Rhezus. Tułaczka śladami konania (Róża Jakobsze)
Umięśniony wojownik z nagim torsem i rozwianymi włosami, dzierżący w ręku pokryty krwią miecz, to bardzo sugestywny obraz dla wielu fanów fantastyki XX wieku i nie tylko. Kto bowiem nie słyszał kiedyś o Conanie Barbarzyńcy, epickim bohaterze o życiu bogatym w rozliczne przygody? Kto nie oglądał filmów z Arnoldem Schwarzeneggerem, nie czytał opowiadań Roberta E. Howarda i jego następców, czy w końcu kto nie grał w Age of Conan: Hyborian Adventures? Cóż, zapewne znalazłoby się kilka wyjątków, jednakże postać mężnego awanturnika na tyle wryła się w moją pamięć, że od razu skojarzyłam ją z okładką debiutanckiej powieści Róży Jakobsze pt. Rhezus. Tułaczka śladami konania. Widząc przód książki, byłam niemal pewna, że autorka postanowiła odgrzać dobrze znany schemat, przyodziać stereotypowego woja w nowe imię i wykreować kilka nowych przygód w samodzielnie wymyślonym uniwersum. No i jeszcze otoczyć swojego protagonistę wianuszkiem seksownych niewiast uciekającym przed tabunem przygłupich wykolejeńców. Całe szczęście, byłam w totalnym błędzie.
Rhezus Rabalder nie może umrzeć — to jego największy problem i przekleństwo. Jest nie tylko długowieczny i odporny na starzenie, ale także nie imają się go wszelkie tradycyjne metody pozbawiania życia. Jego ciało regeneruje się w bardzo szybkim tempie, obumarłe tkanki odradzają, funkcje życiowe ustają jedynie na krótki czas. Jest już tym zmęczony, za dużo widział i za dużo przeżył, dlatego rzeczą, jakiej nieustannie poszukuje, jest sposób na klątwę. Śmierć. Jego jedyna towarzyszka niedoli to Agresja, potężny demon zamieszkujący ciało klaczy. Razem przemierzają świat, sprawdzając różne nowatorskie metody pozbawiania życia. Nowe zarazy, potężne eliksiry i tajemnicze monstra to ich codzienność. Do czasu, gdy Rhezus spotyka swojego starego przyjaciela, Ericha Erka, przez którego wpada w poważne tarapaty i traci kontrolę nad własnym życiem, skupiając na sobie szalone spojrzenie Wyroczni.
Na początek należy zaznaczyć, że forma powieści jest dość zaskakująca. Pierwsze rozdziały przypominają bardziej sekwencję opowiadań na „rozgrzewkę”, poprzedzającą właściwy początek historii, którym zdaje się być spotkanie wojownika z dawnym znajomym. Teksty są luźno związane ze sobą, opowiadają o dążeniu Rhezusa do upragnionego celu i o trudach ludzkiego życia, stanowiąc odrębne historie. Dopiero Erich Erk powoduje, że fabuła staje się płynna i dąży z punktu A do punktu B w kolejnych rozdziałach. Jednak i wtedy autorka zaskakuje czytelników, wprowadzając nowych narratorów i opisując bieg wydarzeń z innego punktu widzenia. Na uwagę zasługuje każda opowieść stanowiąca tło do przygód głównego bohatera. Historie są wyraziste, brutalne i w większości pozbawione happy endów, co bardzo odróżnia książkę od wspomnianych wcześniej przygód Conana z Cymerii. Każda z nich obfituje w postaci przekonujące i na swój sposób barwne, jak i zadowalająco pospolite, nie mające znaczenia. Daje to przyjemne wrażenie różnorodności i spycha na bok jakiekolwiek epickie wtręty. Pomimo tego, że Rhezus jest niezniszczalny i że z pomocą swojego demona potrafi zabić na raz tabun żołnierzy, nie czuje się jego wielkiej mocy, siły i potęgi w howardowskim stylu. Jest człowiekiem smutnym, pozbawionym marzeń i ambicji. Nie rozmyśla, nie medytuje, ale za to chętnie rozmawia z Agresją, która dla odmiany jest złośliwa, cyniczna i okrutna od czubków kopyt po koniuszki uszu. Demon niewątpliwie stanowi mocny punkt powieści, ożywia ją i dodaje uroku. Dość ponurego, ale jednak uroku.
Świat przestawiony to ciekawa część powieści, w której ważną rolę odgrywają bogowie (o klimatycznych imionach, zresztą), świątynie i Wyrocznia. Bardzo zaciekawiła mnie ta sfera uniwersum i chciałabym dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Po Tułaczce śladami konania odczuwam lekki niedosyt, brakowało mi chociaż wspomnienia tego, czym opiekują się wymienieni bogowie, na czym polega ich kult, jakie przyjmują ofiary. Ze wszystkich wspomnianych nieco światła padło na jedynie kilku spośród Czternastu. Te same odczucia żywię w stosunku do życia codziennego i kilku innych aspektów ze świata Rhezusa. Kilka uzupełnień na temat magii (tu będącej sprawką demonów), tego jak wygląda drabina społeczna, czy jest jakaś głowa państwa, co ludzie jedzą na śniadanie i co piją w karczmach wieczorami zaspokoiłoby bardziej moją ciekawość. Być może wiele rzeczy wyjaśni się w drugim tomie, na co bardzo liczę.
Reasumując, Rhezus to porządny tytuł, po który z pewnością warto sięgnąć. Lekki styl i przystępny język dodatkowo zachęcają do lektury; książkę czyta się szybko i kończy, mając ochotę na więcej.

Tytuł: Rhezus, t.1, ks.1
Cykl: Legenda Cierniowych Tatuaży
Autor: Róża Jakobsze
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 23.04.2010 r.
ISBN-13: 978-83-7574-135-3
Wymiary: 125 x 195
Liczba stron: 344
Oprawa: miękka
Seria: Asy polskiej fantastyki
Cena: 29,99 zł


















































Odpowiedzi
Ależ tam jest wyraźna
Ależ tam jest wyraźna wzmianka o głowie państwa... W ostatnim rozdziale pt. "Egzorcysta".
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna