Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 2 gości.

Strona główna

Wiedźmin 2: Zabójcy Królów

Nasi tu byli!

Gdy grałam w „Wiedźmina 2”, jedno uczucie towarzyszyło mi od samego początku (oprócz opadu szczęki wywołanego jakością grafiki, rzecz jasna) – przemożne wrażenie, że nasi tu byli. W pierwszym „Wiedźminie” było to bardziej oczywiste: niemal cały akt IV był jak żywcem wyjęty ze słowiańskiego folkloru. Tym razem rękę rodaków dostrzegłam w czym innym, mianowicie w podejściu do opisywanego świata.

Jedną z głównych zalet cyklu wiedźmińskiego jest według mnie realizm świata. Nie mam tu na myśli wyłącznie opisywanego już wielokrotnie brudu, okrucieństwa i niejednoznaczności moralnej, czyli wszystkiego, co wskazuje, że Sapkowski jest niezłym obserwatorem ludzkiej psychiki. Na równi z tym cenię bowiem wszystko, co wskazuje, że Sapkowski wykonał solidny research i wie, czym są i jak działają rzeczy, o których pisze. Dla niego quasi-średniowieczne realia nie są tylko tłem dla opowieści fantasy, zestawem kiepskich makiet mających mówić czytelnikowi: „to się dzieje jakby w średniowieczu, ale nie do końca, więc nie wszystko musi mieć sens”. Jeśli Sapkowski każe komuś strzelać z łuku, to bierze pod uwagę, że naciągnięcie go wymaga siły, męczy rękę, a strzała ma określony zasięg. I właśnie ten szacunek dla realiów wybranej epoki widzę w nowym „Wieśku”. Nie uświadczymy tu zbroi upodabniających noszącego do transportera opancerzonego ani broni o gabarytach, które nie mogłyby odpowiadać niczemu mniejszemu od trolla. Jak widać na przykładzie Fereldenu z „Dragon Age” czy choćby Forgotten Realms, fantastyczne uniwersa wykreowane w grach zazwyczaj nie trzymają się ściśle realiów naszego świata. Twórcy „Wiedźmina 2” mogli pójść tą samą drogą i zaserwować graczom kolejny produkt pełen wojowniczek w zbrojach przypominających pancerne bikini – jednak nie zrobili tego. Nasi woleli podążyć pod prąd i kontynuować podejście Sapka.

Oczywiście nie twierdzę, że Polacy z mlekiem matki wysysają umiłowanie do dbałości o detale ani że w zachodnich studiach pracują sami historyczni ignoranci. Jednak coś jest w tym, co w filmiku promującym grę powiedział jeden z jej projektantów – że nie uświadczymy tu leżących na polach kostek słomy, które wyglądają jak wyrzucone wprost ze snopowiązałki, bo odpowiedzialny za nie grafik nie miał pojęcia, jak niegdyś wyglądały prace na roli. Naturalnie, zwracanie uwagi na takie rzeczy może być wzięte za objaw „histofaszyzmu” i czepiania się drobiazgów. Jednak dla mnie to właśnie te drobiazgi budują obraz całości.

Zatem cieszę się detalami. Iorweth jest pierwszą postacią z erpega, której łuk znajduje się w łubiu, zamiast być magicznym sposobem przyczepiony do pleców. Garwena, burdelmama z Flotsam, nosi na ubraniu cechowe plakietki w kształcie stylizowanych penisów. Ubrania biedoty są szarobure, podczas gdy strój podążającego za modą Jaskra mieni się wszelkimi możliwymi kolorami i deseniami. Sheala nosi czepiec siodłowy, pancerz Foltesta przyozdabiają godła wszystkich jego włości, a spodnie Geralta w miejscu, gdzie dziś znaleźlibyśmy rozporek, mają taką zmyślną klapkę podwiązywaną na troczki.

(Jestem kobietą, więc wolno mi patrzeć na krocze Geralta.)

To tylko smaczki... ale jakże miłe!

Oczywiście samo to nie wystarczyłoby, by świat przedstawiony uznać za wiarygodny. Na szczęście twórcy nie ograniczyli się do ładnej scenografii – stawiane przed nami wybory są równie ciekawe. Jedną z decyzji, jakie przyjdzie nam podjąć, będzie wsparcie bądź ugaszenie buntu chłopów przeciwko następcy tronu. Biedota uznała, że to książę jest winny otrucia Saskii Smokobójczyni, lokalnej Joanny d'Arc – osoby, która poprowadziła ich do walki o własne państwo, wolne od nienawiści rasowej. O ile motyw Wiewiórek wydaje się zrozumiały dla współczesnego odbiorcy – Polacy zobaczą w nim analogię do AK, Amerykanie do Indian itp. - o tyle tutaj problem jest bardziej oryginalny. Mamy tu do czynienia z buntem przeciwko władcy – ale któremu z nas wyda się to godne potępienia? Przyzwyczajeni jesteśmy do myśli, że społeczeństwo może i powinno osądzać rządzących, a nawet pozbawiać ich władzy, jeśli działają wbrew jego woli. Ideały demokracji i równości wszystkich ludzi wydają nam się w pełni naturalne; tego nauczyła nas kultura Zachodu. Zatem gdy jako gracz słuchamy pretensji chłopskiego przywódcy, który mówi o niesprawiedliwości panującego porządku i domaga się, by ludzie mogli rządzić sobą sami, niemal bezwiednie przyznajemy mu rację. Wyzysk chłopów należy zakończyć, myślimy, a to, że ktoś urodził się na zamku, a nie w chałupie, jeszcze nie daje mu prawa do mówienia innym, co mają robić. I gdy przepełnieni duchem rewolucyjnym już-już prowadzimy lud na barykady, przedstawiciel szlachty, broniący dobrego imienia swego księcia, przekłuwa ten demokratyczny balon. Zabijemy księcia, wyzwolimy chłopów – i co potem? Kto będzie doił krowy i uprawiał kapustę? Czy masy, którym daliśmy posmakować władzy, znów chętnie wrócą do pługa? Może feudalny porządek nie zgadza się z naszymi współczesnymi wartościami, ale zapewnia stabilizację w świecie, który i tak stoi na krawędzi wojny.

To nie jedyna sytuacja, w której twórcy nie traktują quasi-średniowiecznych realiów wyłącznie jako ładnej ozdoby do opowiadanej historii, ale starają się oddać odmienną mentalność ludzi żyjących w „tamtych czasach”. Amerykańskie filmy i kiepskie powieści fantasy przyzwyczaiły nas do królów, którym ktoś (najczęściej główny bohater) w pewnym momencie wygarnia ich błędy (najczęściej niestawanie w obronie uciśnionych) i oddala się dumnie, zostawiając władcę w poczuciu moralnej klęski (co najczęściej jest przyczynkiem do nawrócenia go na Jedyną Słuszną Drogę). Problem w tym, że to by nie przeszło – i twórcy „Wiedźmina 2” o tym pamiętają. Królowie są ludźmi takimi jak wszyscy i mają te same wady i słabości, jednak od reszty ludzi dzieli ich dystans, którego nie da się pokonać. Dlatego choć Geralt spotyka więcej koronowanych głów niż wszyscy dotychczasowi bohaterowie erpegów razem wzięci, choć miesza się w politykę i graczowi zdaje się, że ma na nią jakiś wpływ – w pewnym momencie książę Stennis uświadamia mu (i graczowi zarazem), że dla władców jest tylko użytecznym chwilowo narzędziem, pachołkiem od brudnej roboty i żadnej wdzięczności za pomoc nie ma prawa się spodziewać, gdyż wykonywanie królewskich rozkazów jest zwyczajnie jego obowiązkiem.

Gdy już mój histofaszyzm nasycił się całym tym dobrem, uznałam, że warto swoje odczucia skonfrontować z wrażeniami innych graczy. Oczywiście z tymi negatywnymi, gdyż zapatrzona w czepce i zmyślne klapki na troczki mogłam przeoczyć masę istotnych wad (och, oczywiście „Wiedźmin 2” ma wady, ale o nich niech piszą inni). W pełni świadoma, że Polak zawsze, ale to absolutnie zawsze znajdzie sobie powód do marudzenia, zajrzałam na forum GameWalk.pl, otworzyłam wątek: „Babole Wiedźmina, czyli gdzie CDPR się nie popisało”. I mowę mi odjęło.

Gwoli wyjaśnienia: nie jestem wojującą fanatyczką, ruszającą z krucjatą przeciwko każdemu, kto ma inne zdanie na temat czegoś, co mnie się podoba. Jestem świadoma, że nie dysponuję Jedynym Słusznym Gustem i spora część krytyki „Wieśka”, z którą się zapoznałam, była zasadna w takim samym stopniu, jak moje pochwały. Jednak niektóre opinie wydały mi się tak straszliwie z czapy wzięte, że nie mogłam ich zostawić bez słowa komentarza.

Najpierw bierzemy na tapetę użytkownika Gorgamesha (pisownia wszystkich cytatów jest oryginalna): (...) brak aktywnej pauzy, co wedlug mnie jest dosc duzym minusem zwlaszcza w RPGu, nawet w DA2 byla pauza a ten tytul tez aspirowal do miana action RPG i jakos aktywna pauza nie popsula przyjemnosci plynancej z grania. To, że w DA2 gracz musi ogarnąć poczynania czterech postaci, z których każda dysponuje mnóstwem zdolności wymagających kliknięcia w rożne kolorowe ikonki, jest absolutnie nieistotnym drobiazgiem. Model walki w "Wiedźminie 2" jest dynamiczny i czysto zręcznościowy, a przecież nic tak nie przyśpiesza tempa akcji jak pauzy. Tak...

I dalej: Gra caly czas rzuca graczowi klody pod nogi, czasem udaje ze jest pomocna, jak na przyklad w momencie ciecia macki kejrana Shaela w 'dramatycznym' okrzyku informuje mnie ze bestia ktorej przed chwila odcialem konczyne wpada w morderczy szal i miota mackami na wszystkie strony, kto by pomyslal, ale gdy dochodzi do ostatecznej sekwencji walki i kejran zaczyna rzucac kamieniami to juz geby nie otworzy zeby powiedziec co i jak. Czyli co – zła Sheala, bo nie prowadzi gracza za rączkę? Zła gra, bo nie prowadzi gracza za rączkę? Zły kejran, bo rzuca? Czy może zły gracz, bo zamiast patrzeć na to, co dzieje się na monitorze, szuka sobie powodów do narzekań?

User Bany atakuje z przeciwnej strony dramatycznym wyznaniem: Dodatkowo realizmu w niej nie ma za grosz. (...) Kazdy szermierz a juz na pewno geralt zabija ciosem moze dwoma, a nie 300-toma, jak juz trafia to zabija to samo w moja stronę. Walka powinna bazowac na balansie miedzi blokowaniem/unikaniem ciosów a dokładnym/ silnym (prebicie osłony) ich wymierzaniem. Hmm... Widzicie oczyma wyobraźni te potoki hejtu: „Wbiłem 30 level, a byle nekker ma mnie na hita, ta gra jest do dupy!!11oneone!”? Poza tym faktycznie – realizmu za grosz. Geralt nie je, nie śpi, nie sika pod drzewkiem i zawsze, gdy znajduje chętną niewiastę, „staje” na wysokości zadania. Co za bajka.

I na zakończenie - user mayhem, który najpierw stwierdza łaskawie: Nie będę po raz kolejny chwalił grafiki, bo ta broni się sama. Zaraz jednak, by zatrzeć złe wrażenie wywołane tą niezamierzoną pochwałą, dorzuca: Problemem jest to, że w wielu miejscach jest ona zbyt bogata, a w połączeniu z fatalną minimapą i mapą utrudnia granie. A muzyka Mozarta była ładna, ale było w niej zbyt wiele nut.

Podsumowując: jak byś się nie obrócił – rzyć zawsze z tyłu. Ani chybi, nasi tu byli.

Anna "Kalevatar" Garas

Odpowiedzi

portret użytkownika Globox

chlip chlip...

Mam na to za słabą kartę graficzną;(

– A czym byliby ludzie bez miłości?
GINĄCYM GATUNKIEM, odparł Śmierć.

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi