17.09.39

Druga część opowiadania. Ponownie ostrzegam: pojawiają się słowa powszechnie uznawane za niecenzuralne.

17 września 1939 r.

                Józef Stalin krążył dookoła  swojego gabinetu. Od czasu do czasu zerkał w kierunku mapy Rzeczypospolitej wiszącej w rogu na metalowym stojaku.  Jego rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.

- Wejść! – odezwał się Stalin, szybko zajmując miejsce za biurkiem.

Drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł młody czarnowłosy mężczyzna w mundurze, na którym widniał emblemat przedstawiający sztylet, zaś na nim sierp i młot.

- Dobry dzień, towarzyszu Stalin – odezwał się oficer NKWD z szerokim uśmiechem – Nasza armia przekroczyła polską granicę. Część ziem już została wcielona do republiki białoruskiej i ukraińskiej.  W wyniku głosu ludu, rzecz jasna.

- Zaiste, wspaniały dzień, towarzyszu Mondzki! – wykrzyknął wódz, zrywając się z miejsca.

- To nie koniec dobrych wieści. Nasi agenci z Rumunii donoszą, że Mościcki wraz z Rydzem-Śmigłym oraz członkami rządu zostali internowani.

- Otlichno! Już wkrótce wyzwolimy Polskę spod jarzma kapitalizmu! – roześmiał się Józef, lecz momentalnie spoważniał – Wyślij wiadomość do towarzysza Kowalowa i towarzysza Timoszenki. Niech zlikwidują wszystkich polskich służbistów niższych rangą.  Tych ważniejszych niech zatrzymają i wywiozą do Katynia.

- Tak jest, towarzyszu Stalin! – Mondzki skłonił się i ruszył do wyjścia. Pierwszy Sekretarz już nie zauważył, że oczy oficera błysnęły czerwonym blaskiem.

 

- TY PIEPRZONY SKURWYSYNU! – wrzasnęła Yerilenn w kierunku uśmiechniętego Afelmonda. Gdyby nie interwencja Silverena, który w porę złapał królową niebios za ramiona, prawdopodobnie udusiłaby demona.

- Puszczaj mnie! Twoi cholerni Anglicy nic nie zrobili! – syknęła, uderzając upadłego łokciem w brzuch. Mimo tego, że nikt jej nie przytrzymywał, nie próbowała już rzucić się na Śmierć. Do Sali Radnych wkroczył Asmodeusz. Władczyni natychmiast przeniosła na niego wzrok.

- A ty?! Co twoje żabojady zrobiły?! NIC! – krzyknęła, unosząc dłoń i posyłając w kierunku rudzielca falę uderzeniową. Siła uderzenia wyłamała drzwi i wyrzuciła diabelskiego generała z pomieszczenia. Król piekła wybuchł śmiechem, wyraźnie ubawiony widowiskiem.

- Yeriś, zawsze potrafisz mnie rozweselić…  - mówił, starając się powstrzymać łzy.

- Dlaczego to robisz? – wyszeptała, także starając się nie płakać, jednak przyczyna jej łez była zupełnie inna.

- Bo Polacy to naród, który nie zasługuje na dalsze istnienie. Zaczęli przyzwoicie, ale potem doskonale wiesz jak było: wewnętrzne rozbicia, spiski, morderstwa…

- To samo działo się w większości państw europejskich!

- Ale tak rozpustnego kraju nie było. Niecałe dwieście lat wcześniej chlali na umór, gwałcili bez przerwy i nie obchodziło ich własne państwo.

- Bzdura! Ojczyzna zawsze była dla nich najważniejsza! Zawsze jednoczyli się i walczyli z wrogiem, tak jak teraz!

- Jednoczyli się jedynie w sytuacji zagrożenia. Państwo najważniejsze? Przypominam ci o tym, co się działo w ich sejmie. Co chwilę ktoś wołał „liberum veto”.

- Nie możesz obwiniać całego narodu o to, co robiła szlachta!

- Mogę, bo szlachta stanowiła wtedy większość. Myślałem, że rozbiory wszystko załatwią, ale nie przewidziałem, że wojna przyczyni się do odrodzenia państwa.

- Bo jesteś ignorantem – powiedziała Yerilenn nieco spokojniejszym głosem-  Wciąż nie potrafisz przyjąć do wiadomości, że Polacy są silnym narodem, dla których najważniejszą wartością jest ojczyzna. Wiara w niepodległość dodaje im siły. Część z nich popełniała błędy, ale teraz pokutują za nie w Czyśćcu. Ci żyjący obecnie nie będą pokutować za pomyłki przodków.

- Nawet jeśli obecni Polacy nie są tak źli jak osiemnastowieczni, to w przyszłości, gdy wojny się skończą, wrócą do barbarzyństwa. Rządzący będą się kłócić między sobą o byle co, będą wykorzystywać Boga i Jezusa do swoich celów…

- Mojego ojca i brata w to nie mieszaj – ucięła anielica – Nie wiesz co będzie w przyszłości. Nie wiesz nawet, czy twoje pionki wygrają tą wojnę. Ja z kolei wiem, że Polska będzie walczyć do końca.

Skończywszy mówić, odwróciła się i wyszła przez zniszczone wrota.

Komentarze

No Avatar
Morley on sob., 09/22/2012 - 13:00

Witam,

Ostatnio nie za bardzo użytkownicy mają czas żeby nas (tych wklejających tu swoje teksty) pooceniać i poprawić, więc może ja tu coś skrobnę.

1. Pomysł jak już pisałem bardzo fajny.

2. Tekstowo o ile się znam (a znam się mało) dobrze. Dla mnie wykładnikiem jest przyjemność z czytania, a ta,  w tym przypadku była, i to spora.

3. Trochę brakuje mi motywacji własnej postaci. To że ktoś nasz naród lubi, a ktoś nie, to nie za bardzo wszystko wyjaśnia. Postaci powinny mieć własne cele, dążenia.

4. Jeśli już mamy polityczną rozgrywkę anielsko-diabelską to dodaj to, co rozgrywki polityczne na najwyższym szczeblu cechuje. Przekupstwa i obietnice, groźby i zastraszenia. Będzie ciekawiej.

Ogólnie dla mnie na spory plus.

Pozdrawiam,

Morley

No Avatar
gronial on sob., 09/22/2012 - 15:11

Przyjemnie się czyta, to prawda. I może faktycznie było by jeszcze fajniejsze z polityką w tle, między piekelnymi zastępami:P.

No Avatar
Aridan z Oxenfurtu on sob., 09/22/2012 - 20:49

Dziękuję za pozytywne komentarze.

Niestety, nie mogę wsadzić elementów typowych dla "ziemskiej" polityki z jednego prostego względu: w moim zamyśle w Niebie i Piekle nie ma walk o władzę (bunt Lampy to wyjątek). Każdy anioł i każdy demon zna swoje miejsce w szeregu. Czasami pozwalają sobie na większe akcje (jak Afelmond w przypadku II wojny światowej), jednak na codzień obie strony pilnują, aby panowała równowaga.