Koniasz. Wilk Samotnik, tom 2 (Miroslav Žamboch)
Pierwszy tom Koniasza pozostawił bohatera w niezbyt przyjemnym położeniu, z grupą wojowników ninja na karku, kilkoma bezmyślnymi czarodziejami u boku i niekoniecznie miłą perspektywą przeprawy przez wielkie bagna, na końcu których może czekać zarówno ogromny skarb, jak i kozik wsadzony pod żebro. Ale cóż, gdy ma się taki fach i taką twarz, łatwo w życiu raczej nie ma.
Žamboch zdecydowanie nie oszczędza swojego bohatera: męczące podróże przez moczary, pojedynki z szaleńcami, zmagania z własną tożsamością, bitwy przeradzające się w krwawe masakry, zaskakujące zdrady i nieoczekiwani sojusznicy – niejeden twardogłowy bohater podkuliłby ogon i uciekł, gdzie go nogi poniosą, lub dał się spokojnie zaciukać w ciemnej uliczce, tymczasem Koniasz jak na złość umierać nie zamierza i nadal następuje na odciski najpotężniejszych ludzi w Cesarstwie. Drugi tom przygód Samotnika trzyma zdecydowanie wyższy poziom niż poprzedni, trudno się jednak temu dziwić: wątki, które wcześniej ledwie zarysowano i rozpoczęto, tutaj znajdują rozwinięcie, niekiedy naprawdę niespodziewane. Niektóre mniej znaczące zostają szybko zakończone, inne – które wydawały się marginalne – nagle okazują się mieć kluczowe znaczenie dla fabuły, a z pozoru niewiele znaczące epizody powoli, lecz konsekwentnie, łączą się w spójną całość, nadającą całej powieści sporego rozmachu.
Oczywiście zaprezentowana historia nie zmienia się nagle w pokręcony kryminał czy literacka kostkę Rubika - Koniasz pozostaje powieścią awanturniczą ze sporą domieszką akcji, ale rozpisanie intrygi na kilka głosów, które w finale stapiają się w jeden chór, robi bardzo pozytywne wrażenie. Tym bardziej, że poszczególne wątki rozwiązano naprawdę ciekawie i z werwą: dowiemy się, czym tak naprawdę zajmuje się Liama i jakie efekty wywołają jej działania, prześledzimy losy Janicka, prostolinijnego i ufnego chłopaka, który w trakcie przygody przejdzie zaskakującą i chyba nie do końca miłą przemianę, a także będziemy mieli wgląd w dalsze intrygi Vratchiego, któremu, jak się okaże, nie wszystko wychodzi tak, jak to sobie wyobrażał. Powróci także szalony szlachcic Lakel Lumbi, którego epizod nie będzie szczególnie duży, ale z pewnością efektowny. Postacie w sposób widoczny ewoluują, zmienia się ich nastawienie do Koniasza i całej tej zawieruchy, odkrywają w sobie nieznane pokłady siły, lub wręcz przeciwnie – ciemną stronę swej duszy. Właściwie tylko w jednym momencie odczułem pewien zgrzyt, związany z wątkiem samego Wilka Samotnika i jego potyczką z własną pamięcią. Zaproponowane rozwiązanie wydało mi się nieco naiwne, przypominające królika, który nagle wyskoczył z kapelusza. I choć dalsze wydarzenia nieco wyjaśniły zasadność takiego rozegrania problemu, do końca się z nim pogodzić nie mogę. Z pewnością też nie wszystkim spodoba się przesunięcie środka ciężkości fabuły z przygody i awanturnictwa na krwawe starcia - a przyznać trzeba, jest ich tu cała masa, począwszy od małych potyczek począwszy, na prawdziwych masakrach skończywszy. Mnie jednak taka intensyfikacja akcji odpowiada – odnajduję w niej po prostu konieczne rozwiązanie pewnych wątków, które powinny zostać zakończone z wykopem. A że jest w tym trochę naiwności? Cóż, bywa.
Pochwalić muszę również warstwę językową i styl. Autorowi udało się ominąć większość mielizn, jakie irytowały mnie w pierwszym tomie. Zniknęło gdzieś poczucie sztuczności, opisy zyskały na plastyczności i dobrze budują nastrój, a w dialogach pojawiło się więcej czarnego humoru. Nie ma również pompatyczności, która raziła w pierwszym tomie, a jeśli już się pojawia, jest usprawiedliwiona fabularnie (dotyczy to zwłaszcza finału, który jest nieco zakręcony i nie wszyscy mogą poczuć się nim usatysfakcjonowani). Akcja płynie wartko, a Žamboch swobodnie opisuje kolejne działania bohatera, włącznie z jego wyczynami szermierczymi, z którymi czasem jednak przesadza – miło, że autor nie ogranicza się do prostych wzmianek określających tylko kierunek uderzenia, rodzaj rany i ilość trupów, niekiedy jednak ten balet z mieczem, jaki wykonuje Koniasz, po prostu przytłacza, a czytelnik może mieć kłopoty z rozeznaniem się w tych wszystkich fintach, parowaniu, odbiciach i uderzeniach z zakrocznej nogi. Kilka razy również zdarzyły się fragmenty, kiedy miałem problem z określeniem tego, co tak naprawdę dzieje się w danej chwili z powodu mylących, a bardzo podobnych, określeń odnoszących się do różnych osób; trudno mi jednak orzec, na ile to wina autora, a na ile tłumacza. Przyczepić muszę się również do kwestii edycji: podobnie jak w pierwszym tomie, zdarzyło się kilka literówek i choć nie były tak irytujące (ot, brak wielkiej litery tudzież przecinka) to ich obecność należy odnotować jako minus. No i przyznajmy szczerze – okładka nie jest najlepsza. Zwłaszcza w porównaniu do pierwszego tomu, gdzie Koniasz wyglądał na konkretnego złodupca, tutaj mężczyzna przypomina figurę woskową.
Ci, którzy zapoznali się z poprzednią częścią Koniasza po tę sięgną bez zastanowienia – choćby z uwagi na możliwość odkrycia, jak rozwiązane zostały wątki poszczególnych bohaterów. Tym, którzy nadal rozważają kupno, powiem tyle: dylogia Koniasz. Wilk Samotnik jest solidnym kawałkiem powieści awanturniczej zaprawionej sporą dawką akcji, z charyzmatycznym bohaterem i ciekawym światem. Jeśli dacie mu szansę i nie zrazicie się niemrawym początkiem historii, otrzymacie sycące czytadło, którego nie będzie wstyd trzymać na półce.
Piotr "Vivaldi" Sarota
dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów.

Tytuł: Koniasz. Wilk Samotnik. Tom 2
Autor: Miroslav Žamboch
Tłumaczenie: Andrzej Kossakowski
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: Listopad 2010
Liczba stron: 392
ISBN-13: 978-83-7574-203-9
Oprawa: miękka ze skrzydełkami




















































Odpowiedzi
Czy mi się wydaje czy postać
Czy mi się wydaje czy postać Koniasza występuję też we wcześniejszych książkach Zambocha?
Tak, występuje. W pierwszych
Tak, występuje. W pierwszych wydawanych w Polsce, ale jak próbowałam do nich dotrzeć, okazało się, że nakłady wyczerpane. Za to możliwe, że wznowienia będą.
:) Jak bym zdobył to mogę
:)
Jak bym zdobył to mogę udostępnić do przeczytania:P
Brzmi zachęcająco, możliwe,
Brzmi zachęcająco, możliwe, że się uśmiechnę :-)
Na razie niestety i tak nie miałabym czasu, książki liczę w stosach, nie sztukach, i jest ich za dużo ;-)
Spokojnie, sądzę, że skoro
Spokojnie, sądzę, że skoro Fabryka wznawia "Krawędź żelaza" to pewnie i "Na ostrzu noża" wznowi.
--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/
Pisałam, że możliwe, że będą
Pisałam, że możliwe, że będą ;-)
Ja właśnie nadrabiam
Ja właśnie nadrabiam zaległości w lekturach...
A ja wykonuję wszystkie
A ja wykonuję wszystkie czynności dnia codziennego czytając :P Jak tak dalej pójdzie, w pewnym momencie przestanę wykonywać cokolwiek, prócz czytania :P
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna