Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 2 gości.

Strona główna | Blogi | Eviva's blog

Rozdział nr 66: ARESZTOWANY GRZEGORZ

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz wrócił do swej kabiny wściekły bardziej, niż sam by oczekiwał.
- Właściwie - monologował po cichu - to co mi do tego, czy Tekla Podgumowany będzie miała dziecko czy nie? Anim ja jej brat ani swat. Niech ją cholera weźmie, i jej głupiego męża też. I tak interesuje mnie tylko Malwinka... Malwinka...
- Nie wydaje mi się, żebyś to mówił na serio - odezwał się w jego czaszce natrętny, cichy głos - Wzdychasz, jęczysz, a nic nie robisz, by ją zdobyć.
- Odczep się, Sytar. Co mam jeszcze zrobić? Związać ją i zamknąć w schowku na szczotki, póki się nie zgodzi ze mną chodzić?
- A to byłby nienajgorszy pomysł....
Grzesiek skrzywił się z niezadowoleniem. Jeśli już musiał nosić w sobie katrę Wolkanina, to mógł mu się trafić jakiś bardziej typowy, logiczny i spokojny egzemplarz, nie taki świrus jak Sytar. Pech niechrześcijański - nie dość, że musieli mu przeszczepić wolkańskie serce, to jeszcze z takim niepożądanym dodatkiem. Dobrze, że nikt na statku o tym nie wiedział, podobnie jak o jego przeszłości w Terra Prime. Kusiło go czasem, by przestać brać eucuprum, co zaowocowałoby w końcu odrzuceniem przeszczepu - mięsień serca, mimo że dostosowany w sztuczny sposób, ciągle wymagał zwiększonej podaży miedzi we krwi. Jeśli go coś powstrzymywało, to świadomość, że w ten sposób nie pozbędzie się problemu. Cholerna katra Sytara tkwiła w jego umyśle, w jego mózgu, a nie w kawałku przeszczepionego mu ścierwa. Tkwiła, miała się świetnie i ani myślała porzucać zacisznego kącika.
Grzesiek rozebrał się, wziął długi prysznic i z ulgą zwalił się na łóżko. Ciągłe zmęczenie bardzo dawało mu się we znaki, nie umiał sobie z nim poradzić, a z pomocy lekarzy wolał nie korzystać. Oględnie mówiąc, nie budzili jego zaufania. Właśnie zaczął go morzyć pierwszy sen, już zwidywała mu się łąka, po której szedł pod rękę z Malwinką Kręcik, w górze śpiewały nurkujące myśliwce ( w pobliżu odbywał się pokaz lotniczy), a z daleka porykiwały tęsknie mechaniczne dojarki, gdy nagłe walenie do drzwi zerwało go na równe nogi.
- Kogo diabli niosą?! - ryknął wściekle. Przed drzwiami stał R'Cer w towarzystwie trzech chłopaków z ochrony.
- Grzegorz Brzęczyszczykiewicz? - spytał Wolkanin rzeczowo, jakby go widział po raz pierwszy w życiu.
- Nie, Janusz Palikot - odpowiedział mu inżynier, stukając się wymownie w czoło - Pogubił pan wolkańskie klepki, czy jak?
- Proszę się ubrać, idzie pan z nami. Jest pan aresztowany pod zarzutem dokonania zamachu na porucznika Karola Michałowa.- R'Cer jakby nie zauważył jawnej zaczepki. Grześkowi opadła szczęka.
- Co takiego? - spytał z niedowierzaniem - Że niby ja...? To jakiś żart? "Hahaha." zaśmiał się po francusku książę pan...
- Proszę nie stawiać oporu, bo zostanie pan niezwłocznie ogłuszony. - ciągnął R'Cer, jednostajnie jak robot, bez śladu emocji. Być moze właśnie dlatego Grzesiek nie wytrzymał i zamierzył się na niego. Wolkanin chwycił go za zaciśniętą pięść, bardzo przekonywująco wykręcił mu rękę do tyłu i pchnął na żołnierzy. Jeden z nich przechwycił sprawnie oburzonego więźnia.
- Pan z nami. - powiedział rozkazująco.
- Nieprawda! - zaprzeczył gwałtownie Grzesiek - Mówi się "Pan z wami" i to mógłby powiedzieć ojciec Maślak, a nie taki trep, jak nie wytykając palcem pańska osoba.
Żołnierz zgłupiał na moment, a wtedy inżynier odepchnął go i pomknął jak strzała korytarzem. Trudno powiedzieć, na co liczył, ale tak czy inaczej się przeliczył, bo R'Cer bez ociągania zrealizował swoją zapowiedź i ogłuszył go z fazera.
- Zabierzcie go do brygu. - nakazał żołnierzom i poszedł na mostek, gdzie kapitan Zakrzewska studiowała dostarczone jej przed tą akcją akta Grześka.
- Melduję, że podejrzany został aresztowany - powiedział R'Cer, stając przy fotelu kapitańskim i zakładając ręce za plecy.
- Uhm - mruknęła kapitan nieregulaminowo - Mamy podejrzanego, panie R'Cer, tylko że niewłaściwego.
- Przecież zapis z kamery...
- Wiem, że zapis z kamery. Tyle, że z akt Grześka wynika, iż nie może on umieć tego, co potrzebne do syntezy dwuramianu berylu. Oblał egzamin na fizykochemii, i to dwa razy, na inżynierię kosmiczną poszedł z musu.
- To co?
- To to, panie R'Cer, że do produkcji związków chemicznych, a w tym izotopów, ma dwie lewe ręce. To nie może być on.

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi