Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
51%
Dobra.
27%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 41

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 2 gości.

Strona główna

9

Na początku była animacja krótkometrażowa i ona była dobra. W dziesięciu minutach zawarła tajemnicę, napięcie, grozę i bohaterstwo. Zachwycała dopracowaną formą i wizją post-apokaliptycznego świata, nawet, jeśli był on zredukowany do niewielkiego skrawka rzeczywistości. I intrygowała niedopowiedzeniem: widz zadawał sobie pytania – kto, dlaczego, kiedy? – lecz nie znajdywał na nie odpowiedzi. Nie udzielały ich ani nieme szmacianki, ani martwy, pozbawiony ludzi świat. I to było dobre.
A potem przyszła możliwość rozwinięcia pomysłu w pełnometrażowy film animowany, z dużą ekipą i mocnymi plecami w postaci Tima Burtona i Timura Bekmambetowa. Któż by nie skorzystał?

Shane Acker długo się nie namyślał i trudno mu się dziwić. Krótkometrażowe 9 miało ogromny potencjał jeśli chodzi o opowieść. Świat, postacie numerowanych lalek i ścigającej je Bestii – wszystko to czekało na odkrycie, zaproponowanie swojej historii, odsłonięcie kulis apokalipsy. Wspomniani Burton i Bekmambetow, do spółki ze scenarzystką Pamelą Pettler pozwolili to wszystko urzeczywistnić z odpowiednim rozmachem. Tak, rozmach to dobre słowo w odniesieniu do pełnego metrażu. Większa ekipa i możliwości zaowocowały twórczym rozwinięciem tego, co we wcześniejszym filmie było tylko zasygnalizowane.
Przede wszystkim rozbudowana została warstwa fabularna: tym razem nie jesteśmy rzuceni bezwładnie w rzeczywistość post-apokaliptycznego świata, lecz odkrywamy go razem z tytułowym 9 – szmacianą laleczką stworzoną przez dziwnego naukowca. Dzielimy z nim przerażenie i poczucie wyobcowania, gdy wędruje poprzez martwe miasto, spoglądając na zgliszcza cywilizacji. Okazuje się jednak, iż nie jest sam: prócz niego egzystuje osiem innych laleczek, które przeżyły zagładę cywilizacji i ukrywają się przed niebezpieczeństwem nadal czyhającym pośród stert śmieci. Przybycie 9 okaże się decydujące dla ich dalszej egzystencji, ale czy ten najdoskonalszy twór naukowca, jego ostatnie tchnienie, okaże się bohaterem, czy też sprowadzi zagładę na głowy uciekinierów?

 

Acker pozwala swoim postaciom – a przez to i widzom – na powolne odkrywanie prawdy, poznawanie przyczyn apokalipsy, podrzucając im strzępki informacji i kawałki świata, którego już nie ma. W porównaniu do swej pierwszej produkcji znacząco rozbudował także relacje pomiędzy poszczególnymi laleczkami: każda ma swój indywidualny wygląd, poglądy i podejście do kwestii przeżycia. Nie wszyscy odnoszą się do 9 z ufnością, nie wszystkich bohater jest w stanie zrozumieć od samego początku, ich związek ewoluuje z czasem, na co ma niewątpliwie wpływ wprowadzenie dialogów do filmu. Teraz obraz nabrał dodatkowej dramaturgii, zarówno poprzez zbudowanie całego kontekstu, jak i zintensyfikowanie akcji. Czy jednak jest to jednoznacznie pozytywny czynnik? Wydaje mi się, że nie do końca. Krótki metraż intrygował obcością świata: widz rzucony w sam jego środek nie wiedział o nim właściwie nic. W drugiej wersji Acker odsłania kurtynę i okazuje się, że stoi za nią dość schematyczna opowieść o bohaterze-wybawcy, o potrzebie poświęcenia, determinacji i odwagi, z tą różnicą, że owym „mesjaszem” jest mechaniczna lalka. Tajemnica stojąca za „Maszyną” i dziedzictwem naukowca zostaje dość szybko odkryta i widz pozbawiony zostaje czegoś, co jednocześnie go intryguje i budzi w nim niepokój. Co więcej, sam 9 wydaje mi się skrojony na miarę innych herosów tego rodzaju, poczynając od Aragona, kończąc na Neo: jest silny psychicznie, nie boi się podważać autorytetów i łamać zasad, jest zdeterminowany i odważny, bardzo szybko odnajduje się w nieznanym świecie. Moim zdaniem działa to na niekorzyść filmu, bo wprowadza do niego sporo patosu, który nie do końca tu pasuje. Brakowało mi też humoru, który przecież potrafi świetnie rozładować napięcie. Skoro już wprowadzono dialog (szczerze powiedziawszy, momentami jest go za dużo) to czemu nie wykorzystano tej możliwości?

Świetnie przedstawia się natomiast aktorstwo – reżyser zdołał zebrać do filmu naprawdę solidną ekipę. Dubbing nie jest w końcu taką łatwą sprawą (co widać po efektach działalności aktorów w naszym kraju,) tymczasem w 9 wypada to rewelacyjnie. Dobrze poradził sobie Elijah Wood w roli tytułowego bohatera udowadniając, że wcale nie jest aktorem jednej roli. Co prawda okazji do błyśnięcia kunsztem zbyt wielu nie miał, ale żadnej wtopy nie zaliczył. Nieźle wypadła Jennifer Connelly jako 7, całkiem zadziorna pannica, która czuje się wyraźnie zaintrygowana bohaterem. Rewelacyjni są natomiast Christopher Plummer (1) i Martin Landau (2) – niesamowicie ekspresyjni, przekazują swoim postaciom ogromny ładunek emocji, choć tak naprawdę jedyne, czego mogą użyć, to własny głos. Pod tym względem film jest naprawdę bardzo dobry.

Trudno też nie zachwycić się warstwą wizualną filmu. W gruncie rzeczy to ona decyduje o poziomie 9: post-apokaliptyczny świat przedstawiony na ekranie robi fenomenalne wrażenie. Twórcom udało się stworzyć rzeczywistość, która łączy w sobie elementy zachodniej kultury z okresu międzywojennego, rojenia futurystów z początku wieku i elementy zaczerpnięte niemal wprost z Matrixa. Świat, w jakim żyją bohaterowie, jest przerażający: niemal zrównane z ziemią miasta, wśród ruin nadal poniewierają się ludzkie trupy i szczątki cywilizacji. Wszystko spowite jest mrokiem, z rzadka rozświetlanym przez wątłe światło żarówki bądź też promienie słońca, którym nie można już dłużej ufać. Rzeczywistość po katastrofie przeraża swoją pustką i nieprzychylnością, stertami gruzu i poskręcanego metalu, wreszcie ogromną, ponurą fabryką Maszyny. Projektanci i graficy odwalili naprawdę kawał dobrej roboty, tworząc tak sugestywny obraz zagłady. Nie ustępowali im zresztą i animatorzy: wszystkie postacie poruszają się na swój charakterystyczny sposób, a w ich gestach nie ma żadnego zacięcia czy „fałszywej nuty”. Biorąc pod uwagę, iż bohaterowie wyrażają uczucia głównie poprzez pantomimę, ma to ogromne znaczenie dla odbioru filmu.

Osobne słowo należy się wydaniu DVD. Jest całkiem satysfakcjonujące: obraz w formacie 16:9, dźwięk 5.1, możliwość wybrania lektora lub napisów (dzięki Bogu dystrybutor nie wpadł na pomysł dubbingu). Jednak to, za co należy przede wszystkim pochwalić Monolith, to dodatki. Jakby na przekór tradycji ich zupełnego olewania w polskich wydaniach, 9 dodatków ma naprawdę sporo. Przede wszystkim znajdziemy na płycie pierwotną, krótkometrażową wersję filmu Ackera, z możliwością wysłuchania jego komentarza (idealna sprawa, nie trzeba szukać tego po Internecie). Dalej mamy fragmenty dotyczące ogólnie pracy nad filmem (wypowiedzi twórców, producentów, ekipy animatorów) i krystalizowania się wizji ostatecznego obrazu, gry aktorskiej i – moim zdaniem najlepszy z tych trzech – warstwy wizualnej filmu gdzie usłyszeć można o koncepcjach graficznych, inspiracjach i problemach z oświetleniem. Na koniec wreszcie usunięte sceny, ukazane za pomocą animowanych szkiców lub prostej animacji 3D. Część z nich zyskała wersje alternatywne, inne całkiem wyleciały z filmu, niewątpliwie jednak warto zaznajomić się z tymi planami.

Reasumując: 9 to całkiem przyjemny film animowany, wychodzący niejako naprzeciw zalewowi podobnych do siebie, tasiemcowych serii w rodzaju Shreka. Film nie ustrzegł się błędów, nie jest to też żadna rewelacja, z pewnością jednak warto się z nim zapoznać choćby dla znakomitej warstwy wizualnej, starannej i niezwykle dopieszczonej. Czas przeznaczony na seans na pewno nie będzie stracony.

Piotr "Vivaldi" Sarota

 

Obsada

Elijah Wood - 9 (głos)
Fred Tatasciore - 8 (głos)
Jennifer Connelly - 7 (głos)
Crispin Glover - 6 (głos)
John C. Reilly - 5 (głos)
Martin Landau - 2 (głos)
Christopher Plummer - 1 (głos)

Tytuł oryginalny: 9
Tytuł polski: 9
Produkcja: USA
Czas trwania: 75 min.
Rok produkcji: 2009

Produkcja:

Reżyseria: Shane Acker
Scenariusz: Pamela Pettler, Shane Acker
Muzyka: Deborah Lurie
Montaż: Nick Kenway
Produkcja: Tim Burton, Timur Bekmambetov, Jim Lemley, Dana Ginsburg, Jinko Gotoh

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi