Trzynastego w piątek
I jak tu, kurwa, nie wierzyć w przesądy? Od samego rana wszystko idzie nie tak. Żarcie, popiskując złośliwie, ucieka sprzed nosa, a ja potykam się o własny ogon, jakbym miał cztery lewe łapy. Do ciepłych krajów na zimę odleciały chyba nawet cholerne wróble i te gruchające, pocztowe z parapetów. Gołębie. No właśnie. Sami widzicie, nawet pamięć mi szwankuje. A zapowiadał się taki miły, leniwy poranek. I wcale nie miało padać! Zanim to się stało, na niebie nie było ani jednej chmury. Kto by pomyślał, że przez te idiotyczne zabobony, nagle może ni z tego ni z owego, lunąć jak z cebra. Rejning kets end doks – jakby to powiedzieli koledzy wyspiarze. Tyle, że oni mają lepiej. Tam co trzeci człowiek to czarny. Zawsze to mniejsze prawdopodobieństwo. A tu? W tym wolnym kraju katolickiej miłości bliźniego, radośnie demonstrowanej okrzykiem "white power!"? Tja... "Ziemia dla ziemniaków – Polska dla Polaków". " Dobry mudżin z Afrika". Pierdoleni rasiści. I ten księżulo drący się z ambony, że on to przeciw czarnym nic nie ma, tyle że asfalt to powinien na swoim miejscu leżeć. A te wszystkie baranie łby, jak jeden, zgodnym chórkiem "Amen. Amen!" Się słyszało z głośników, jak się spało za plebanią. Czasem warto znieść te drobne niedogodności dla tych smakołyków, które z tamtejszej kuchni na śmietnik wyrzucają. Gospodyni starego klechy postawiła sobie za punkt honoru dokarmianie bezpańskich kotów z okolicy. Codziennie pełne miski wystawia. No właśnie. Codziennie... tylko nie dziś. Chociaż jej akurat trzeba przyznać, że całkiem przyzwoita baba, tylko mogłaby czasem patrzeć pod nogi. Przecież ile kilogramów można utrzymać na ogonie! Dziwi mnie, jakim cudem jeszcze mi go nie zmiażdżyła. Tfu! Bo wypowiem w złą godzinę. Znając moje dzisiejsze szczęście, zaraz się tu zjawi, ze trzydzieści kilo cięższa niż zwykle, obuta w metalowe trepy. A myślałem, że już nic gorszego nie mogłoby mi się tego dnia przydarzyć, po tym, jak pierwszy raz w swoich wszystkich siedmiu życiach, udało mi się nie spaść na cztery łapy. I to z krawężnika! Rozumiecie? Zjebałem się brzuchem na jezdnię skacząc z krawężnika! A jednak. Jeszcze słońce nie zaszło. Jeszcze wiele może się stać. A wszystko przez tego jednego, jebanego, białego człowieka. Spieszył się, dureń, na tramwaj. Jakby następnego nie miał. Poczekałby pięć minut, nic by się nie stało jakby chwilę później podpisał listę obecności u swojego cholernego, białego brygadzisty. W weekend zachlać pałę i przyjść w poniedziałek trzy godziny spóźniony do roboty to może. To nie problem. Przecież go nie wyrzucą. Fachowcy na wyspy spierdolili. Nie ma komu robić. Murarz jest pan. Ale w pierdolony piątek trzynastego mu się nagle zachciało bycia punktualnym. Chyba zaliczkę dzisiaj dają akurat. W sam raz na flaszkę będzie. Suszy go, to leci jakby mu kto motorek wkręcił. Nie ważne, że przyzwoitemu czarnemu kotu drogę przebiega. I jeszcze siarczystą kurwę za mną puścił, że niby to ja mu przebiegłem, że pecha będzie miał. Jacy ci biali ludzie coraz bardziej bezczelni się robią. Demokracja do głowy uderzyła i w dupach się poprzewracało. Ot co!

















































Odpowiedzi
Padłam... :D
Padłam... :D
Wonderful,jakby wyspiarze
Wonderful,jakby wyspiarze powiedzieli...
--------------------------------------------------
Rzucił Vetinariemu spojrzenie, które mówiło: Jeśli posuniesz się dalej, będę musiał kłamać.
Vetinari odpowiedział mu takim, które mówiło: Wiem!
Aaaach, opowieść czarnej kici
O, takiej

Uploaded with ImageShack.us
Śliczna! :)
Śliczna! :)
A jaka kochana i słodka :)
I pomyśleć, że jakiś bydlak po prostu wyrzucił ją na ulicę!
Moją Zuzię też, na 15 stopni
Moją Zuzię też, na 15 stopni poniżej zera.
Bo ludzie są podli
a swoje własne złe cechy przypisują określonym zwierzętom i sądzą, że wtedy odwracają uwagę od własnych wad.
Ej! Ale to opowiadanie
Ej! Ale to opowiadanie bynajmniej nie miało budzić słodziachnych skojarzeń :P
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Nie szkodzi
Dla mnie samo słowo "kot" jest magiczne i budzi jak najbardziej pozytywne skojarzenia.
Ale kotki są słodziaśne ;p
Ale kotki są słodziaśne ;p
"Gdyby koty wyglądały jak
"Gdyby koty wyglądały jak żaby, wtedy zdawalibyśmy sobie sprawę, że to paskudne małe dranie" - Babcia Weatherwax.
A poważnie - owszem, ale psy bardziej.
--------------------------------------------------
Rzucił Vetinariemu spojrzenie, które mówiło: Jeśli posuniesz się dalej, będę musiał kłamać.
Vetinari odpowiedział mu takim, które mówiło: Wiem!
A mnie koty fascynują
A mnie koty fascynują bardziej niż psy, choć mojego psa jako jednostkę kocham.