Sztuka dla sztuki
...czyli słów kilka o sztuce pisania
Pisanie jest sztuką. Wiadomo. Kiedyś ludzie dzielili się na tych, co pisali - byli to wieszcze, przywódcy, jednostki natchnione - oraz na tych, którzy czytali. Jasne, że pisarz także czytał - na przykład po to, by przełożyć z łaciny na swoje i udostępnić tekst tabunom dusz. Miewał nawet zgromadzonych wokół siebie adeptów, których nauczał sztuki pisania... ale jednak granica pisarz a czytelnik była dość zauważalna.
A teraz? Owszem, mamy grono zdolnych pisarzy. Tychże możemy spotkać na spotkaniach autorskich, które prowadzą z kolei inni pisarze, co więcej o autograf także może poprosić ich inny... pisarz. Oczywiście, mamy też grono fanów-czytelników, zasiadających na widowni i chłonących każde słowo swoich mistrzów... ale w dużej mierze ci fani marzą o tym, by ich pisane do szuflady teksty ukazały się wreszcie drukiem i by to oni zasiedli na podwyższeniu, jako gość (lub chociaż jako prowadzący) tego spotkania.
Bo takie mamy czasy, że większość czytających - pisze. Czytają teksty swoich mistrzów, piszą własne i dają je do przeczytania tymże mistrzom lub, jeśli są bardziej nieśmiali, także swoim kolegom, także piszącym. Pisarze piszą dla innych (obecnych lub przyszłych) pisarzy, a ci z kolei czytają ich, czasem z pasji, a czasem z sympatii dla kolegów po fachu. Może nawet i dlatego, by znaleźć czytelnika własnych tekstów.
Pisanie stało się sztuką dla sztuki, bo gdy jedni piszący piszą dla drugich piszących, reszta świata pyka w gry komputerowe. A może jestem pesymistką i się mylę...?


















































Odpowiedzi
Obecnie naprawdę wielu
Obecnie naprawdę wielu ludzi oddaje się pisaniu. Niektórzy czynią to z chęci zaistnienia, inni bardziej dla siebie. Niemniej jednak pośród wszystkich piszących, zawsze może objawić się prawdziwy talent. Sztuka dla sztuki? Możliwe, jednak głównie zależy to od samego człowieka.
"Klękajcie narody, oto Wielki_i_Mroczny ukazał swe oblicze! Niech będzie pochwalony Wielki Imperator! Za Imperium! Na pohybel Jedi!"
________________________________________
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas...
"Sztuka dla sztuki" w
"Sztuka dla sztuki" w znaczeniu, że choć są genialni twórcy, zaczyna brakować odbiorców, więc czy nie nastąpi sytuacja, że tylko autorzy będą tę sztukę rozumieli.
--
bezczelna i ruda
Jest w tym dużo prawdy,
Jest w tym dużo prawdy, chociaż nie skreślałbym z kategorii czytelników osób, które same spróbowały stanąć "po drugiej stronie". Zawsze byłem i pewnie będę czytelnikiem, a to skromne pisarstwo, które uprawiam, to tylko w zasadzie hobby i dopiero właśnie "sztuka dla sztuki", dla samego siebie.
To jak z dzieciakami grającymi na boisku szkolnym w piłkę. Zapytać każdego i okaże się, że marzy o grze w FC Barcelona. Tylko co z tego?:) To tylko marzenia i nikt nie powie, że widowisko piłkarskie zamyka się w hermetycznym gronie.
Odbiorców zaczyna moim zdaniem brakować z uwagi na zmianę sposobu życia i przyspieszenie jego tempa, a to trochę inna para kaloszy niż zanikanie relacji pisarz-odbiorca.
Tak mi się to widzi:)
"Musi być znacznie gorzej, zanim może być lepiej"
"Musi być znacznie gorzej, zanim może być lepiej"
Ja wiem, kto ZAWSZE będzie
Ja wiem, kto ZAWSZE będzie odbiorcą książek, nawet jeśli sam nie pisuje... :D Sprzedawcy w sklepach w małych miasteczkach!
