Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 2 gości.

Strona główna

Thor

O Thorze było głośno jeszcze na długo przed premierą - głównie z powodu licznych zarzutów, jakie mu stawiano: zbyt daleko posuniętej poprawności politycznej, odstępstw od komiksowego oryginału, niezgodności z mitologią i jej spłycenia, kiczowatości dekoracji i wielu, wielu innych. Przyznam szczerze, że dla mnie – jako widza – minimalne znaczenie miało, że w roli Heimdalla obsadzono czarnoskórego Idrisa Elbę, że cechy charakteru Thora bardziej pasowałyby do szalonego Odyna oraz to, że film nie trzyma się kurczowo komiksu (czego - jak sądzę - większość widzów zapewne nie zauważy; stworzony w 1962 roku przez Stana Lee i Larry'ego Liebera co prawda nie stanowi "drugiego garnituru" superbohaterów, ale i tak nie ma sensu porównywać go chociażby z takim Spidermanem czy X-men). Mnie interesowało jedno – czy Kenneth Branagh jest w stanie nakręcić efektowny film rozrywkowy, przy okazji nie obrażając inteligencji widza?

Pytanie o tyle zasadne, że powodów do niepokoju było sporo: reżyser wszak, znany głównie z adaptacji Szekspira, nie miał dotąd na koncie tego rodzaju produkcji; nikła popularność i znajomość Thora poza granicami USA wykluczała wszelki sentyment do tej postaci, a fakt, że opowieść dotyczyła nordyckich bogów oznaczał ryzyko zapełnienia filmu totalną rozwałką. Oczekiwania względem produkcji były zresztą tym większe, że Marvel jest ostatnimi czasy na fali wznoszącej – zwłaszcza po niewątpliwym sukcesie Iron Mana i pozytywnym odzewie względem projektu Avengers. Zresztą film Jona Favreau zdaje się być dla Thora swego rodzaju matrycą w kwestii budowania fabuły i konstrukcji postaci. Niestety, do tego poziomu produkcji Brnagha jeszcze sporo brakuje – zwłaszcza, jeśli chodzi o intrygę.

Ta, przyznać trzeba, zakrojona jest na dużą skalę i obejmuje motywy, które reżyserowi z pewnością są znajome: walkę o władzę, braterską rywalizację, starania o ojcowską miłość, pychę prowadzącą do tragedii, a także winę i ostateczne przebaczenie. Widz z jednej strony obserwuje napiętą i pełną niejasności sytuację w Asgardzie, z drugiej – przypatruje się zabawnym niekiedy perypetiom Thora na Ziemi. Pomysł takiego rozdzielenia jest niewątpliwie bardzo dobry; pozwala twórcom utrzymać równowagę pomiędzy efektownymi starciami, a sekwencjami służącymi rozwojowi intrygi i pogłębieniu charakterów postaci. Dzięki temu film nie zmienia się w festiwal slow-motion w stylu Sucker Punch Snydera, a przy okazji otrzymujemy zręcznie wplecione odniesienia do Avengers, w postaci wspomnień o doktorze Bannerze czy Tonym Starku.

Gorzej, że taka strategia nie pozwala rozwinąć żadnego z wątków w sposób satysfakcjonujący – zachowanie Thora wydaje się pretekstowe, zaś zmiany w nim zachodzące – zbyt szybkie i mało przekonujące, zaś w przypadku Asgardu wątki podoczne pojawiają się i znikają, nie odgrywając większej roli, choć na początku wydawały się kluczowe. Dotyczy to zwłaszcza artefaktu Lodowych Olbrzymów, będącego w zasadzie tylko ozdobą, mimo swej niewątpliwej potęgi. Do tego należy dodać także pewną schematyczność całej opowieści, którą na szczęście reżyser próbuje nieustannie delikatnie rozbijać i dekonstruować – choćby w momencie spotkania Thora z S.H.I.E.L.D. lub w wątku miłosnym, poprowadzonym z pewnym dystansem i humorem. W efekcie jednak cała fabuła najeżona jest mniejszymi i większymi nieścisłościami, co sprawia, że historia miejscami mocno trzeszczy w posadach i nie bardzo wiadomo, do czego właściwie dąży. Widać, że chciano osiągnąć rezultat zbliżony do Iron Mana, ale nie porzucając przy okazji efektownych potyczek – i chyba przedobrzono.

Owo przedobrzenie – czy może raczej przerysowanie – jest zresztą w warstwie wizualnej Thora bardzo widoczne. Jeden rzut oka na Asgard i można dostać oczopląsu; zupełnie jakby Nibelungi Fritza Langa nagle spotkały futuryzm i retro SF i we trójkę zabalowali z gigantomanią, czego wypadkową jest istna orgia wielkich płaszczyzn i prostych brył skrzących się złotem, srebrem i chromem, pełnych nordyckiej ornamentyki, dodając do tego jeszcze Bifrost wyglądający jak rezultat zabawy z 8-bitowcem. Stroje bogów wydają się zaskakująco plastikowe, wręcz kiczowate, z Heimdallem przypominającym Galactusa na czele. Zresztą, twórcy zdawali się być świadomymi tej specyficznej estetyki, gdyż pozwolili sobie na mały żarcik w postaci dwóch agentów S.H.I.E.L.D., którzy na widok nordyckich bogów raportują o wizycie Xeny i Robin Hooda w miasteczku. Wisienką na torcie są starcia – o dziwo, zaskakująco stonowane. Owszem, wyładowania energetyczne przecinają powietrze raz za razem, olbrzymy są masakrowane i miażdżone setkami, non stop ktoś wylatuje w powietrze posłany tam potężnym ciosem – ale nie ma mowy o wizualnej bombie w typie wspomnianego Sucker Punch. Jest efektownie, ale w granicach rozsądku.

Pochwalić należy natomiast aktorstwo. Od Chrisa Hemswortha bije na ekranie taka buta i pewność siebie, że można by nią obdarować tabun bohaterów, a jeszcze by jej zostało. Kiedy trzeba przypomina rozjuszonego byka, by za chwilę zmienić się w skruszonego brata, wreszcie – w wielkiego bohatera. Błędem jest porównywanie go do Roberta Downey Jr. z Iron Mana – wszak Thor to zupełnie inna postać, logika i aktorska ekspresja; jednak trzeba przyznać, że ze swej roli Chris wywiązał się świetnie, podobnie jak Tom Hiddleston. Jego Loki jest wszystkim tym, czym powinien być zdradziecki bóg – kłamcą i krętaczem, trawionym ambicją i gniewem, który nie waha się poświecić niczego dla swych planów. Bije od niego autentyczna przebiegłość i zło. Kto wie – być może jest to najlepiej skonstruowany (a na pewno zagrany) komiksowy czarny charakter w adaptacjach Marvela? Niewiele można powiedzieć o reszcie aktorów – ot, Anthony Hopkins w roli Odyna wypadł przekonująco ze swoim mentorskim tonem, Idris Elba w roli Heimdalla nieźle oddał odseparowanie strażnika od reszty bogów, zaś Natalie Portman wydała się zaskakująco mdła, choć winić za to należy chyba scenariusz – bo kiedy trzeba, Natalie potrafi pokazać się z dobrej strony, zwłaszcza gdy historia przedstawia jej bohaterkę w sytuacjach komicznych.

Zbierając to wszystko do kupy: filmowy Thor nie uderza z siłą Mjöllnira i z pewnością nie jest najlepszą adaptacja komiksu; do Iron Mana nadal brakuje mu dużo, nie wspominając już o filmach z Batmanem, jednak zdecydowanie wyrasta ponad poziom filmowych śmieci w rodzaju Fantastycznej 4 czy Hulka w reżyserii Anga Lee. Film Branagha dostarcza sporo niezobowiązującej rozrywki na niezłym poziomie, mogąc usatysfakcjonować nie tylko komiksowych nerdów, ale także zwykłych kinomanów, bardziej niż ulubionym bohaterem, zainteresowanych aktorstwem, akcją i dobrze wykształconymi, męskimi klatami.

Piotr "Vivaldi" Sarota

Tytuł: Thor
Kraj produkcji: Stany Zjednoczone
Język: angielski
Czas trwania: 93 minuty

Obsada:

Chris Hemsworth - Thor
Natalie Portman - Jane Foster
Anthony Hopkins - Odyn
Kat Dennings - Darcy
Tom Hiddleston - Loki
Jaimie Alexander - Sif
Idris Elba - Heimdall
Troy Brenna - Kale
Rene Russo - Frigga

Produkcja:

Reżyseria: Kenneth Branagh
Scenariusz: Ashley Miller, Zack Stentz
Muzyka: Patrick Doyle
Zdjęcia: Haris Zambarloukos
Scenografia: Bo Welch
Kostiumy: Alexandra Byrne
Montaż: Paul Rubell
Produkcja: Kevin Feige, Craig Kyle

Odpowiedzi

portret użytkownika Salantor

A ja tam sądzę, że tak jak

A ja tam sądzę, że tak jak Iron Man, tak i Thor będzie mieć dwie części. Tam mamy budowę zbroi a potem skutki tegoż, tu mamy zdradę Lokiego i dorastanie Thora, a w przyszłości może efekty tegoż.
Zresztą filmy powoli układają się w cykl, scena po napisach z Iron Mana 2 jest wpleciona w Thora, w produkcji jest Kapitan Ameryka, Hulk za nami. Avengers prawie w komplecie.

portret użytkownika Vivaldi

Cóż, sądząc po scence po

Cóż, sądząc po scence po napisach końcowych Thora, efekty zdrady Lokiego będą już w Avengersach. Chociaż nigdy nic nie wiadomo.

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika Szamajim

Na razie wstrzymano produkcję

Na razie wstrzymano produkcję Avengers niby przez kradzież fragmentu scenariusza.

portret użytkownika Lorelay

Ja się nie orientuję w tym

Ja się nie orientuję w tym wszystkim, ale z tego co wnioskuję po obejrzeniu filmu - Loki wróci.

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

portret użytkownika Salantor

No właśnie dowiedziałem się,

No właśnie dowiedziałem się, że scena była. Spróbuję gdzieś ją znaleźć. Pewno wkrótce na jutiubie się pojawi.

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi