Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Projekt Berserker (Vladimír Šlechta)

Jeśli wierzyć informacji zamieszczonej na okładce książki, Vladimír Šlechta jest jednym z najpoczytniejszych czeskich autorów SF i fantasy. Z tego samego źródła możemy dowiedzieć się, iż wydany w 1999 roku Projekt Berserker jest jego powieściowym debiutem. Czy teraz, niemal dekadę później, gdy rzeczona książka ląduje na półkach polskich księgarni, warto zawracać sobie nią głowę? Moim skromnym zdaniem – warto.

Powiedzmy to sobie od razu: Projekt Berserker to czytadło (mimo dość pejoratywnego zabarwienia, niestety chyba nie ma lepszego określenia). Być może już z tego powodu wielu odwróci wzrok i prychnie z pogardą, ale taka jest prawda. Jeśli ktoś szuka rozbudowanej, wielowątkowej fabuły, bohaterów miotających się pomiędzy uczuciami a obowiązkiem, drugiego dna zawierającego przesłanie, które wywróci światopogląd czytającego na lewą stronę – tego tu nie znajdzie. Czego natomiast można się spodziewać, sięgając po powieść Šlechty? Na pewno sporej dawki rozrywki – niezobowiązującej, przyjemnej i całkiem interesującej. Co się na nią składa?

Z pewnością bohater, którego można z czystym sumieniem postawić obok innych awanturników, pokroju Indiany Jonesa czy Anity Blake. Gouvernet Fink, znany też jako Gowery Zięba, to facet, który z niejednego pieca chleb wcinał. Inteligentny, wygadany, cwany, odważny i skory do wplątywania się w przeróżne, niekoniecznie bezpieczne przedsięwzięcia. Cechy idealne w pracy negocjatora. W końcu trzeba mieć gadane i nieźle namieszane we łbie, by pchać się między dwie walczące armie lub stronnictwa, w dodatku bez broni i często dobrowolnie. Oczywiście w grę nie wchodzi żaden altruizm czy wyższe wartości: to jest po prostu biznes, przynoszący wymierne korzyści. Sam Fink zresztą też święty nie jest: lubi popić, zabawić się, powspominać stare dobre czasy, a gdy nadarzy się okazja, obrobić komuś tyłek. To typ kumpla-gawędziarza, z którym miło wychylić szklankę czegoś mocniejszego i na którego zawsze można liczyć. I tylko wkurzać go nie należy – bo choć negocjatorzy i heroldzi nie powinni używać broni (ze względu na wizerunek profesji), Zięba, kiedy trzeba, potrafi zrobić z niej użytek i przejawia w tym dość dużą sprawność i wyrachowanie.

Prócz bohatera ważne jest także miejsce akcji i historia. Tutaj Šlechta koła nie wymyśla i sięga po sztafaż quasi-postapokaliptyczny: rzecz dzieje się w środkowej Europie, głównie na terenie dawnych Czech, w okresie, kiedy świetność Starego Kontynentu dawno minęła. Setki lat eksploatowania złóż paliw kopalnych i kilka wyniszczających wojen, w których użyto wszystkiego, czego się dało, poskutkowały zmianą znacznych terenów w dzikie, nieurodzajne lub napromieniowane pustkowia. Kompletny brak paliwa spowodował cofnięcie cywilizacji do czasów pary i strzelby, gdzie głównym sposobem transportu był pociąg, a karabin i dobrze naostrzona maczeta stanowiły nierzadko ostateczny argument w dyskusji. W takiej też scenerii Fink, opromieniony dość pokaźną i kłopotliwą sławą bohatera wojennego, wplątuje się w grubą aferę, która z początku wydawała się prostym drobiazgiem. Ot, odnaleźć dziewuchę, która prysnęła z domu i wstąpiła do jakiejś małej, samozwańczej armii. W niedługim czasie okazuje się jednak, iż sprawa ma zdecydowanie większy zasięg, obejmujący armię, członków wyższych sfer, starych znajomych Finka z dawnych czasów i samego Ziębę, który dowie się paru nowych rzeczy o własnej przeszłości i szczególnym epizodzie, który zaważył na całym jego życiu…

Fabuła jest raczej prosta i operuje pewnymi sprawdzonymi schematami, jednak autorowi udaje się poprowadzić ją na tyle sprawnie, że owe klisze nie przeszkadzają. Spora w tym zasługa samego bohatera (narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, więc szybko możemy się z Finkiem utożsamić) oraz szybkiej akcji. Nie mogę wprawdzie powiedzieć, by gnała na złamanie karku, jednak faktem jest, iż w pewnym momencie nabiera dużego rozpędu i pod koniec powieści zdarzenia następują po sobie w ekspresowym tempie. Mam nawet wrażenie, że zbyt ekspresowym. Šlechta nie daje czytelnikowi odpoczynku, koncentruje zdarzenia do oporu, gorączkowo starając się upchnąć wszystko w jak najmniejszym odcinku czasu. Brakowało mi tu miejsca na celebrację wszystkich tych strzelanin, zaskakujących spotkań i przeciągania napięcia. Myślę, że te dodatkowe kilka stron zrobiłyby książce dobrze.

Tym bardziej, że autor ma lekkie pióro i potoczysty styl. Opisy, choć niezbyt rozbudowane czy rozwlekłe, są plastyczne i dobrze budują klimat. Co prawda trochę szkoda, iż tak mało miejsca poświęca się sytuacji geopolitycznej, a i miejscówki opisywane są miejscami dość pobieżnie, jednak wynagradzają to dobrze zarysowani bohaterowie, na których przede wszystkim skupia się pisarz. Oczywiście nie należy spodziewać się cudów: stary wojak Szymon, narwana Jorika czy wytatuowany Christopher Lynx to postacie niemal kanoniczne dla powieści przygodowych, jednak Šlechta nadaje im pewien rys oryginalności i indywidualizmu, przez co wzbudzają sympatię. Pochwalić należy natomiast dialogi: są żywe, pełne czarnego humoru i świetnie oddają charaktery postaci. Może właśnie dlatego to z nich czytelnik dowiaduje się o kolejnych kawałkach układanki i poznaje strzępki historii sławnej bitwy pod Laramisą. I choć pod koniec powieści i w nich następuje pewne ścieśnienie, przyspieszenie i nadmierna dramatyzacja, to czyta się je z dużą przyjemnością.

Reasumując: Projekt Berserker to przyjemna, wciągająca lektura na mroźny wieczór, nudną podróż pociągiem lub przerwę między zajęciami. Nie zapadnie w pamięć na zbyt długo i nie spowoduje szczękoopadu, jednak spora dawka akcji, sympatyczne postaci i dobre dialogi pozwolą miło spędzić czas. Lektura lekka, acz sycąca, choć może kończy się ciut zbyt szybko…

Piotr "Vivaldi" Sarota

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów.

Autor: Vladimír Šlechta
Tytuł: Projekt Berserker
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Seria: Obca krew
Data wydania: październik 2010
Liczba stron: 308
Format: 125 x 205 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7574-071-4

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi