Klejnot cz.1

    Zmierzchało, gdy samotna postać zatrzymała się u stóp wzgórza. Podnosząc swą ukrytą pod kapturem głowę, spojrzała na znajdujące się na szczycie ruiny zamku. Pomimo upływu czasu, tak niekorzystnego dla wiekowych kamiennych konstrukcji, budowla wciąż spoglądała dumnie na tereny dookoła niej. Pola, lasy i rzeki w promieniu wielu kilometrów należały ongiś do władcy zasiadającego na tronie tego niegdyś wspaniałego pałacu.

    Zakapturzony jeździec ponaglił swego wierzchowca. Zbyt długo zwlekał, podziwiając dawną siedzibę królów.

    Kasztanowa klacz ruszyła niespiesznie w górę. Była zmęczona. Wiele godzin spędziła dziś na wędrówce w te strony.

    Koń i jego (a właściwie jej) jeździec powoli zbliżali się ku szczytowi, rozglądając się na boki. Czy ktoś ich śledził? Czy ktoś ich ścigał? Czy ktoś odkrył ich misję i postanowił pokrzyżować ich plany?

    Te i inne myśli prześladowały zarówno klacz jak i jej pasażera.

    Ostatnie promienie zachodzącego słońca liznęły pozostałości wspaniałego pałacu, gdy tajemniczy wędrowiec w końcu zatrzymał się na skraju okrągłego placu. Mocniejszy powiew wiatru wzdął pelerynę i zrzucił kaptur z głowy jeźdźca, ukazując twarz o delikatnych rysach i długie blond włosy, uplecione w misterny warkocz.

    Jeździec był kobietą.

    Dziewczyna o blond włosach powoli zsiadła z konia i omiotła plac wzrokiem, szukając intruzów. Po chwili rozluźniła się. Rozpięła klamrę pod szyją i odrzuciła na bok ciemną szatę, mówiąc:

    - Nikogo tu nie ma, Corinne.

    Koń zarżał cicho i po kilku sekundach w miejsce kasztanki pojawiła się dziewczyna o ciemnych włosach i w pelerynie niczym sierść kasztanki. Szatynka jęknęła.

    - Nie mówiłaś mi, że to tak daleko, Ariel. Dałabym ci siodło. Teraz bolą mnie plecy. Gdybym wiedziała, to nie pozwoliłabym ci jechać na oklep.

    - Nie marudź, tylko mi pomóż- zignorowała narzekania swego niedawnego wierzchowca Ariel, na klęczkach szukając czegoś na ziemi

    Corinne także uklękła, jednak po chwili wstała.

    - Ariel, tam!- rzekła, wskazując na okrągły głaz znajdujący się dokładnie pośrodku placu.

    - Jak mogłam to przeoczyć…

    - Czasem ciężko jest dostrzec rzeczy oczywiste.

    - Co ty nie powiesz?

    Dziewczęta razem podeszły do głazu. Ariel dotknęła wyrytego na nim znaku. Corinne wyciągnęła sztylet i przeciągnęła ostrzem po swojej dłoni. Blondynka patrzyła na nią z wyczekiwaniem.

    Szatynka cofnęła się nagle, upuszczając sztylet.

    - Nie mogę, nie mogę…- zaszlochała. Po jej policzkach popłynęły łzy

    - Możesz, dasz radę. Po to tu przyjechałyśmy- powiedziała kojącym głosem Ariel, obejmując towarzyszkę

    - A jeśli coś pójdzie nie tak, to ja skończę jako…

    - Wszystko będzie dobrze, siostrzyczko- ucięła dziewczyna

    Corinne z wahaniem podeszłą do kamienia i położyła zakrwawioną dłoń na znaku. Zadrżała, gdy Ariel niskim głosem zaintonowała:

    - O zmierzchu przychodzi, o zmierzchu narodzona

    Ta co widzi i ta co się zmienia.

    Czysta niczym łza, zmienna niczym morze,

    Dobra niczym matka, piękna niczym kwiat.

    Klejnot ongiś wam przyrzeczony,

    Wraz z nadchodzącą nocą wam daję!

    Corinne westchnęła…

    Nikt nie dostrzegł nagłego rozbłysku światła wśród wiekowych ruin. Nikt,  nawet zamaskowani mężczyźni wspinający się powoli na szczyt wzgórza.

    Komentarze

    No Avatar
    Morley on sob., 02/08/2014 - 12:04

    Zdecydowanie najlepszy z Twoich tekstów moim zdaniem.

    Trzeba przeszlifować (blondwłosa - chyba nie występuje w słowniku, można zastąpić "dziewczyna o blond włosach" , "Ariel przeciągnęła palcem po wyrytym na nim znaku. Corinne wyciągnęła sztylet i przeciągnęła ostrzem po swojej dłoni." - zastąp czymś przeciągnęła żeby się nie powtarzało zdanie po zdaniu itd.).

    Ale zaciekawia i przemiana wierzchowca w człowieka jest jak najbardziej ok pomysłem.

    Pozdrawiam,
    Morley

    No Avatar
    Reila on sob., 02/08/2014 - 12:05

    Dziękuję ci bardzo, Morley :) Muszę się przyznać, że pisałam to późno w nocy xD
    Powtórzenia poprawiłam ^^

    No Avatar
    gronial on sob., 02/08/2014 - 12:05

    Zgadzam się. Stylistykę poprawiłaś zdecydowanie.