sobie serię. Gdy ponownie dobrnęłam do końca dowiedziałam się, że w przygotowaniu jest trzeci film, no i oczywiście, gdy tylko nadarzyła się okazja, udałam się do kina.

    Niestety spotkało mnie srogie rozczarowanie, film był naprawdę przeciętny i w żaden sposób nie oddawał mojego wyobrażenia Narnii. Było kolorowo, były efekty specjalne, ale to nie była moja Narnia, to był świat, którym żyłam jako dziecko i który przemawiał do mojej wyobraźni. Była to ledwo namiastka tego, co moja dziecięca fantazja potrafiła stworzyć. Musiałam się pogodzić z tym, że żadna kinowa produkcja jej nie dorówna.

    Fantazja pozostała mi do dzisiaj i z pewnością sama będę zarażała nią swoje dzieci, jeśli się ich kiedyś doczekam. Chwilowo natomiast naszła mnie ochota na ponownie schowanie się w szafie i nie, wcale nie mówię tego w kontekście przenośni. ;)

    Komentarze

    No Avatar
    Yarwen on sob., 09/20/2014 - 19:47

    Hmm, a widziałaś może "Kroniki Narnii"? Taki stary serial emitowany kiedyś chyba na programie 2, produkcji BBC :) Pamiętam, że jako dziecko nie mogłem się od niego oderwać.

    No Avatar
    Veris on sob., 09/20/2014 - 19:52

    Coś mi świta, chyba tak, ale teraz nie jestem pewna. Pamiętam, że kiedyś oglądałam coś, co w openingu miało latarnię uliczną i chyba dobrze kojarzę, że to o tym mowa? :) To było tyle lat temu, że naprawdę trudno mi teraz ogarnąć, bardziej zawsze w książkach siedziałam.

    No Avatar
    Yarwen on sob., 09/20/2014 - 19:56

    No Avatar
    Veris on sob., 09/20/2014 - 20:00

    Tak, dokładnie to! Nie wiem skąd mi się ta latarnia w openingu wzięła. Być może przez te lata wszystko mi się przemieszało. Jeśli dobrze kojarzę, to emitowali to głównie w okolicach świąt bożego narodzenia. :)

    Obrazek użytkownika Lina
    Lina on sob., 09/20/2014 - 20:05

    Opowieści z Narnii! Tak, kochałam te książki i dla mnie też stanowiły ważny element, ale do pewnego czasu, potem pozostały jako miłe wspomnienia :)) Też się po szafach chowałam :p

    Obrazek użytkownika YoAnna
    YoAnna on sob., 09/20/2014 - 22:36

    Ja pamiętam ten serial BBC, jak za dzieciaka namiętnie oglądałam. Kurczę, jaki człowiek już stary jest :/

    No Avatar
    Veris on sob., 09/20/2014 - 22:44

    Na niektóre rzeczy nigdy nie jest się za starym :) Ważne, aby czuć się młodo, a najlepszą ku temu motywacją są właśnie wspomnienia z tych najlepszych chwil.

    No Avatar
    Archem on ndz., 09/21/2014 - 16:11

    Mi także w dzieciństwie towarzyszyły Opowieści z Narnii. Nigdy nie zapomnę tych chłodnych wieczorów, gdy siedziałem chory w domu, z książką i czytałem. Miałem wtedy 11 lat. Pamiętam, że któregoś dnia mocno się pochorowałem, mama kupiła mi wówczas coś do zabicia czasu, a konkretniej pierwszy tom opowieści. Nie chciałem czytać, wolałem grać na pegasusie, ale ostatecznie się przemogłem, a potem? Sam poprosiłem o kolejne tomy :)

    No Avatar
    Veris on ndz., 09/21/2014 - 16:16

    Najwyraźniej jest to wspaniały sposób na przekonanie dzieci do czytania :) Na moją kuzynkę z kolei podziałał tak Harry Potter, który i u mnie ma specjalne miejsce na półce.

    Obrazek użytkownika YoAnna
    YoAnna on ndz., 09/21/2014 - 18:06

    Rzeczywiście, czytanie lepsze niż gry ;)

    No Avatar
    Veris on ndz., 09/21/2014 - 18:08

    Sporo lepsze, rozwija wyobraźnie i jest genialnym narzędziem do rozwoju dziecka. Uciekanie w fantastyczne światy ma tylko jeden spory minus, powroty do szarej rzeczywistości.

    No Avatar
    Archem on ndz., 09/21/2014 - 18:10

    Widziałem kiedyś program o pewnej Niemce, która za dziecka tak bardzo dała się ponieść wyobraźni, że potem musiała się leczyć u psychiatry, gdyż nie potrafiła się odnaleźć w prawdziwym świecie. Co najlepsze, nie było to małe dziecko, lecz osoba po dwudziestce.

    No Avatar
    Veris on ndz., 09/21/2014 - 18:12

    No tak, z żadną używką nie można przesadzać ;) chociaż ja sobie akurat nie wyobrażam takiego stanu. Zawsze potrafiłam znaleźć jakaś konkretną granicę miedzy fikcją, a rzeczywistością.

    Obrazek użytkownika YoAnna
    YoAnna on ndz., 09/21/2014 - 18:57

    Niestety nie każdy potrafi trzymać się tej granicy. I później rodzą się problemy.

    No Avatar
    Veris on ndz., 09/21/2014 - 19:00

    Tak, czasami mam wrażenie, że wiele osób już nieodwracalnie uciekło do innego świata i bynajmniej nie jest to Narnia...

    Obrazek użytkownika YoAnna
    YoAnna on ndz., 09/21/2014 - 19:19

    Ale z drugiej strony, jeśli im tam lepiej, to czemu kogoś ograniczać. Niestety otaczająca rzeczywistość nie nastraja optymistycznie.

    No Avatar
    Veris on ndz., 09/21/2014 - 19:22

    Choćby z tego względu, że ucieczka w świat fantazji nie rozwiąże problemów, tylko w efekcie przysparza ich innym osobom, które taki stan dotyka.

    Obrazek użytkownika YoAnna
    YoAnna on ndz., 09/21/2014 - 19:42

    No i tu pojawia się problem wolnego wyboru i decydowania o sobie i własnym życiu. Bo niby jesteśmy wolni, teoretycznie niewiele nas ogranicza, ale w praktyce? Już tak różowo nie jest.