Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Loki - Introduction

Głód... Palący Głód ludzkiej krwi... To uczucie rozpalało umysł Thora gdy budził się ze swego letargu. Ile spał? Nie wiedział... choć na pewno długo. Gdy Inkwizycja, w imieniu tego całego Chrystusa, wkroczyła na ziemie Północy nie było już miejsca dla takich jak on - samozwańczych Bogów, których imiona budziły lęk i szacunek. Wtedy postanowił zapaść w sen... przeczekać. Który to był rok? Tysiąc czterechsetny? Chyba tak... choć nie pamiętał dokładnie. Ostatnie co pamiętał to głowa Odyna, jego Ojca Krwi, odcinana przez jednego ze śmiertelników... Czuł złość, iż te nędzne istoty zdołały zabić tak potężnego Wampira. Lecz nie czas teraz na przemyślenia. Czas się posilić.

Ubrał swe skóry i przypasał miecz. Powolnym krokiem wyszedł z jaskini... ze swego dobrowolnego więzienia. W oddali ujrzał jakąś wioskę. Uderzyła w niego feeria świateł. Dużo się zmieniło odkąd zapadł w sen. Trzoda bardzo posunęła się w rozwoju.

-To będzie ciekawe- mruknął pod nosem i ruszył. Biegł tak szybko jak tylko Spokrewnieni potrafią, sycąc zmysły doznaniami tego nowego świata. Zapach spalin... odgłosy miasta... wszystko takie dziwne... Gdzież się podziały czasy gdy królowała stal? Ciężko mu chyba będzie przyzwyczaić się do tylu zmian. Nim jeszcze dotarł do celu, do tego zbiorowiska brudu zamkniętego w wysokich, murowanych budynkach, wyczuł znajomą woń, która nie tylko atakowała nozdrza, lecz i jakiś dziwny, ukryty zmysł. Trzoda... jeden człowiek... blisko... bardzo blisko. Tak, tam za drzewem. Mężczyzna ok dwudziestoletni. Nie poczuł nawet, gdy Thor jednym skokiem wylądował na jego plecach i wbił zęby w tętnicę. Słodka krew spływała do gardła Wampira, uzupełniając jego, nadwątlone przez wieki snu, siły. Gdy już wychłeptał całą Vitae, wstał ocierając usta i uważniej przyjrzał się ofierze. Dziwne spodnie... kurta zapięta, a bez guzików... Cóż to się porobiło. Już miał zdjąć ubranie z człowieka, lecz jednak duma wzięła górę nad rozsądkiem. On - Thor, syn Odyna - nie założy łachów, które miała na sobie Trzoda. Nawet nie ukrył ciała. "Któż ośmieli się podnieść rękę na Boga" pomyślał i ruszył w stronę miasta, tym razem już krokiem spokojniejszym, wszak pierwszy głód nasycił. Chłonął wszystkimi zmysłami otoczenie. Im bliżej był miasta, tym mocniej odczuwał jak bardzo świat się zmienił. Jak wiele czasu minie zanim na powrót nim zawładnie, by przywrócić chwałę należną mieszkańcom Asgardu? Ludzie, których mijał, dziwnie na niego patrzyli. Słyszał ich śmiechy, widział jak wytykają go palcami. Chciał rzucić się na nich, rozszarpać gołymi rękami, lecz wiedział, że to jeszcze nie czas. W jakimś zaułku trafił na kolejną ofiarę. Młoda kobieta, jej Vitae była wyjątkowo słodka...

-Oj Thor, Thor. Wiecznie dumny i wiecznie głupi- usłyszał nagle znajomy, przepełniony drwiną głos. Spojrzał w górę i ujrzał go. Na dachu parterowego budynku przykucnął mężczyzna w długim, czarnym płaszczu z rękawami pokrytymi runami. Jego długie, jasne włosy sięgały połowy pleców, zaś w niebieskich oczach czaił się obłęd. Thor od razu rozpoznał Wampira. Loki, ten który ich zdradził przed Inkwizycją i wydał na śmierć.
-Zabiję Cię! - Krzyknął dobywając miecza. Wieki treningu uczyniły jego dłoń pewną. Zakręcił kilka razy młynka i przyjął pozycję do walki. "To będzie szybkie starcie" pomyślał widząc, iż oponent nie ma broni.
-Zabijesz mnie? Tą wykałaczką? - Zaśmiał się Loki, a jego ręka błyskawicznie sięgnęła do kabury pod pachą i dobyła pistoletu.
-Nigdy nie potrafiłeś się dostosować do otoczenia - powiedział, uśmiechając się paskudnie i pociągnął za spust. Iglica zderzyła się ze spłonką, wywołując eksplozję ładunku miotającego, niewiele głośniejszą od klaśnięcia, dzięki zamontowanemu na lufie tłumikowi. Siła gazów odsunęła w tył zamek pięknie zdobionej Beretty, wyrzucając pustą łuskę. Pocisk z uranowym trzpieniem pomknął z ponaddźwiękową prędkością, trafiając w głowę Thora. Eksplodował, rozrywając czaszkę i zdobiąc okoliczne ściany kawałkami kości i mózgu, przetykanymi plamami krwi.

Loki spokojnym ruchem uniósł broń na wysokość twarzy i teatralnie zdmuchnął niewielką smużkę dymu wydobywającą się z lufy. Schował broń i zeskoczył z dachu tuż obok ciała swego Brata Krwi.
-Czasy się zmieniły Braciszku. Nie ma tu już miejsca dla zapomnianych Bogów- rzekł i odwrócił się na pięcie. Ruszył w sobie tylko znanym kierunku. Przez chwilę jeszcze słychać było cichy śmiech szaleńca...

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi