Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny (Anna Brzezińska)
Reklamacje nie będą potrzebne
Chyba nie ma wśród polskich czytelników osoby, której trzeba by przedstawiać, kim jest Anna Brzezińska. A wśród jej czytelników ciężko znaleźć kogoś, kto nie zna postaci Babuni Jagódki. Wiedźma, która trzęsie Wilżyńską Doliną, rzuca złośliwe czary na wieśniaków, którzy ośmielą się ją zdenerwować, w wolnym czasie używa sobie z parobczakami (przemieniwszy się wcześniej czarem „piękna-i-młoda”), a kiedy trzeba, ustawia do pionu władykę i plebana, wpisała się na trwałe w obraz polskiej fantastyki.
Pierwszy raz z Babunią Jagódką spotkaliśmy się w 1999 roku, w uhonorowanym Nagrodą im. Janusza A. Zajdla opowiadaniu A kochał ją, że strach. W 2002 roku wiedźma powróciła w zbiorze Opowieści z Wilżyńskiej Doliny, na którego kontynuację przyszło nam czekać aż osiem lat. Wiadomo jednak powszechnie, że czekanie zaostrza apetyt, a na dobre książki czekać warto. A Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny bez wątpienia zalicza się do książek świetnych.
Powrót do tematyki Babuni Jagódki po tak długiej przerwie był bez wątpienia ryzykowny – oczekiwania rosły przecież latami. Ale jeśli ktokolwiek miał wątpliwości, czy autorka sprosta temu, jak wysoko ustawiła sobie poprzeczkę, to może już o nich zapomnieć. Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny w żaden sposób nie ustępuje jakością części poprzedniej.
Tomik składa się z siedmiu opowiadań, oczywiście połączonych osobą Babuni oraz miejscem akcji – Wilżyńską Doliną. Da się go czytać bez znajomości Opowieści… – choć wszystkim zainteresowanym radziłabym jednak rozpocząć przygodę ze złośliwą wiedźmą od części pierwszej – ponieważ w innym wypadku część nawiązań będzie dla czytelnika niezrozumiała, a w wypadku tak apetycznej książki szkoda stracić jakikolwiek z jej walorów. Zwłaszcza, że w zbiorze spotkamy nie tylko Babunię, ale i innych starych znajomych – jak plebana z zawsze wierną Rozalką, Gronostaj (która skończyła z fachem ladacznicy) czy Kordelię młynarzową.
Każdy z tekstów jest utrzymany w nieco innym nastroju. Zbiorek otwiera opowiadanie dość lekkie – Po prostu jeszcze jedno polowanie na smoka. A jak wiadomo – gdzie smok, tam i żądni chwały rycerze, i spragnieni tajemniczych ingrediencji przedstawiciele tajemniczych cechów, czy też najzwyczajniej w świecie persony… dla których gadzina była po prostu egzotycznym przedstawicielem fauny. Oczywiście przedstawicielem, który raczył nawiać. Jak łatwo się domyślić, Babuni niespecjalnie podoba się najazd całego tego tałatajstwa do Wilżyńskiej Doliny i najchętniej pozbyłaby się go tak szybko, jak tylko się da, ale niestety nie jest to takie proste… nawet jeśli jest się wredną wiedźmą. Po prostu jeszcze jedno polowanie na smoka to Babunia Jagódka, jaką wszyscy czytelnicy znają i kochają – z parobkiem w komorze, ciętym dowcipem i wrednym czarem na każdą okazję. To opowiadanie z soczystą stylizacją i jędrnym językiem, skrzące się dowcipem. Czyta się je jednym tchem.
Wilżyńska Dolina ma jednak też bardziej refleksyjną stronę i właśnie jej w Wiedźmie… jest więcej niż było w Opowieściach…. Dolina podnosi się po wojnie, która właściwie zrównała wioskę z ziemią. Grasanci uwięzieni w osadzie przez Babunię zaczynają się niecierpliwić, uwiera ich chłopski stan. Życie o wiele częściej pokazuje wiejskiemu ludkowi swój gorzki smak. Nie jest to w żadnym wypadku wadą, ale ktoś, kto przywykł do poprzednich, o wiele bardziej przesyconych dowcipem historyjek o wiedźmie, może być zaskoczony. Z drugiej strony – wielbiciele słodko-gorzkiej nuty w opowieściach Anny Brzezińskiej bez wątpienia będą zachwyceni. Ja nie umiem się zdecydować, które oblicze Babuni Jagódki wolę – oba wciągały czytelnika bez reszty.
Jednym z tych bardziej gorzkich opowiadań jest Babie Lato - to historia, w której ktoś postanowił Babunię Jagódkę… wynająć i już chyba sama bezczelność takiej propozycji wystarczyła, by wiedźma rozważyła za i przeciw. Wyniknęło z tego wplątanie się w przedziwną historię miłosną, skrajnie inną od losów Jarosławny i jej księcia z bajki. Nie napawają optymizmem także dwa kolejne teksty: Powrót władyki i Powrót kmiecia, mimo podobieństwa tytułów skrajnie od siebie różne. W pierwszym nieszczęście spada na całą Dolinę i nie omija nikogo, w drugim obserwujemy prywatną tragedię jednej z wilżyńskich rodzin. Rusałka jest kolejną historią z nietypową miłością na pierwszym planie, a Zagubione dzieci - zgrabną zabawą z bajkowymi motywami. Opowiadanie to, żonglujące archetypami, a jednocześnie zbierające rozmaite wątki z historii wilżyńskiego ludku, jest wyjątkowo warte uwagi i nie zdziwiłabym się, gdyby w przyszłym roku właśnie ono zostało uhonorowane Zajdlem. Zbiorek wieńczy tekst Wiosna władyki, które, mimo iż przygnębiające, zawiera dość optymistyczną pointę, rozświetlającą często smutne losy mieszkańców Wilżyńskiej Doliny.
Skupiłam się na tym, że Wiedźma… zawiera znacznie większą dawkę refleksji i gorzkiej nuty – nie znaczy to jednak, że brakuje jej czegokolwiek ze stylu Opowieści…. Anna Brzezińska wciąż prowadzi narrację charakterystycznym, żywym i miejscami rubasznym językiem, pełnym soczystej, gwarowej stylizacji. Wilżyński ludek nadal zdumiewa pomysłami, a wiedźma miota złośliwymi czarami – potrafi np. bez zapowiedzi przemienić kogoś w kumaka. Kiedy uzna to za słuszne, bez wahania rusza wieśniakom na pomoc, potrafi zmobilizować, kogo trzeba, przegnać intruza i nadal sporządza doskonałe czopki na hemoroidy. Po fabule w dalszym ciągu plącze się rozmaite magiczne tałatajstwo – od utopców przez kobolty i nocnice, aż po bazyliszka w kurniku i smoka na gościnnych występach. To nadal stara, dobra Wilżyńska Dolina – po prostu w tym zbiorku nieco lepiej widać, że ludek na magicznej prowincji jest jednak całkiem bliski życia.
Te, z jednej strony wrednie dowcipne, z drugiej – niezwykle prawdziwe opowiadania warto polecić każdemu. Fan fantasy odnajdzie w nich to, co w konwencji najlepsze, a osoba za fantastyką nieprzepadająca zobaczy po prostu sowizdrzalską historię przypominającą baśń. Miłośnik historii nie pogardzi piękną stylizacją, a wielbiciel komedii – soczystymi dialogami. Ale nie tylko ze względu na niezwykle interesującą zawartość warto mieć Wiedźmę z Wilżyńskiej Doliny w domowej biblioteczce. Została wydana naprawdę prześlicznie – okładka kusi piękną, czarnowłosą i piersiastą kobietą w kusej sukni, choć – jeśli przyjrzymy się lepiej – nie ujdzie naszej uwadze, iż jej odbicie to już zgrzybiała starucha. Ilustracja ta doskonale oddaje dwoistość natury Babuni Jagódki – nie wiemy przecież, które z jej wcieleń jest tym prawdziwym. O ile w ogóle któreś z nich jest… Resztę okładki wypełniają elementy kojarzące się z wiedźmami: koziołek (tak, TEN koziołek!), księżyc i oczywiście ciemności nocy. Tworzy to tajemniczą i naprawdę ładną całość. Trzeba przyznać, iż Artur Sadłos, autor ilustracji, wykonał kawał dobrej roboty. Dorównuje mu Piotr Szot, autor ilustracji wewnętrznych, doskonale uzupełniających tekst.
Cóż jeszcze można rzecz? Zapraszam wszystkich do świata między panem, wiedźmą a plebanem, spośród których oczywiście to wiedźma gra pierwsze skrzypce. Naprawdę warto. Reklamacje nie będą potrzebne.
Anna Tess Gołębiowska
dziękujemy Agencji Wydawniczej RUNA.

tytuł: Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny
autor: Anna Brzezińska
wydawnictwo: Agencja Wydawnicza RUNA
ilustracja okładkowa: Artur Sadłos
ilustracje wewnętrzne: Piotr Szot
ISBN: 978-83-89595-70-6
liczba stron: 448
wymiary: 125×195 mm
okładka: miękka
data wydania: 20 października 2010 r.
cena detaliczna: 35,50 zł

















































