Drzewo figowe (Miniatura)

 

Dzień był piękny, słoneczny. Mimo to czułem jakby promienie słoneczne omijały mnie niczym ludzie trędowatego. Piękno pogody nie wpływało na mnie w żadnym stopniu. W ogóle mało co czułem. Wracałem z mojej szarej pracy, w której byłem szarym pracownikiem. Wracałem powoli, bo to tempo pasowało do mojego szarego życia. Nie miałem się do czego, ani do kogo śpieszyć. Książki, Matthew Stover, Glen Cook, i inny moi jedyni przyjaciele zaczekają. Zaczekają tak cierpliwie jak ja czekam na zmianę swego losu, choć mam świadomość że ta nigdy nie nadejdzie. Każdy dzień mojego życia jest "Kutrem" Łysiaka. Chcę być Cainem, Garretem, Darthem Vaderem, albo chociaż pierdolonym Drzewcem. Nic z tego. Nigdy o niczym nie decydowałem, nigdy nie miałem na nic wpływu. Jestem bardziej bezwolnym Golemem, tyle że widocznie zabrano mi kiedyś siłę fizyczną.
Park wygląda nędznie. Butelki, śmieci, prezerwatywy, gazety, drzewo figowe...
Drzewo figowe?
Tak, jest tam. Stoi samotnie na parkowym pagórku, jak ostatni żołnierz na polu bitwy, lub wyprostowany środkowy palec dłoni, zależnie jaką kto kultywuje kulturę.
Chcę podejść bliżej i zobaczyć to indywiduum ale zderzam się z kimś gwałtownie.
- Przepraszam - mamrocze wywrócony przeze mnie żebrak.
Macham tylko ręką na znak że nic się nie stało i podchodzę bliżej tego cudu natury.
Drzewo jest piękne. Otacza je aura spokoju i majestatu. Park jest często uczęszczany więc został już chyba tylko jeden owoc. Piękny i dojrzały, bez najmniejszej skazy. Chcę go zerwać ale dostrzegam coś po drugiej stronie drzewa. To inny owoc. Taki, jakiego nigdy nie widziałem. Jest piękny jak oglądana sekundy wcześniej figa ale inny, czarny, z delikatnymi kolcami, wydziela piękny zapach przywodzący na myśl kraje Bliskiego Wschodu.
Zrywam go bez wahania.
- No tak - odzywa się za mną czyjś ciepły głos.
Obracam się gwałtownie z owocem w dłoni.
Żebrak patrzy na mnie przenikliwie. Dopiero teraz zauważam jakie ma smutne i mądre oczy. 
Oczy Mędrca Wszechrzeczy.
- Minęło tyle lat - mówi łagodnie. - Co jakiś czas daje wam szansę, a wy wciąż popełniacie te same błędy.
Ogrom wziętej odpowiedzialności, ogrom wagi podjętej decyzji spada na mnie jak głaz.
Zapadam w nicość.

Komentarze

No Avatar
Gotka on sob., 02/08/2014 - 12:09

Piękne! Naprawdę świetne. CHciałabym móc tak płynnie pisać, jak Ty.

No Avatar
Morley on sob., 02/08/2014 - 12:09

Bardzo dziękuję.

No Avatar
gronial on sob., 02/08/2014 - 12:09

Nooo, trzyma poziom...Brak mi czasem przecinków, ale pomysł i stylistyka naprawdę dobra. I prostym słowem napisane, co jest na plus.

No Avatar
Morley on sob., 02/08/2014 - 12:10

Mogę tylko przeprosić. Jak widać przecinki są moim Nemezis. Na swoją obronę mogę tylko dodać że piszę mało. Prócz opublikowanych tu tekstów napisałem tylko jeden, na pewien konkurs. Postaram się poprawić.

Gronialu gdzie ciąg dalszy "Życzeń"?

Pozdrawiam
Morley

No Avatar
gronial on sob., 02/08/2014 - 12:10

Cholerny brak weny, W ogóle malo ostatnio pisze, właściwie wcale, tylko jakieś krotkie teksty, jak mam przebłysk.

No Avatar
Lotos on sob., 02/08/2014 - 12:10

Ależ mi się spodobało to co przeczytałam...

Prosto, czysto, "komunikatywnie".

No Avatar
Morley on sob., 02/08/2014 - 12:11

"Morley kłania się, dziękując za te słowa"

No Avatar
amme15 on sob., 02/08/2014 - 12:11

Kolejny genialny tekst napisany przez człowieka o nie małym talencie ;)

"Nie kłamałem. Nie pochlebiałem nikomu. Powiedziałem prawdę"

No Avatar
Reila on sob., 02/08/2014 - 12:12

Zatkało mnie... O.o

No Avatar
Morley on sob., 02/08/2014 - 12:12

Nie za bardzo wiem co napisać...

Bardzo Wam dziękuję.

No Avatar
Reila on sob., 02/08/2014 - 12:12

Nie dziękuj, tylko pisz dalej ^^

No Avatar
Aktavis on sob., 02/08/2014 - 12:12

Dokładnie tak, pisz dalej! Mi także bardzo się podobało :)