Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 2 gości.

Strona główna

Tetsuo: The Iron man

Budynek. Samotny mężczyzna wchodzi do pomieszczenia. Wokół pełno złomu, powyginanych prętów, drutów, rur i wszelkiego śmiecia. Kamera wolno sunie, prezentując sterty metalowych rupieci. Człowiek rozbiera się, jednak nie można zobaczyć jego twarzy. Bierze ostrze i rozcina swoją nogę: widać ciemną krew, nagie mięso. Nagle w ranę wpycha sobie kawał solidnej, metalowej sprężyny. Kiedy jednak niedługo potem sprawdza swe dzieło, krzyczy z przerażenia, widząc robactwo toczące ranę, a krzyk wręcz rozdziera umysł…

Mniej więcej w taki sposób rozpoczyna się Tetsuo. The Iron Man Shinji Tsukamoto, obraz który spowodował u mnie pewnego rodzaju mentalne wycieńczenie. Momentami miałem wręcz wrażenie, że bardziej niż filmem fabularnym, produkcja jest eksperymentem poddającym próbie widza, jego percepcję, jego filmowe nawyki, wytrzymałość i dobry smak. Tetsuo nie obawia się przekroczenia żadnej z tych granic.
Fabuła jest właściwie czysto symboliczna: Mężczyzna, z nie do końca wyjaśnionych powodów, zamienia się w odrażającego cyborga, stanowiącego zagrożenie zarówno dla swojej Kobiety, jak i innych. Przemiana ta zaś prowadzi go do nieuchronnej konfrontacji z Fetyszystą, który ma z bohaterem jakieś rachunki do wyrównania. Całość nasuwa skojarzenia z filmami o gai kajiu (wielkich potworach w rodzaju Godzilli) o czym świadczyć może zresztą sama czołówka, w której aluzja do produkcji Toho jest widoczna. Bardziej jednak niż strona fabularna, liczy się forma filmu.

To, co uderza w przypadku Tetsuo, to całkowita dehumanizacja świata przedstawionego, w każdym jego aspekcie. Odczłowieczony jest sposób kręcenia, na czarno-białej taśmie (a więc przeciwnej rzeczywistości, zakłamującej ją), pozbawionej w większości dźwięków diegetycznych, zastąpionych transową, pulsującą muzyką. Obiektyw kamery, miast obiektywnie rejestrować świat, robi wszystko, aby zatrzeć granice między jawą a technologicznym koszmarem: bohaterów filmuje pod dziwnymi kątami, prezentując ich z góry lub z żabiej perspektywy, łapiąc pojedyncze detale, okrążając ich, mieszając dół z górą w taki sposób, że widz ma wrażenie nieustannej psychozy, jaka zawładnęła zarówno akcją, jak i nim samym. Co więcej, niemal zawsze na pierwszym planie znajdzie się przeszkoda, nie pozwalająca dokładnie obejrzeć postaci: krata, kłębowisko rur, próg pokoju, szpara w drzwiach. Wszystko zdaje się być pochłonięte przez maszyny: życie człowieka, zmieniającego się w cyborga; ruch – skokowy, nienaturalny, kręcony metodą poklatkową, a nawet pamięć: wspomnienia to tylko zapiaszczone, powtarzające się rejestracje wideo, prezentowane na wszelkiego rodzaju ekranach, powtarzające się raz po raz ku zgrozie postaci.
Przede wszystkim jednak wszyscy bohaterowie uwikłani są w potworną, niszczącą relację między życiem, śmiercią, seksem i technologią. Pożądanie sprawia, że technologia bierze górę nad życiem, technika sprawia, że pożądanie zabija, splatając to wszystko w jeden, obrzydliwy, kłębiący się związek mechanicznych fallusów, pneumatycznych macic, kończący się totalną orgią zniszczenia. Pod względem, splecenia aspektu cielesnego i technologicznego, życia i śmierci, Tsukamoto podobny jest do Cronenberga, o ile jednak w przypadku większości filmów Kanadyjczyka połączenie to postrzegane jest negatywnie, jako zagrożenie, o tyle w Tetsuo synteza człowieka i maszyny jest obiektem niemalże kultu, żyje własnym życiem i rozmnaża się, wydając ze swych trzewi potwora po stokroć gorszego; mechanicznego zdobywcę o fallicznym kształcie. Parafrazując Videodrome można by zakrzyknąć: „Niech żyje nowe mięso!”.

Tetsuo to film zdecydowanie nieprzyjemny. Pulsująca, oszalała, odhumanizowana forma, porażające zestawienia i chwyty filmowe, wreszcie potężna dawka makabry i seksu w fetyszystycznym, czy momentami wręcz nekrofilskim ujęciu może odrzucić co wrażliwszych. Tym jednak, którzy czują się na siłach, polecam film Tsukamoto ze względu na paradoksalne piękno tego monstrualnego tworu. Zwłaszcza, jeśli bardzo kochają swoje komputery i samochody…

Piotr "Vivaldi" Sarota

 

Obsada:

Tomorowo Taguchi - Mężczyzna
Kei Fujiwara - Kobieta
Nobu Kanaoka - Kobieta w okularach
Renji Ishibashi - Włóczęga
Naomasa Musaka - Lekarz
Shinya Tsukamoto - Fetyszysta metali

Czas trwania: 67 min.
Rok produkcji: 1989

Produkcja

Reżyseria: Shin'ya Tsukamoto
Scenariusz: Shin'ya Tsukamoto
Muzyka: Chu Ishikawa
Zdjęcia: Kei Fujiwara
Montaż: Shin'ya Tsukamoto
Produkcja: Shin'ya Tsukamoto

Odpowiedzi

portret użytkownika Lorelay

"Odczłowieczony jest sposób

"Odczłowieczony jest sposób kręcenia, na czarno-białej taśmie (a więc przeciwnej rzeczywistości, zakłamującej ją), pozbawionej w większości dźwięków diegetycznych, zastąpionych transową, pulsującą muzyką. "

Nie rozumiem tego zdania... Co to jest "odczłowieczony sposób kręcenia" i co ma do tego muzyka i czemu czarno-biała taśma jest przeciwna rzeczywistości?

Poza tym recenzja - bomba! Tak genialna, że połowy nie rozumiem, a film i tak chcę obejrzeć, bo wydaje mi się, że ten tekst świetnie oddaje jego klimat.

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

portret użytkownika Vivaldi

"Odczłowieczony jest sposób

"Odczłowieczony jest sposób kręcenia, na czarno-białej taśmie (a więc przeciwnej rzeczywistości, zakłamującej ją), pozbawionej w większości dźwięków diegetycznych, zastąpionych transową, pulsującą muzyką"

Rzeczywistość jest kolorowa, więc film czarno biały nie oddaje wyglądu rzeczywistości, jest sztuczny i to w jaskrawy sposób, zwłaszcza jeśli dodać do tego ostre kontrasty.
Muzyka - cóż, jeśli oglądamy film i np. idącą postać, to słyszymy jej kroki, jej oddech, dźwięki otoczenia. Tutaj tymczasem słychać albo tą pulsującą muzykę, albo zgrzytania i wrzaski.
A odczłowieczony sposób kręcenia? To oprócz wymienionych także praca kamery, która kręci pod dziwnymi kątami, rejestruje ruch poklatkowy itp.

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika Lorelay

Już nawet zasięgnęłam rady

Już nawet zasięgnęłam rady znajomego fachowca robiąc korektę tego tekstu. Rzeczywiście, twierdził, że to jest merytorycznie poprawne i tłumaczył tak samo. Ale zgodził się ze mną, i tess jako trzecia osoba też, że coś w tym zdaniu należy doprecyzować albo zmienić stylistycznie, bo jest niejasne i nieoczywiste.

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi