Underworld: Bunt Lykenów, czyli historia przewidywalna aż do bólu
W chwili, gdy oglądałam poprzednie filmy z cyklu Underworld zbliżała mi się sesja. Teraz powinnam nadrabiać zaległości na uczelni. I dlatego tez dziś wreszcie obejrzałam film Underworld – Rise of the Lycans.
Nie nastawiałam się na polepszenie obrazu, mimo że wielokrotnie
słyszałam, iż tym razem jest to cos lepszego. Dlatego zasiadając w swym
fotelu tuż przed filmem byłam przeświadczona, że to kolejny film, który
powali mnie na łopatki swoją beznadziejnością, ale muszę stwierdzić, że
tym razem zostałam mile zaskoczona.
W recenzjach poprzednich obrazów z tego cyklu na aktorstwie się nie
skupiałam. A teraz właśnie od tego zacznę, gdyż przyciągnęło ono moją
uwagę. Chodzi mi mianowicie o Michaela Sheena. Nie jest on
aktorem zbyt urodziwym, fakt., ale w tej roli świetnie wykorzystuje grę
oczu balansując gdzieś pomiędzy buntownikiem, a namiętnym kochankiem.
Wyraziste spojrzenia dobrze obrazują całość sytuacji, co dodaje
wszystkiemu lepszy wydźwięk.
A jakaż jest sama fabuła? Historia, w której wampir pozwala żyć
mieszance wilkołaka z człowiekiem, robiąc sobie niewolników z nowej
rasy. Rzecz jasna między pierwszym z niewolników, a ukochaną córką
władcy kwitnie zakazane uczucie, z czego ma się począć monstrum –
jeszcze większa mieszanka. Nie może też zabraknąć buntu niewolników,
który kończy się sukcesem. Generalnie, przewidywalnie aż do bólu. I
choć przedstawienie tego jest lepsze, aniżeli w poprzednich częściach,
to jednak nadal jest mnóstwo rzeczy, które są kiczowate, bądź też
niepasujące.
Niby wszystko dzieje się w średniowieczu, ale to nie przeszkadza
wampirzycom przechadzać się w bluzeczkach rodem z dzisiejszej
dyskoteki. Pół biedy, jakby stroili się tak tylko we własnym gronie,
ale w takich ciuszkach przyjmują ludzką szlachtę, która ubrana jest
mniej więcej na modłę średniowieczną. Do tego dorzucić można nieco
przesadzone oczy wampirów i już mamy pierwszą rzecz, która przemawia za
tym, żebym tego filmu więcej nie oglądała. Kolejną jest fakt ukazania
walk z wilkołakami. Tu niekoniecznie podobają mi się wilczki, które w
dobie współczesnych efektów specjalnych mogłyby wyglądać lepiej, jednak
ten brak nadrabia (rzecz jasna tylko w pewnym stopniu) reszta walk,
które są, jak dla mnie, malownicze.
Całość obrazu prezentuje się lepiej, bo nie ma efekciarskich gadżetów i
zupełnie spłaszczonych postaci. I choć tak naprawdę nie wiemy skąd
wzięła się miłość Sonji i Luciana, to jest ona bardziej
żarliwa, niż pusty romans lateksowej panienki z poprzednich części.
Dodatkowo ciemny i mroczny klimat idealnie pasuje do średniowiecza i
nie tworzy dysonansów. Tak samo historia jest o wiele bardziej
ciekawsza niż ta z obu poprzednich filmów razem wziętych. I choć jest
niesamowicie przewidywalna, to jednak jakoś się broni.
Bunt Lykenów nie jest filmem porywającym, ale nie ogląda się go
ze zgrzytaniem zębów. Arcydziełem go nie nazwę, jednak mogę z pełną
świadomością stwierdzić, że jest zdecydowanie, acz nie znów wybitnie lepszy od swoich poprzedników.
tytuł oryginału:Underworld: Rise of the Lycans
reżyseria: Patrick Tatopoulos
scenariusz: Danny McBride,Howard McCain, Dirk Blackman
zdjęcia: Ross Emery
muzyka: Paul Haslinger
premiera: 2009
produkcja: Nowa Zelandia, USA
producenci: Kevin Grevioux, David Kern, Gary Lucchesi, Tom Rosenberg, Beth DePatie, Len Wiseman, Richard S. Wright, James McQuaide, Skip Williamson, Eric Reid
scenografia: Dan Hennah
kostiumy: Jane Holland
obsada:
Sonja - Rhona Mitra
Lucian - Michael Sheen
Viktor - Bill Nighy
Tanis - Steven Mackintosh
Raze Kevin Grevioux
Sabas - Craig Parker
Luka Tania Nolan


















































Odpowiedzi
"Arcydziełem go nie
"Arcydziełem go nie nazwę,, jednak mogę z pełną
świadomością stwierdzić, że jest zdecydowanie, acz nie wybitnie się
lepszy od swoich poprzedników."
Saduś? Co autor miał na myśli w tym zdaniu?
"Niby wszystko dzieje się w średniowieczu, ale to nie przeszkadza
wampirzycom przechadzać się w bluzeczkach rodem z dzisiejszej
dyskoteki. Pół biedy, jakby stroili się tak tylko we własnym gronie,
ale w takich ciuszkach przyjmują ludzką szlachtę, która ubrana jest
mniej więcej na modłę średniowieczną."
A to mimo wszystko zniechęciło mnie do tego filmu.
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Aaaa... to się zstalo z
Aaaa... to 'się' zostało z poprzednie koncepcji zdania xD Juz wyedytowałam.
A sama filmu nie chce znów oglądac. I właściwie chyba nie polecam ;p
---
Jeżeli szczęście jest przeszkodą dla zbawienia
To osądzi mnie bezduszna wieczna noc
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
Ech, muszę sobie zdobyć
Ech, muszę sobie zdobyć całą trylogię. Po Nocach, świtach i wysypach z trupami, Underworldy beda idealne na odmóżdżenie ;]
--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/
Mistrzyni, tytuły zapisuje
Mistrzyni, tytuły zapisuje się kursywą, nie nazwiska ;p
I o ile pogrubione tytuły rozumiem, to nazwiska kursywą nie. Weźże je lepiej zapisz normalnie ;p
"Arcydziełem go nie nazwę,, jednak mogę z pełną" - co autor miał na myśli, pisząc dwa przecinki obok siebie? ^^
Ja dalej obstawiam, że skoro raz przeżyłam jedynkę, to tylko po to, by trzymać się z dala od tej badziewnej serii. Zbyt lubię wampiry.
--
bezczelna i ruda
Autor miał na myśli
Autor miał na myśli wyjątkowo długa pauzę, dlatego postawił dwa przecinki.
---
Jeżeli szczęście jest przeszkodą dla zbawienia
To osądzi mnie bezduszna wieczna noc
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
Ale... taki znak
Ale... taki znak przestankowy nie istnieje...
< skonsternowana >
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Wiem, wiem. Dlatego też
Wiem, wiem. Dlatego też zaraz to zmienię ;p Byłam już tak głodna, że najpierw musiałam zrobic sobie coś do jedzenia. ---
Jeżeli szczęście jest przeszkodą dla zbawienia
To osądzi mnie bezduszna wieczna noc
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
O, fajnie, wywaliłaś
O, fajnie, wywaliłaś dziwny zapis imion i pogrubienie tytułów... ale przesadziłaś w drugą stronę :D
Tytuły zapisuje się kursywą albo w cudzysłowie. Zdaje się, że wczoraj ścigałam o to Viva ;p
--
bezczelna i ruda