Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
51%
Dobra.
27%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 41

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 2 gości.

Strona główna

Efantasticon 2011 oczami Gotana

Co roku odbywa się naprawdę wiele konwentów fantastyki, jednak jest wśród nich jeden, który swym poziomem, jak i klimatem bije wszystkie inne na głowy. Dokładnie 15 października w gdańskim mieszkaniu jednego z naszych szanownych redaktorów, rozpoczął się Efantasticon, który może i nie przyciągnął znanych nazwisk, jednak zgromadził ekipę naprawdę świetnych ludzi, którzy przez cały wieczór (część z nich jeszcze dłużej, a nieliczni może nadal…) zajmowali się wszystkim tym, co wiązało się z dobrą zabawą.

 

Konwentowicze w całej okazałości



Do Gdańska dotarłem około godziny 14:00. Muszę przyznać, iż od razu zaskoczyła mnie świetna pogoda, która niestety dała mocno popalić moim oczom. Niemniej po krótkim poszukiwaniu, udało mi się odnaleźć organizatora i wraz z nim udałem się do mieszkania, gdzie przez parę godzin dyskutowaliśmy o bardzo przyziemnych sprawach związanych z programowaniem. W międzyczasie dołączyła do nas Nubia i około godziny 17:00 wyruszyliśmy naprzeciw kolejnym konwentowiczom. Na dworcu spotkaliśmy Mazura, a chwilę później także Nine i Solcię. Impreza zaczynała się powoli rozkręcać.

Zaopatrzeni w procenty, wróciliśmy do mieszkania, gdzie przy piwku planowaliśmy dalszy przebieg imprezy. Brakowało jeszcze paru osób, niemniej powoli zaczynało robić się naprawdę ciekawie. Punktem pierwszym był panel dyskusyjny połączony z degustacją pizzy. Dowiedziałem się z niego naprawdę wielu ciekawych rzeczy. Szkoda tylko, że niewiele zapamiętałem. Podejrzewam jednak, iż reszta towarzystwa miała podobnie. Wszak nie o to w tym chodziło.

Niewiele później mieszkanie odwiedzili pozostali imprezowicze. Lorelay w towarzystwie swego męża, Tyrssona, Człowiek Żołądź i Komiksobójca z Tawerny. Przy okazji, w pewnym stopniu, zjawił się także Szerszeń. Choć nie mógł być z nami osobiście, to jednak przysłał swego awatara. Ekipa w komplecie, czas rozpocząć zabawę.

Program konwentu był naprawdę bogaty. Do naszej dyspozycji oddano Gamesroom, w którym popularnością cieszyła się Jenga, gra o prostej konstrukcji, a jednocześnie wymagająca wielkiej precyzji. Z tym ostatnim mogło już być ciężko, albowiem alkohol powoli zaczynał robić swoje. Fundamentem zabawy stał się natomiast Fallout w wersji PC, który… dosłownie robił za fundament.

 

Kolejną atrakcją był konkurs karaoke, który cieszył się największym powodzeniem. Do rywalizacji stanęła cała ekipa, wspólnie śpiewając kawałki takich wykonawców, jak Metallica, Marilyn Manson, czy też Asynja. Utwór tej ostatniej został nawet spolonizowany przez konwentowiczów, czego efekty było słychać jeszcze dnia następnego w postaci „Baldur, przepiekny bóg już zdechł…”. Ostatecznie nie udało się wyłonić zwycięzcy, a przynajmniej ja tego faktu nie pamiętam, ale musicie mi wybaczyć, późno już było.

Wieczorne atrakcje miały zakończyć się pokazem wojów. Swój talent zaprezentowały trzy osoby. Tyrsson stoczył pierwszy pojedynek ze swoją małżonką, a następnie przyjął wyzwanie Człowieka Żołędzia, który po walce ewoluował do postaci Czołowego Jednorożca. Na szczęście zabrakło punktu dodatkowego, którym miała być wizyta policji. Sąsiedzi chyba jednak uznali, iż zgłoszenie „Pod moim blokiem wikingowie tłuką się na miecze” może nie zostać odebrane na poważnie.

Jak już przed chwilą wspomniałem, miała to być ostatnia atrakcja tego wieczoru, jednak nowo powstała forma naszego Maga Bitewnego domagała się dodatkowego zainteresowania. W ten oto sposób konwentowicze zapoznali się z podstawowymi zasadami bezpieczeństwa i na własne oczy przekonali się do czego może doprowadzić choćby moment nieuwagi. Sam bohater sytuacji na szczęście czuje się fizycznie dobrze. Świadczyć o tym może choćby fanklub Czołowego Jednorożca na facebooku, który zgromadził już prawie 2 000 fanów. Jeżeli natomiast chodzi o stan psychiki, cóż, wszyscy jesteśmy po trochu wariatami.

 



Czołowy Jednorożec Efantastyki

 

Następny dzień stał się czasem pożegnań. Jako pierwsze opuściły nas Solcia i Nine, które w samym środku nocy (tak koło godziny 8:00) miały pociąg do Warszawy. Następnym w kolejce miałem być ja, jednak ostatecznie stwierdziłem, iż nie często mam okazję spotkać się z redakcją. Swój pobyt przedłużyłem do godzin popołudniowych. W ten oto sposób wraz z mą osobistą siostrą Lorelay, jej mężem Tyrssonem i Nubią udaliśmy się do Gdyni, gdzie opróżniliśmy ostatni ocalały po imprezie miód pitny. Co prawda na kolejny pociąg także się spóźniłem, jednak w gruncie rzeczy odbiło się na to na mnie nawet bardzo pozytywnie.

Adam "Gotan" Kmieciak

Odpowiedzi

portret użytkownika Nubia

I ja tam byłam, miód i piwo

I ja tam byłam, miód i piwo piłam ;]

portret użytkownika Tyrsson

A jakże!

A jakże!

In Tyr I thrust!

portret użytkownika Arvena

A może tak następny zlot

A może tak następny zlot zrobicie "otwarty"? :p Widzę, że ciekawie się tam bawicie.

portret użytkownika Woltus

Jakby zlot był otwarty, to i

Jakby zlot był otwarty, to i ja bym musiał drzwi zostawić otwarte - wszyscy by się w mieszkaniu nie zmieścili, trzeba by się przenieść na klatkę ;)

Jednak jakby się znalazło miejsce, gdzie zmieściłoby się odpowiednio więcej osób, to czemu by nie zrobić takiego otwartego zjazdu. Jestem pewien że wszyscy redaktorzy chętnie by poznali czytelników serwisu :)

"Bohater jest człowiekiem, który kłóciłby się z Bogami i budził diabły w sporze o swoją wizję"

portret użytkownika Lorelay

A ja sądzę, że czytelnicy by

A ja sądzę, że czytelnicy by przed nami pouciekali kreśląc w powietrzu znaki krzyża tudzież wykręcając numer na pogotowie psychiatryczne.

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

portret użytkownika Ires7

hehe

Popieram zdanie Woltusa.

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi