Logowanie
Nowe wątki
- Imagicon
- Summer is coming... [Fort 2012]
- Znalezione w sieci
- Biblioteczka
- Polecany horror
- Pisarze na żywo
- Grube i chude książki
- Ulubiony film
- Plany na długi weekend
- Krakon 2012
- Allgemeine Festung
- Tropiciel
- Jak szybko czytacie?
- Prośba o Pomoc! Kossakowska i Matura.
- Wieczór z Maskonem
- Steam&Sword - Zamek Grodziec - 28.04.2012-03.05.2012
- Inspiracje Sapkowskiego
- Filmy 3D czy 2D?
- Dobre polskie komedie
- Aeth
Who's Online


Zauważyłam na portalu temat do ciekawej, moim zdaniem dyskusji. Jak postrzegacie fanfiki? Czy jest to szansa dla młodych, by rozwijać swój talent pisarski, czy też raczej coś, co szkodzi? Czemu stawiam takie pytanie? Otóż przejrzałam ostatnio sporo różnotematycznych fanfików i muszę przyznać, że takiego grafomaństwa to dawno nie czytałam. Autorzy tych perełek korzystają najczęściej z samych gotowych pomysłów, nie wnoszą niczego od siebie, lub też robią taką rewolucję, że oryginalna historia się chowa. Dla przykładu trafiłam ostatnio na fanfik o przygodach Mordimera, w którym główny bohater swoim zachowaniem przypominał raczej Edwarda ze Zmierzchu, niż bezwzględnego inkwizytora. Chciałam podać link, ale autorka chyba nie zniosła krytyki, bo następnego dnia bloga skasowała. Nie mówiąc już o Harrym Potterze, który w tym temacie jest niezastąpiony. Potomek wszystkich założycieli Hogwartu, w którego żyłach płynie krew jednorożców, feniksów i bóg wie czego jeszcze. Jego rodzina musiała mieć bujne życie seksualne.
Powiecie, że taka sytuacja może mieć miejsce praktycznie wszędzie i nie ogranicza się tylko do tematyki fanfików? Tak, ale ja tu widzę coś jeszcze, fanfik narzuca już pewien gotowy schemat, którego teoretycznie trzeba się trzymać. Wpasowanie się w wykreowany wcześniej świat nie jest rzeczą prostą. Niestety wielu autorów uważa, że wystarczy tylko wykorzystać imiona głównych bohaterów i hulaj dusza piekła nie ma. Nie wiem, może jestem trochę przewrażliwiona, jednak moim zdaniem aby napisać coś dobrego, trzeba zacząć od własnych pomysłów, nabrać wprawy i dopiero potem startować dalej.
-

- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
- 862 odsłony
Ja to widzę trochę inaczej. Faktycznie obecnie fanfik jest coraz częściej postrzegany jako coś, czego na trzeźwo czytać się nie da, z drugiej jednak strony nie można zapomnieć o wielu, które swym poziomem nie raz prześcigają oryginały. Prawda jest taka, że wszystko zależy od samego autora. Jeżeli ma talent i pomysł, to sobie poradzi, jeżeli jednak pisze dla "szpanu", to nie ważne, jakby kombinował, a i tak najczęściej skończy się to literacką katastrofą.
Osobiście wiem, że nie mam talentu pisarskiego, jeśli jednak miałbym kiedyś coś stworzyć, to raczej stawiałbym na coś własnego, bo w przypadku fanfiku pojawia się jeszcze jeden problem. Styl autora, który często jest na tyle charakterystyczny, iż wszelka twórczość niezależna, nawet taka na którą autor naprawdę miał pomysł, stanie się nieczytelna. Jeżyk jest jednak jedna z kluczowych spraw w tym temacie.
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Ja bynajmniej nie twierdzę, że wszystkie fanfiki są złe, sama znam kilka naprawdę świetnych. Chodzi mi jednak o to, że młodzi ludzie coraz częściej wychodzą z założenia, że nie ważne, jaki poziom, ważne by temat chwytliwy był i od razu się to sprzeda. Podobna sytuacja jest na rynku wampirzych romansideł, które się mnożą w takim tempie, że trudno to w ogóle ogarnąć, a wszystko przez to, że autor wie, że się po prostu to sprzeda i nie ważne, czy będzie to grafomańsko napisane, krąg wyznawców i tak znajdzie.
Takie wielkie bum było ładnych parę lat temu, jeżeli chodzi o Pottera. Oprócz chyba trzech, może czterech fanfików, które dało się czytać, powstała cała masa "dzieł", które poziomem absurdu językowego wręcz zabijały. Normalnie "Kali pisać, bo to modna rzecz jest". Najgorsze było jednak to, iż jedna osoba pisała, zaraz druga robiła to samo, bo w końcu poprzednik nic wybitnego nie zrobił, a mu "komciują" i jest super, tak wiec mi też skomciują, jak napiszę notkę na blogaska. Im więcej tego typu produkcji się pojawiało, tym mniej kolejne osoby przykładały się do swoich i poziom spadał coraz bardziej, w efekcie czego w Potterze brakowało chyba tylko kosmitów...
Aby nie było monotematycznie, ostatnio "zabił" mnie fanfik ze świata Władcy Pierścieni. Zaczynał się nawet dobrze, ale to co autor wymyślił dosłownie przekraczało wszelkie granice. Sauron, który miał drugi pierścień władzy (ot taka kopia zapasowa na wszelki wypadek), Aragorn formułujący drugą drużynę pierścienia, czy też cudownie zmartwychwstały Boromir, który jak się okazało, wcale nie zginął, tylko został uratowany przez elfy. Legolas, który został piratem(!). Przeczytałam parę stron i stwierdziłam, nigdy więcej!
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Ja osobiście wystrzegam się fanfików. Szkoda mi czasu na przedzieranie się przez tony chłamu w nadziei na znalezienie jakiejś perełki. Inna sytuacja, gdyby ktoś znajomy polecił, że warte przeczytania, to może bym się skusił.
Póki co czytałem jeden zbiór fanfików, o którym nie było mowy, by był słaby. Mowa o "Róży Selerbergu" Ewki Białołęckiej, która to książka jest zbiorem opowiadań powstałych oryginalnie jako fanfiki do Harrego właśnie, później zostały odrobinę przerobione, by można je było wydać. Jest to kawał świetnej, humorystycznej literatury.
"Bohater jest człowiekiem, który kłóciłby się z Bogami i budził diabły w sporze o swoją wizję"
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
A ja z kolei bardzo lubię fanfiki, oczywiście te reprezentujące jakiś poziom, bo przyznam rację poprzednikom, że obecnie ciężko jest znaleźć coś, co nie raziłoby tonami błędów i poronionych pomysłów. Niemniej jednak zauważyłem, że czasami tego typu dzieła przewyższają poziomem oryginał.
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Właśnie. Jedyne fanfiki jakie mają sens i jakie toleruję, to humorystyczne, zgrabne i dobrze wyważone parodie. Prócz podanej przez Woltusa książki dodałabym np. opowiadanie "Nemezis" Andrzeja Tuchorskiego, który bardzo fajnie połączył fanfiko-parodię z wprowadzeniem własnego świata i własnego bohatera, na którego losy przeniósł się zupełnie w powieściach, wydanych niedługo po tym opowiadaniu. W takiej formie to ma sens.
Innym przykładem może być tekst Gotana http://efantastyka.pl/?q=fanfik_gotan_niespodzianka
Trzeba też zapytać w którym momencie kończy się fanfic, a zaczynają nawiązania do cudzego dzieła. Czy uwspółcześniona wersja Króla Olch: http://www.efantastyka.pl/opowiadania_dla_doroslych_krol_olch albo wiesz A.E.Poe opisany prozą według wizji i interpretacji nowego autora: http://efantastyka.pl/opowiadania_annabel_lee, albo przygody Małego Księcia w supermarkecie: http://efantastyka.pl/?q=fanfic_maly_ksiaze są fanficami czy oparciem się na klasyce, nawiązaniami wykorzystanymi w nowy sposób?
No i pozostaje jeszcze kwestia praw autorskich i praw do cudzej wartości intelektualnej. Autor ma prawo nie życzyć sobie, by z jego bohaterami i światem robiono cholera wie co. I wcale się tym ludziom nie dziwię. Też by mnie to irytowało.
Inni autorzy z kolei się z tego cieszą, bo to dla nich rodzaj reklamy, dzięki temu i o nich oraz ich dziełach jest głośniej. Ba! Napisali fanfika mojej książki, +10 do lansu!
Toteż zależy to, moim zdaniem, od woli autora i od tego czy jest on typem boga zazdrosnego czy lansera.
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
A ja lubię czytać i pisać fan ficki. Uważam, że to jest dobre rozwiązanie dla ludzi, którzy nie są jeszcze gotowi na przedstawienie światu zupełnie własnych pomysłów. Nie każdy ma taki dar do wymyślania własnych światów i bohaterów. A popularne ksiażki czy filmy mogą być dla takich osób inspiracją. I wielu ludzi lubi poczytać nowe historie o swoich ulubionych bohaterach.
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
"w Potterze brakowało chyba tylko kosmitów... " - byli i kosmici :d , wiem, czytałem.
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Pfff... :P W "Potterze" jest wszystko co być powinno - no może z wyjątkiem kilkuset (tysięcy) dodatkowych stron :P
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać

