Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
portret użytkownika Salantor
portret użytkownika Lorelay
W tej chwili stronę przegląda 3 użytkowników i 1 gość.

Strona główna

Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie (Charles Yu)

Dwa lata temu zetknęłam się z powieścią Kwestionariusz, czyli modlitwa za pewne miasto i przyjaciela Jiřiego Grušy. Była ona napisana językiem socjalistycznych dokumentów urzędowych właśnie i mimo iż koncept ten mnie przyciągnął, to wykonanie odrzuciło. Po kilku podejściach pozostawiłam książkę nieprzeczytaną (co zdarzyło mi się zaledwie parę razy w życiu). O Kwestionariuszu przypomniałam sobie, jak tylko dobiegły mnie pierwsze informacje o książce Charlesa Yu, zatytułowanej Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie. Tyle że... wraz z informacjami usłyszałam zachwyty. I zapragnęłam zobaczyć, czy pomysł, który raz mnie odrzucił, może mnie przekonać w innym wykonaniu.

O ile wcześniej długo sądzono, że rzeczywistość jest po prostu szczególnym przypadkiem fantastyki naukowej (z czynnikiem jakości doświadczenia równym 1, czyli o dziwaczności doświadczanych wrażeń nie większej niż intuicyjnie pojmowana jako zwykły aspekt tego, jak się rzeczy mają), o tyle obecnie uważa się, że niejako w geologicznym sensie warstwa fantastycznonaukowa jest strukturalnie wzmocniona przez niefantastyczny rdzeń "rzeczywistości". Ostatnio naukowcy rozpoczęli eksperymenty mające na celu zbadanie zjawiska, którego występowania dopiero się domyślają: niewidzialnej, mikroskopijnej, ale wysoce dynamicznej wymiany materiałów przez cienką przepuszczalną warstwę leżącą na granicy tych dwóch obszarów.

Język powieści bez wątpienia stawia opór. Jest dziwny już od pierwszej strony i nie próbuje udawać, że będzie inaczej. To połączenie prozy z językiem teorii i definicji fizycznych, samo w sobie tak abstrakcyjne, że aż fascynujące. W dodatku nie zaciemnia przy tym treści; sprawia, że odkrywanie jej jest przyjemnością, a spora część pozytywnych walorów książki leży w napięciu między tym, co jest opowiadane, a tym, jak. Warto też odnotować, że nietypowy sposób podania historii nie spłaszcza jej; w powieści jest miejsce nie tylko na skomplikowany obraz świata, ale także akcję i emocje.

Fabuła również nie zalicza się do zwyczajnych: głównym bohaterem jest mężczyzna pracujący jako konserwator wehikułów czasu. Ma nieistniejącego psa, nigdy nie ożenił się z kobietą, której nie ma, a na co dzień towarzyszą mu programy komputerowe (jeden myśli, że jest człowiekiem, a drugi ma depresję)... oraz wspomnienia o rodzicach. W zasadzie można wyróżnić dwa główne wątki fabularne: jeden skupia się na czasie i jego paradoksach, na tym, jak wygląda rzeczywistość i osadzenie jednostki w niej; które to fakty docierają do nas za pośrednictwem przemyśleń i obserwacji głównego bohatera; drugi zaś, bardziej emocjonalny oraz uniwersalny, mimo przeciwnych dekoracji – traktuje o relacjach głównego bohatera z ojcem. W tym miejscu Jak przeżyć... przywodzi nastrojem na myśl twórczość Brunona Schulza i obraz ojca w niej zawarty. Bohater Yu wciąż ogląda się na swojego rodzica, przeżywa na nowo przeszłość i szuka w niej odpowiedzi.

W książce pojawia się też wątek autotematyczny, dotyczący powstawiania literatury, powieści w powieści. Tego, jak dziwne może być tworzenie w przyszłości, jak mają się do tego paradoksy czasowe; rozważań, czy autor jest twórcą, czy może czytelnikiem. Znajdziemy w Jak przeżyć... przypisy o powstawaniu przypisów... oraz inne miejsca, w których powieść staje się czymś więcej niż blokiem tekstu: puste kartki, światło miedzy akapitami, wykresy. A także... cytaty z książki Jak przeżyć.... Sprawia to, iż treści utworu nie można poznawać bez formy nie tylko w tym sensie, który przychodzi czytelnikowi do głowy najpierw: czyli metodzie prowadzenia narracji; ważna jest także forma dosłowna, czyli zabiegi Yu związane z układem typograficznym. Joanna i Adam Skalscy, czyli tłumacze, zasługują więc na podwójne gratulacje: nie tylko przełożyli tekst naprawdę skomplikowany językowo, ale też zapisali go w formie uzupełniającej treść, jak w oryginale.

Wspomniałam już o rozmyślaniach głównego bohatera oraz paradoksach czasowych. Ma on z nimi do czynienia z powodu pracy; większość awarii wehikułów czasu zdarza się, gdy korzysta się z nich niewłaściwie. To znaczy: próbuje się zmienić przeszłość. Motyw ten pozwala Yu wprowadzać zarówno elementy nostalgiczne; jak i humorystyczne, gdy klientem okazuje się L. Skywalker (i nie mowa o Luke'u!).

Interesujące jest śledzenie konstrukcji świata, stopniowe poznawanie rzeczywistości, w której znalazł się bohater, zasad nią rządzących. Fakty te przemieszane są z informacjami o przeszłości protagonisty oraz jego rodziny... a także odkryciem tożsamości mężczyzny.

Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie to lektura mocno nietypowa: jej język będzie barierą dla wielu potencjalnych czytelników, którzy chcieliby wyłącznie zanurzyć się w opowieść o podróżach w czasie. Ale tych, także z uwzględnieniem paradoksów, jakie stwarza samo istnienie wehikułów, napisano już wiele. Nietypowość prozy Yu może być wadą dla niektórych – ale przede wszystkim jest jednak jej mocnym punktem. Ważne tylko, by nie podchodzić do tego tekstu jako lektury na jeden wieczór, lecz pozwolić sobie na sycenie się nią, odkrywanie kolejnych warstw. Wtedy z pewnością będzie ona satysfakcjonująca. Sądzę też, że wiele osób może przestraszyć się, że Jak przeżyć... nie zrozumie – tych pragnę uspokoić. Nie jestem nałogową pochłaniaczką hard SF, a w miejsce polibudy wybrałam uniwerek. Mimo to nie miałam wrażenia obcowania z tekstem w innym języku; rozmaite teorie i założenia przytaczane (czy raczej wymyślane) przez Yu są jasne; do ich przyswojenia nie potrzeba korepetycji z fizyki.

Wśród facebookowych dyskusji pierwszych recenzentów powieści Yu wychwyciłam frazę, iż będzie to albo książka roku, albo bełkot roku. Nie podpisałabym się pod żadną z tych opinii. Przede wszystkim Jak przeżyć... daleko jest do bełkotu, mimo wysokiego stopnia skomplikowania narracji. Z drugiej strony, choć to pozycja naprawdę dobra, nie zachwyciła mnie aż tak, by okrzyknąć ją powieścią roku 2011 (choć przyznaję, że nie mam jeszcze swojego prywatnego typu na taką). Bez wątpienia natomiast jest pozycją mocną i ciekawą, i jako taką szczerze ją polecam. Tym, którzy nie boją się wciąć jej do rąk...

Anna Tess Gołębiowska

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy wydawnictwu Prószyński i S-ka.

autor: Charles Yu
tytuł: Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie
tytuł oryginalny: How to Live Safely in a Science-Fictional Universe: A Novel
język oryginału: angielski
tłumaczenie: Joanna i Adam Skalscy
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
miejsce wydania: Warszawa
data wydania: 4 sierpnia 2011 r.
liczba stron: 280
format: 125 x 195 mm
okładka: miękka ze skrzydełkami
seria: Nowej Fantastyki
ISBN: 978-83-7648-845-5

Odpowiedzi

portret użytkownika Yenfri

Ja wiem, że może nie powinnam

Ja wiem, że może nie powinnam się wcinać, ale to już moja ciekawość: jaki w końcu jest tytuł książki? Jak przeżyć w fantastycznonaukowym WSZECHświecie czy Jak przeżyć w fantastycznonaukowym ŚWIECIE? Sprawdzałam w kilku miejscach i gdzieniegdzie też mają w jednym tekście obie wersje :/

Writing is a socially acceptable form of schizophrenia - E. L. Doctorow

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi