Polcon 2011: dzień III

    Dzień trzeci – czyli ten najważniejszy.

    Sobota była najważniejszym dniem Polconu – wieczorem miała odbyć się Gala Zajdlowa i uroczyste zakończenie konwentu. Zanim jednak do tego doszło, czekało na mnie jeszcze kilka prelekcji.

    Pierwszą z nich, pod tytułem Hermiona Grangerová z Bradavic, czyli o Harrym Potterze w różnych językach, prowadziła wspomniana wcześniej Anna Tess Gołębiowska. Na tym spotkaniu można było dowiedzieć się, jak bardzo zmiany w tłumaczeniu nazw własnych wpływają na recepcję świata przedstawionego – i jak w związku z tym różni się odbiór powieści czytelników polskich od, na przykład, czeskich, niemieckich czy rosyjskich. Prelegentka opowiedziała o zabawnych i kuriozalnych przekładach różnych słów (na przykład rodzajów jedzonych potraw), imion (zwierząt, głównych bohaterów, założycieli Hogwartu) czy miejsc (tutaj ciekawym przykładem była sama nazwa Szkoły Magii i Czarodziejstwa).

    Po tym wykładzie przyszła pora na spotkanie autorskie z Jakubem Ćwiekiem. Przyciągnęło ono tłumy; sądzę, że spowodowane było to nie tylko samą osobą szanownego gościa, ale i faktem, że miał się na nim rozstrzygnąć zakład pomiędzy pisarzem a jego fanami. W marcu, na spotkaniu autorskim, jakie odbyło się na Pyrkonie, Ćwiek założył się z czytelnikami, że jeśli do Polconu nie schudnie siedemnastu kilogramów (osiągając magiczną granicę siedemdziesięciu pięciu), to będzie musiał napisać... paranormalny romans wampiryczny. Zanim jednak nadszedł czas Ceremonii Ważenia, Ćwiek opowiedział o swoich planach pisarskich i wydawniczych, które przedstawił na nieco chaotycznym, ale optymistycznie nastrajającym wykresie. Pracuje on obecnie nad kontynuacjami Kłamcy, Ofensywy szulerów i Krzyża Południa oraz powieściami Dreszcz i Świnie Boże – druga z nich ma być bardzo osobista: fabuła osadzona jest w Głuchołazach, w których pisarz się wychował. Tłumaczył się też, dlaczego tak długo każe czekać na Kłamcę 4. Ponadto konwentowicze dowiedzieli się, w jaki sposób pisarz klasyfikuje swoje książki (na „te, które są wyzwaniem i eksperymentem” oraz „te, które sprawiają fun przy pisaniu”), jak duża jest szansa na to, że napisze kiedyś space operę z elementami kung-fu, jak tworzenie wpływa na jego życie, czy kiedykolwiek próbował sprokurować komiks... A potem nadeszła chwila prawdy – i oto ogłaszam Wam radosną nowinę: za rok, na następnym Polconie, Ćwiek przedstawi czytelnikom Wendy, czyli obiecaną powieść wampiryczną. To jednak nie jedyna niespodzianka, która czekała na fanów: pisarz nosi się z zamiarem nakręcenia serialu, jaki następnie chce umieścić w Internecie. Zdjęcia mają ruszyć już wkrótce, bo w październiku. FAQ (OFF) to offowa produkcja, opowiadająca o pisarzu, którego nachodzi Muz każący mu pisać – i równocześnie rozpraszający go na wszystkie możliwe sposoby. Pierwszy człon tytułu jest nawiązaniem do najbardziej idiotycznych pytań, jakie można zadać pisarzowi.

    Po tak emocjonującym spotkaniu postanowiłam nieco odetchnąć – w związku z tym udałam się na wykład profesor Elżbiety Wesołowskiej z Uniwersytetu Adama Mickiewicza, pt. Natura i poczynania antycznego słońca. Jego słuchacze mogli dowiedzieć się, jak niezwykłą rolę pełniło to ciało niebieskie w antycznej Grecji i Rzymie. Profesor opowiedziała szczegółowo o genealogii, relacji ze śmiertelnikami, wszechmocy (okazało się, że z tą ostatnią bywało bardzo różnie) oraz sposobie jego obrazowania. Bardzo ciekawe okazały się informacje o tym, w jaki sposób wykorzystywały słońce do celów propagandowych rzymskie władze. Mimo „gorącej tematyki” prelekcji, w czasie jej trwania powoli zaczęłam zamieniać się w lodową bryłę – niestety, w tym pomieszczeniu dla odmiany przesadzono z klimatyzacją, w związku z czym wszyscy po jakimś czasie drżeliśmy z zimna. Mimo to wysiedzieliśmy dzielnie do końca spotkania – było ono zbyt interesujące, aby opuścić salę z tak przyziemnych powodów, jak zamarznięcie!

    Kolejnym punktem programu był odczyt Amerykańskie fantastyczne seriale dla nastolatek, prowadzony przez Michała Krupko. Prelegent skupił się głównie na produkcjach The vampire diaries, Teen Wolf i The Nine Lives of Chloe King. Spotkanie rozpoczął od przeproszenia ewentualnych fanek Zmierzchu, Pamiętników wampirów i samych nastolatek, które mogły znaleźć się na sali – potem zaś omówił najważniejsze, niejako „kanoniczne” cechy wspólne wspomnianych seriali, pojawiających się w nich bohaterów i przyczyny, dla których tego typu rozrywka cieszy się wśród młodzieży (i nie tylko) tak ogromną popularnością. Prelekcję urozmaiciła prezentacja multimedialna z dużą ilością zdjęć oraz zwiastuny poszczególnych obrazów. Było wesoło, nieco złośliwie i bardzo interesująco. Prowadzącemu zdarzały się co prawda pewne drobne błędy (które wytykali mu natychmiast konwentowicze), ponadto można by mu zarzucić nadmierną schematyczność wspomnianej prezentacji; ale mimo wszystko bawiłam się całkiem dobrze i nie żałuję, że wybrałam się właśnie na ten punkt.

    Powoli zbliżał się czas gali rozdania Nagród im. Janusza Zajdla – zanim jednak udałam się do sali kongresowej, gdzie miała się ona odbyć, udało mi się jeszcze wysłuchać fragmentu koncertu Jacka Kowalskiego (bo po co przemieszczać się powoli i statecznie, skoro można biegiem, prawda?). Śpiewak jak zwykle przyciągnął tłumy, a każda jego piosenka wzbudzała entuzjazm publiczności oraz gromkie brawa. Byłam niepocieszona, że muszę wyjść wcześniej – bałam się jednak, że później mogę już nie znaleźć dobrego miejsca. Pogalopowałyśmy więc z Hagath do trzeciego z kolei budynku – po drodze nie obyło się bez niespodzianek (Demoniszcza! Kiedy zrobiło się tak zimno?! Kilka godzin temu był upał!) oraz chwil zwątpienia (Korytarz w lewo... w prawo... znów w lewo, a potem w dół i trzy razy w prawo... To droga do sali kongresowej czy jakiś piekielny labirynt?!), jednakże w końcu dotarłyśmy do celu. W tym roku nagrodę za najlepszą powieść otrzymał Król Bólu i pasikonik Jacka Dukaja, zaś w kategorii opowiadanie zwyciężył tekst Duchy w maszynach Anny Kańtoch. Po zakończeniu gali większość polconowiczów rozeszła się na after party do knajp konwentowych.

    || Dalej>>