Logowanie
Ankieta
Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
51%
Dobra.
27%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 41
- 9 odpowiedzi
- 317 odsłon
- Starsze ankiety
Who's Online

Ostatnio dodane artykuły
Ostatnie odpowiedzi
-
1 godzina 18 min. temu
-
5 godzin 17 min. temu
-
9 godzin 45 min. temu
-
10 godzin 18 min. temu
-
14 godzin 22 min. temu
-
14 godzin 54 min. temu
-
14 godzin 59 min. temu
-
15 godzin 48 sek. temu
-
15 godzin 4 min. temu
-
17 godzin 22 min. temu

















































Larp, mówisz? ;]
W jakim klimacie, świecie, etc?
A ja mam 18 373 znaki i nie mam już z czego odejmować. :(
Reila, są trzy opcję:
- Zmusić się, bo czasem pisanie na tym polega, trzeba usiąść, popatrzeć w kartkę i coś wykrzesać, tak na siłę.
- Pisać to, co nam w ułamku sekundy przyjdzie do głowy, nie zwracać zbytniej uwagi na ortografie, interpunkcję ( później się poprawi), wtedy jest szansa, że wpadniemy w rytm i może jakieś zdania ciekawe do książki, czy też do opowiadania sklecimy.
- Pisać od 9 rano, gdy mózg jest wypoczęty, świeży, nieprzemęczony. Mi się wtedy najlepiej pisze i wiele ciekawych zdań klecę.
A przede wszystkim chęci i wytrwałość, bez nich nigdy nie skończymy żadnego dzieła.
Zna ktoś jakikolwiek sposób aby jakoś się "przełamać" i pisać dalej? Bo jak ja piszę na konkursy to mam straszną "blokadę twórczą"... i tak jest przy każdym konkursie, na który piszę, przy tym też! Proszę, podpowiedzcie mi coś, bo się załamię całkowicie... O.O
Skoro to robią, najwidoczniej jednak im się to opłaca.
Ale nie mówimy teraz o ich finansach wydawnictw, tylko o tym, że czytelnik jest nabijany w butelkę.To, że chcą zarobić poprzez dzielnie tomów na części, to tylko dlatego mam się godzić by zarobili?? Jeżeli będziemy się na to godzić, stanie się to powszechną praktyką, a o świadomość "konsumenta" chodzi
Ano pewnie, że tak, że musi się sprzedać, ale zwróć uwagę, co pisze już po raz enty, że ściągają książki z zagranicy nic nie warte, które pewnie jakoś genialnie się nie sprzedają, zamiast w ich miejsce, wydać książkę polaka. Pozdrawiam.
Jasne, jak mówiłam, masz tutaj rację, ale... Nie wiem czy żerowanie to jest dobre określenie. Dla mnie to jest normalne, że każda firma chce zarobić. Jaka inna firma z jakiejkolwiek branży nie robi wszystkiego, żeby jak najkorzystniej sprzedawać swoje produkty, z jak największym zyskiem?
Po pierwsze nie zaburzyłam się, a tym bardziej nie czuję się sfrustrowana czymś co mnie osobiście nie dotyczy (chyba logiczne), bo niby dlaczego. Gdyby miało we mnie wywoływać frustrację wszystko, co ludzie wypisują w internecie, to chyba bym dawno zeszła na wrzody żołądka, a jak na razie świetnie się trzymam ;P Taki mam styl wypowiedzi, mówię co myśli nie siląc się na ugrzecznianie wypowiedzi i uładzone słówka i tyle. Osoby, które mnie znają już dawno przestały się tym przejmować i nie przez myśl im nawet nie przechodzi, by traktować moje wypowiedzi jako nacechowane emocjonalnie ;P Żeby wywołać emocje trzeba o wiele więcej i raczej nie jest to możliwe w przypadku kompletnie obcego człowieka za pomocą anonimowych literek w sieci :D
Po drugie, ja również wcale nie pisałam personalnie. Tak wygląda moja opinia nie o Tobie (u licha, przecież ja Ciebie człowieku nie znam i nic o Tobie nie wiem) ogólnie o osobach, które marzą o zostaniu pisarzami. Znam nie jednego i nie dwóch wanna-be-pisarzy, niejednokrotnie rozmawiałam z takimi osobami, spotkałam przypadkiem albo w kontaktach towarzyskich czy służbowych, whatever. I o znacznej większości mogę powiedzieć dwie rzeczy: albo są wobec swoich Dzieł Życia bezkrytyczni, albo za mało wytrwali. Wielu wydaje się, że napiszą jedną powieść w ramach hobby i z tego tytułu należy ich wydać. Wydawca odmówi - to z wydawcą jest coś nie tak, bo nie docenił. I nie mają ochoty pisać dwudziestu następnych projektów, wytrwale, latami rozsyłać ich po wydawcach, w międzyczasie szkoląc warsztat jak tylko się da, nabierając wprawy i doświadczenia, działać cały czas jednocześnie czekając na dzień, kiedy napiszą coś naprawdę dobrego. Inni porywają się z motyką na księżyc, nie chcą debiutować byle gdzie, nie chcą latami starać się wybić przez rozmaite publikacje w czasopismach, promowanie własnego nazwiska na różne sposoby, chcą napisać jedną powieść i od razu wydać ją u najbardziej poczytnych wydawców. Przerost ambicji, moim zdaniem. Na start nigdy nie ma kokosów. Ci, którzy teraz są "na górze" też zaczynali od zera, od drobnych sukcesów, a nie od razu na szczyt.
Mnóstwu ludzi wydaje się, że potrafią świetnie pisać. Ale... niestety często tylko im się tak wydaje. I taka jest moja opinia, wyrobiona na podstawie choćby doświadczenia jako recenzent, juror w konkursach literackich i osoba, która miała okazję oceniania dzieł sporej ilości początkujących pisarzy (w tym prywatnych znajomych). Czytam te dzieła i często nie dziwię się wydawcom, że ich nie chcą.
Kolejna sprawa. Wydawnictwa to nie agencje charytatywne, które mają pomagać ludziom spełniać marzenia na koszt firmy. To przedsiębiorstwa, które chcą zarabiać. To jest rynek, a cały współczesny rynek charakteryzuje się tym, że bierze tylko najlepszych, najchętniej znanych i lubianych, na których jest pewny zarobek. Dla mnie to jest logiczne, że pewny zysk jest dla wydawców ważniejszy niż pomaganie początkującym. Wydają to, co się sprzedaje. Jak każda inna firma. Proste.
No może w sumie przesadziłem z tymi stronami, ale właśnie jakby sklecić te dwa tomy to wyjdzie mniej więcej 400 stron. Pieniądze po prostu chcą wyciągnąć. Jak ktoś ma czym płacić, to dla niego bez różnicy, ale ja nawet mając kasę nie zniósł bym myśli, że tak na mnie żerują. Czytałem fora, i w sumie są czytelnicy, którzy wypowiadają się o tej książce, czyli musieli ją zakupić. W każdym razie wielu może się zniechęcić tym, a co za tym idzie, szkoda debiutanta.
A czy ja napisałem gdzieś, że wysyłałem książkę do jakiegoś wydawnictwa, która została odrzucona? Burzysz się jak niemowlak, co to nauczył się dopiero chodzić. To, że napisałem: "polecę teraz prywatą", to nie miałem na myśli użalania się nad sobą, bo nawet nie ma nad czym, tylko chodziło o wyrażenie opinii na poruszony przeze mnie temat. Taką miałem potrzebę, może nie dobry wątek do tego, ale jak rozmowa jest kulturalna, to czemu nie?
Najwyraźniej źle zinterpretowałeś moją wypowiedź, myśląc, ze pisze o sobie, i może dlatego tak Cię to ruszyło; a pisałem ogólnie.
Patrzysz bardzo optymistycznie na to. Ja jednak wciąż uważam, że wydawanie książek młodych polskich pisarzy jest wciąż, że tak powiem: marginesem. Może i coś się zmienia, ale bardzo powoli i topornie. I nie wierzę, że w kraju, w którym mieszka 38 mln ludzi, jest brak dobrych młodych, czy też w podeszłym wieku pisarzy. Dlatego wspomniałem, że wolą wydawnictwa ściągać jakieś szmatławce zza granicy, które są naprawdę przeciętne,a promowane jakby były kamieniem milowym w jakimś tam gatunku literackim, tylko dlatego, że zostały napisane za granicą. I jak wspomniałeś, szanse dają nowe wydawnictwa, ale ile ich jest, tych nowych wydawnictw? A co z tymi większymi? Przeważnie odpowiedzi tych większych wydawnictw są następujące ( i żeby nie było, rozmawiam z innymi piszącymi książki ): " w chwili obecnej nie podejmujemy współpracy z debiutantami".
Ja czytam trochę na ten temat różne artykuły, oglądam wiadomości, rozmawiam na forach, staram się sam weryfikować i wyciągać wnioski, i taki oto obraz mi się wyłania na temat polskich wydawnictw.
To co nakreśliłeś w wypowiedzi, nie licząc, że źle mnie zrozumiałeś, jest optymistyczne, dzięki tym nowym wydawnictwom, bo muszą stawiać na debiutantów, gdyż renomowani pisarze mają kontrakty z tymi największymi, które mają siłę przebicia. I powtórzę się, ile jest tych nowych wydawnictw ? I jakie mają możliwości, jeżeli chodzi o ilość wydawanych książek? A co z tymi największymi wydawnictwami? Tak jak już pisałem...
Na koniec powiem Ci, że raz pokusiłem się, aby wysłać część tekstu do warszawskiego wydawnictwa i napisali mi, że przeszedł wstępną selekcję, i żebym wysłał im go w wersji papierowej:). Mam nadzieję, że teraz nie będziesz już myślał, że pisze o sobie i żale się jak dziecię:P. Tylko mogę być jeszcze lepszy i po prostu czekam, aż się wyrobie, dzięki właśnie takim konkursom.
Nie musisz podzielać mojego punktu widzenia, bo prawda pewnie leży gdzieś po środku, ale uszanuj i nie dopowiadaj sobie jak frustrat.
Z jednej strony masz rację. Z drugiej... Malutkie czcionki też mają swoje wady. Np. takie, że ciężko się je czyta, potrafią być zabójcze dla oczu i nie nadają się dla osób, które mają problemy z męczącymi się szybko oczami. Dajmy na to, ja już nie przeczytam książki, przy której od małej czcionki boli mnie głowa, szczypią oczy i pęka mózg ;P
Gdzie akurat w przypadku "Rezydenta Wieży" nie trzeba zmniejszać czcionki ;P Wystarczy wydać książkę 400-stronicową, a nie 200 ;P A to jest zupełnie normalna objętość. Dziwne... Też nie łapię idei wydawcy.
"A teraz trochę prywatą "polecę", bo czytam, że wielu tutaj na serio traktuje pisanie. Trzeba pamiętać, że w naszym kraju ( już lepiej to w Rosji wygląda) pisze się tylko dla Hobby, dla siebie, dla przyjemności, albo do szuflady. Nie zniechęcajmy się oczywiście, bo czytanie i pisanie rozwija, ale na wydanie książki nie ma co liczyć; przynajmniej młody polski pisarz bez znajomości w świecie naszej skostniałej kultury, literatury, która jest niestety zamknięta jakby miała mosiężne drzwi. Zamiast promować młodych obiecujących polskich twórców, to wolą ściągać i wydawać jakieś szmatławce nic nieznaczących autorów zza granicy. Moim zdaniem problem tkwi w starszym pokoleniu, które boi się ryzykować i umiejętnie oceniać, a już szczyt genialnej książki uważa taką, która mówi o cierpieniu i jest napisana patosem :)). Także jeżeli uważamy, że mamy dobrą książkę i czujemy w środku, że mamy to coś...dar, to piszmy, róbmy korekty na własny koszt, wydajmy na własny koszt, porozsyłajmy: do gazet, pism, wydawnictw, a jak się nie zainteresują, to można przetłumaczyć nasze dzieło na język angielski i wysłać do zachodnich wydawnictw (USA), tam z pewnością docenią:)"
Kompletna bzdura. Mnóstwo młodych wydawców w tej chwili bardzo chętnie podejmuje współpracę ze zdolnymi debiutantami. Jest spore grono pisarzy, którzy nie mieli wybitnych znajomości, w momencie, gdy zaczynali, a udało im się wybić dzięki ciężkiej pracy, talentowi, pomysłom i WYTRWAŁOŚCI. Zawsze, gdy słyszę, że polski rynek wydawniczy jest podobno hermetyczny, zamknięty i "tylko po znajomości" ogarnia mnie pusty śmiech. Jeżeli chcesz, mogę wymienić tegorocznych debiutantów z wydawnictwem przy nazwisku. I szybko może okazać się, że takie gadanie to mocno przesadzone jojczenie, sranie w banie, bo "mnie nikt nie chce wydać, więc to na pewno oznacza", że rynek nie jest otwarty na nowych pisarzy.
A moim zdaniem problem tkwi właśnie w ludziach, w wanna-be-pisarzach z przerostem ego. Łatwiej jest stwierdzić, że rynek zamknięty, a wydawcy tylko po znajomości, niż uznać, że może przesłana do wydawnictw książka była do bani, usiąść na dupsku i napisać inną, lepszą. I tak długo, aż chwyci. A nie narzekać, że "ojej, wydać mnie nie chcą". I zawsze w takich sytuacjach słyszę, że to z wydawcami jest coś nie tak, bo nie potrafią docenić wybitnego dzieła Pana Autora. I żaden z Wielkich Panów Autorów nie pomyśli, że może to jednak z jego wiekopomnym dziełem jest coś nie tak. Na to już trudniej wpaść, bo prawda w oczy kole i nie głaszcze ego.
Serio, nie udało Ci się ostatnio znaleźć w nowościach wydawniczych książek, które nie traktują o cierpieniu i nie napieprzają patosem? Nie wiem co czytujesz, ale współczuję szczerze. Ja mam na półce takich mnóstwo i z ich lektury czerpię wiele przyjemności. W razie potrzeby chętnie cos pożyczę.
"Osobno" w sensie na innej kartce / w innym dokumencie. :) A potem po prostu tam zerkać po potrzebne informacje.
W naszym kraju dzielenie Tomów na części, które powinny być jedną spójną całością, to standard. Tak było z " Malowanym Człowiekiem" - każdy Tom tej serii był dzielony na dwie części (podobno tylko w naszym kraju tak zrobiono z tą książką), po to by pieniądze wyciągnąć od czytelnika.Tak też pewnie jest i w tym przypadku, czego nie rozumiem, bo to debiutant. Przecież wydawnictwa narzekają, że nie opłaca się wydawać książek, bo papier kosztuje, bo okładka, i wiele, wiele innych czynników na to wpływa, to po cholerę drukować i dzielić jedną całość na dwie części i wchodzić w dodatkowe koszty, zamiast wydrukować słowa w mniejszej czcionce?? Nie raz takie książki widziałem, mające po 200 stron, które napisane były małą czcionką i dobrze się czytało. A nie...narzekają potem przez brak logicznego myślenia...No, ale Prószyński i ska widocznie może sobie na to pozwolić, tylko ja w bambuko nie dam się zrobić, takiego...:) i dlatego ściągnę ją z neta w PDF, za darmo, a jak nie znajdę, cóż, młody, dobrze zapowiadający się twórca będzie miał o jednego fana mniej.
A muszę powiedzieć, że recenzja, mimo krytyczności (może dlatego był bym miło zaskoczony? ) i oceny, zachęca do zapoznania się z książką
Po opisie można wnioskować, że temat oklepany strasznie. I nie wiem czemu, ale zawsze, gdy słyszę o nastolatkach, miłości, to kojarzy mi się to ze "Zmierzchem". Sprawdzę sobie kilka stron tej książki i jak nie będą tendencyjne, to może ma styl ciekawy i warty przeczytania.
Bardzo ciekawe. A zapytam, by tak lepiej zrozumieć, czy opis bohatera ma nastąpić w jakimś oddzielnym rozdziale, czy informację na jego temat mają być dostarczane etapami? I w sumie ciężko jest wpleść w treść życiorys bohatera by nie zaburzyć całości. To jest jak dla mnie duża umiejętność.
Jest jeszcze jeden fajny trik, którego nauczono mnie przy okazji pisania scenariuszy - kiedy konstruujemy bohatera, należy napisać osobno jego historię od dnia narodzin, ustalić wszystkie szczegóły, które go dotyczą. Co lubi, czego nie lubi itp. Nawet, jeśli nie wykorzystamy tych informacji w opowiadaniu/książce. To pomaga stworzyć spójną i logiczną postać. :)
Książki i opowiadania pisze już dobre parę lat. Do tej pory tylko dwa razy wysyłałem opowiadania na konkurs, niestety bez rezultatów; może dlatego, że za czasów, kiedy byłem w pisaniu jeszcze laikiem. Pisząc książkę, czy też opowiadanie, zawsze będziemy mieli wrażenie, że to co napisaliśmy jest do dupy:). Nie raz i nie dwa tekst będzie przez nas poprawiany i pisany w istnych męczarniach, ale niekoniecznie...
1. Przede wszystkim czytajmy jak pisać, jakie triki stosować by tekst zaciekawił i nabrał głębi, dosadności.
2. Zaplanujmy konstrukcję opowiadania i o czym ma być fabuła, wątki, może nawet drugie dno?
3. Jak już uczą Nas w szkole tekst powinien zawierać trzy etapy: wstęp, rozwinięcie, zakończenie.Powoduje to, że tekst stanie się harmonijny i przyjemnie będzie się go czytać. Związane jest to prawdopodobnie z naszym trybem życia, bo przecież wstajemy rano; ogarniamy się, budzimy do życia, po południu jesteśmy np. w pracy i pracujemy na maksimum możliwości, a następnie wieczorem wracamy do domu i odpoczywamy. Inny przykład to: rodzimy się, żyjemy, umieramy. Wszystko jest podzielone na trzy etapy.
4. Wziąć się za pisanie tekstu metodą "płatka". Chodzi o to, że zaczynamy spokojnie, przedstawiamy np. świat (choć ostatnio popularne jest wprowadzenie dynamicznym prologiem). Od spokojnego rozwinięcia przechodzimy do akcji a po akcji znów wprowadzamy spokój, harmonie. Wiąże się to z tym, że jak ktoś nas np. pobije, to przestajemy normalnie funkcjonować, przynajmniej na maksimum możliwości; potrzeba czasu by odpocząć, wrócić do sił.
5. Zwracać uwagę na interpunkcję i tak naprawdę to jest wbrew pozorom najtrudniejsza rzecz przy pisaniu, bo źle postawiony przecinek może zmienić sens zdania, a nawet tego zdania po kropce. (Ja do dziś mam z tym problem:) ).
6. Napisać tekst i zostawić go na trzy tygodnie, lub miesiąc, by mógł że tak powiem: ochłonąć. Wtedy znajdujemy najwięcej błędów: logicznych, ortograficznych, interpunkcyjnych.
I tak to mniej więcej wygląda. Dużo trzeba czytać by móc połączyć składnie wszystkie zaplanowane wątki, zdarzenia. Mieć wyobraźnie. I niekoniecznie trzeba trzymać się takiej konwencji pisania jaką wyżej przedstawiłem. Trzeba mieć to coś. Ja nie zawsze stosuje się do tych trików, czasem idę na żywioł, wymyślając na bieżąco, mając tylko jakiś zarys, bo tak mi lepiej, potem dopiero zmieniam.
A teraz trochę prywatą "polecę", bo czytam, że wielu tutaj na serio traktuje pisanie. Trzeba pamiętać, że w naszym kraju ( już lepiej to w Rosji wygląda) pisze się tylko dla Hobby, dla siebie, dla przyjemności, albo do szuflady. Nie zniechęcajmy się oczywiście, bo czytanie i pisanie rozwija, ale na wydanie książki nie ma co liczyć; przynajmniej młody polski pisarz bez znajomości w świecie naszej skostniałej kultury, literatury, która jest niestety zamknięta jakby miała mosiężne drzwi. Zamiast promować młodych obiecujących polskich twórców, to wolą ściągać i wydawać jakieś szmatławce nic nieznaczących autorów zza granicy. Moim zdaniem problem tkwi w starszym pokoleniu, które boi się ryzykować i umiejętnie oceniać, a już szczyt genialnej książki uważa taką, która mówi o cierpieniu i jest napisana patosem :)). Także jeżeli uważamy, że mamy dobrą książkę i czujemy w środku, że mamy to coś...dar, to piszmy, róbmy korekty na własny koszt, wydajmy na własny koszt, porozsyłajmy: do gazet, pism, wydawnictw, a jak się nie zainteresują, to można przetłumaczyć nasze dzieło na język angielski i wysłać do zachodnich wydawnictw (USA), tam z pewnością docenią:) ( Ja raz wysłałem nawet przetłumaczony scenariusz poprzez email do amerykańskiej wytwórni filmowej i dostałem odp.Szok! Nie udało się, ale fakt, że sprawdzili i przeczytali go, daje optymizm. Pozdrawiam i mam nadzieję, że wskazówki się przydadzą!
Mogę powiedzieć tylko jedno... łał O.O
Dobry jesteś, naprawdę :) Wciągnęłam się.
Zapraszam do siebie ^.^ Póki co jest tylko jedno opowiadanie, ale sądzę, że w najbliższym czasie pojawi się ich więcej :3
Tytuł opowiadania jest prywatną sprawą autora ;P
Czy opowiadanie można zatytułować myślą przewodnią konkursu?
Wonderful game :)
No tak...chyba masz rację.
Tekst ukończony. Poprawki wprowadzone. jeszcze tylko trzeba wymyślić niebanalny tytuł i będzie gotowe.
This is the best game I've seen in my life! Very Epic!