Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
51%
Dobra.
27%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 41

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 2 gości.

Strona główna

Fantasy & Science Fiction, ZIMA, nr 1/2010

Posiadanie dużej ilości książek jest w pewien sposób problematyczne. Oczywiście serce puchnie z dumy, gdy widzi się te wszystkie tomy, a przez myśl przelatują wspomnienia z lektury. Nadchodzi jednak w końcu taki czas, gdy liczba nabywanych powieści przekroczy zdolności przerobowe czytelnika, kolejne książki zaś lądują na półce w oczekiwaniu na lepszy czas… Podobną sytuację miałem z pierwszym numerem kwartalnika Fantasy & Science Fiction - czasopismo nęciło, zachęcało entuzjastycznymi opiniami, ciekawymi nazwiskami na okładce a nawet grubością. Ale w moje łaski się nie wkradło – bo było kilka książek, które koniecznie należało przeczytać, filmów, które należało obejrzeć i tak dalej. Minęło pół roku od premiery, nim wreszcie znalazłem okazję do zapoznania się z zawartością numeru i po jego lekturze pluję sobie w brodę, że nie zrobiłem tego wcześniej. Czasopismo bowiem (objętościowo zresztą przypominające książkę) już w swoim pierwszym numerze odstawiło prawdziwe Wejście Smoka.

Pismo podzielone jest na kilka działów, z czego najobszerniejszy (i dla mnie najciekawszy) jest ten poświęcony opowiadaniom. W pierwszym numerze znalazło się miejsce dla siedmiu tekstów różnych gatunków i estetyk, nieodmiennie jednak stojących na co najmniej przyzwoitym poziomie (czemu zresztą nie ma się co dziwić – nazwiska autorów robią wrażenie). Na dobry początek Jeffrey Ford i jego Nocna Whiskey - krótkie opowiadanie traktujące o pewnej zapadłej mieścinie i jej tradycji, w której główną rolę odgrywa bardzo dziwna nalewka. Nie znajdzie się tutaj zbyt wiele akcji i zwrotów fabularnych, jednak tekst przypadł mi do gustu za sprawą umiejętnie budowanego nastroju niesamowitości i pewnego osaczenia, a także dzięki dobrym opisom. Zaraz potem Ursula K. Le Guin zapoznaje czytelników ze Zbiorowymi snami Frynian. Tekst ten trudno nazwać opowiadaniem – przypomina raczej etnograficzną czy też antropologiczną notkę na temat kulturowego znaczenia snów dla Frynian. Zamiast fabuły mamy opis społecznych uwarunkowań i konsekwencji wspólnego śnienia, a pojedynczych bohaterów zastępują Frynianie, opisujący kontakty z obcymi i związane z tym problemy. Specyficzny tekst, skupiający się głównie na budowaniu obrazu obcej kultury, zachwyca pomysłem i wykonaniem. Podobnie rzecz ma się z opowiadaniem Laurel Winter Niebo w Oczach; poznajemy w nim historię osieroconej dziewczynki, przygarniętej i wychowywanej przez znachorkę. Interesujący świat, ciekawe, barwne opisy i bohaterki, z którymi można się łatwo zżyć z pewnością przemawiają na korzyść tekstu, choć mnie rozczarowało zakończenie, nieco ckliwe i sprawiające wrażenie, jakby autorka stanęła w pół kroku. Forma wzięła nieco górę nad treścią, ale koniec końców tekst okazał się bardzo ciekawy.

Zaraz potem David Moles przedstawia swoją Finisterrę, która z jednej strony lekko mnie zawiodła pod względem fabularnym (historia wydaje się pretekstowa i chyba lepiej by było, gdyby nieco ją wydłużyć) ale bardzo zainteresowała światem przedstawionym – tym konglomeratem chrześcijaństwa i islamu, gdzie tak ogromną rolę odgrywają inżynierowie znający się na budowie urządzeń latających. Szkoda, że ten wątek pojawia się tylko w retrospekcjach głównej bohaterki, a zamiast tego opowiadanie skupia się na sensacyjnej intrydze, ale cóż… wizja lądów będących jednocześnie żywymi stworzeniami też jest całkiem ciekawa. Nie mogę natomiast narzekać na Jacka autorstwa Chiny Mieville’a. Autora polubiłem po lekturze jego Miasta i miasta, tutaj zaś pokazał mi się z nieco innej strony, zaskakując naprawdę dziwacznym pomysłem opisania świata, w którym karą za przestępstwa są Przekształcenia – protezy ciała w różnorakiej postaci, od parowego kotła po owadzie oczy. Tekst jest dość krótki i momentami nieco chaotyczny, ale plastyczny język, dobre tempo i mocny hak na koniec sprawiają, że opowiadanie zdecydowanie wyrasta na najlepsze w numerze. Dla odmiany Medium Orsona Scotta Carda jest tekstem najsłabszym spośród siódemki – nie przekonał mnie do siebie ani bohater outsider (w dodatku małoletni), ani wątek z jego kuzynem, a obserwacje rodzinnego spotkania, przypominającego spęd rodzinki Addamsów, nie zaskakują niczym nowym. Także motyw samego medium i tajemniczej jaskini okazał się mało zajmujący i dość łatwy do przewidzenia, choć nadal muszę pochwalić autora za język i swobodę opowiadania. I wreszcie Cyberoko Terry'ego Bissona – specyficzny tekst, w którym opisy sprowadzone są do minimum, cała akcja zaś, w centrum której znajduje się tytułowe cyberoko, rozgrywa się za sprawą dialogów dwójki bohaterów. Dodajmy – dialogów bardzo dobrych, pełnych lekkiego humoru, dwuznacznych podtekstów i ciekawych obserwacji (uwaga o biustonoszu i sieci – coś wspaniałego). Drugie moje ulubione opowiadanie w piśmie.

A co dalej? Następnym działem są wywiady: pierwszy, z Nealem Stephensonem, opisuje jego stosunek do swoich wczesnych, zanurzonych w estetyce cyberpunku prac, by potem odkryć przyczyny, dla których pisarz zwrócił się zdecydowanie w przeszłość – najpierw do II wojny światowej, a potem jeszcze dalej, do czasów Newtona. W efekcie Stephenson jawi się jako autor dość konsekwentny, wciąż poszukujący i niezaprzeczalnie pewny swoich umiejętności. Nieco podobny obraz wychodzi z rozmowy z Jeffreyem Fordem, który odkrywa swoje źródła inspiracji, kilka czynników, jakie mają na niego wpływ w czasie pisania oraz to, jakie cele zakłada sobie w trakcie tego procesu.

Następny dział zarezerwowany jest dla felietonów i esejów. Ich poziom prezentuje się różnie: zupełnie nie zaciekawiły mnie Małe lekcje mistrzów Johna Crowleya, zaś Moim zdaniem Łukasza Orbitowskiego – w którym Orbit opisuje Pod kopułą Stephena Kinga – mimo dobrego stylu i ciekawych uwag wydał mi się zbyt chaotyczny. Natomiast Pierze z pegaza Paula Di Filippo kupiłem od razu: raz z powodu jasnego nawiązania do Koraliny (którą lubię), dwa – z uwagi na dość prześmiewcze pokazanie strategii marketingowych, które w tekście Filippo urastają do absurdalnych rozmiarów, choć trudno nie zauważyć, iż sporo z tych uwag wcale nie jest wyssanych z palca. Na koniec Jeff VanderMeer w Po tamtej stronie opisuje bardzo prężną w chwili obecnej estetykę, jaką jest steampunk, szukając jej początków, oceniając obecne wykorzystanie i możliwości, a nawet próbując określić jej przyszłość. Ciekawy tekst, z którym warto się zapoznać.

W dziale Goście, goście… Jeffrey Ford opowiada dość zabawną anegdotkę dotyczącą działalności pisarza (a przy okazji podrzuca ciekawy przykład-ćwiczenie, dobrze obrazujący możliwości piszącego) i tego, że mimo wszystko warto zwracać uwagę na terminy.

Potem następuje chwila na polecanki książkowe, wśród których możemy znaleźć m.in.: ciekawie brzmiące, dwutomowe Opowieści sieroty Catherynne M. Valente (w recenzji których znalazł się spory babol, bo coś zjadło kawałek teksu); Miłość i sen Johna Crowleya, Strukturę Michała Protasiuka i kilka innych, niekoniecznie nowych czy bardzo popularnych powieści. Miło, że redaktorzy nie ograniczają się do oceny nowości, ale próbują także podrzucić czytelnikowi prozę, która jeszcze nie została u nas wydana lub powinna zostać odkryta ze względu na swoją wartość.

Reasumując: pierwszy numer Fantasy & Science Fiction to niezwykle interesujące wydawnictwo, stojące na dobrym poziomie wykonania, nafaszerowane ciekawymi tekstami i oferowane w przystępnej cenie. Jeśli kolejne numery są lub będą równie ciekawe, niewątpliwie znajdą one poczytne miejsce na mojej półeczce.

Piotr "Vivaldi" Sarota

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy wydawnictwu Powergraph.

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi