Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 2 gości.

Strona główna

Wizards

Ralph Bakshi jest jednym z najważniejszych twórców w historii animacji. To jemu powinno zawdzięczać się fakt, że filmy animowane wyszły z getta opowieści dla dzieci i stały się polem wyrażania indywidualnej, artystycznej ekspresji. W Polsce znany jest głównie z Kota Fritza, będącego adaptacją komiksu Roberta Crumba i pierwszym, wielkim sukcesem reżysera, a także Władcy Pierścieni, pierwszej adaptacji prozy Tolkiena, której producenci odebrali możliwość zostania wielkim filmem. Olbrzymim błędem byłoby jednak ograniczenie twórczości Bakshiego do tych dwóch tytułów, tym bardziej, że artysta miał sporo do powiedzenia zarówno, jeśli chodzi o filmy „społeczne”, jak i fantasy. Przykładem tego drugiego może być Wizards.

Gdy film wszedł na ekrany w 1977 roku, nie odniósł spektakularnego sukcesu, jak na przykład Kot Fritz czy Heavy Traffic. Nie było to aż tak dziwne, biorąc pod uwagę, że pod pewnymi względami wyprzedzał swoje czasy. Od strony fabularnej film w dużej mierze powiela schemat fantasy, charakterystyczny zwłaszcza dla twórców zza oceanu. Dwóch braci, magów – Avatar i Blackwolf – w młodości powstało przeciwko sobie. Dobry Avatar wygrał i wypędził swego brata, który poprzysiągł zemstę. Przez lata Blackwolf knuł, starając się zawładnąć krainą, ale bez rezultatu. Wreszcie jednak, po niemal trzech tysiącach lat, jego plan zdaje się spełniać – najeżdża na sąsiednie kraje, idąc od zwycięstwa do zwycięstwa. Tylko Avatar jest w stanie przeciwstawić się mocy brata, zbiera więc drużynę, złożoną ze swojej uczennicy, elfiego wojownika, nawróconego zabójcy i wyrusza do stolicy swego wroga, aby zniszczyć artefakt, który wspomaga wrogie wojska, a jeśli to możliwe – pozbyć się i samego maga.
Tym, co wyróżnia ten film i nadaje mu cech wyjątkowości, jest osadzenie akcji w świecie po atomowej zagładzie. Świat Wizards to ni mniej, ni więcej, tylko nasza ukochana planeta Ziemia, której ludzie zrobili lifting przy pomocy atomowego Armagedonu, by po dwóch milionach lat zasiedliły ją z jednej strony gromady mutantów, a z drugiej elfy, krasnoludy i wróżki, które obudziły się z długiego snu. Takie rozwiązanie implikuje także inne, równie ciekawe – mianowicie konfliktowi dobro/zło odpowiada analogiczny konflikt magia/technika. Podczas gdy siły Avatara przypominają typową armię fantasy, wojska Blackwolfa korzystają z odkopanych przez niego reliktów przeszłości: broni palnej, czołgów, artylerii, nawet lotnictwa. Bakshi jednak nie poprzestaje na tym, nasycając dodatkowo technikę ładunkiem znaczeniowym, poprzez połączenie sił Blackwolfa z ikonografią i propagandą nazistowską. Jego mutanty ubierają się w mundury przypominające mundury wermachtu, noszą na ramionach opaski ze swastyką, cudowną bronią maga jest fragment nazistowskiego filmu propagandowego, a samego „nowego” fuhrera widzimy, gdy siedzi na tronie, pośrodku wielkiej swastyki wymalowanej na posadzce. Tak jednoznaczne nacechowanie obrazu znaczeniem, jakie niesie ze sobą użyta ikonografia może wydawać się dość szokująca, ale świetnie współgra z wydźwiękiem całego filmu.

Pod względem technicznym, film nadal prezentuje się zaskakująco dobrze, mimo prawie trzech dekad na karku. Bardzo pozytywne wrażenie robią tła, estetyczne i szczegółowe, i tylko w czasie bitew, gdy malowane tła zastępują symboliczne wybuchy i zamglenia, można nieco utyskiwać. Podobnie można narzekać na rozwiązanie zastosowane później także we Władcy Pierścieni, a charakterystyczne dla prac Bakshiego – mianowicie rotoscoping. Technika, polegająca na malowaniu gotowych już kadrów, przedstawiających prawdziwych aktorów, została zastosowana do nakręcenia ujęć przedstawiających armię Blackwolfa. W przeciwieństwie jednak do kolejnego dzieła reżysera, w Wizards rozwiązanie to sprawdza się znakomicie. Wojska złego maga stają się w tym wypadku zbitą, czarną masą, bezosobową emanacją zła, pchaną do walki przez sączący się z ust Hitlera potok nienawiści. Przeciwstawienie tej masy bardziej zindywidualizowanej stronie dobra robi świetne wrażenie. Bardzo ciekawie wypadają też projekty postaci, podszyte sporą dawką groteski i absurdu. Z jednej strony film jest brutalną opowieścią o światowej wojnie, pełną krwi i przemocy, prezentującą degenerację świata i wojenny chaos. Z drugiej zaś, bohaterowie przywodzą na myśl animowane filmy dla młodszej widowni i archetypiczne fantasy: elfy w filmie Bakshiego wyglądają jak gobliny, po lasach latają tłuściutkie wróżki w rodzaju Dzwoneczka z Piotrusia Pana, nawrócony zabójca przypomina fantoma w czerwonej piżamie, uczennica Avatara jest wyjątkowo hojnie obdarzona przez naturę a sam mag wygląda jak wiecznie naćpany krasnolud. Z kolei mutanty Blackwolfa prezentowane są jako istoty głupie i bezmyślne, dające się łatwo wyprowadzić w pole, a przy tym złe i brutalne. Robi to naprawdę bardzo dobre wrażenie.

Wizards jest filmem niezwykle ciekawym, który niestety nie trafił w swój czas. Gdyby powstał w latach osiemdziesiątych, w czasach boomu na fantastykę, z pewnością stałby się dziełem hołubionym. Teraz niestety ogromne trudności sprawia dotarcie do niego, co jest tym boleśniejsze, że jego uniwersalne, antywojenne przesłanie nadal jest aktualne, a forma, choć nieco się zestarzała, nadal jest zaskakująco atrakcyjna. Moim osobistym zdaniem, pozycja obowiązkowa, nie tylko dla fanów fantastyki i animacji, ale dla fanów film w ogóle.

 

Gatunek: fantasy/sf
Kraj produkcji : Stany Zjednoczone
Rok produkcji : 1977
Czas trwania: 80

Reżyseria: Ralph Bakshi
Scenariusz: Ralph Bakshi
Muzyka: Andrew Belling
Zdjęcia: Ted C. Bemiller

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi