Strona główna

Dragon Ball Z: Martwa Strefa

      Martwa strefa jest pierwszym z pełnometrażowych filmów o DBZ. Mówię pełnometrażowym, jednak w praktyce jest on niewiele dłuższy od dwóch odcinków serialu, bo trwa niespełna 50 minut. Akcja rozgrywa się na krótko przed wydarzeniami z serii Z. Młody Son Gohan, syn naszego bohatera, zostaje uprowadzony przez Garlica Jr. Demona, który pragnie dzięki mocy kryształowych kul zyskać życie wieczne, a także przejąć władzę w rajskim pałacu. Goku wraz z dotychczasowym wrogiem (Piccolo) wyrusza na ratunek swojemu dziecku.

     Przyznam szczerze, iż jest to naprawdę jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy film o smoczych kulach. Warto przy tym zaznaczyć, iż jako jedyny mniej więcej dostosowuje się do anime, gdyż wzmianki o wydarzeniach w nim zawartych pojawiają się w serialu, tuż po powrocie naszych bohaterów z Namec. Mówię mniej więcej, gdyż istnieją dość spore nieścisłości, jak choćby fakt, iż Krilan w serialu po raz pierwszy wdział młodego Gohana na oczy, a w filmie już robił za „niańkę”, czy też kwestia użycia kryształowych kul, o której ze względu na fabułę nie wspomnę. Sami musicie zobaczyć.

     Sam styl filmu jest jak najbardziej poprawny, fabuła zaskakuje, a muzyka wpada w ucho (oczywiście ta oryginalna, nie techno z amerykańskiej wersji, które wręcz odpycha.) No i oczywiście nie zabrakło humoru, jak choćby scena, gdy sługa Garlica szuka pijanego Gohana (który zjadł rajskie jabłko z procentami.) Aż czuje się rękę mistrza Toriyamy. (Mimo faktu, iż nie napisał ani scenariusza, ani też nie był reżyserem produkcji.)

    Film pojawił się także w Polsce za sprawą Planet Manga. Niestety jedynie na kasetach VHS w dodatku w wersji francuskiej z polskim lektorem. Nie jest to co prawda wielki błąd, jednak niektórzy fani mogą czuć się rozczarowani. Przynajmniej okładkę zachowano oryginalną, bowiem w pierwszym wydanym w Polsce filmie („Najsilniejszy wojownik na ziemi”) umieszczono zupełnie nie pasującą do treści grafikę.

     Osobiście polecam ten film każdemu maniakowi serii Dragon Ball, jednak jeśli o mnie chodzi, to preferuję wersję oryginalną z polskimi napisami. Szkoda tylko, że w naszym kraju tak trudno ją dostać.

Tytuł: Dragon Ball Z: Martwa strefa (Dead Zone)
Czas trwania:
50 minut
Data wydania: Polska 2000 r. (Japonia 15.07.1989)
Reżyseria: Daisuke Nishio
Scenariusz: Takao Koyama
Muzyka: Shunsuke Kikuchi

Ciekawostki:
- Tak naprawdę film ma dwa tytuły, bo znany jest także jako "Return My Gohan" - Lament Chichi po utracie syna.
-Jest to jedyna produkcja, nie licząc filmów specjalnych, która łączy się fabularnie z serialem.
-Plotka głosi, iż Akira chciał przywrócić Martwą Strefę (już bez Garlica i jego bandy) w Dragon Ball AF, które jak wiemy niestety nie powstało.

Odpowiedzi

portret użytkownika Arvena

też lubię ten film, jest

też lubię ten film, jest ciekawy, a przy okazji najlepiej oddaje styl mistrza. Szkoda tylko, że Akira nie tworzy już kolejnych części.

portret użytkownika Lady Voldemort

Może i się skuszę, a co,

Może i się skuszę, a co, czasami warto wrócić do młodzieńczych lat :D

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi