Fantastyczny Pan Lis
Ktoś mądry powiedział kiedyś, iż nie sztuką jest mówić o rzeczach prostych w sposób skomplikowany, sztuka to natomiast umiejętność mówienia rzeczy skomplikowanych prostym językiem. Przenosząc to na obszar filmowy: można zrobić obraz, który w całkowicie niestrawny sposób będzie chciał przekazać proste obserwacje, o ile jednak lepszy jest film, który kwestie tak znaczące jak rodzina czy odpowiedzialność przekazuje w prostej, lecz szalenie efektownej formie, starając się widza jednocześnie zainteresować, rozbawić i zachęcić do myślenia?
Fantastyczny Pan Lis to animacja w reżyserii Wesa Andersona, nominowana w 2009 roku do Oscara. Twórca był znany dotychczas z niebanalnych filmów niezależnych, jednak przesiadka na odmienne tworzywo filmowe nie stępiła jego wyobraźni, a nawet pozwoliła się jej rozwinąć. Wystarczy zresztą spojrzeć na warstwę fabularną filmu: na pierwszy rzut oka jest to prosta, czy nawet wręcz banalna opowieść o Panu Lisie, wyjątkowo sprytnym i cwanym osobniku, który nie potrafi poradzić sobie ze statecznym życiem ojca rodziny i dokonuje ostatniego, wielkiego skoku na kurnik. Z tego też powodu omal nie doprowadza do zagłady swojej rodziny i przyjaciół, gdy wystawia się na zemstę farmerów, z którymi będzie sobie musiał teraz poradzić wszelkimi możliwymi sposobami, poczynając od karate, a kończąc na partyzantce.
W czasie seansu wychodzi jednak na jaw ogrom problemów i tropów, jakie reżyser upchnął w filmie. Kwestie odpowiedzialności za swoje czyny, potrzeby samookreślenia, poświęcenia dla innych, braku autorytetu, łaknienia sławy i adoracji, a nawet kryzysu wieku średniego czy bezduszności wielkiego korporacjonizmu podane są w sposób na czytelny i łatwy do wychwycenia. Jednak ich obecność jest bardzo nieinwazyjna i subtelna: nie ma się wrażenia, iż twórcy próbują z kogoś zrobić idiotę, podając mu łopatą napuszone frazesy i slogany. W Fantastycznym Panu Lisie obserwacje te skrywają się za parkanem humoru, groteski i zabawnych, niekiedy wręcz błyskotliwych dialogów. Cały film zresztą przesiąknięty jest dziwnym klimatem z pogranicza komedii i filmu przygodowego, w którym bohater wychodzi z każdej opresji dzięki swoim umiejętnościom i odrobinie szczęścia. W efekcie wszystkie działania Lisa mają posmak czegoś w rodzaju karkołomnej improwizacji, niekończącej się kawalkady efektownych i emocjonujących wyczynów, przerywanych tylko nieco bardziej lirycznymi momentami, gdzie z lisiego cwaniaka wychodzi również kochający ojciec i mąż.

Humor i ten „luzacki” styl jest jedną z trzech głównych zalet tego filmu. Drugą niewątpliwie są postacie. Bohaterowie Fantastycznego Pana Lisa to grupa naprawdę zakręconych osobników: mamy i borsuczego prawnika, łasicę w roli handlarza nieruchomości, sprzedajnego „francuskiego” szczura i poczciwego oposa – złotą rączkę, który daje się wkręcić w najdziwniejsze eskapady. Prym w tej grupie wiedzie oczywiście lisia rodzina, w której co prawda patrycjusz jest najbardziej szalony, ale ani jego małżonka (wyjątkowo powabna i trzeźwo myśląca), ani nieco sfrustrowany syn czy też zahukany bratanek wcale mu w tym nie ustępują. Z całą tą ferajną bardzo łatwo się utożsamić i z przejęciem obserwuje się ich sukcesy i porażki, a jednych i drugich jest niemało. Osobiście dużą zaletą jest dla mnie to, że bohaterowie wymykają się sztampie i infantylności, która groziła im w związku z typowym dla filmów animowanych „modelem związków rodzinnych” i jego polityczną poprawnością.
Ostatnią, lecz nie najmniejszą zaletą filmu jest warstwa audiowizualna. Zrealizowany staromodną metodą animacji poklatkowej Fantastyczny Pan Lis powala na kolana precyzją wykonania i nieco nonszalanckim wdziękiem, za którym jednak kryło się z pewnością mnóstwo pracy. Świetne wrażenie robi zwłaszcza ruch w filmie: czasami przyspieszony, niekiedy bardzo komiksowy i przerysowany, rewelacyjnie pasujący do zastosowanej konwencji. Nawet zbliżenia wypadają doskonale, mimo faktu, że trudno przecież oddać emocję na lisim pysku. A jednak udało się! Dodając do tego świetną muzykę autorstwa Alexandre Desplata – żywą, wpadającą w ucho, odpowiednio zakręconą – otrzymujemy film, na który aż chce się patrzeć i chłonąć każdy detal i każdą akcję.
Film Fantastyczny Pan Lis jest jednym z moich faworytów do tytułu najlepszej produkcji roku. Być może przeceniam zdolności Andersona, który mógł tylko autorsko rozwinąć myśl Roalda Dahla (autora książkowego pierwowzoru), jednak niezależnie od tego trudno nie zachwycić się sposobem w jaki ożywił świat Pana Lisa. Udało mu się stworzyć film jednocześnie rozrywkowy, piękny i mądry, który zdecydowanie warto zobaczyć.
Piotr "Vivaldi" Sarota

Obsada:
Meryl Streep jako Pani Fox (głos)
George Clooney jako Pan Fox (głos)
Bill Murray jako Badger (głos)
Jason Schwartzman jako Ash (głos)
Jarvis Cocker jako Petey (głos)
Owen Wilson jako Coach Skip (głos)
Willem Dafoe jako Rat (głos)
Brian Cox jako Boggis (głos)
Adrien Brody jako Bunce (głos)
Michael Gambon jako Bean (głos)
Tytuł oryginalny: Fantastic Mr. Fox
Tytuł polski: Fantastyczny Pan Lis
Produkcja: USA
Czas trwania: 87 min.
Rok produkcji: 2009
Produkcja:
Reżyseria: Wes Anderson
Scenariusz: Wes Anderson, Noah Baumbach, Roald Dahl
Muzyka: Alexander Desplat
Produkcja: Regency Enterprises, Indian Paintbrush, Blue, Sky Studios, Wes Anderson, Scott Rudin, Allison Abbate, Steve Rales

















































