Roleplay
Roleplay – Amadeusz Andrzejewski
Powyższy tekst dla ścisłości nie
jest recenzją, ale luźnymi refleksjami zainspirowanymi fabułą
obejrzanego filmu. Obraz o jakim się wypowiem, tak jak i forma
artykułu, standardowy nie będzie.
Nie napiszę o żadnym hicie kinowym,
komercyjnej superprodukcji. Nie jest to też miejsce na geniusz kina
alternatywnego, gdyż ostatnio taki mi w oczy nie wpadł.
Poruszę tu temat zupełnie inny.
Mianowicie „Roleplay” to nic innego, jak film krótkometrażowy
nakręcony przez mojego własnego znajomego.
Nie ma tu miejsca na efekty specjalne,
popisowe tricki i sztuczki kinowe, czyli wszystko to, na czym
kompletnie się nie znam. Wzamian za to dostałam coś, co ocenić
potrafię. W zasadzie są to nawet dwa elementy: treść i ogólne
wrażenie, jak to się zwykło mówić, artystyczne.
Film ten pobudził mnie do myśleni i
wprowadził w nastrój prawdziwie refleksyny.
Jak często fikcja i rzeczywistość
zlewają nam się w jedno, tak, iż tracimy z oczu tę cienką
granicę między nimi? Jak często zastanawiamy się nad tym, co w
naszym życiu jest prawdą, a co grą, takim osobistym roleplayem,
udawaniem kogoś kim nie jesteśmy, kolejną maską , postacią do
odegrania. Ale która z nich jest prawdziwa? Tego często nie
potrafimy jednoznacznie stwierdzić, bez głębszego namysłu. Gubimy
się w tych wszystkich kreacjach siebie.
Tak właśnie film nie wyjaśnia do
końca, które z „żyć” bohaterów jest rzeczywiste.
Kto z nas nie ma takiego swojego rpg-a,
o prostym tytule „życie”? Kto, znudzony lub zmęczony własną
egzystencją, nie chce czasem pobyć kimś innym? Jak często
marzymy, by nasze życie było bogatsze w wrażenia, przygody,
bardziej interesujące, albo przeciwnie – bardziej zwyczajne,
spokojniejsze? Tak samo jak w filmie płatny morderca odgrywa postać
menela spod sklepu, a przeciętny, szary nastolatek, owej właśnie
maszyny do zabijania. Każdy tęskni za tym, czego nie posiada...
A czy czasem nie wydaje się nam, że
świat w którym żyjemy, a z nim nasze własne losy, są
takimi rzutami kości? Że nie mamy wpływu na to, co stanie się za
chwilę, bo decyduje tylko ślepy traf, albo jakaś wyższa siła –
ręka która tę kość rzuca, ot tak sobie, zdając się na
wynik?
Głęboko wbiły mi się w pamięć
słowa głównego bohatera: „Wszyscy jesteśmy, kurwa,
nieudanymi rzutami”.


















































Odpowiedzi
Brzmi interesująco. Nawet
Brzmi interesująco. Nawet bardzo. To ja poproszę płytkę. :)
Ano, brzmi interesująco
Ano, brzmi interesująco ;)
Też poproszę płytkę, jeśli można :)
Dawać adresy na priv.
Dawać adresy na priv.
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna