Czy Leonard Snart powróci?

Uwaga! Artykuł opiera się na analizie odcinków seriali „Legends of Tomorrow”, „Flash” i „Arrow”,
więc zawiera spoilery związane z hipotezą z tytułu.

Widzom „Flasha” czy „Legends of Tomorrow” nie trzeba przedstawiać Leonarda Snarta, znanego też jako Captain Cold. To pierwszy nie będący metaczłowiekiem przeciwnik Barry’ego Allena i ekipy, powracający co jakiś czas, by zrobić rozróbę w Central City. Przestępca, a dokładniej złodziej i morderca. Cyniczny, złośliwy i niepozbawiony uroku osobistego. Bystry i obdarzony niezwykłą pamięcią, a przy okazji kierujący się własnym kodeksem. Jego dzieciństwo nie należało do szczęśliwych, gdy cofnął się w czasie, przyznał, że przed zamordowaniem ojca powstrzymał go tylko fakt, że ten jest niezbędny do przyjścia na świat jego siostry, którą szczerze kochał. Z czasem zostaje zwerbowany do drużyny wyrzutków Ripa Huntera, w której początkowo planuje wykorzystać wehikuł czasu do własnych celów, by z czasem zacząć działać dla bezpieczeństwa drużyny. Dla dobra ogółu jest w stanie poświęcić nawet swoje wieloletnie partnerstwo z Mickiem Rorym. Pomału zakochuje się w Sarze Lance, by – gdy wreszcie wydaje się, że w jego życiu pojawiły się dobre karty – znaleźć się w patowej sytuacji, w której poświęca życie za bliskich.
I można by uznać, że tu zakończyła się jego historia…

Śmierć Snarta wiąże się wszak bezpośrednio z unicestwieniem Mistrzów Czasu, z kolei funkcjonowanie tychże prowadziłoby do oddania Vandalowi Savage’owi kontroli nad Ziemią dla lepszego dobra. Trudno oczekiwać, by Legendy zaryzykowały powrót do sytuacji, której zakończenie było pierwotnym celem ich działania. Czyżby więc słodko-gorzkie pożegnanie Rory’ego z nieświadomym znaczenia tej chwili Snartem z przeszłości musiało wystarczyć także i widzom?

Teoretycznie najłatwiejszym rozwiązaniem byłoby cofnięcie się w czasie i zabranie na pokład młodszego Leonarda. Po śmierci Cartera Halla Legendy przygarnęły wszak na pokład Waveridera jego późniejsze wcielenie, czyli Scythiana Torvila. Niestety usunięcie go z osi czasu już samo w sobie mogłoby zmienić przyszłość – a gdyby nie zmieniło (docelowo wszak musiałby wrócić w to samo miejsce), wciąż istniałoby ryzyko, że Snart umrze wskutek walk z aberracjami, w wyniku czego nie zajmie swojego miejsca na osi – co ponownie prowadziłoby do powrotu Mistrzów Czasu i Vandala Savage’a.
Można więc przyjąć, że powrót „właściwego” Leonarda Snarta, jak również jego młodszej wersji, jest dość wątpliwa. Pamiętajmy natomiast, że mamy do czynienia z multiversum – w fabule „Flasha” na dłużej pojawił się już trzeci Harrison Wells (po podszywającym się pod tego naukowca Eobardzie Thawne’ie pojawili się jeszcze Harry oraz H.R.; dodatkowo epizodycznie pojawił się prawdziwy Wells z Ziemi 1, ten następnie zamordowany przez Thawne’a), a na chwilę także trzech innych z pozostałych wersji Ziemi. Na Ziemi 2 Leonard najprawdopodobniej pełni funkcję burmistrza – choć poznaliśmy tylko nazwisko, więc równie dobrze mogło chodzić o jego ojca lub siostrę – ale wszystkie pozostałe światy stoją przed bohaterami otworem. Nic, tylko przebierać i wybierać…

Dlaczego jednak Captain Cold miałby w ogóle powrócić? Nie jest to jedyny z bohaterów, których pożegnaliśmy. By wymienić tylko kilku: rodzice Barry’ego, matka Iris i Wally’ego, Ronnie Raymond, Eddie Thawne. Trudno jednak zauważyć, że po swoim odejściu jest to bohater wyjątkowo często wspominany.

By nie pozostać gołosłownym: zostaje mu poświęcony niemalże cały odcinek „Flasha” zatytułowany „The New Rogues” – co samo w sobie jest znaczące, gdyż wiele odcinków, w których pojawiał się Snart, zawierało wariacje słowa „Rogue” w tytule („Revenge of the Rogues”, „Rogue Time”, „Rogue Air”, „Family of Rogues”; „Rogues” to komiksowa grupa superzłoczyńców, której dowodził Snart). Odcinek ten tak naprawdę nic nie wnosi, jest to typowy „potwór tygodnia” nieposuwający fabuły do przodu. Oglądamy w nim Team Flash mierzących się z dawnymi współpracownikami Snarta, którzy pragną wywrzeć na nim zemstę. Finalnie Barry wabi złoczyńców hologramem Colda i tym samym wciąga ich w pułapkę. W „Killer Frost” dla odmiany o czytaniu akt Snarta wspomina H.R., wyciągnięte z nich informacje pozwalają namierzyć Caitlin. W „Legends of Tomorrow” także pojawia się odcinek poświęcony Leonardowi. W „Compromised” Rory wręcza Rayowi cold gun (broń Snarta) i proponuje mu partnerstwo. W licznych scenach Mick porównuje Raya do Snarta, poucza, że musi stać się bardziej jak on, by wpasować w jego buty, aż w końcu Palmer zakłada kurtkę Leonarda, co doprowadza Rory’ego do szału. Ten przyznaje, że towarzystwo Raya działa mu na nerwy, bo zamiast wypełniać lukę po zmarłym przyjacielu, tylko mu o nim przypomina. Owszem – przekazanie broni samo w sobie mogło być elementem symbolicznym prezentującym Rory’ego radzącego sobie z żałobą, ale czy w połączeniu z pozostałymi wzmiankami nie robi się tego zbyt dużo? W innych odcinkach wspomnienia o mężczyźnie wypływają w dialogach Tak jakby twórcy chcieli podtrzymać pamięć i tęsknotę widzów za Leonardem Snartem…

Tak wiele czasu ekranowego nie dostaje przecież nawet zaginiony kapitan Rip Hunter, nie mówiąc już o Hawkgirl i Hawkmanie, choć Kendra spędziła przecież z Rayem dwa lata i niewiele brakowało, by para wzięła ślub. Inną wspominaną ostatnio osobą była Clarissa Stein, a jak okazało się w ostatnim odcinku „Legends of Tomorrow”, w umyśle Martina Steina pojawiły się wspomnienia o innej kochanej kobiecie, przez co profesor z Jeffersonem podejrzewają, iż przeszłość Steina uległa zmianie, a stare wspomnienia są wypierane przez nowe. Czyżby kolejny zwrot akcji miał dotyczyć Captaina Colda? Obserwując reakcje w sieci, fani byliby zachwyceni.

Anna Tess Gołębiowska
Korekta: Adam Gotan Kmieciak

Nazwa użytkownika

Facebook

Discus