Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 2 gości.

Strona główna | Blogi | Eviva's blog

Rozdział nr 72: OSTRZAŁ

Oriońskie pościgowce manewrowały o wiele zgrabniej niż ciężki Hermasz, a ich fazery kąsały osłony federacyjnego statku raz za razem. Snajperzy Hermasza robili, co mogli, ale widać niewiele mogli, bo pudłowali haniebnie.
- Co za skończeni idioci tam siedzą? - wściekała się kapitan na mostku - Już ja sobie z nimi pogadam, nich no ta kołomyja się skończy! Inga, wywołaj Krzyśka Majchra i niech idzie do wieżyczki zobaczyć, w co oni się tam bawią.
Inga Lausch przerwała poprawianie makijażu i wywołała głównego nawigatora, który najpierw określił, co myśli o Romulanach i takich strzelcach, a potem potwierdził otrzymanie rozkazu. Następnie Majcher odszukał Osipa Zajczika, który nie bacząc na ostrzał spał w najlepsze w swej kwaterze, zgarnął po drodze Andoriankę T'engę i razem z nimi udał się na stanowiska snajperskie. Pomieszczenie to, mieszczące się w dolnej części kadłuba statku, było dodatkowo zabezpieczone, co sprawiło, że nazwano je na wewnętrzny użytek "wieżyczką", a na drzwiach wymalowano wizerunek czołgu i napis "T-102 RUDY". Jak wiedział to Krzysiek, Hermasz miał już swój korpus snajperów, zmontowany z żołnierzy ochrony przez jedynego członka oryginalnego zespołu, który zgłosił się na pokład w dniu odlotu. Jak się okazało, byli oni snajperami jedynie z nazwy, bo obsługa działek fazerowych szła im jak po grudzie, a żaden nie umiał uruchomić wyrzutni torped.
- Może to i lepiej, bo jeszcze narobili by jakiego nieszczęścia.- stwierdził Majcher, wygnał cały oddział na korytarz i zameldował kapitan Zakrzewskiej gotowość do wypełniania jej rozkazów.
- Tfu, nie chwatajet, szto baba nami komandirujet, no jeszczo striełki nipricziom. - mruczał Osip Anegdotycz, dostarajając sprzężenie celowników z ekranem na swoim stanowisku.
- Czy kobieta jest gorszym dowódcą dlatego, że jest kobietą? - spytała ciekawie T'enga, nie do końca świadoma wszystkich aspektów ziemskiej kulltury.
- Na bojewym okręcie żenszczina nieszczastie przynosi.
- Tak samo jak i na lądzie - wtrącił się Majcher - Nie ma żadnej różnicy. Pilnuj lepiej celownika, Ośka, bo tamci znowu na nas nawracają.
=/= Jesteście tam, pancerne sardynki? - odezwał się w komunikatorze głos Lilianny - Naprzód Grab 1!
=/= Grab? Chyba warp?! - nie zrozumiała T'enga.
=/= Nieważne! Przy... im tak, żeby im aż gacie pospadały, ale już!
=/= Jest', barysznia kapitan. - odpowiedział służbiście Osip Anegdotycz. Spokojnie wycelował i po chwili jego działko zaczęło ziać celnym ogniem. Krzysztof Majcher nie pozostawał za nim w tyle, a T'enga dyżurowała przy wyrzutni, gotowa na rozkaz dowódcy wbić torpedę we wskazany cel. Napastnicy wyraźnie się stropili. Poprzednio, gdy napadnięty statek pudłował do nich raz za razem, nabrali śmiałości, ale teraz wyglądało na to, że napad się im nie uda.

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi