Cienioryt (Krzysztof Piskorski) - recenzja przedpremierowa


Cienioryt jest znakomitym dziełem mającym potencjał, by stać się prawdziwym bestsellerem. Łączy w sobie dynamikę wydarzeń z serii gier Assasssin’s Creed, intrygi godne samego Aleksandra Dumasa oraz stylistykę XIX wiecznych powieści realistycznych. Najnowsze dzieło Krzysztofa Piskorskiego to moje literackie odkrycie jesieni, które z pewnością znajdzie się w pierwszej trójce najlepszych książek 2013 roku.

Wrześniowa lektura powieści utwierdziła mnie w przekonaniu, iż jest to jeden z najbardziej niedocenianych polskich autorów, a na pewno słabo promowany. Dlaczego? Jakże inaczej wytłumaczyć okładkowe twierdzenie nowa gwiazda polskiej fantastyki? To autor, który z każdą kolejną książką udowadnia, że posiada bardzo dobry warsztat pisarski i mnóstwo nietuzinkowych pomysłów czekających, aby je przelać na papier. Krzysztof jest pisarzem mającym na swoim koncie takie utwory, jak trylogię Opowieść piasków, steampunkową dylogię Zadra, Poczet dziwów miejskich i powieść Krawędź czasu, nie pomijając licznych opowiadań drukowanych w rozmaitych antologiach i czasopismach fantastycznych. Autor z każdą kolejną książką udowadnia, że zasługuje na miano owej gwiazdy.

Pierwszy raz Krzysztofa Piskorskiego spotkałam kilka lat temu na konwencie. Przypadkowo, z powodu odwołanej prelekcji, zastąpił swego kolegę z branży i bardzo szybko zapadł mi w pamięć. Był to sobotni ranek, na sali zaledwie kilka osób, a on żywo dyskutował na temat fantastyki i prób debiutu na rynku literackim. Sympatyczny, miły i przede wszystkim pełen pasji. Zapowiadał wówczas wspomnianą już powieść Krawędź czasu, zaś po jej lekturze obiecałam sobie, iż nadrobię zaległości w jego twórczości i będę zaznajamiać się z każdą kolejną pozycją.

Tytułowy cienioryt to osiągnięcie królewskiego bakałarza El Holbranvera, polegające na zapisywaniu na płaskich płytkach obrazów cienia. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że przypadkowe odkrycie ujawniło przełomowe fakty na temat obecnego władcy. Akcja powieści jest bardzo dynamiczna i rozgrywa się w świecie Serivy, nadmorskiego państwa-miasta, przypominającego wielkie, śródziemnomorskie renesansowe miasto pełne przepychu i tajemnic. Główny bohater to 32-letni Arahon Caranza Martenez Y’Grenata Y’Barratora, mistrz szermierki la destreza, adept Magicznego Kręgu oraz dumny indywidualista (za punkt honoru postawił sobie utrzymanie prywatności przed gawiedzią). Dorabia jako nauczyciel walki na szpady, tymczasowo pomieszkując u wdowy Rodrihy. W wyniku zbiegu okoliczności mężczyzna musi schować do kieszeni własną dumę i egoizm, aby pomóc (wszystko oczywiście za odpowiednią opłatą) drukarzowi Caminie, który wszedł w posiadanie sekretnego manuskryptu memuarów, mogącego wywołać polityczne trzęsienie ziemi. Arahon nie spodziewa się, że to zaledwie preludium do dalszych wydarzeń, które przewrócą jego życie do góry nogami.

Powieść podzielono na dwie części: Księgę Światła i Księgę Cienia. Pierwsza z nich posiada zakończenie, które dosłownie wgniotło mnie w fotel. Spodziewałam się różnego rodzaju wyjścia z tak zakręconej sytuacji, ale nigdy, przenigdy nie przewidziałam posunięcia, jakie zastosował Piskorski. Brawa dla autora, ponieważ już dawno żadna książka tak mnie nie zaskoczyła!

Świat przedstawiony okazał się zaskakująco dopracowany, bez błędów logicznych ani luk w fabule (z czym niejednokrotnie spotkałam się podczas lektury zagranicznych bestsellerów). Nie obce mu są wieloletnie wojny, spiski, morderstwa ani polityczne intrygi. Seriva rządzona jest przez sześciu grandów z królem na czele, czuwających nad przestrzeganiem kodeksu cieni. W tym momencie wkracza do powieści wątek fantastyczny, bowiem w Cieniorycie współegzystują obok siebie dwa światy: ludzki zwany jasnym oraz cieni zwany ciemnym. Każda istota posiada swój własny cień, którego nie można dotknąć, grozi to bowiem zalaniem (scaleniem) własnego umysłu wiedzą i doświadczeniem drugiej osoby. Oba elementy są ze sobą sprzężone do tego stopnia, iż nie powinno się ich rozdzielać. Oczywiście nie brakuje istot balansujących na granicy dwóch rzeczywistości (antyhelion). Cieńprzestrzeń jest niezbadanym terenem, wykorzystywanym w rozmaity sposób. Jego funkcjonowanie zostało bardziej szczegółowo opisane w drugiej części powieści. Muszę przyznać, że pierwszy raz spotkałam się z tego typu pomysłem i w moim odczuciu jest on strzałem w dziesiątkę. Oryginalny i otwierający pole do popisu – brakowało mi tego w polskiej fantastyce.

Bardzo spodobali mi się bohaterowie. Nie są to wzniośli herosi mający na uwadze dobro ogółu, wręcz przeciwnie. Biznes zawiera się z tym, kto zapłaci więcej, nie liczą się rodzinne koneksje ani jakiś wyższy cel. Na kartach powieści przewija się bardzo wiele postaci – od tych mniej sympatycznych (jak hrabia Detrano, Hermenez czy Arcuzon Realt), poprzez te mroczną z dość niejasną przeszłością (Jacobo D’Erzahn, Vincenz, Legion, Yrahon A’Grenata a nawet sam Y’Barratora), do budzących sympatię czytelnika od pierwszych stron (El Holbranver, Elhandro Camina, Ernesto D’Larno czy młoda Sanne). Oczywiście żadna z nich nie jest przedstawiona tylko w dobrym lub złym świetle. Część z nich okazała się draniami, których pokochałam mimo czarnego charakteru. Nielicznych nie darzyłam zrozumieniem od samego początku, mimo iż ciężko doszukać się w ich zamiarach złych intencji. Najważniejsze, iż są to postacie rozwijające się, zmieniające swe poglądy, nastawienie do niektórych sytuacji oraz dojrzewające do pewnych decyzji (co doskonale widać na przykładzie Arahona). Podobnie cała książka przechodzi od lekkiego i okraszonego humorem stylu do coraz poważniejszej problematyki kończącej powieść.

Czy Cienioryt zawiera jakieś minusy? Na pewno, mi zabrakło poszerzenia niektórych wątków historycznych i miejskich legend związanych z cieńprzestrzenią (otwiera to możliwość nadrobienia w ewentualnej kontynuacji lub innej historii umieszczonej w tymże uniwersum). Można przyczepić się również do nazw własnych, bowiem już samo przedstawienie Arahona Caranza Marteneza Y’Grenata Y’Barratory przywołuje na myśl telenowelę lub bohatera o wielce wybujałym ego. Z licznych leksemów stworzonych na potrzeby książki nie spodobało mi się wyrażenie „cieńbokość”, brzmi po prostu ciężko. Są to wszystko jednakże nieliczne potknięcia zależne od gustu odbiorcy i z pewnością nie powinny wpłynąć na odbiór całości.

Styl literacki Piskorskiego jest bardzo przyjemny w odbiorze: barwny, lekki, plastyczny, dzięki czemu wspaniale oddziałuje na wyobraźnię czytelnika. Cienioryt to powieść przygodowa spod znaku płaszcza i szpady okraszona sporą ilością fantastyki. Szczegółowe i trafne porównania w opisie zachowań bohaterów oraz rozbudowana topografia świata przedstawionego dowodzą , iż przestrzeń Serivy przemyślano i precyzyjnie dopracowano w każdym elemencie. Autor zręcznie wplótł ciekawostki dotyczące historii portowego miasta (zwłaszcza królewskiego rodu Hermenza), co znacznie urozmaiciło lekturę. Również sposób narracji to puszczenie oczka w stronę czytelnika. Do połowy książki nie wiadomo, kim jest wszechwiedzący narrator, który niejednokrotnie zwraca się do odbiorcy, wodząc go tym samym za nos. Kiedyś na uczelni spotkałam się ze stwierdzeniem, że każde wielkie dzieło literackie da się streścić, bowiem to świadczy o dojrzałości pisarskiej autora. W przypadku Cieniorytu ta zasada sprawdziła się w stu procentach: fabułę książki można zamknąć w kilkunastu zdaniach, jednak z wielką szkodą dla odbiorcy, ponieważ żadne podsumowanie ani nawet dobra recenzja nie są w stanie oddać przyjemności płynącej z lektury.

Nie brak nawiązań do najważniejszych dzieł szeroko pojętej kultury. Uważny czytelnik dostrzeże przynajmniej kilka powiązań, między innymi z twórczością Aleksandra Dumasa (jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!, przyjaźń serviskiej trójki: Y’Barratora, Antonia Dorriana oraz D’Artidesa), do starożytnych mitów (jak chociażby wspomnienie trzech wieków w życiu bohatera: złotego, srebrnego i brązowego), filmu Kurta Wimmera Equilibrium (sposób walki oparty na zasadach geometrii oraz nawiązanie do organizacji młodych kleryków) czy chociażby odsłony bestsellerowej serii Studia Ubisoft Assassin’s Creed. Są to zaledwie nieliczne smaczki, jakie można wytropić podczas lektury Cieniorytu.

Osobiście jestem przekonana, że gdyby polscy pisarze posiadali przynamniej w połowie takie nakłady finansowe, jak zagraniczni autorzy utrzymujący się wyłącznie z pisania, to Cienioryt stałby się europejskim bestsellerem. Plastyczność świata Serivy oraz żywiołowa akcja są bardzo wdzięcznym tematem do nakręcenia filmowej adaptacji. Pozostaje mi mieć tylko nadzieję, że Polacy ochoczo sięgną po powieść Piskorskiego i odkryją, że rodzimy rynek również posiada wielki potencjał, z jakim należy się zapoznać (zamiast publikować n-ty tom zagranicznych autorów piszących o wampirach, zombie, demonach i innych literackich koszmarkach).

Reasumując – Cienioryt to jedna z najlepszych powieści, jakie przyszło mi ostatnio czytać (a tych jako recenzent mam naprawdę sporo). Widać, że pisarz włożył w nią ogromną pracę i przede wszystkim pasję związaną z wykreowaniem i dopracowaniem świata cieńprzestrzeni. To bardzo porządna literacka rozrywka bazująca na wyobraźni czytelnika, pozbawiona jakichkolwiek wulgaryzmów, scen erotycznych i innych niesmacznych wypełniaczy, jakimi często posługują się autorzy. Rzeczywistość Cieniorytu pochłonęła mnie całkowicie (powieść przeczytałam w zaledwie dwa wieczory), a Arahon podbił moje serce. Mogę tylko powiedzieć jedno – gorąco polecam!!!

Patrycja ‘Pattyczak’ Wołyńczuk
Korekta: Monika ‘Katriona’ Doerre

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy Wydawnictwu Literackiemu


Tytuł: Cienioryt
Autor: Krzysztof Piskorski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data i miejsce wydania: Kraków, październik 2013
Okładka: Piotr Cieśliński
Oprawa: miękka
Wydanie: I
Liczba stron: 451
Format: 145x205
ISBN: 978-83-08-05226-6

Oceń: 
0
Brak głosów
Niezdefiniowany