Abra Makabra (Steve Niles & Ben Templesmith)
Hę? Że co? Że prasa? Chcesz się dowiedzieć szczegółów na temat komiksu z udziałem mojego skromnego jestestwa? A niby jaka to gazeta? Że co?! Eh… myślałem, że jakaś poważna, Playboy albo co… Ale skoro żeś już przyszedł, to siadaj. Katie, kochana, dwa browce, z pianą na dwa palce!
No to co, zaczynamy? Ok, dawaj… Czy długo się zastanawiałem? Chyba stary żartujesz! Facet, który od dziecka widzi duchy nie ma łatwego życia. Łazisz, latasz, rozwalasz to nieumarłe paskudztwo, bronisz zlęknione, acz nieświadome zagrożenia nadobne dzieweczki przed złem, wchodzisz do kanałów, brodzisz po kolana w tym syfie i co? I nic. Nawet kwiatka ci cholera nie dadzą, nie mówiąc już o zaległym czynszu i darmowym towarze w monopolowym… Wiesz, życie zabójcy potworów to nie knedliczki z kremem. A tu nagle wpadają kolesie z tego no…Dark Horse? I mówią „Sprzedaj nam jakąś historie!” i ci machają przed nosem świstkiem papieru z kilkoma zerami. To co, miałem się nie zgodzić?
Pokombinowałem trochę i im sprzedałem historie. Mówię ci stary – największa akcja, w jakiej brałem udział, do dzisiaj się zastanawiam jak to się udało! Z początku wszystko się wydawało proste i jasne – ot, kolejny zębacz do odstrzelenia. No to wiadomo, gadka – szmatka, jazda za nim, śledzić mokolągiew jedną. Facet jedzie na jakieś spotkanie, patrzę – a tam sobie nieumarli z jakimś gostkiem gaworzą! No to co? Wpadam, bach bach i rozpędzić towarzystwo! Gdybym wtedy wiedział, w jakie bajoro się pakuję… że będę musiał prowadzić dochodzenie, którego nie powstydziłby się Holmes, walczyć z mistycznymi wilkołakami za pomocą srebra, jak w starych filmidłach, łaził po kanałach, gadał z głowami zatkniętymi na patyki i ratował świat z pomocą bandy umarlaków, to bym się dwa razy zastanowił.. No i jeszcze kilka dyskusji z państwową policją… Taaa, gdyby nie Brueger – znaczy się porucznik – to bym miał ładnie przep… eee… przewalone. Co prawda ten cały Niles – scenarzysta znaczy się - trochę to przekręcił, dodał parę dialogów, ale rzec trzeba, że całkiem nieźle to napisał i cała rzecz trzyma w napięciu, akcja jest wartka i wszystko trzyma się w miarę, że tak powiem, kupy. Ale najbardziej podoba mi się, że zostawił w spokoju moje teksty – czego jak czego, ale ich wycięcia bym mu nie wybaczył – w końcu każda historia potrzebuje trochę humoru, nie? A uwierz mi – ja potrafię być bardzo elokwentny.
Że scenariusz mi się podoba? A owszem, podoba się. Co prawda Brueger normalnie jest trochę milsza, ale ok. Rysunek? Hmm… rysunek powiadasz… Wiesz, z tym jest mały problem. Owszem, grafiki doskonale pasują do tej historii – nieco niechlujne, udziwnione… Jak je pierwszy raz zobaczyłem, to pomyślałem, że Templesmith musiał być na niezłym speedzie, jak je rysował… Całkiem niezły patent wymyślił sobie, żeby do rysowania postaci używać zdjęć prawdziwych ludzi. Trochę szkoda, że nie użył ich też do zrobienia drugiego planu – większość teł to szaro-czarno-białe plamy. Inna rzecz, że kolory świetnie pasują do całości – paleta jest dość ograniczona, ale efekt piorunujący. Bardzo się cieszę, że nie powierzono zrobienia grafy komuś z realistycznym rysunkiem – na początku ten styl trochę uwierał, ale teraz nie wyobrażam sobie moich przygód bez tej groteskowej, przerysowanej i popieprzonej grafy. No, może czasem tylko nie bardzo wiadomo, co się akurat dzieje w kadrze – masz trzy plamy, jedna ciemniejsza od drugiej i wymyśl sobie, stary, o co tu biega! Na szczęście są to raczej odosobnione przypadki…
Tak, za grafę też się facetowi należy spory borowiec! Czy sława mi nie przeszkadza? Gdzie tam, stary! Piwa i laseczek pod dostatkiem, choć o te ostatnie coś się Brueger czepia, nawet nie wiem, czemu… No i kasy jeszcze sporo zostało. Poza tym teraz wszyscy wiedzą, że to Cal McDonald jest najlepszym zabójcą potworów na tym brudnym świecie! Hmm… a co tam takie zbiegowisko? Co to za białowłosy kolo z żelastwem? O, idzie tu… Te, zaraz, gdzie z tym mieczem?! Co ty… o żesz kruca, ty…!
Piotr "Vivaldi" Sarota

Wydawnictwo: Mandragora
Tytuł oryginalny: Criminal Macabre: A Cal McDonald Mystery
Wydawca oryginalny: Dark Horse Comics
Liczba stron: 140
Format: B5
Oprawa: twarda
Druk: kolor
ISBN: 83-60352-06-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł



















































Odpowiedzi
Recka pojawiła sie niegdyś na
Recka pojawiła sie niegdyś na portalu Fantasy world, ale że tamten jest właściwie trupem, wstawiam tutaj. A nuż ktoś się zainteresuje...
--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/
W sumie nie recenzja, a
W sumie nie recenzja, a bardziej felieton, ale mi się ta nietypowa forma strasznie podoba. Jak dla mnie bomba!
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna