Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Olivia
portret użytkownika Salantor
W tej chwili stronę przegląda 2 użytkowników i 2 gości.

Strona główna

Czysta krew

Czysta Porażka

    Usłyszawszy, że HBO wyemituje odcinek nowego serialu o wampirach, nie miałam nadziei, że zobaczę coś, co dorówna „Wywiadowi z wampirem”. Nie nastawiałam się na nic konkretnego – ot, usiadłam przed telewizorem i czekałam na to, co postanowi zaserwować mi reżyser. I byłam w szoku, że może być aż tak źle.

    Migawki towarzyszące napisom początkowym zmontowane były całkiem sensownie, jednak już wtedy uderzyły mnie sceny niepasujące absolutnie do porządnego horroru. To jednak nic, ponieważ już pierwsze sceny serialu pozwoliły zapomnieć o jakimkolwiek niedociągnięciu wstępu… Lojalnie uprzedzam, iż recenzja ta będzie zdradzała szczegóły serialu. Po prostu bez pokazania przynajmniej części z nich nie da się stworzyć w wyobraźni czytelnika wyobrażenia, jakim dnem jest to wybitne dzieło.

    Seria „Czysta krew”(w oryginale „True Blood” – brawa dla tłumacza!), a przynajmniej jej pierwszy odcinek (choć nic nie zapowiada, by dalej było lepiej…) ma podstawową wadę – jest nią fabuła. Fabuła absolutnie pozbawiona odrobiny sensu czy logiki. Głębia wydarzeń pretenduje na nakręcenie całkiem ambitnego filmu pornograficznego, niekoniecznie przeznaczonego dla szerszej publiczności. Niestety, twórcy, zrobiwszy kroczek w stronę porno, nie odważyli się postawić następnego, w efekcie czego zadręczyli widza powyższym tworem.

    Fabuła opiera się w skrócie na tym, że japońscy naukowcy odkryli metodę uzyskiwania syntetycznej krwi, dzięki czemu wampiry mogły ujawnić swoją obecność w społeczeństwie. Brzmi głupio? Nie bójcie się, zrealizowane jest jeszcze naiwniej… Dostajemy więc wywiad z przedstawicielką wampirów, emitowany przez największe światowe telewizje, od którego cukru i lukru oraz sztuczności może człowieka zemdlić. „Zapewniam, że każdy przedstawiciel naszego społeczeństwa żywi się wyłącznie krwią syntetyczną”, oświadcza pani o srebrnych włosach, z twarzą niestety w najmniejszym stopniu nieucharakteryzowaną. „Ależ pani rasa przez lata krzywdziła niewinnych ludzi”, oponuje dziennikarz. „Ależ nie ma na to żadnego dowodu”, stwierdza spokojnie pani rzecznik.

    Już na powyższym przykładnie widać, że autor dialogów tejże serii powinien pójść siedzieć. Niestety – im dalej w las, tym więcej drzew… Niemalże co ujęcie dostajemy głupsze teksty, przy odrobinie szczęścia nadające się do kabaretu, a w większości nienadające się do niczego. Na porządku są teksty w stylu: „Dwa lata temu wampiry wyszły z trumien”… Bezdenność dialogów niknie jednak przy dowcipie sytuacyjnym, którym niestety reżyser także postanowił nas uraczyć. Mamy więc dwoje czarnoskórych bohaterów – Tarę (Rutina Wesley) i geja Lafayette (Nelsan Ellis). O ile kreacja tego drugiego jest do wytrzymania, choć nie wiem, jak długo można patrzeć na faceta z pomalowanymi na złoto powiekami, z fantazyjnie zawiązaną na głowie chustą i w granatowej spódnicy, przy każdej okazji imitującego fuchy frykcyjne i napalającego się na połowę klientów (w dodatku ciężko rozgryźć, co reżyser miał na myśli, wciskając go w niemal każdą scenę, zwłaszcza jeśli wydarzenia dzieją się w różnych miejscach… może bilokację?), to postać Tary powodowała, że zaczynałam nerwowo poszukiwać pilota. Zapoznajemy się z tą postacią, kiedy pracuje w hipermarkecie i pyskuje klientce, by następnie spoliczkować swojego kierownika za własną bezczelność, obrzucić go stosem wyzwisk bez żadnego sensu („Ojciec mojego dziecka wybije ci zęby, jak tylko wyjdzie z więzienia! Żartowałam, nie mam żadnego dziecka!”) i rzucić pracę, a następnie żalić się przyjaciółce, że jest bezrobotna. W nowej robocie wyrzuca klientom, że matka kretynka dała czarnej imię brzmiące jak nazwa plantacji (twórcom gratulujemy przeczytania „Przeminęło z wiatrem”, nie spodziewałam się tego po nich). Postać jest tak przerysowana, że „Latający cyrk Monty Pythona” można przy niej uznać za ostoję realizmu.

    Czas poświęcić też chwilę uwagi głównym bohaterom. Jest to rodzeństwo o blond włosach (dobrze kontrastujących na tle czarnej skóry czy po prostu sugerujących poziom intelektualny?) - Sookie Stackhouse (Anna Paquin) i jej brat Jason Stackhouse (Ryan Kwanten). Anna Paquin dostała za rolę w tej serii Złotego Globa i Satelitę dla najlepszej aktorki w serialu dramatycznym. Niestety, jedyny dramat, jaki udało mi się obserwować na ekranie, był to poziom „Czystej krwi”, ale członkowie wszelkich filmowych stowarzyszeń i akademii już nie raz zaskoczyli mnie swoim werdyktem, więc przemilczę. Bynajmniej nawet Oscary dla wszystkich twórców nie byłyby w stanie przekonać mnie do tego, iż seria ta ma choćby najmniejszą wartość dla widza. A już na pewno nie widza, który obejrzał wcześniej jakikolwiek film o wampirach.

    Wracając do postaci Sookie – mamy tu typową cnotkę-niewydymkę, z założenia zapewne urodziwą dziewicę, która zakochuje się od pierwszego wejrzenia w wampirze i marzy o seksie z nim. Infantylność Sookie jest wręcz niewyobrażalna – zachowuje się, jakby miała kilkanaście, a nie dwadzieścia parę lat. Ponadto Sookie ma niezwykłą zdolność – czyta w ludzkich myślach. Połowa scen z jej udziałem wygląda więc tak, że bohaterka staje, przytłoczona nadmiarem głosów, i próbuje się otrząsnąć. Jeśli przez całe życie zachowywałaby się w ten sposób, to już dawno trafiłaby do zakładu zamkniętego. A „dar” ma przecież od urodzenia, więc miała już ponad dwadzieścia lat, by się z nim oswoić… Brawa dla scenarzystów za przemyślany wątek! Oczywiście wampirze myśli okazując się dla Sookie niedostępne, więc dziewczyna za wszelką cenę chce się związać z wampirem. Wzruszające. Ponadto nasza Sookie jest kelnerką w podrzędnym barze, którego właściciel jest zakochany w niej na zabój, o czym ona doskonale wie, a czego on boi się jej wyznać.

    To nie ostatnie wątki romansowe – wszak mamy jeszcze Jasona. W Jasonie jest z kolei zakochana Tara, na co dzień przyjaciółka Sookie. Jason natomiast ma niezwykle niecierpliwego penisa i uprawia seks ze wszystkim, co ma waginę. W jego wątku scenarzyści mogli się wyszaleć! Zapada w pamięć scena, gdy Jason oddaje się obdarzaniu swojej partnerki cunnilingus (scenka żywcem wycięta z „Głębokiego gardła”, tylko szczegółów trochę mniej). Nagle na jej udzie dostrzega ślady kłów. Zaczyna wyzywać dziewczynę, że była z wampirem, na co ta radośnie wyznaje, że zapłacił jej tysiąc dolarów, więc nie mogła odmówić. Co więcej, entuzjastycznie dodaje, że nagrała to i może zaprezentować, jeśli Jason jest ciekaw. I tu zostajemy obdarzeni scenką jeszcze ciekawszą – Jason (z dziewczyną pracującą ustami nad jego narządem numer jeden) ogląda z zainteresowaniem film porno, w którym wampir dość brutalnie penetruje odbyt jego partnerki, przywiązanej za ręce do haka podwieszonego pod sufitem. I logiczne, i apetyczne! Oczywiście chłopak nie wytrzymuje, związuje dziewczynę tak samo jak krwiopijca i dokładnie naśladuje zachowanie tamtego, wyzywając kochankę, że dała się zerżnąć trupowi. Następnego dnia całe miasteczko ogrania podniecenie, ponieważ ktoś zamordował kochankę Jasona, a on sam zapomniał o kamerze w domu dziewczyny…

    Czy trzeba dodawać coś jeszcze? A przecież to jeszcze nie koniec… Cała fabuła okraszona jest smaczkami typu babci Sookie, proszącej o to, by jej znajomy wampir pojawił się na wspominaniu osób zmarłych przed wojną (a nuż krwiopijca pamięta tamte czasy…), dilerów narkotyków napadających na wampira i spuszczających z niego krew, by sprzedać ją na czarnym rynku, czy sprzedawców-satanistów, naśladujących wampiry i straszonych przez wampiry prawdziwe (ta scenka wywołała we mnie jedynie rozpaczliwy jęk – tym razem o atlas anatomiczny… Wypadałoby, żeby twórcy filmu dowiedzieli się, które z zębów człowieka są kłami. Podpowiem – to nie te z przodu szczęki, ale to podobno wie nawet dziecko…). Nie zabrakło nawet tego, że główni bohaterowie są sierotami wychowywanymi przez babcię!

    Zauważyliście zapewne, że w recenzji prawie nie wspomniałam o wampirach. No cóż, nie ma zbytnio o czym wspominać. Poza jednym, pojawiały się one epizodycznie i były to chwile, o których jak najszybciej chciało się zapomnieć. No i jeden wampir „etatowy”, w którym zakochuje się Sookie. Jegomość z twarzą zniszczonego życiem Lestata z „Królowej potępionych” o wdzięcznym imieniu Bill, z którego dilerzy upuścili krwi, a Sookie obroniła go dzielnie i z narażeniem życia.

    Tyle o „Czystej krwi”. W pierwszym odcinku serialu kulało wszystko – od fabuły, przez dialogi, dobór aktorów, ich grę, po przesłanie… Produkcję tę okrzyknięto horrorem. Rzeczywiście, można się przestraszyć. Ale tylko tego, w jakim badziewiu da się utopić całkiem spory zapewne budżet. Może jakąś odpowiedzią na to, dlaczego tak się stało, jest to, że serial miał czterech reżyserów (John Dahl, Michael Lehmann, Scott Winant, Alan Ball) i siedmioro scenarzystów (Brian Buckner, Alan Ball, Nancy Oliver, Alexander Woo, Charlaine Harris, Raelle Tucker, Chris Offutt). A stare porzekadło przestrzega, że gdzie kucharek sześć… Mówiąc krótko – produkcja to Czysta Porażka. Tak właśnie, przez wielkie „P”.

Czysta krew
tytuł oryginału: True Blood

reżyseria: John Dahl, Michael Lehmann, Scott Winant, Alan Ball
scenariusz: Brian Buckner, Alan Ball, Nancy Oliver, Alexander Woo, Charlaine Harris, Raelle Tucker, Chris Offutt
na podstawie powieści: Charlaine Harris
zdjęcia: John B. Aronson, Matthew Jensen, Checco Varese
montaż: Andy Keir
muzyka: Nathan Barr
premiera: 2008
produkcja: USA
producenci: Carol Dunn Trussell, Alan Ball
scenografia: Suzuki Ingerslev
kostiumy: Danny Glicker, Audrey Fisher

obsada:
Sookie Stackhouse - Anna Paquin 
Jason Stackhouse - Ryan Kwanten
Tara Thornton - Rutina Wesley
Lafayette Reynolds - Nelsan Ellis
Bill Compton - Stephen Moyer
Sam Merlotte - Sam Trammell

Odpowiedzi

portret użytkownika Gotan

Od siebie dodam tylko, iż

Od siebie dodam tylko, iż na moje oko serial ma przypominać coś w stylu bardziej ostrego romansidła dla nastolatek uwielbiających zachwycać się nad wszelkimi naiwnymi miłostkami głównych bohaterów. Chciałbym móc chociaż pomyśleć o tym, że z czasem akcja się zmieni, a idiotyczny pierwszy odcinek był tylko pomyłką, jednak co tu kryć, nie robię sobie takich nadziei ;]

"Klękajcie narody, oto Wielki_i_Mroczny ukazał swe oblicze! Niech będzie pochwalony Wielki Imperator! Za Imperium! Na pohybel Jedi!"

________________________________________
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas...

portret użytkownika Firewarrior

Ach,

ajlowju za ten tekst, ubawiłam się xD moje odczucia były baaardzo zbliżone! :D

portret użytkownika Pudło

widziałam zapowiedź, gdzie

widziałam zapowiedź, gdzie facet zamawiał w barze butelkę syntetycznej krwi... muszę powiedzieć, że zajawki zapowiadały się świetnie, widziałam oczywiście tylko je ;D a recenzja... no cóż - uśmiałam się radośnie. :D

portret użytkownika Lorelay

Recenzja wywołała we mnie

Recenzja wywołała we mnie efekt dwojaki:
- szary, nieciekawy dzień nagle zrobił się niesamowicie wesoły,
- nie mam już ochoty oglądać tego serialu na tvn

PS: Ej, spojrzałam właśnie uważniej na plakat i mnie zmroziło. Ty nie żartowałaś z tymi kłami z przodu szczęki...

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

portret użytkownika Vrolok

O, Boże, faktycznie...

O, Boże, faktycznie... O_o

Znaczy, to, o czym Tess mówiła, to był jeden konkretny wampir, w barze, u którego kły były w miejscu siekaczy. Wyglądał jak rudobrody królik -tirowiec z czteropakiem butelkowanej krwi.
Swoją drogą, jest to pierwszy wampir w filmie, który pojawia się na samym początku i na jego widok z mojej piersi wyrwał się głęboki jęk, wtuliłam się mocniej w lubego i zapytałam, dlaczego mam przed sobą krwiożerczego zająca, na co on musiał mnie jakiś czas uspokajająco głaskać i mówić, że to tylko ten tak ma.
A dopiero Ty mi zwróciłaś uwagę na to, że na plakacie kły to dwójki. O_o

portret użytkownika tess

Czytałam gdzieś ostatnio,

Czytałam gdzieś ostatnio, że niewiele robi się tak dobrych filmów o wampirach jak "Czysta krew" i mnie zmroziło...

Za to w lipcowej "Nowej Fantastyce" jest uroczy artykuł o spedalonych wampirach, polecam :]

--
bezczelna i ruda

portret użytkownika Lorelay

Czytałam ów artykuł i

Czytałam ów artykuł i również polecam :)

Masakra... "Czysta krew" postawiona jako wzór...Do czego ten świat prowadzi...

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

portret użytkownika Vrolok

Ej, to jest recenzja tylko

Ej, to jest recenzja tylko pierwszego odcinka. Trzeba obejrzeć więcej, żeby móc się wypowiadać na temat całego serialu.

Nie żebym widziała jakoś szalenie dużo, bo tylko... eee... dwa albo trzy odcinki, ale jednak. Dalej jest lepiej.

Niemniej przy czytaniu tego tekstu uchachałam się po pachy. Mama śpi za moimi plecami, więc stuprocentowo dosłownie żebra mnie bolą od powstrzymywania śmiechu. I policzki - bo przez cały czas gęba była radosna od ucha do ucha. Jakby mi ktoś banan wepchnął w paszczę. W poprzek.

portret użytkownika tess

Recenzji dalszych odcinków

Recenzji dalszych odcinków nie było, bo żadnego nie wyrobiłam w całości, a recenzuję tylko coś, z czymś się przemęczę w 100% :>

Zresztą nie wypowiadałam się na temat całego serialu, a jednego odcinka, recenzję napisałam i opublikowałam zaraz po premierze.

portret użytkownika Vrolok

Si, wiem. Chodzi mi o to, że

Si, wiem. Chodzi mi o to, że cały serial został przez wszystkich tu zjechany przez pierwszy odcinek.
A ja i tak będę twierdzić, że jest okej. Zabawny. W żadnym wypadku nie do traktowania serio i że "och, teraz obejrzę mroczny film o wampirach", ale fajnie się ogląda.

Tylko, że faktycznie lepiej w oryginale, bo po polsku jest jakiś dziwny. ;P W sensie - na HBO. Bo z napisami jest ok. :)

portret użytkownika tess

Moja droga, została zjechana,

Moja droga, została zjechana, jeśli się nie mylę, wizja wampira - czyli ssącego krew z buteleczki, z kłami w miejscu niekłów i tego, że wizerunek wampira, pardon my french, wykastrowano. Tak jak w "Zmierzchu" na przykład. Nagle wampiry serialowe/książkowe okazują się nijakie, mdłe, a bronić musi ich drobna kobietka. Jeśli ktoś lubi klasyczny wizerunek wampira, ma prawo zniechęcić się do serialu po pięciu minutach ;p Bo tego wizerunku może nie akceptować i kropka. I czy obejrzy pięć odcinków, wszystkie, czy pięć minut - z tymże wizerunkiem może mu tak samo nie być po drodze.

I jeszcze jedna ważna rzecz - widz nie ma najmniejszego obowiązku oglądać serialu do końca. Może, jeśli spodoba mu się pierwszy odcinek. Ale jeśli pierwszy był do kitu - a z mojego punktu widzenia był - to z jakiej racji mam się umartwiać przy kolejnym? Jeśli uznałabym "Drużynę pierścienia" za kijową, nie czytałabym "Dwóch wież". Czyli można oceniać pierwszy odcinek - bo powinien być na tyle dobry, żeby zachęcić do kolejnych. Nie zachęcił, nie zdał egzaminu. Ergo - kiepski ;]

portret użytkownika Firewarrior

Z innych modnych ostatnio

Z innych modnych ostatnio serialów o wampirach jest jeszcze "Vampire diaries", ale tam przynajmniej jest jeden wampir, który ma coś w sobie i nie zachowuje się jak totalny cipuś :D Jest wampirzy! I nie sparkli! I ma normalne kły! ;)
Całkiem miło się to ogląda, rozrywkowe to, lepsze niż True blood, no i jest tam Damon :)

portret użytkownika Lorelay

"Chodzi mi o to, że cały

"Chodzi mi o to, że cały serial został przez wszystkich tu zjechany przez pierwszy odcinek."

Wszystkich czyli kogo? Zjechany czyli konkretniej co i konkretniej w którym miejscu? Przeczytałam wszystkie komentarze w tym temacie. Wnioski: wypowiedziały się osoby cztery plus autorka recenzji. Więcej niż połowa wypowiadających się nie oglądała wtedy ani jednego odcinka serialu. Wypowiedzi dotyczą bardziej treści samej recenzji niż serialu. Wypowiadający się zgodnie twierdzą, iż ubawili się czytając recenzję i że zniechęciła ich ona do obejrzenia serialu. Gdzie tu zjeżdżanie? I gdzie ci wszyscy? Całe pięć osób?

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

portret użytkownika Wotan

Czysta Krew

Wydaje mi się ,że zapoznałaś się tylko z pierwszymi odcinkami tego serialu. Niby normalne, po co oglądać dalej skoro już na początku jest do dupy. Ale jednak ja lubiący klimaty wampirów, czujący niedosyt bo dawno nic dobrego w tych klimatach nie powstało, postanowiłem dać szanse, i oglądałem dalej. Główna bohaterka razi i to bardzo, nie wiem czy to tak ma być czy ona po prostu beznadziejnie gra, ale pojawiła się postać (około)1000 letniego wampira Erica, który był wikingiem, i urywki związane z jego przeszłością były po prostu zajebiste. Nie pamiętam czy coś jeszcze zachwyciło mnie w pierwszym sezonie, raczej był to najgorszy sezon, w kolejnych sezonach pojawia się Godric - chyba najbardziej epicka postać ze wszystkich które jest nam dane poznać, nie będe spojlował ale naprawde Godric im wyszedł. Oglądając Czystą Krew trafia się czasami na bardzo dobry odcinek w którym reżyser dobrze wie kiedy skończyć, i co pokazać. Potem wchodzi kolejny odcinek i postrafi spi****lić cały efekt jakimś amerykańskim tempym gównem. Mimo to nie żałuje ,że obejzałem wszystkie sezony i chętnie zapoznam się z kolejnym jak wyjdzie.

portret użytkownika Sol

Idealna charakterystyka tego

Idealna charakterystyka tego serialu. :D Co do postaci mam dokładnie takie samo zdanie, Godric to mój faworyt. ;)

The sky is falling on me...
As your hand's turning old and weak.

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi