Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 2 gości.

Strona główna | Blogi | Eviva's blog

Rozdział nr 69: KATRA

Doktor T'Shan obserwowała R'Cera, który kończył badanie nieprzytomnego Grzegorza. Widok był dość makabryczny, bo choć wskaźniki na tablicy kontrolnej wyraźnie wskazywały na brak świadomości, inżynier miał otwarte oczy, które płonęły czerwonym światłem, a z jego ust wydobywało się gniewne mamrotanie w czystym wolkańskim - w dodatku z wyraźnym akcentem Południowego Wybrzeża. W końcu R'Cer przerwał kontakt i, wyczerpany długotrwałym wysiłkiem, usiadł obok łóżka na krześle, podsuniętym mu przez zapobiegliwą siostrę Niemogę.
- Uspokój się, bracie - powiedział - Już wszystko jest jasne. Zdajesz chyba sobie sprawę z tego, jak bardzo naraziłeś nosiciela, i z tego, ze popełniłeś przestępstwo.
- No i co z tego? - warknął Sytar ustami Grześka.
- No, co z tego, to jeszcze zobaczymy. Jak się nazywasz i jak trafiłeś do umysłu tego Ziemianina?
Ciało Grześka przez chwilę zmagało się z więzami, potem zrezygnowało.
- Nazywam się Sytar, syn Kel'sara - powiedział niechętnie zmarły Wolkanin - Byłem doktorantem w laboratorium naukowym ambasady Wolkana na Ziemi. Moje ciało zabito w starciu z organizacją ekstremistyczną Terra Prime, a moje serce przeszczepiono inżynierowi z doków... który, nawiasem mówiąc, brał udział w tym samym starciu i trafił do szpitala z powodu rozległego zawału nie do opanowania. Trafiłem do jego umysłu razem z sercem. Jakoś się pogodziliśmy.
- No dobrze, to rozumiem - skinął głową komandor - Czemu jednak robiłeś to wszystko? Czemu nastawałeś na życie Karola Michałowa?
- Nie nastawałem na niczyje życie!
- To po co związek radioaktywny w jego konsoli?
- Chciałem, żeby wyłysiał, to by panna Malwina nie chciała się z nim spotykać. Ona ma wstręt do łysych.
- Ręce opadają. - westchnęła T'Shan. Zakorzeniona w niej obawa przed mind-meld nabrała dodatkowego sensu, gdy patrzyła na nieprzytomnego inżyniera, którego ciałem sterowała katra niestabilnego emocjonalnie Wolkanina. Bo że Sytar musiał być niestabilny dużo wcześniej, nim doszło do przypadkowego wszczepu, było jasne. Ostatecznie nawet w tym niezwykłym narodzie, w którym wszyscy od maleńkości byli zaprawiani do logiki i kontroli emocji, zdarzali się osobnicy o słabszej, bardziej chwiejnej psychice.
- Cóż, lepsze to, niż gdyby chciał otruć Michałowa talem. Od tego też się łysieje. - powiedziała siostra Niemogę trochę niepewnie.
- Sytar, pan musi się opanować - rzekła kategorycznie T'Shan - Czy pan zdaje sobie sprawę, do jakiej sytuacji pan doprowadził? Popełnił pan poważne przestępstwo, naraził pan członków załogi dla jakiegoś swego widzimisię, a my nawet nie możemy pana zamknąć, bo co winien nosiciel?!
- Można spróbować transferu... ja bym sobie z nim poradził... - powiedział R'Cer po namyśle. Z ust inżyniera wydobył się ponury chichot.
- Ani mi się śni dokądkolwiek przechodzić. - oznajmił Sytar - Mnie tu dobrze. Przywykłem, a ten człowiek ma moje serce. Mam prawo przebywać w tym ciele.
- Mam na ten temat inne zdanie. Zagnieździłeś się w umyśle nosiciela bez jego zgody i szkodzisz jego karierze oraz życiu osobistemu, wikłając go w kryminalne sprawki. Trzeba cię stamtąd usunąć.
Ciałem Grzegorza wstrząsnął paroksyzm wściekłości. Przez dłuższą chwilę Sytar walczył zajadle, by zerwać pasy, ale nie zdołał tego dokonać i wreszcie, pokonany, zrezygnował.
- Nie róbcie tego - odezwał się błagalnie - Przyrzekam, że nie będę więcej wariował. Nie będę w niczym przeszkadzać, przeciwnie, pomogę najlepiej, jak umiem... tylko nie zabierajcie mnie z tego ciała. Polubiłem Grześka, dobrze się dogadujemy... no, może nie zawsze dobrze, ale będzie lepiej, obiecuję.
Był wyraźnie przerażony i zdesperowany. R'Cer nie powiedział tego głośno, ale doszedł do wniosku, że lepiej będzie uniknąć drastycznej sytuacji. Sytar na pewno walczyłby z nim zajadle, a taka walka mogła odbić się bardzo niekorzystnie na zdrowiu nosiciela.
- Umówmy się, że decyzję podejmie inżynier Brzęczyszczykiewicz, gdy minie działanie anastetyku. - powiedział ozięble - A teraz przemyśl swoje postępowanie i wyciągnij wnioski.
Wstał z krzesła.
- T'Shan, miej na niego oko - poprosił - Ja idę na mostek. Trwa żółty alarm, więc pewnie dzieje się coś niezwykłego. Niezwykłego, znaczy, nawet jak na ten statek...

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi