Dary Anioła. Miasto Szkła (Cassandra Clare) - recenzja

    Są książki, które się czyta. Są książki, które się pochłania. Są książki, które pochłaniają czytającego – złota myśl, której autorką jest znana polska pisarka, Maria Pruszkowska, oddaje sedno cyklu Cassandry Clare. Każdy tom Darów Anioła zabiera odbiorcę w niezapomnianą przygodę do magicznych miejsc, pozwala mu poznać nietuzinkowe postacie oraz pokazuje istotę prawdziwej przyjaźni. Pochłania czytelnika bez reszty, gdy ten, nieświadomy wpływu książek, budzi się z letargu dopiero pod koniec, i to tylko na chwilę, by ledwo zaczerpnąć tchu przed sięgnięciem po kolejną część. Pozycje Cassandry Clare to swego rodzaju narkotyk – pragniesz więcej z każdą nową stroną. Miasto Kości okazało się na tyle dobre, abym zapragnęła sięgnąć po kolejny tom, Miasto Popiołów podniosło poprzeczkę bardzo wysoko, natomiast Miasto Szkła wywróciło wszystko do góry nogami. Jak to stwierdził Calvin Candie, antagonista filmu Django, You had my curiosity, but now you have my attention – i dokładnie tak mogę podsumować moje odczucia względem trzeciej części Darów Anioła: pierwsza książka zyskała moją ciekawość, natomiast trzecia uwagę.

    Clary dowiaduje się, że istnieje sposób na uwolnienie rodzicielki ze szpon magicznego snu. W tym celu musi udać się do Idrisu – kolebki Nocnych Łowców – gdzie ukrywa się jedyna osoba potrafiąca pomóc bohaterce i jej matce, Ragnor Fell. Sprawy zaczynają się komplikować w momencie, kiedy Jace postanawia udać się w ów miejsce bez swojej siostry. Jest bowiem przekonany, iż Nocni Łowcy stanowią dla niej niebezpieczeństwo – kiedy dowiedzą się, jakimi mocami dysponuje dziewczyna, zechcą wykorzystać ją do swoich celów. W błędzie znajduje się ten, kto choć przez chwilę pomyślał, że Clary nie znajdzie sposobu, by dotrzeć do Idrisu. W końcu dla niej nie ma rzeczy niemożliwych.

    W trzeciej części Darów Anioła prawie wszystko zostaje wywrócone do góry nogami. Prawie, gdyż Clary i jej postępowanie nie zmieniają się nawet na chwilę. Protagonistka nadal zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, którego celem jest denerwowanie nie tyle innych bohaterów cyklu, co czytelnika. Muszę przyznać, że dawno nie spotkałam się z tak denerwującą postacią. Miałam nadzieję, że może w końcu Clary pójdzie po przysłowiowy rozum do głowy, jednak srodze się zawiodłam. Dziewczyna po raz kolejny pakuje swoich przyjaciół w tarapaty, łamie zasady i zachowuje się nieadekwatnie do swojego wieku. W większości książek bohaterowie dojrzewają z każdym kolejnym tomem, i nie inaczej jest w przypadku prozy Cassandry Clare, z jednym małym wyjątkiem – Clary. Ta postać nie mądrzeje – wydarzenia, jakich stała się uczestnikiem, nie odcisnęły na niej swego piętna, nie dały do myślenia. Nawet moc, którą dysponuje, nie wpłynęła na zmianę jej zachowania. Nadal jest beztroską nastolatką, która zawsze musi dostać to, na co ma ochotę. W pewnym momencie zaczęłam się nawet zastanawiać, czy istnieje na świecie osoba lubiąca tę protagonistkę?

    Na szczęście żadna inna postać nie działała na mnie tak negatywnie. Trzecia część serii zdecydowanie należy do Jace’a, Aleca i Simona. Pierwszy z nich walczy ze swoimi słabościami, stara się odnaleźć w nowej sytuacji – kocha Clary, jednak wie, że jest to zakazane uczucie, w końcu dziewczyna to jego siostra. Do tego dochodzi problem relacji z ojcem – złym, zepsutym i żądnym władzy mordercą. Czytelnik staje się świadkiem swego rodzaju zmartwychwstania bohatera. Jeżeli chodzi o Aleca – postać nareszcie zaczyna zachowywać się dojrzale. Porządkuje sobie swoje uczucia i priorytety, przestaje chować się za plecami Jace’a. Zmianie ulegają również jego relacje z Magnusem.

    A Simon… Jedna z nauk, jakimi raczy czytelnika Cassandra Clare, jest ta dotycząca człowieczeństwa. Bohaterami cyklu są ludzie, Nocni Łowcy, wilkołaki czy też wampiry. Podziemni uchodzą za gorszą rasę, to potwory nie mające nic wspólnego z ludźmi. Przynajmniej tak twierdzi Valentine i niektórzy Nefilim. Prawda okazuje się jednak zupełnie inna. Zarówno wilkołaki, jak i wampiry, posiadają w sobie człowieczeństwo. Doskonale widać to na przykładzie Simona czy też Luke’a. Ten pierwszy przez większą część fabuły powtarza, że jest człowiekiem i tak też się zachowuje. Abstrahując od tego, iż posiada nadnaturalne moce, zachowuje się jak ludzka istota – współczuje, pomaga potrzebującym, troszczy o najbliższych. Jedynym złym, który jest wyzbyty z wszelkich humanitarnych odruchów, okazuje się Valentine.

    W Mieście Szkła Clare przenosi czytelnika do miejsca pełnego światła i magii – Idrisu. Pierwszy i drugi tomklasyfikuje się jako czyste gatunkowo urban fantasy z elementami powieści gotyckiej. Trzecia część również zalicza się do (urban), jednakże, mimo licznych scen pełnych przemocy i ciemnych kolorów, zawiera w sobie bardzo mało gotycyzmów. Metaforycznie można powiedzieć, iż w tym tomie dominuje światło. Idris to piękne miejsce – swego rodzaju Utopia – gdzie blichtr, przepych i spokój natury przeplatają się ze sobą. Gdyby nie widmo wojny z Valenitnem, mogłabym to miejsce nazwać bezpieczną przystanią.

    Do tego wszystkiego dochodzi jedna bardzo ważna kwestia – zmiany w wątkach. W tej części światło dzienne ujrzy wiele tajemnic, kilka zagadek zostanie wyjaśnionych, a niektóre historie ulegną całkowitemu przeobrażeniu. Dzięki temu podczas lektury nie miałam wrażenia stagnacji czytelniczej, cały czas coś się działo. Wprawdzie w pewnym momencie książka za bardzo przypominała mi brazylijską telenowelę, jednak nie miało to większego wpływu na odbiór pozycji.

    Miasto Szkła pochłania czytającego. Nieważne czy masz „naście” lat, czy nie. Dzięki pomysłowości autorki każdy czytelnik jest w stanie odnaleźć w powieści coś dla siebie. Dla mnie najbardziej liczą się bohaterowie, zwłaszcza trójka z nich. Ze względu na ich nietuzinkowość i barwność z wielką przyjemnością sięgam po kolejne tomy serii. Lubię silne i inteligentne postacie, które coś sobą reprezentują. I właśnie takie charaktery znalazłam w dziele Cassandry Clare. Teraz tylko chwila oddechu i czas rozpocząć przygodę z kolejnym tomem. Gdybym nie wróciła z podróży, cóż, pewnie wstąpiłam do jakiejś watahy.

    Monika "Katriona" Doerre
    Korekta: Patrycja "Pattyczak" Wołyńczuk

    Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu MAG

    Tytuł: Dary Anioła. Miasto Szkła
    Autor: Cassandra Clare
    Tom serii: II
    Tytuł oryginalny: The Mortal Instruments: City of Glass
    Wydawca: MAG
    Premiera: 28 sierpnia 2013
    Wydanie:II
    Gatunek: powieść
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 560
    Wymiary: 135x205 mm
    ISBN: 978-83-7480-378-6

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Niezdefiniowany