Baśń o tym, dlaczego pada śnieg...
Baśń o tym, dlaczego pada śnieg...
Trudno mi określić ten film inaczej niż słowem baśń. Jako baśń jest nam zresztą przedstawiony - babcia opowiada małej dziewczynce przed snem dziwną historię, scena ta zamyka i otwiera film. A jaką historię nam opowiada?

Tim Burton pokazuje nam świat nieznośnie cukierkowy - domy poukładane niczym kolorowe pudełka zapałek wzdłuż równych uliczek, pomiędzy którymi spacerują jeszcze bardziej kolorowi ludzie. Kobiety żyją wyłącznie plotkami wygłaszanymi do kolorowych słuchawek telefonów, przesadnie barwne są pokoje, przesadnie słodkie - psy. Nie sposób wręcz oprzeć się skojarzeniom z lalkami Barbie. A obok tego cukierkowego miasteczka znajduje się... zamek. Tu już kolorystyka jest inna - szaro-czarno-niebieska, a budowla zdaje się wręcz krzyczeć: tu czai się niebezpieczeństwo! Nie zwraca na to jednak uwagi ubrana w fioletowy kostiumik konsultantka Avonu - Peg Boggs, która zagląda do zamczyska - otoczonego dziwnymi, bajecznymi żywopłotami, chcąc sprzedawać kosmetyki. Ku swemu zdziwieniu spotyka tam smutnego i małomównego mężczyznę o poczochranych, czarnych włosach, o bladej twarzy pokrytej bliznami, ubranego w skórzany uniform. Co ważniejsze jednak - mężczyzna ten ma zamiast dłoni ogromne nożyce. Informuje kobietę, że nie został skończony, a na imię mu Edward. Konsultantka, z początku przerażona, zabiera Edwarda do swojego przesłodzonego świata, chcąc ulżyć jego samotności.
Jak można się łatwo przekonać, obcy mężczyzna staje się w mgnieniu oka najnowszą plotkarską nowinką miasteczka. To jednak dopiero początek. Okazuje się, że Edward obdarzony jest niezwykłymi zdolnościami manualnymi - strzyże żywopłoty, psy, kobiety... Potrafi także rzeźbić w lodzie. To właśnie dzięki niemu córka Peg - Kim Boggs, którą Edward pokochał, pierwszy raz w życiu widzi śnieg, sypiący spod nożyc zagłębiających się w bryłę lodu. Urzeczona tańczy w płatkach białego puchu.

Czy jednak faktycznie życie Edwarda jest taką sielanką? Przez cały film dzięki migawkom wspomnień Edwarda dowiadujemy się, jak wyglądało jego życie w zamku i w jaki sposób został stworzony. Ważne jest również to, że ktoś, kto nigdy nie spotkał ludzi, nie zna też ich zawiści. W czasie seansu przyjdzie nam ocenić, kto naprawdę okazał się człowiekiem. Będziemy mogli też stwierdzić, co jest bardziej ponure - szare zamczysko czy kolorowe domki. Wreszcie - zobaczymy, czy Edwardowi dane było żyć pośród zwykłych ludzi i jak potoczyły się jego losy wśród nich, w obcym mu otoczeniu, a także to, jak stosunki w małym środowisku szybko mogą ulec zmianie.

Nie zabraknie też niezwykłego, poruszającego finału, ale jakiego, tego nie zdradzę. Dodam natomiast, że podziwianie ujęć filmu jest prawdziwą ucztą dla oka, choć czasami przyjemne obrazki mogą budzić grozę. Muzyka, jak to w filmach Burtona, wspaniale podkreśla atmosferę. Samej grze aktorskiej natomiast można by poświęcić długie rozdziały - z których większość traktowałaby o Johnnym Deppie... Bo choć sądzę, że wszyscy aktorzy doskonale oddali swoje "plastikowe" role, to jednak on, grając niemal niemego Edwarda, po raz kolejny pokazał swoją klasę i mistrzowski wręcz kunszt. Samą mimiką pokazał więcej emocji, niż niejeden aktor w ciągu całej swojej kariery. Sądzę, że warto obejrzeć tę piękną baśń, jeśli ktoś tylko nie wymaga od kina stuprocentowego realizmu, za to pragnie się dowiedzieć, dlaczego pada śnieg i jak niezwykle potrafi prowadzić nas miłość.
Edward Nożycoręki
Tytuł oryginału: Edward Scissorhands
reżyseria: Tim Burton
scenariusz: Tim Burton, Caroline Thompson
zdjęcia: Stefan Czapsky
muzyka: Danny Elfman
premiera: 1990
produkcja: USA
producenci: Denise Di Novi, Tom Burton
scenografia: Tom Duffield, Cheryl Carasik, Bo Welch
kostiumy: Colleen Atwood
montaż: Colleen Halsey, Richard Halsey
obsada:
Edward Nożycoręki - Johnny Depp
Kim Boggs - Winona Ryder
Peg Boggs - Dianne Wiest
Bill Boggs - Alan Arkin
Kevin Boggs - Robert Oliveri
Jim - Anthony Michael Hall
Joyce Monroe - Kathy Baker
Wynalazca - Vincent Price


















































Odpowiedzi
Wprowadziłaś mnie...
tą recenzją w baśniowy, wzruszający i pełen emocji świat filmu. Poddałaś refleksji wiele istotnych problemów. Przede wszystkim jednak udało ci się oddać coś niepowtarzalnego w klimacie tej opowieści. Moim zdaniem kawał dobrej roboty:)
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"