Morderstwo na Rue Morgue (Edgar Allan Poe) - audiobook
Według niektórych pierwsze wrażenie, jakie ktoś wywiera, jest esencjonalne w kontaktach międzyludzkich każdego rodzaju. Zależy od niego wszak bardzo wiele, choćby to, czy dana persona zechce z takim delikwentem porozmawiać. Niewątpliwie zasada ta zdecydowanie częściej znajduje potwierdzenie w przypadku literatury czy filmu, gdzie solidna okładka lub estetyczna obwoluta decyduje często o zakupie tytułu.
W przypadku Morderstwa na Rue Morgue wydanego przez wydawnictwo Aleksandria, owo pierwsze wrażenie było dla mnie, co tu kryć, wyjątkowo nieprzyjemne. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to niepozorne opakowanie (standardowe pudełko na płyty CD – żadnego DVD-boxu czy tekturki) i potworna, szpetna wręcz okładka. Wykrzywiona strachem i zastygła w momencie krzyku twarz, utrzymana w szaro-burych barwach grafika, tytuł wytłuszczony na czerwono, a także wypisane niewielką, białą czcionką nazwiska autora i interpretatora sprawiają kiepskie wrażenie. Szczerze wątpię, czy zainteresowałbym się audiobookiem, widząc go na półce w księgarni. Także wkładka rozczarowuje: jest to ledwie jedna karteczka, która służy za okładkę i która z drugiej strony zawiera krótką notkę na temat Edgara Allana Poe. Nie ma nic na temat samego utworu, jego genezy, znaczenia dla literatury. Nawet informacje o wydaniu i notka o interpretatorze wyleciały na tylną okładkę. Aż dziw, że tego typu utwór doczekał się tak lichego wydania!
Morderstwo przy rue Morgue (moim zdaniem tak właśnie powinien brzmieć tytuł i zastanawiam się, dlaczego tłumacz go zmienił) jest jednym z najlepszych i najbardziej znanych w dorobku Poe. Historia brutalnego morderstwa, z którym nie radzi sobie policja, a zagadkę którego rozwiązuje przy pomocy siły umysłu monsieur Dupin, stała się podwaliną pod cały gatunek powieści detektywistycznej. Kimże byłby Sherlock Holmes, gdyby nie niepozorny, lecz dociekliwy i nieco złośliwy Francuz, na drodze wnikliwej analizy docierający do prawdy, dostrzegając dowody tam, gdzie nikt nie pomyślał sprawdzić?
Tekst, niezwykle klimatyczny, o zaskakującym rozwiązaniu, jest niewątpliwie klasykiem literatury. Jak poradził sobie z nim Andrzej Warcaba, znany z desek Teatru Śląskiego? Otóż… całkiem nieźle.
Choć przyznam, że w pierwszych minutach odsłuchu minę miałem nietęgą. Przede wszystkim na początku, gdy Poe w opowiadaniu kreśli swoisty esej na temat umysłu analitycznego, w nagraniu tekst odczytywany jest zbyt szybko i nieco po macoszemu. Miałem też nieodparte wrażenie, że pan Warcaba ma nieco zbyt wysoki głos i że to napięcie czy też zaciekawienie, jakie wytwarza się w trakcie lektury, gdzieś wyparuje. Okazało się jednak, że im dalej w las, tym lepiej. Szczególnie podobał mi się fragment traktujący o morderstwie: suchy i nieco monotonny głos odczytujący z gazet szczegóły dotyczące mordu i zeznania świadków, z dźwiękiem pulsującym w tle, nadającym tej relacji złowieszczego charakteru. Mam nawet wrażenie, że fragmenty te podziałały na mnie zdecydowanie mocniej, niż wtedy, gdy odczytywałem je z kart książki. Bardzo dobrze wypadły kwestie Dupina, zwłaszcza w dalszej części opowiadania, gdzie powoli, z przejęciem kreślił drogę, jaką doszedł do rozwiązania zagadki. Warcaba doskonale wczuł się tutaj w detektywa i nadał mu pozorów realności. Nie da się już niestety powiedzieć tego o drugim bohaterze, przyjacielu Dupina, a zarazem narratorze tekstu. Ten, z początku całkiem przyjemny, na koniec stał się irytujący, zwłaszcza w momencie, gdy podnosił głos we wzburzeniu - odczytanie Warcaby było tu zbyt szybkie i za głośne.
Inną zaletą audiobooka jest muzyka: spokojna, dopasowana do treści i niezłej jakości (wspominany podkład pod relację morderstwa), ma tylko jedną wadę – jest jej za mało. Często lektor czyta w całkowitej ciszy, której nie wypełnia nawet najlżejszy dźwięk. Szkoda też, że tak niewiele jest dźwięków diegetycznych: odgłosu kroków, zamykanego zamka czy przewracanych stronic. Moim zdaniem większa ilość efektów dźwiękowych mogłaby podnieść jakość nagrania.
Z oceną końcową Morderstwa na Rue Morgue mam ogromny kłopot. Z jednej strony klasa samego teksu i jego całkiem niezła interpretacja w wykonaniu Andrzeja Warcaby zachęcają do zapoznania się z audiobookiem. Z drugiej strony, z uwagi na dość niechlujne wydanie i wspominane potknięcia nie mogę z czystym sumieniem polecić tej pozycji. Może lepiej zapoznać się z twórczością Edgara Allana Poe, samemu zaczytując się w jego tekstach?
Piotr "Vivaldi" Sarota
dziękujemy wydawnictwu Aleksandria.

Autor: Edgar Allan Poe
Tytuł: Morderstwo na Rue Morgue
Czyta: Andrzej Warcaba
Format: 1 CD MP3
Czas trwania: 80 minut
rok wydania: 2007
ISBN: 978-83-60313-02-2
wydawnictwo: Aleksandria



















































Odpowiedzi
Khem :)
Arthur Conan Doyle nie wzorował Holmesa na Dupinie, tylko na lekarzu, konsultancie policji, który go uczył.
Wiem. Wiem także, że lekarz
Wiem. Wiem także, że lekarz nazywał się Bell i powstał o nim nawet komiks :>
Co nie zmienia faktu, że teksty o Dupinie podłożyły podwaliny pod gatunek, do którego Holmes się przecież też zalicza.
No i trudno nie zauważyc także pewnych cech charakteru wspólnych dla obu detektywów...
--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/