Cherem (Dariusz Domagalski)

Gdyby Dariusz Domagalski planował w najbliższym czasie założenie sekty, wróżyłabym jej świetlaną karierę. Nic mi jednak o takich planach nie wiadomo, wiem natomiast z całą pewnością, iż napisał kolejną książkę. Cherem. I przypuszczam, że znajdzie ona wielu – jeśli nie wyznawców, to wiernych czytelników.

Podchodziłam do tej powieści nieufnie i z dość mieszanymi uczuciami. Z jednej strony Domagalskiego nie podejrzewałabym o słabą książkę, z drugiej – odstraszał mnie nieco szum wokół Cheremu. Wydawnicze przecieki mówiły o kontrowersjach, notka okładkowa informowała, iż przed laty ten tytuł trafiłby na Indeks Ksiąg Zakazanych. A niestety moje doświadczenie jest takie, iż coś reklamowanego jako kontrowersyjne, zwykle okazuje się banalne; zwłaszcza, że przecież taka notka zwiększa wymagania co do książki. Czytelnik naprawdę chce, by powieść kopnęła jego system wartości i wywołała wstrząs, co dzieje się jednak stosunkowo rzadko (a często zaskoczenie – a więc brak jednoznacznych zapowiedzi – ma wpływ na efekt końcowy). Czy więc Cherem wraz z jego kampanią reklamową naprawdę może zszokować? Owszem! Jak przyjemnie zostać tak pozytywnie zaskoczonym...

Warstwa mistyczno-fantastyczna powieści jest poprowadzona niezwykle odważnie, ale bez śladu taniej sensacji. Domagalski stawia odważne tezy, nie cofa się przed kontrowersją, ale jego wizja jest spójna, sensowna... i właśnie dlatego potrafi zmrozić krew w żyłach. W dodatku, choć w czasie całej rozgrywki ujawnia mnóstwo blotek, najważniejszą kartę trzyma w ręku do samego końca. Czytelnik może podejrzewać dużo i samodzielnie rozgryzać fragmenty tajemnicy, ale to bez znaczenia – bez względu na to, jak dokładnie czyta, autor da radę go zaskoczyć. To ogromny plus Cheremu, zaraz obok misternie splecionej wizji rzeczywistości, która to z początku wydaje się normalna... i nic ponad to nie zdradzę, ponieważ to jak napisać, kto zabił, w przypadku powieści kryminalnej. Bo Cherem to właśnie kryminał; ogromna część intrygi opiera się na śledztwie, zarówno tym, które prowadzą bohaterowie niezależnie od siebie, jak i tym, które prowadzi czytelnik. Domagalski zastosował ciekawy zabieg: co prawda ukrywał sedno sprawy, ale mimo to w narracji ujawniał odrobinę więcej, niż wiedziały poszczególne postaci. Dzięki temu można zarówno niepokoić się, jak dalej potoczy się fabuła, jak i drżeć o losy bohatera, któremu właśnie ktoś nieprzyjemny depcze po piętach.

A kim są sami bohaterowie? Najważniejszych postaci mamy kilkoro. Wśród nich są Andrzej Kamiński, oficer ABW; komisarz policji Tomasz Rafalski; Oleg Tichonow, rezydent rosyjskiej mafii w Polsce; oraz tajemnicza Marta. Każdy z nich ma inne cele, których jednak nie zrealizuje samodzielnie, a jednocześnie nie może mieć pewności, do której części posiadanej wiedzy się przyznać, co ujawnić. Zostali oni interesująco zarysowani, obdarzeni swoją historią, poglądami; wyjątkiem jest Marta, nieprzenikniona dla wszystkich. Bohaterów można łatwo polubić, wczuć się w nich, zapałać do nich sympatią; nawet kiedy reprezentują sprzeczne interesy. To samo dotyczy zresztą postaci drugoplanowych, m.in. gangstera Maksa Burzyńskiego albo studenta Dariusza Kowalewskiego. Tak naprawdę ciężko wybrać mi ulubionego bohatera; każda z zarysowanych przez Domagalskiego sylwetek miała w sobie coś, co sprawiało, że chciało się ją poznać bliżej.

Miejscem, które połączyło postaci Cheremu, jest Trójmiasto. Trafili tam z rozmaitych przyczyn, jedni na stałe, inni na krótki czas; większość fabuły rozgrywa się między Gdańskiem, Gdynią a Sopotem. Niewielka jej część zahacza o Warszawę oraz bardziej egzotyczne miejsca; jednak to Trójmiasto zasługuje na szczególną uwagę. Lubię, gdy polscy twórcy osadzają swoje powieści w miejscach rzeczywistych, które dobrze znają i które czytelnik może odwiedzić. Pod warunkiem, oczywiście, iż robią to umiejętnie – odbiorca ma wówczas szansę rozpoznać na kartach książki miejsca, które zna... lub wręcz przeciwnie, poczuć nastrój tych, których jeszcze nie odwiedził. Domagalskiemu udał się ten efekt; czytając, można poczuć zapach morza czy gwar sopockiego molo. Czytelnicy z Trójmiasta powinni być zachwyceni... a pozostali może rozważą pomysł wczasów z Cheremem w dłoni?

Także egzotyczne miejsca nakreślone przez autora przypadły mi do gustu, a to za sprawą języka. Ten zmienia się w obrębie powieści; od potocznej i szybkiej narracji pisarz przechodzi do wysublimowanych opisów, czasem mistycznych, ale pozbawionych patosu. Podoba mi się to wyważenie. Język bohaterów także się zmienia; inaczej mówi kierowca TIR-a, inaczej wykładowca akademicki, a jeszcze inaczej prostytutka. Czasami miałam jednak wrażenie, iż wiedza niektórych bohaterów jest zbyt rozległa, względnie, że ich przeszłość została nieco naciągnięta, by tę wiedzę uzasadnić. Nie jest to duża wada i nie przeszkadzała mi w lekturze, jednak kilka razy pewne detale przykuły moją uwagę. Możliwe, iż poprowadzenie ich w inny sposób sprawiłoby, że Cherem rozrósłby się trochę, ale wątpię, by wyszło to książce na gorsze.

Napisałam już, że najnowsza powieść Dariusza Domagalskiego to kryminał. Ważną jej część, prócz śledztw, stanowi motyw gangsterskich porachunków. Autor opisuje rosyjską i neapolitańską mafię w taki sposób, że można uwierzyć, iż jest członkiem szeregów jednej z nich. Gangsterskie wątki zostały przedstawione przekonująco i emocjonująco, przez co śledzi się je z wypiekami na twarzy. W zasadzie zastanawiające, w jaki sposób pisarz przeprowadził research... Może tworzy jednak nie sektę, a komórkę zupełnie innego rodzaju?

Trzeba przyznać, iż pod względem zbierania materiałów Cherem może dostarczyć czytelnikowi sporo przyjemności. Policja, ABW, mafia, muzeum czy sekta działają tak, jakby Domagalski wszędzie miał swoich informatorów. Czytelnik nie wyczuwa białych plam czy naciągania historii pod tezę. Mitycznymi tekstami źródłowymi autor operuje tak sprawnie, że bez dokładniejszych studiów nie sposób ocenić, gdzie kończą się fakty, a zaczyna pisarska wyobraźnia...

Cherem to pozycja naprawdę mocna; solidny kawał fantastyki osadzony w polskiej rzeczywistości, emocjonującej jak filmy akcji. Oraz naprawdę poruszającej, bo wszak mowa o ogromnej tajemnicy, którą przemilczał kościół katolicki... Kto wie, może ta powieść doczeka się swoich stosów? W zasadzie mam taką nadzieję, bo wówczas usłyszy o niej szersza grupa czytelników. A warto.

Anna Tess Gołębiowska

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów.

autor: Dariusz Domagalski
tytuł: Cherem
wydawnictwo: Fabryka Słów
miejsce wydania: Lublin
data wydania: 12.08.2011
ISBN-13: 978-83-7574-578-8
wymiary: 125 x 195
oprawa: miękka
seria: Asy polskiej fantastyki

Oceń: 
0
Brak głosów
Niezdefiniowany

Komentarze

Obrazek użytkownika YoAnna
YoAnna on wt., 08/26/2014 - 18:15

We mnie Cherem nie wywołał jakichś większych emocji, choć zapowiadało się interesująco. Niestety okazało się nudno. Jedyny plus to chyba nieprzewidywalne zakończenie.