Całkiem słuszne
Całkiem słuszne spostrzeżenie, choć mi owi czytelnicy kojarzą się głównie z Harlekinami:) Ale to bardziej na podstawie obserwacji Pań sprzedających precelki u mnie na uczelni:)
"Musi być znacznie gorzej, zanim może być lepiej"
"Musi być znacznie gorzej, zanim może być lepiej"
Sama kiedyś sprzedawałam
Sama kiedyś sprzedawałam (ciążową odzież :D) i łaziłam tylko do pobliskiej biblioteki na kolejną dostawę i pani bibliotekarka mówiła, że fantastyka i kryminały (ewentualnie lekkie babskie czytadła dla pań, ale nie harlequiny) cieszą się największym powodzeniem wśród okolicznych sprzedawców :D
Chodziłaś do biblioteki po
Chodziłaś do biblioteki po dostawę odzieży ciążowej?:D
"Musi być znacznie gorzej, zanim może być lepiej"
"Musi być znacznie gorzej, zanim może być lepiej"
Ach, skrót myślowy - po
Ach, skrót myślowy - po nową dostawę książek... :P Od otwarcia sklepu przez jakiś czas był zawsze mały ruch, w deszczowy czas również - czymś trzeba było zajmować czas, jak nie rozmowami z panem ze sklepu obok ;)
Wszyscy macie po trochę
Wszyscy macie po trochę racji, co nie zmienia faktu, że granica się systematycznie zaciera. Też ostatnio odniosłam takie wrażenie. Zauważcie, że nawet w naszym małym środowisku efantastyki, pisząc teksty na rozmaite konkursy itd. wielu z nas "robi korektę" konkurencji :P
Ale sztuka dla sztuki... czy to nie trochę przesada z kolei? Książki nadal się sprzedają, a ludzie czytają. To, że pisarz nie jest już rozchwytywanym mistrzem i wieszczem nie oznacza też przegięcia w drugą stronę. A ja... przegięć nie lubię, w żadnym kierunku.
"Kiedyś ludzie dzielili się na tych, co pisali - byli to wieszcze, przywódcy, jednostki natchnione - oraz na tych, którzy czytali."
Moim zdaniem, kiedyś ludzie dzielili się na tych, którzy pisali i tych, którzy nie pisali, w sensie umiejętności pisania, nie twórczości literackiej :P
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Oj ja wiem, że jest jest
Oj ja wiem, że jest jest przerysowany, ale zastanawiam się, czy za jakieś 100-200 lat nie będzie już w 100% prawdziwy.
Ale z założenia miał prowokować do dyskusji na ten temat, więc widzę, że założenia spełnił ;]
--
bezczelna i ruda
"Trudno się zdobyć na
"Trudno się zdobyć na dowcipny komentarz do najnowszych wyników badań czytelnictwa w Polsce, kiedy czarno na białym widać, że pracuję w umierającym zawodzie. W zeszłym roku tylko 38 procent Polaków przeczytało przynajmniej jedną książkę i nie da się ukryć, że to najgorszy wynik w historii. Światowy kryzys gospodarczy to doprawdy małe piwo przy naszym kryzysie czytelniczym. [...]"
/Paweł Matuszek/
http://www.fantastyka.pl/
Tak mi się skojarzyło ;]
--
bezczelna i ruda
Do mnie jakoś te statystyki
Do mnie jakoś te statystyki nie przemawiają. W takim razie ja jedna wyrabiałabym roczny przerób czytelniczy jakiś... dwustu osób? Więcej?
W dodatku większość moich znajomych i rodziny czyta. Jadąc autobusem często widzę ludzi, głównie kobiety, czytające.
Tak więc nijak nie umiem wierzyć statystykom.
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Ja też widuję osoby
Ja też widuję osoby czytające, ale znam też MNÓSTWO takich, które nie przeczytały żadnej książki od lat. A jak za szczeniaka (ostatnie lata podstawówki, tonami wtedy czytałam) pokazywałam koleżankom z klasy, ile książek przeczytałam w wakacje, to uznały, że kłamię, bo nie dałabym rady przez całe życie. Książek było może 30, bo resztę brałam z biblioteki...
Po pamiętnym "Kainie" spotkałam sporo znajomych z klasy, standardowe pytanie: "Co u ciebie?"; odpowiedź: "Bla, bla, bla... wydałam książkę...", no i standardowa reakcja, która w życiu nie wpadłaby mi do głowy... "A ile stron? Co?! To ja bym tyle nie przeczytała...". Pamiętam, w jakim szoku wtedy byłam, bo gdybym ja usłyszała taką wiadomość, to bym o gatunek pytała, gdzie można dostać etc. A o strony? Wątpię, żeby którakolwiek z tych osób zmieniła się od tamtego czasu. Nawet w liceum w klasie humanistycznej [sic!] miałam osoby deklarujące, że nie lubią czytać i że jak nie muszą, to tego nie robią, a jak muszą... to zwykle też nie. Na forum gry internetowej zapytałam współgraczy, co czytają czy co lubią czytać - gazety codzienne i właśnie to forum...
Ja nie twierdzę, że nikt nie czyta. Ale z podobnymi statystykami miałam do czynienia nie raz, w różnych źródłach, i jakkolwiek zostały tu przedstawione skrajnie subiektywnie, to uważam, że mogą mieć w sobie sporo prawdy. Ja nie potrafię zrozumieć, jak to jest, kiedy jedyną braną do ręki książką jest telefoniczna. Ale wiem, że tacy ludzie są i to wcale nie jest margines.
--
bezczelna i ruda
To, że gracze komputerowi
To, że gracze komputerowi nie czytają, to akurat mnie jakoś nie dziwi, nawet wydaje się naturalne. A znajomych... cóż, chyba masz dziwnych, albo to ja się obracam jakimś cudem w środowisku samych wybitnych intelektualistów i miłośników literatury, bo niemal każdy z moich znajomych czyta więcej lub mniej, pozycje takie czy inne - ale czyta i to więcej niż jedną książkę rocznie.
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Wiesz, są to "znajomi",
Wiesz, są to "znajomi", których sobie nie wybierałam - np. koledzy z dawnej klasy czy ogólnie ludzie, z którymi się nie stykam miesiącami. Ale jak zobaczę na ulicy, to czasem zapytam, co słychać - i zdziwiona jestem niepomiernie. Mogłabym na to spojrzeć tak, że na co dzień mam kontakt wyłącznie z czytającymi, bo siedzę po dziesięć godzin w budynku, gdzie stykam się z osobami, które gdyby nie lubiły czytać, już dawno zabrałyby papiery - więc czy jestem na fakultetach, czy na specjalizacji, czy na zajęciach, mam do czynienia wyłącznie z filologami - slawistami, polonistami, klasykami... Wielu znajomych, z którymi utrzymuję kontakt, poznałam na portalach literackich lub na te portale wciągałam, prawie wszyscy moi bliżsi znajomi piszą - więc jasne, że i czytają. Ale staram się nie zapominać o reszcie społeczeństwa, którego towarzystwo niekoniecznie musi mi odpowiadać, a z którym czasem się stykam - i niestety rzesza przedstawicieli tego społeczeństwa myśli, że książka to takie coś, co powoduje, że pusta meblościanka nie wygląda głupio...
--
bezczelna i ruda
Aaaa... w ten sposób.
Aaaa... w ten sposób. Widać ja po prostu staram się nie przebywać w towarzystwie osób, które mi nie odpowiadają.
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
"(...) staram się nie
"(...) staram się nie zapominać" - w wydawaniu opinii o ogóle, nie w spędzaniu czasu... ;p
--
bezczelna i ruda
"To, że gracze komputerowi
"To, że gracze komputerowi nie czytają, to akurat mnie jakoś nie dziwi, nawet wydaje się naturalne." - poczułem się urażony:) W moim przypadku cenię i jedno i drugie medium, nie faworyzuje żadnego i w zależności od nastroju potrafię sięgnąć po to lub to. Każde na swój sposób dostarcza emocji, wciąga, potrafi pobudzić wyobraźnię - jedno z drugim się nie wyklucza, chyba że patrzeć tylko przez pryzmat doby i jej bezwzględnie ograniczonego czasu.
Tess: a wiesz, że jak mówiłem znajomym, że coś a coś napisałem, to ich pierwsze cisnące się na usta pytanie to właśnie: ile stron? Nie kumam tego:) Jak ktoś mi mówi, że był w kinie, to jakoś nie przychodzi mi do głowy zapytać się go: a ile ten film trwał?
"Musi być znacznie gorzej, zanim może być lepiej"
"Musi być znacznie gorzej, zanim może być lepiej"
No i może właśnie dlatego
No i może właśnie dlatego statystyki czytelnicze biją na alarm ;)
Porównanie z filmem bardzo trafne.
--
bezczelna i ruda
Hmmm... może mam po prostu
Hmmm... może mam po prostu inne doświadczenia, bo już na tyle dawno skończyłam edukację, że nie mam styczności od lat z "kolegami ze szkoły", a znajomych mogę wybierać sobie na własnym poziomie.
Jenai - nie miałam zamiaru nikogo urazić, może za bardzo generalizuję, ale tu z kolei moje doświadczenie wykazuje, że większość młodych ludzi grających dużo w gry komputerowe to "maniacy", którzy nie widzą wiele poza wirtualnym światem. Owszem, są wyjątki, osoby na tyle dojrzałe, że umieją to rozgraniczyć, jednak ja znam większość takich właśnie "maniaków", głównie jest to środowisko w jakim obraca się Ill - mój sporo młodszy brat - czyli środowisko ludzi bardzo młodych, takie właśnie szkolne, gdzie nie każdy musi być "na poziomie".
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Z liczbą stron jak z
Z liczbą stron jak z produkcją gwoździ... im jest ich więcej, tym bardziej jest się wydajnym i twórczym:) Lepsze 10 stron chłamu niż jedna wybitna:) Wielkość dzieła należy mierzyć w kilogramach!
Lorelay - oczywiście nie uraziłaś mnie i w pełni rozumiem przytoczony stereotyp:) Jakoś mało kto potrafi utożsamić granie z spokojną rozrywką np. w zastępstwie filmu z TV.
Co do "maniactwa" w ogóle, to jest to temat na osobny wywód. Generalnie przychodzi mi do głowy taka skrótowa myśl, czy dajmy na to "maniak komputerowy" a "maniak literacki" mają ten sam negatywny wydźwięk? W końcu jeden i drugi zrywa ze światem na rzecz pewnych jakichś zindywidualizowanych doznań, a różni ich tylko narzędzie.
"Musi być znacznie gorzej, zanim może być lepiej"
"Musi być znacznie gorzej, zanim może być lepiej"