Rozdział nr 68: MAMY OGON
- Hermasz, śledź zastępcę głównego inżyniera! - krzyknęła kapitan i pochyliła się nad R'Cerem. Na szczęście odzyskiwał już przytomność i po kilku sekundach usiadł.
- Tto... był wolkański chwyt obezwładniający - wybąkał z trudem - Mamy doczynienie z przypadkiem owładnięcia nosicielem.
- Jakim nosicielem?!
- Nosicielem katra. Ktoś zaimplantował w umyśle porucznika swoją katra... tak jakby duszę... jakis Wolkanin.
- Jaki Wolkanin, Grzesiek nie cierpi Wolkan!
- Nie wiem, jaki, dowiemy się. Sprawa jest jednak ewidentna, pani kapitan. Musimy go schwytać, inaczej będzie źle.
Nieco chwiejąc sie na nogach R'Cer wstał i wyszedł na korytarz. Otworzywszy łącze wydał całej ochronie rozkaz zatrzymania porucznika Brzęczyszczykiewicza i po chwili wahania dodał:
- Ale proszę go nie uszkodzić, chyba że będzie to bezwzględnie konieczne.
Nim zamknął łącze, usłyszał jeszcze komentarz jednego z żołnierzy ochrony:
- Ale założę się, że Grzechu nie dostał rozkazu, by nas nie uszkodzić.
R'Cer skrzywił się z niezadowoleniem, ale zdecydował się już nie drążyć tematu. Inżyniera trzeba było schwytać i kwita, a jeśli podejrzenia Wolkanina były słuszne, mogło to być niezbyt łatwe. Nagle, mimo całej swej kontroli emocji, aż się wzdrygnął, gdyż komputer pokładowy rozdarł się histerycznie tuż nad jego uchem:
- Zbieg jest na pokładzie hangarowym! Łachudro schlana, zostaw ten panel!
R'Cer potrzebował kilkunastu sekund, by zrozumieć, że "schlana łachudra" nie odnosi się do niego, a tymczasem komputer dalej wrzeszczał, obrzucając młodego inżyniera różnymi inwektywami i miotając pod jego adresem groźby, z których najłagodniejsza zasługiwała co najmniej na trzydniowy areszt.
- Hermasz! Hermasz, co się dzieje? - dopytywała się gorączkowo kapitan Zakrzewska.
- Królowo, ta małpa próbuje grzebać mi w obwodach! - zachrypiał komputer oburzonym głosem - Chce ręcznie tworzyć śluzę hangaru! Ożesz ty! Puść ten procesor, bo kopnę...!
- Kopnij go, Hermasz! Tylko nie przesadnie, żeby nie wykorkował.
- A według rozkazu, słodziutka.
Coś trzasnęło, z głośnika rozległ się urwany krzyk i wszystko ucichło. Po chwili szczęknął komunikator i głos Maury Gwizdak oznajmił:
- Pani kapitan, melduję, że zastępcę głównego mechanika poraził prąd, ale dycha. Co ja mam robić?
- Niech pani też dycha razem z nim - poradziła jej sarkastycznie Lilianna - Do ambulatorium z tym Tarzanem za trzy grosze. I dobrze związać.
Nie zdążyła jeszcze wyłączyć głośnika, gdy coś trzasnęło, wskaźniki źródła przeskoczyły na "Mostek", i głos Weroniki Bąk oznajmił:
- No i dupa.
- Czyja dupa, chorąży? - chciała wiedzieć kapitan.
- Obawiam się, że coś nas śledzi, pani kapitanko... może by pani tak tu przyszła, bo oficerstwo poszło na obiad, a ja tu sama z kolegą Milczem i panną Lausch...
Kapitan zmełła w zębach jakieś przekleństwo pod adresem Arka i Jędrka, którzy akurat mieli wachtę i ruszyła biegiem na mostek. Za nią gnała w podskokach uradowana Gizia, której zamieszanie, wiecznie panujące na statku, bardzo się podobało.
Wjechawszy windą na mostek Lilianna wbiegła do środka z zamiarem zrobienia zwykłego w jej przypadku piekła, ale potknęła się o rozciągniętego przy samym wejściu Miśka, poleciała, aż miło i zatrzymała się dopiero na konsoli naukowe.
- Ach ty zapchlony wypierdku trędowatej hieny! - wykrztusiła, z trudem łapiąc oddech. Włochaty winowajca podniósł łeb i obrzucił filigranową kapitan wzrokiem pełnym wyrzutu i zdziwienia. Odkąd odzyskał swą zaginioną panią, nie opuszczał jej ani na krok i nie mógł pojąć, czemu kogoś to dziwi.
- Pani kapitan, proszę spojrzeć na ekran, widzi pani tę dystorsję? - sternik Milcz, zaabsorbowany swymi obliczeniami, chyba w ogóle nie zauważył incydentu z Miśkiem - Śledzi nas zakamuflowany statek. Nie mogę zorientować się, czyj.
- Żółty alarm, panno Lausch - zarządziła Lilianna, rozcierając dyskretnie różne części ciała, poszkodowana przy upadku - Niech Majcher na wszelki wypadek obsadzi stanowiska ogniowe. Nie chcę marnowania energii, jeśli już dojdzie do bitwy, niech więc tym razem to będą strzelcy, nie stróże nocne z łapanki.
















































