Król olch
Król olch
Wracaliśmy do domu. Ja z moim ojcem. Wtulony w niego, z przymkniętymi powiekami, wsłuchiwałem się w szum wichury. Byłem w jej wnętrzu, a jednocześnie bezpieczny, wiedziony przez rodzica na szybkim koniu. Kopyta zwierzęcia rozbrzmiewały wśród nocy, mieszając się z jej odgłosami. Mijały chwile, zmęczony czekałem na powrót do domu. Stęskniłem się za mamą, za moim pokojem i zabawkami. Sowy, puchacze, gałęzie łamane siłą wiatru, końskie kopyta... Nagle przez wszechobecny hałas przedarł się inny odgłos. Wyraźnie słyszałem czyjeś kroki. Otworzyłem oczy i obejrzałem się za siebie. Zadrżałem. Podążała za mną wysoka postać, w długim ciemnym płaszczu. Była niezwykle szybka, bez problemu nadążała za galopującym koniem. Nie zauważałem, w jaki sposób się przemieszcza. Nie biegła, ale też nie leciała. Tak jakby zmiana położenia nie wymagała od niej najmniejszego wysiłku, czy choćby myśli. W ciemności zabłysnęły oczy postaci. Spoglądały spod włosów, przytrzymywanych przez czarną koronę. Kim była? Kim był ten nieznajomy?
- Synku, co się dzieje? Czego się boisz? Widzę, że drżysz... – głos ojca. Nie zauważył go. Widok przysłoniła mu mgła.
Nie rozumiałem tego. Dlaczego mój ojciec nie mógł dostrzec postaci, która dla mnie była tak wyraźna? Te oczy... czarne oczy przewiercające się przez mgłę. Czy człowiek może mieć takie oczy? Czy to był człowiek? Nagle usłyszałem wołanie. Ciemna postać mówiła coś do mnie. Nie rozróżniałem poszczególnych słów, jednak docierał do mnie sens. Nieznajomy przywoływał mnie do siebie. Kusił. Obiecywał. Przed oczyma pojawiały mi się obrazy, o których mówił. Najpiękniejsze zabawki, łąki, pełne kwiatów. Ten głos był taki donośny. Tato, czy ty tego nie słyszałeś?
- Synku, to tylko wiatr, to tylko olchy...
Tak, bez wątpienia. Teraz dopiero zauważyłem, że postać ta kojarzy mi się z ty drzewem. Była jakby jego uosobieniem. I ta korona na głowie... Król olch? Czyżbym naprawdę go oglądał? Osoba władcy w całej okazałości. Znów wołanie. Zapraszał mnie w olchy. Czyli miałem rację. Kolejna wizja. Córy królewskie wciągające mnie do tanecznego kręgu. Piękne, roześmiane, wyśpiewujące srebrzystymi głosami najcudniejsze pieśni. Ach, tato, dlaczego ich nie dostrzegasz? Dlaczego jesteś ślepy na wizje króla? Dlaczego nie widzisz jego królestwa? Czyżbyś nie mógł tam trafić? To nie są wierzby, to dziewczyny... Tak piękne, tak niesamowite... One tam są. Spójrz!
Król olch zniecierpliwił się. Nie chciał już czekać. Nie zdążyłem wykorzystać czasu do namysłu. Jego świat był piękny, ale przecież ja miałem swój. Czekała na mnie mama, zabawki... Silna ręka chwyciła mnie za ramię, szarpnęła. Spadłem z konia i potoczyłem się do ziemi. Wrzasnąłem z bólu. Upadek nie należał do najprzyjemniejszych. Jednak zaraz potem zobaczyłem błyszczącą ścieżkę. Na jej końcu ujrzałem skrawek królewskiej peleryny. To była droga do świata, do którego mnie zapraszał. Pobiegłem nią. Przed oczami miałem ferieę barw. Z oddali dobiegł mnie śmiech królewskich córek. Czy mój ojciec może to zobaczyć? Odwróciłem się, chcąc go zapytać. Pustka. Nie zauważyłem go. Nie było go tutaj. czyżby odjechał? Podbiegłem do króla.

















































Odpowiedzi
Król Olch... zawsze bardzo
Król Olch... zawsze bardzo lubiłam ten utwór. W tej wersji jest mniej liryczny, mniej melancholijny, mniej romantyczny. Pisany prostszym, może mniej poruszającym językiem. Jest za to bardziej zastanawiający i... wzruszający. Tak, wzruszyłam się, bo jestem niesamowicie wrażliwa na dzieci (jak zapewne każda matka) i ich motyw w literaturze i sztuce. Do refleksji skłania fragment: "Czy mój ojciec może to zobaczyć? Odwróciłem się, chcąc go zapytać. Pustka. Nie zauważyłem go. Nie było go tutaj. czyżby odjechał?". Bardzo do mnie trafia i stanowi dla mnie cały sens niniejszego tekstu. Ten fragment mnie zachwycił.
Powtórzę po Lorce, ale
Powtórzę po Lorce, ale również zawsze lubiłam ten wiersz i naprawdę przyjemnie czyta się przedstawiony w ten sposób utwór, który się lubi.
"Jeśli nigdy nie grzeszysz przeciwko rozsądkowi, nigdy do niczego nie dojdziesz"
Albert Einstein