Dziewczyna Płaszczka i inne nienaturalne atrakcje (Robert Rankin)
Steampunkowa, naprawdę śliczna okładka (ta estetyka sama w sobie jest piękna, a tu dodatkowo dostajemy ją w wyjątkowo udanym wariancie ilustracji autorstwa Jasona Juty) oraz intrygujący tytuł: Dziewczyna Płaszczka i inne nienaturalne atrakcje – to wystarczyło, bym zainteresowała się tą pozycją. Jeszcze tylko drobny rzut oka na wersję nieprzetłumaczoną: The Japanese Devil Fish Girl and Other Unnatural Attractions – i już widzę, że to nie tłumaczka, Ewa Siarkiewicz, zaszalała; w oryginale jest jeszcze dziwniej. Któż w takim wypadku nie zechciałby się dowiedzieć, co przygotował dla czytelników Robert Rankin, autor tej pozycji?
A przygotował coś bardzo mocnego. Akcja powieści osadzona jest u schyłku XIX wieku, ale to jeszcze nic nie znaczy. Fabuła pełna jest ahistoryzmów: twórca to powołuje do życia postaci już świętej pamięci (informując, że wieści o ich śmierci były mocno przedwczesne), to przyśpiesza narodziny innych, przez co na kartach powieści spotkać możemy Charlesa Babbage'a, Nikolę Teslę, Winstona Churchilla czy Oscara Wilde'a (choć postaci fikcyjne też się trafiają). Prócz tego dostajemy sporo klisz popkulturowych (nie jestem koneserką kina, a jednak wiele motywów było czytelnych nawet dla mnie) podlanych gęstym, steampunkowym sosem: obecnym czy to w opisie ubioru bohaterów, czy też wynalazków, jakimi się posługują. Oraz... kosmitów. (Warto pamiętać, iż wydawnictwo Prószyński i S-ka zareklamowało powieść jako swoisty sequel Wojny światów H.G. Wellsa.)
Już samo to wystarczy, by powieść przywoływała uśmiech na twarz czytelnika. Nie jest to bynajmniej uśmiech politowania! Rankin świadomie bawi czytelnika na wielu poziomach. Gdy chciałam porównać do czegoś jego styl, na myśl przychodził mi przede wszystkim Latający Cyrk Monty Pythona. Cały tekst jest (mniej lub bardziej) absurdalny, humor sytuacyjny przeplata się z one-linerami rzucanymi przez bohaterów czy dowcipnymi komentarzami narratora. Sądzę jednak, iż właśnie sytuacyjne żarty są najmocniejszą stroną powieści; pojawiają się często, mocną i absurdalną pointą zamykając poszczególne wątki. Czasem wydźwięk wzmacniają wyraźne nawiązania do filmów, kiedy indziej – do XXI wieku. Rankin doskonale wie, iż pisze do współczesnego czytelnika, nie próbuje stylizować tekstu na powstały dawniej. Elementy stylizowane i pełne patosu przeplata współcześnie potocznymi. Sądzę, iż pisanie Dziewczyny Płaszczki... (i wyobrażanie sobie reakcji czytelników) musiało mu sprawić kawał dobrej zabawy.
Cieszy mnie jednak, że naładowanie tekstu absurdem do granic możliwości nie uczyniło szkody fabule. Wydarzenia splatają się sensownie (choć z zawrotnym tempem i wieloma zwrotami akcji) i tworzą zamkniętą, spójną (o ile przyjmiemy, iż taki świat w ogóle może być spójny...) kompozycję. I, muszę przyznać, wciągają. Czytałam powieść Rankina nie tylko dlatego, iż co chwila wybuchałam nad nią śmiechem (czy uprzyjemniałam życie znajomym, czytając fragmenty na głos, bo nie potrafiłam śmiać się w samotności), ale także z tego powodu, iż wydarzenia naprawdę przykuły moją uwagę i nie mogłam się doczekać finału. Chwilami z trudem powstrzymywałam się od przekartkowania kilku rozdziałów, tak chciałam się przekonać, co wymyślą postaci...
...którzy, jak przystało na tę powieść, także zostali doprawieni solidną nutą absurdu. Głównym bohaterem jest George Fox, młody człowiek mający – ogólnie rzecz biorąc – pecha. A to szef go w coś wrobi, a to kobieta wystawi, a to stróże prawa się nim zainteresują... Jakkolwiek chwilami jest niewątpliwą ofiarą losu (i można uznać, że jako jedyny nie ma pojęcia, co się dzieje wokół), to daje się lubić... a nawet chwilami pokazuje, że jednak między uszami ma coś więcej niż pustą przestrzeń. Los stawia u jego boku Adę, która – gdy nie jest zajęta wystawianiem George'a do wiatru – zajmuje się byciem tajemniczą. Oraz profesora Coffina, szefa chłopaka, miłośnika złotej monety, niekoniecznie sympatyzującego z moralnością. Prócz nich na pierwszy plan wysuwa się małpka imieniem Darwin... i to właśnie Darwina polubiłam najbardziej. Przez to, iż bohaterom przydarzają się wydarzenia absurdalne, raczej trudno się z nimi utożsamić; w pewnym sensie po prostu odgrywają wyznaczone im role, zmieniające się w zależności od dekoracji i partnera scenicznego. Szczególnie trudno powiedzieć mi coś o Adzie... choć z drugiej strony ten brak pogłębienia psychologii postaci wcale nie przeszkadzał mi w lekturze. Taka bohaterka po prostu pasowała do fabuły. Niemniej, Darwin, który wyjątkowo przypadł mi do gustu, był chyba najbardziej naturalnie zachowującym się spośród bohaterów. Na sceny z udziałem uroczej i charakternej małpki oczekiwałam z wyjątkowym zaciekawieniem.
Tytułowa Dziewczyna Płaszczka (a właściwie Japońska Dziewczyna Płaszczka, choć nie dziwi mnie pominięcie przymiotnika w polskim tytule – mógłby on brzmieć przesadnie abstrakcyjnie...) to bogini, obiekt poszukiwań profesora Coffina, który utrzymuje siebie (oraz George'a przy okazji) z prezentowania nadnaturalnych atrakcji. Niestety, gnijący Marsjanin budzi coraz mniejsze zainteresowanie widzów, ale byt istniejący dłużej nawet od Boga – to byłoby coś! Jego młodego pracownika z Dziewczyną Płaszczką wiąże przeznaczenie, wyjątkowo jednak pogmatwane. Niemal do końca George nie wie, co i po co ma czynić oraz jakie będzie jego miejsce w interplanetarnych rozgrywkach, w których – prócz Ziemian – biorą udział Wenusjanie, Marsjanie oraz mieszkańcy Jowisza. Wszyscy oni są w jakiś sposób powiązani z Japońską Dziewczyną Płaszczką... ale w jaki, tego zdradzać nie zamierzam.
Zdecydowanie polecam tę powieść Roberta Rankina fanom dobrego humoru oraz absurdu... ale także klasycznego science fiction. Taka dawka dziwacznej wojny kosmicznej może ich naprawdę odprężyć. Wydaje mi się, iż Dziewczyna Płaszczka i inne nienaturalne atrakcje ukazuje się w dobrym terminie; tj. w wakacje. Można ją zabrać na urlop i rzetelnie przy niej wypocząć (względnie zabrać książkę ze sobą do pracy i wypocząć mimo braku urlopu), będąc jednocześnie pewnym inteligentnej rozrywki.
Anna Tess Gołębiowska
dziękujemy wydawnictwu Prószyński i S-ka.

autor: Robert Rankin
tytuł: Dziewczyna Płaszczka i inne nienaturalne atrakcje
tytuł oryginału: Japanese Devil Fish Girl and Other Unnatural Attractions
język oryginału: angielski
seria: "Nowej Fantastyki"
tłumaczenie: Ewa Siarkiewicz
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 12 lipca 2011 r.
liczba stron: 392
ISNB: 978-83-7648-827-1
oprawa: miękka ze skrzydełkami
format: 125 x 195 mm
cena: 34,00 zł

















































