Strona główna

Torment (6 - Morte)

- Szczuraski! Może szczuraska? Dobre szczuraski, smaczne szczuraski!

Drogę zastąpił mi obrzydliwie brudny mężczyzna, machając długim patykiem, na który było nadziane kilkanaście odartych ze skóry, podsmażonych szczurów, pozbawionych łapek i ogonków. O ścianę pobliskiego budynku oparte było kilka kolejnych kijów, z równie gęsto ulokowanymi ciałkami.

- Spróbuj, śmiałku! Tanio! – Sprzedawca zamachał mi kijem przed twarzą. Odruchowo zmarszczyłem nos, jednak zapach, który do niego dopłynął, wcale nie był taki nieprzyjemny. Przyjrzałem się bliżej szczurom. Ich głowy były w dziwny sposób zniekształcone, wyrastały z nich bulwiaste, kostne narośla. Niektóre były pęknięte, ukazując w środku zaschłe resztki tkanki mózgowej.

- Wyglądają dosyć dziwnie...

- Tak, śmiałku, widać że masz bystre oko! Sprzedaję tu móżdżaste szczurki, one mają o wiele bogatszy smak niż normalne gryzonie! Dobry smak, skosztuj! Tylko dwa miedziaki!

- Móżdżaste? – Przyjrzałem się bliżej dziwnym naroślom. Wyglądało to tak, jakby mózg był zbyt duży i wychodził przez dziurę w głowie, nie mieszcząc się w środku.

- To są czaszkoszczury, szefie – Morte powiedział mi do ucha, zawisając tuż nad moim ramieniem.

- Taaa, móżdżaste, śmiałku! Nie są takie, jak normalne szczury, które tylko by roznosiły zarazę i podkradały żarcie ze straganów. Te... Czaszkoszczury są o wiele bardziej kłopotliwe, szczególnie gdy zbierze się ich trochę więcej do kupy. Robią się wtedy naprawdę sprytne.

- A to ciekawe. – Ku mojemu zdziwieniu, nabierałem coraz większej ochoty na spróbowanie jednego z nich. Zdałem sobie sprawę z tego, od jak dawna nie miałem niczego w ustach. Żołądek skurczył mi się gwałtownie.

- Jakbym napotkał naraz więcej niż ze dwa tuziny, to bym zwiewał w podskokach! – Potrząsnął kijem dla dodania swym słowom efektu. – Jak zgromadzi ich się spora banda, są równie sprytne co człowiek! Mówię ci, śmiałku... – Zbliżył się do mnie jeszcze bardziej, poczułem zgniły fetor wydobywający się z jego ust. – Jeśli zobaczysz ich więcej... Tak z kilka tuzinów... To uciekaj, jakby padł na ciebie cień Pani! Czary, śmiałku, czary! W kupie te bestie dostają nadziemskich sił!

Pokiwałem głową i poprosiłem o trzy szczury. Sprzedawca zawinął je w tłusty, brązowy papier i wręczył mi zawiniątko z uśmiechem.

- Smacznego! – Sprzedawca pomachał mi energicznie.

Oddaliłem się kawałek, wyjąłem jednego z nich i wgryzłem się w mięso. Z zewnątrz szczur był przypalony, ale w środku bardzo soczysty, bogaty w smaku. Zdziwiłem się, bo oczekiwałem czegoś o wiele gorszego.

- Morte, chcesz może jednego?

- Szefie, pomyśl, to nie boli... Przecież ja nawet nie mam nosa! Nie mówiąc już o żołądku...

No tak. Wyobraziłem sobie czaszkę przeżuwającą mięso, które następnie przelatuje spodem żuchwy i upada na zakurzony bruk. Nie mogłem powstrzymać się od uśmiechu.

- Ale kiedyś jadłeś, tak? Byłeś człowiekiem? Czy od początku byłeś czaszką? Co znaczy słowo „mimir”?

- Pewnie, że masz do mnie wiele pytań! Doskonale to rozumiem, szefie, na twoim miejscu też bym umierał z ciekawości. Powiem ci coś... Gdybyś tylko był martwy przez tak długi czas jak ja, bez rąk, nóg lub innych, hmmm, przydatnych części ciała, na pewno też spędzałbyś spoo czasu na myśleniu. Zdaje mi się, że minęło już kilka setek lat, odkąd wpisano mnie do Księgi Umarłych, ale czas już nie liczy się dla mnie tak samo. Wiesz, bez tej całej presji śmiertelności wiszącej nade mną... Dni i noce zlewają się w jedno. Więc myślę o tym i o tamtym, i najważniejsza rzecz, do jakiej doszedłem przez te wszystkie lata, jest taka: istnieje o wiele więcej obscenicznych gestów, które możesz wykonać samą szczęką i oczami, niż się wszystkim wydaje.

Parsknąłem niepohamowanym śmiechem.

- Śmiej się, śmiej, szefie. Ale nawet nie trzeba wrzeszczeć i rzucać obelg na ludzi, żeby ich sprowokować do ataku. Wystarczy odpowiednia kombinacja bezczelnego gapienia się i kłapania lub zgrzytania żuchwą. Niektórym tak to działa na nerwy, że aż miło. Jeśli kiedyś ktoś urwie ci łeb i pozbawi skóry, pokażę ci kilka niezłych sztuczek. A mam w zanadrzu kilka prawdziwych perełek – nawet devę doprowadziłyby do szału!

- Nieźle, Morte. Nie mogę się doczekać.

- Wiem, co sobie myślisz. Tak, jestem martwy. Straciłem tak wiele. Powinienem chyba żałować, że tylu rzeczy już nie będzie mi dane doświadczyć, a nie cieszyć się życiem. Ale to jest dziwne... Niektórzy ludzie boją się śmierci. Czemu? Przecież nawet jej jeszcze nie spróbowali. Uwierz mi, śmierć zmienia sposób patrzenia na wiele rzeczy. Sprawia, że patrzysz na życie od zupełnie innej strony. Poszerza horyzonty. Jeśli o mnie chodzi, dopiero po śmierci zdałem sobie sprawę, jak wiele martwych ślicznych kobiet jest na świecie i jak niewielu wygadanych facetów jak ja kręci się w ich pobliżu. Zagadasz we właściwy sposób i możesz pożegnać się z samotnymi nocami!

- Głębokie... – powiedziałem ironicznie.

- Szefie, ja wcale nie jestem płytki. Po prostu gówno mnie obchodzi cała ta zabawa w filozofię, pierdolenie o wierze, które można usłyszeć z ust niemalże każdego trepa od Arborei po Szare Pustkowia. Kłapią trumną na darmo. Kogo to wszystko obchodzi? Plany są tym, czym są, jesteś tym, kim jesteś, a jak się to zmieni, to w porządku, czemu nie, byłoby nudno, gdyby wszystko było niezmienne. A tak odnośnie Planów... Gdybyś miał jakieś pytania o nie, o śpiewkę, ludzi, kulturę, Moce, to wal śmiało. Jeśli skończysz tak jak ja, bez powiek, dostrzeżesz o wiele więcej niż teraz. Mogę powiedzieć ci wszystko, czego tylko byś chciał się dowiedzieć.

- Dzięki. Mam pierwsze pytanie. Gdzie tu można się zdrzemnąć?

Czaszka zaprowadziła mnie do najbliższej gospody, lewitując przede mną. Za kilka miedziaków dostałem łóżko. Pościel roiła się od wszy, a na podłodze obok leżała ostota o cielsku barana i głowie podobnej do ludzkiej. Z jej futra wydobywał się zwierzęcy, ostry odór. Owinąłem się w zawszony, dziurawy koc, odwróciłem do baranopodobnego plecami, mruknąłem Mortemu, by miał na mnie oko, po czym zapadłem w głęboki, przynoszący ulgę sen.

Odpowiedzi

portret użytkownika Lorelay

"na pewno też spędzałbyś spoo

"na pewno też spędzałbyś spoo czasu na myśleniu." - spoRo.

Uwielbiam tę mieszaninę filozofii i wisielczego humoru :D
Natomiast fragment o obscenicznych gestach mnie rozwalił :P

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi