Rozdział nr 65: KTO JEST TATĄ?
- Zabiję! Rozerwę na strzępy! - przeraźliwy wrzask postawił na nogi cały drugi pokład. Była druga w nocy. Spłoszeni załoganci, jak kto stał, wyskakiwali na korytarz, pytając, czy się pali, czy to atak Romulan, a może tylko zderzenie z meteorem. Wrzeszczał najwyraźniej Józek Podgumowany. Po dotarciu na miejsce można było zobaczyć, ze słuch człowieka nie mylił. Technik ział ogniem, zaś jego żona stała nieopodal, oparta o ścianę i, skrzyżowawszy ręce na piersi, obserwowała swego męża z niezmąconym spokojem. Po chwili dołączył się do niego ojciec Maślak, oburzony roznegliżowanym stanem większości załogantów.
- Sodoma i Gomora, do czego to podobne, zgorszenie takie...! - krzyczał, a jeszcze, gdy zobaczył ziewającego Grześka, przyokrytego tylko paddem, na którym czytał przed snem jakąś powieść, zupełnie się wściekł.
- Do jasnej cholery, czy ojciec chce, żebyśmy do snu układali się w ortalionowych płaszczach, biustonoszach na futrze i walonkach?! - ryknął wreszcie na niego zdenerwowany sternik Czerep.
- Walonki, walonki, pracziet moja maminka. Wsjo rawno ja je najdu. Na swidanija pajdu... - zaśpiewał niewinnie Osip Zajczik, który przed pójściem do łóżka nadużył nieco znakomitego wyrobu miejscowego zespołu bimbrowników (Jasiek Gąsienica, Jędrzej Karpiel i Jolanta Stern). Następnie wziął za ręce Anetkę Piekutek z działu kartografii i próbował zatańczyć z nią kozaka, ale dostał w ucho z iście warszawską uprzejmością.
- Tym razem nie ujdzie wam to na sucho! Ja dotąd za dobry byłem i w dupach się poprzewracało! Ja wam... ja was...! - darł się dalej Józek, nie zwracając na nic uwagi. Jego żona obserwowala go z zaciekawieniem widza w tanim kabarecie.
- Opanuj się, chłopie, o co chodzi? - mitygował go Grzesiek, jeden z najbliższych przyjaciół Podgumowanego, ale ten ciskał się dalej, aż wreszcie z wściekłością wyrzucił z siebie praprzyczynę całej awantury:
- Tekla jest w ciąży!
Ta wiadomość rzeczywiście była dość elektryzująca, jeśli wzięło się pod uwagę, że Józek był bezpłodny, o czym wszyscy wiedzieli. Oczy wszystkich zwróciły się na winowajczynię, która wzruszyła ramionami.
- Test mi wyszedł pozytywny. - powiedziała - Wczoraj wieczorem...
Nie dokończyła, bo Józek przyskoczył i machnął jej przed nosem zaciśniętą pięścią.
- Ma ona szczęście dzisiaj, że jest kobieta! - wrzasnął - Który to?!
Tekla rozłożyła ręce, potem rozejrzała się po korytarzu.
- Ten - oznajmiła, pokazując na chybił trafił palcem - Albo ten...
- No nie, ja na pewno nie! - zaprotestowała urażona Malwinka Kręcik, gdy oskarzycielski palec wskazał również i na nią.
- Kto to może być pewny, w tej dobie rozluźnienia obyczajów i obrazy boskiej. - wydeklamował ojciec Maślak, nie zastanawiając się nad tym, co mówi.
Józek Podgumowany nabrał tchu, a potem bluznął na cały korytarz:
- Ona nie wie, z kim jest w ciąży! Sama tego nie wie, słyszeliście?! Ladacznica, psiakrew! Ale ja tego nie daruję! Cały statek zbada DNA, ja dopilnuję! Ja tego łajzę znajdę choćby pod ziemią!
- Pod jaką ziemią? - chciał wiedzieć Jurgen, którego zwabiły krzyki i zamieszanie - Jesteśmy w przestrzeni kosmicznej.
Chłodne i wyważone słowa drugiego oficera nie wpłynęły jakoś na ochłodzenie atmosfery, która zaczęła się robić dość napięta i nieprzyjemna.
- Ja się nie dam badać - zadeklarował Grzesiek, przekładając padd z ręki do ręki - Niby z jakiej racji?
- Aha, więc to pewnie ty, skoro się boisz! - rzucił się do niego zdradzany mąż.
- Ja miałbym się bać, ty rogaczu jakiś?! Puknij się! Oczu bym chyba nie miał ani rozumu, gdybym latał za taką starą amebą.
- Tylko nie starą! - obraziła się śmiertelnie Tekla i zdzieliła Grześka na odlew. Nikt oprócz niej nie zauważył, że przez moment oczy inżyniera rozświetliły się na czerwono, gdy na jego twarzy ukazał sie grymas wściekłości. Grzesiek zrobił ruch, jakby chciał się na nią rzucić, ale Mścisław Czerep podstawił mu nogę i przy akompaniamencie oburzonego okrzyku:
- Kobietę będziesz bił, łobuzie?!
skoczył na niego z pięściami. Zakotłowało się jak na trubunach z najtańszymi miejscówkami podczas meczu piłkarskiego o mistrzostwo kraju. To dało hasło do ogólnej walki w myśl zasady: wszyscy przeciw wszystkim. Awantura wciągnęła nawet czcigodnego kapelana i tylko Tekla stała na środku, omijana przez wszystkich, zawodząc przenikliwie na wszelki wypadek:
- Nie ważcie się mnie tknąć! Ja jestem w ciąży!
- A ja w trampkach - odpowiedział jej wreszcie Kuba Żmijewski, który pojawił się na korytarzu z trikorderem medycznym w dłoni - Hej, wy, SPOKÓJ!!!
Skłóceni załoganci odruchowo znieruchomieli i spojrzeli na lekarza, zdziwieni, że ten śmie im przerywać dyskusję.
- I o co się tak bijecie? - spytał Kuba z jawnym politowaniem - Pani Podgumowany wcale nie jest w odmiennym stanie. Po prostu omyłkowo zamiast testu ciążowego wzięła z ambulatorium test na twardość wody.

















































Odpowiedzi
bwahahahaha! typowo polskie
bwahahahaha! typowo polskie :D