Pan Lodowego Ogrodu, tom 1 (Jarosław Grzędowicz)
Tom pierwszy to rozpoczęcie powieści, która ze względów objętościowych podzielona została na cztery części. Wprowadza on w świat Midgaardu, ich mieszkańców, obyczajów, języka… To właśnie do tej krainy przybywa Człowiek – Vuko Drakkainen, Nocny Wędrowiec. Jako jednoosobowa ekipa ratunkowa wyrusza po ludzi, których kilka lat temu wysłano z Ziemi na tę planetę w celu jej zbadania. I tu zaczynają się schody… Planeta – z pozoru wyglądająca jak Ziemia, tylko osadzona w czasach zbliżonych do Średniowiecza. Mieszkańcy z pozoru wyglądający jak ludzie, jednak z oczami czarnymi od wypełniającej je w całości tęczówki. Oraz zniszczona stacja badawcza, w której nie ma nikogo żyjącego z poszukiwanych osób, oprócz jednego – dziwnym sposobem częściowo przemienionego w drzewo…
Misja się rozpoczyna. Jednak czasy są niespokojne, nadchodzi Wojna Bogów, a ci, którzy nie powinni tego robić, wpływają na losy świata. Nocny Wędrowiec wyrusza, by odnaleźć choćby ślad tych, którzy mogli przeżyć, ewentualnie ich szczątki. Jednak planeta rządzi się własnymi zasadami, a równowaga została zachwiana… Nadchodzi Zimna Mgła i w miarę upływu czasu robi się coraz bardziej niebezpiecznie.
Kolejnym, równorzędnym wątkiem jest historia następcy tronu. Filar, syn Oszczepnika, Terkej Tendżaruk jest młody, dopiero się uczy. Poszczególne rozdziały pokazują, jak nabywa umiejętności potrzebnych do tego, by być cesarzem, by umieć dobrze rządzić swym ludem, by… uciekać przed żądną jego śmierci Boginią Podziemnej Matki, jak najdalej od krwawych Czerwonych Wież. Świat, który znał, został zniszczony, a najbliżsi wymordowani. Od teraz jest zdany tylko na siebie…
„Cesarz. Władca Tygrysiego Tronu bez tronu. Kai-tohimon klanu Żurawia, ale bez klanu. Sam. W ciemnościach. Ostatni żywy.” Rozpoczyna swą wędrówkę ścieżkami losu, który został mu już z góry wyznaczony…
Świetna, wartka akcja prowadzona z perspektywy dwóch całkowicie odmiennych postaci o różnym pochodzeniu. Historia, która wciąga tak, iż nie można się od niej oderwać. Grzędowicz kreuje nowy świat z całą jego florą i fauną oraz mieszkańcami o nieznanych nam obyczajach i językach. Jest on jednak zagrożony przez nieznane nikomu siły. Skąd pochodzą? Kto je tworzy? Kto korzysta z mocy uroczysk, by nękać ludzi?
A do tego wszystkiego świetne poczucie humoru i umiejętne wyczucie sytuacji, które wywołają na twarzy niejeden uśmiech, oraz dialogi przeplatane polsko-chorwacko-rosyjsko-fińskimi przekleństwami Drakkainena:
„Wskoczył w świat rzeczywisty i równocześnie usłyszał, jak dwa ciężkie przedmioty walą się na ziemię z mokrym chlapnięciem, i poczuł lepkie, gorące bryzgi na twarzy.
– No i zarąbałem psa, da piczki materi – warknął Drakkainen. – Po jaką cholerę żeś się na mnie rzucał?
– Mówili, że szybko się ruszasz – powiedział Spalle. – Ale to chyba jest za wiele. Nie zdążyłem zobaczyć, jak wyciągasz miecz.
– E tam – odparł lekceważąco Drakkainen. – To nic takiego.
Znad wejścia spadł kawał strzechy, równo odcięty końcem ostrza. Spojrzeli na niego w milczeniu.
– Trochę mi się zaczepiło – oznajmił Vuko ze skruchą.”
Czytałam z zapartym tchem, choć słyszałam opinię, iż książka nie jest „łatwa”, jak sądzę, ze względu na dosyć częste filozoficzne przemyślenia na temat miejsca człowieka w świecie oraz jego wpływu na procesy historyczne. Dwaj główni bohaterowie muszą odnaleźć się w nowych realiach, a także poradzić sobie z problemem uwikłania ich w historię świata.
Cała historia przeznaczona jest – jak podejrzewam – do ogólno pojętego kręgu fantastów. Jednak zastanawiam się, czy można umieścić tę pozycję na półce fantasy, gdyż czas akcji umieszczony jest w dalekiej przyszłości. Do opisywanych tam, zbliżonych do średniowiecznych realiów czytelnik się przyzwyczaja, a w chwilę potem zostaje z nich wyrwany przez Drakkainena, używającego słownictwa czy przywołującego elementy ze świata jemu współczesnego.
Pozwolę sobie na krótką dygresję z mojej strony, gdyż motyw opisywania świata opóźnionego cywilizacyjnie z perspektywy ludzi z dalekiej przyszłości kojarzy mi się z Trylogią Zimnego Ognia S. C. Friedman. Autorka opisuje statek kosmiczny, który podróżował w przestrzeni kosmicznej, by odnaleźć planetę, na której pasażerowie mogliby zamieszkać. Gdy takową znajduje i ludzie starają się tam osiedlić, okazuje się, że magia Erny – tej planety – nie pozwala na rozwój cywilizacji powyżej epoki średniowiecza. Podobnie u Grzędowicza. Tylko tam „magia”, która pilnuje by nic nie rozwinęło się bardziej niżby tego chciała, nazywana jest Pieśnią Ludzi. Analogicznie taką sytuację odnajduję również u braci Strugackich w Jak trudno być bogiem z 1963 roku. I możliwe, że to właśnie od nich został ten motyw zaczerpnięty. Jednak pozostawiam tę tezę do prywatnej oceny czytelników.
Tom pierwszy ilustrowany jest przez Jana Marka. Czarno-białe miniaturki umieszczone przy poszczególnych rozdziałach, jak również ilustracje w tekście nadają książce specyficzny klimat. Pomimo tego, iż obrazki te, wykonane – jak podejrzewam – farbami, są ciekawe, aczkolwiek nie przypadły mi do gustu. Grafika na okładce stworzona przez Grzegorza Kmina, która zapewne przedstawia głównego bohatera, całkowicie odbiega od mojego wyobrażenia Drakkainena.
Książka godna polecenia, jednak ma jedną, bardzo uciążliwą wadę… Nie ma jeszcze tomu czwartego! Należy więc czekać cierpliwie…
Dominika "Umbra" Chudzio

autor: Jarosław Grzędowicz
tytuł: Pan Lodowego Ogrodu
tom: 1
wydawnictwo: Fabryka Słów
miejsce wydania: Lublin
data wydania: 2005
ISBN: 83-89011-61-1
grafika okładkowa: Grzegorz Kmin



















































Odpowiedzi
Pamietam, ze nie doczytalam
Pamietam, ze nie doczytalam tej ksiazki do konca.
Ale nie wiem dlaczego.
Nerwen, żałuj, że nie
Nerwen, żałuj, że nie doczytałaś do końca :p
Bardzo fajna, bardzo moja ukochana książka :D
Ja pierwszy doczytałam, byłam
Ja pierwszy doczytałam, byłam zachwycona. Przy drugim odpadłam znudzona mniej więcej w połowie i już do PLO nie wróciłam... :P
The sky is falling on me...
As your hand's turning old and weak.
Zakończenie pierwszej części
Zakończenie pierwszej części było genialne. W ogóle bardzo dużo nawiązań do wikingów pojawia się w tym książkach. Czekam niecierpliwie na kolejny tom :)
"Bohater jest człowiekiem, który kłóciłby się z Bogami i budził diabły w sporze o swoją wizję"
O! Woltus, masz może teraz
O! Woltus, masz może teraz drugi tom?