Logowanie
Nowe wątki
- Imagicon
- Summer is coming... [Fort 2012]
- Znalezione w sieci
- Biblioteczka
- Polecany horror
- Pisarze na żywo
- Grube i chude książki
- Ulubiony film
- Plany na długi weekend
- Krakon 2012
- Allgemeine Festung
- Tropiciel
- Jak szybko czytacie?
- Prośba o Pomoc! Kossakowska i Matura.
- Wieczór z Maskonem
- Steam&Sword - Zamek Grodziec - 28.04.2012-03.05.2012
- Inspiracje Sapkowskiego
- Filmy 3D czy 2D?
- Dobre polskie komedie
- Aeth
Who's Online


6 kości heroizmu do stworzenia postaci
4 kości tragedii do stworzenia postaci
Powinniśmy być jak kruki, Niosąc pamięć o dawnych dniach, By nie uległa zapomnieniu.
Powinniśmy być jak kruki, Niosąc wiedzę w naszych dziobach, By mogła zostać przekazana potomnym...
-

- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
- 763 odsłony
Podczas gdy we wspaniałej, roziskrzonej blaskiem złota i srebra, w którym odbijały się radosne płomienie palenisk halli trwała w najlepsze pełna przepychu i dostatku uczta samotny wędrowiec, szczelnie okryty szarymi i białymi futrami z niemożliwych z powodu zamieci do ustalenia zwierząt, podążał przez śnieg w stronę wyniosłego dworu jarla Haralda Czerwonobrodego.
Gdy stanął przed wejściem do halli strażnicy, czuwający nad bezpieczeństwem ucztujących, nieomal wyzionęli ducha z przerażenia. Wędrowiec, jak okazało się z bliska nosił futra wielkich, straszliwych basiorów. Bestie te mogły z pewnością rozszarpać najcięższe kolczugi. Jednak nie to budziło lęk. Jego twarz. Ozdobiona bujną brodą, która zakrywała częściowo policzki i sięgającymi ramion włosami, zachodzącymi na jego zwierzęce oblicze. I te oczy. Barwy morza, a jednak niosące ze sobą lód. Uważne i czujne. Strażnikom nie umknęło też, że u jego prawego boku zwisa obciążona ostrzem pochwa, zdobiona zawiłymi wzorami.
-Kim jesteście Panie?- zapytał wreszcie jeden, lekko trzęsącym się głosem.
-Różnie mnie zwą. Me imię brzmi natomiast Tyrsson Ulvhjerte.- rzekł nieznajomy tonem, który choć przyjazny, niósł zagrożenie.- Przybywam z dalekich stron, by uraczyć Waszego jarla pieśnią.
-Tedy wchodźcie Panie, acz wiedzcie, iż przyzwoicie zachować Wam się trzeba na uczcie.- rzucił strażnik i czym prędzej otworzył wrota.
Do halli wdarł się huk zawiei i zimno podwórza. Śnieg osiadł na wszystkim, co było bliskie wejściu. Od ludzi, poprzez meble, a na strawie i pucharach skończywszy. Jarl, dumny i wyniosły, wstał, by lepiej przyjrzeć się skąd to zamieszanie. Wysoki, dumny mężczyzna w bogatych szatach ozwał się władczym tonem.
-Kimże jesteście przybyszu? Czemuż to witacie w nasze progi?
-Jam skaldem cny władco.- rzekł Tyrsson wykonując teatralny gest lewą dłonią.- Z dalekich stron przybywam do Ciebie, by pieśnią radować ucho waszmości i gości zacnych, tutaj zebranych.
Jarl spojrzał na przybysza uważnie. Nie wyglądał mu na skalda. Prędzej na wilkoludzia. Te futra, zwierzęca twarz i broń, przywodząca na myśl kieł basiora. Niemniej jednak był gościem w halli. Lecz nie każdy co w progi przybywa ma dobre zamiary.
-Imię swe rzeknij.- rozkazał władca.
-Jam Tyrsson Ulvhjerte.- rzucił skald.- Pieśniarz wędrowny, woj najemny i godi. Imię me winno być Ci panie znane. Złych zamiarów nie mam. Z białą przybyłem tarczą.
To rzekłszy zdjął z pleców dużą, okrągłą tarczę barwy śniegu.
-Witaj tedy w mych progach.- rzekł jarl, symbolem uspokojony.- Zjedz i napij się, toć jadła i napitku jest dosyć. Jeśli pieśń Twa mi w uchu zostanie, ten złoty róg będzie Twoim.
Atmosfera wyraźnie się rozluźniła. Niemniej jednak sława Tyrssona nie należała do najlepszych, a jego imię było gdzieniegdzie przeklętym. Toteż gdy siadł przy ławie, nikt nie ośmielił się zająć miejsca bliżej, niźli na odległość topora duńskiego.
Niezrażony tym przybysz łapczywie rzucił się na strawę i jął gasić piwem pragnienie. Gdy już zaspokoił głód wstał od ławy.
Ruszył przed oblicze jarla i gdy już stał przed nim rzekł donośnym, mocnym głosem:
"Cne damy i mężowie!
Waleczni, co siedzicie w tych salach!
Piękne białogłowy, klejnotami zdobne!
I Wy, jarlu potężny, co kładziesz mieczem wrogów!
Pieśń ma o dawnych czasach traktuje,
o herosie z mych stron,
gdzie bestie grasują na drogach.
Gdzie woje z trollami się mierzą".
Tutaj przerwał, robiąc efektywną pauzę.
"Piękny to kraj.
Pełen fiordów, co wrzynają się w ląd,
lasów pełnych łownego zwierza.
Dumy i odwagi, co w ludzkich jest sercach.
Jednako o jednym z ludzi,
pieśni się śpiewa.
Wielkim wojowniku, o twardym sercu,
o mieczu nad inne ostrzejszym.
Mówi się w moich stronach.
Ongiś sławetny Jednooki Pan Bitew,
najpierwszy władyka w Asgardzie,
królową Rind zapragnął pojąć.
Zstąpił na Midgard,
w kuszącym obliczu.
By wdzięki królowej łatwo pozyskać.
z darami i ciepłym słowem się do Niej zalecał.
Uległa królowa złudnemu pięknu.
Bogatym podarkom,
i czułym słowom.
Oddała się Jednookiemu.
Mąż Jej, dzieci mieć nie mogący,
niczego nie zoczył.
Dalekimi bowiem wędrował szlakami.
Bił się z innymi wodzami.
Powrócił niedługo, po zdradzie małżonki.
Gdy ta spostrzegła, iż jest brzemienną.
Mężowi dała napary wszelakie.
Rzekła, iż to magiczne są specyfiki.
Powiedziała mężowi, że moc mają potężną.
I dadzą kochanemu potomka.
Niebaczny jarl dał się omamić.
Usłuchał słów swej kobiety.
Minęło dziewięć miesięcy.
Powiła dziecię Rind królowa.
Bystre oczy, różowa skóra.
I znamię, na prawej dłoni.
Jarl był ciekaw, co ono znaczy.
Przybyła wieszczka,
by wyjawić znaku znaczenie.
Wróżyła z wici, wróżyła z krwi.
Tak się volwa ozwała:
-Wiele lat nie minie,
gdy potężnym się stanie.
Mądrość zyska, przed ludźmi ukrytą.
Runami nauczy się władać.
Ostrze z jasnej stali,
widzę w Jego dłoni.
Krew brudzi ręce.
Niewinna i jasna, zbrodni dokona.
Szaleństwem zapłonie,
synem jest Odyna,
nie Twoim,
jak jarlu sądziłeś.
Śmierć i pożoga.
Zginą wszyscy ukochani.
Spłoną wojowie szlachetni.
Bestia pożre ich wszystkich.
Nie ma pokoju,
Nie ma jedności.
Jest tylko wojna,
Włócznie złamane.
Tryumf widzę,
znam Jego imię.
I widzę śmierć w boju.
Kveldurfem Go nazwij.
On smoka ubije...
To rzekłszy wiedźma zemdlała.
Opadła z sił, jakby gromem rażona.
Gniew ją sięgnął Odyna.
Tajemnicę niepotrzebnie zdradziła".
Tutaj ponownie przerwał, pozwalając, by słuchacze w pełni zrozumieli powagę wypowiedzianych przez niego słów. Korzystając z chwili spokoju, upił piwa z jakiegoś kufla. Gdy już go opróżnił podjął przerwaną pieśń.
"Rósł spokojnie,
syn Pana Wiedzy.
W dworze jarla i Rind królowej.
Nie ukarał władca swej żony.
Ufny w dobrą wolę Odyna.
Minęło lat dziewięć.
Dorósł Kveldurf i mieczem poczynał.
Trzy jeszcze lata minęły.
I dowodził już swymi wojami.
Łupy zdobywał w niebronionych wioskach.
Łupił klasztory i
wojny zażywał".
In Tyr I thrust!
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Powinniśmy być jak kruki, Niosąc pamięć o dawnych dniach, By nie uległa zapomnieniu.
Powinniśmy być jak kruki, Niosąc wiedzę w naszych dziobach, By mogła zostać przekazana potomnym...
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać

