Logowanie
Nowe wątki
- Imagicon
- Summer is coming... [Fort 2012]
- Znalezione w sieci
- Biblioteczka
- Polecany horror
- Pisarze na żywo
- Grube i chude książki
- Ulubiony film
- Plany na długi weekend
- Krakon 2012
- Allgemeine Festung
- Tropiciel
- Jak szybko czytacie?
- Prośba o Pomoc! Kossakowska i Matura.
- Wieczór z Maskonem
- Steam&Sword - Zamek Grodziec - 28.04.2012-03.05.2012
- Inspiracje Sapkowskiego
- Filmy 3D czy 2D?
- Dobre polskie komedie
- Aeth
Who's Online


Miejska legenda (ang. urban legend) - z pozoru
prawdopodobna informacja rozpowszechniana w mediach, Internecie bądź w
kręgach towarzyskich, która budzi wielkie emocje u odbiorców.
W dziale mitów i legend nie może zabraknąć naszych współczesnych form.
"Młoda kobieta stała na skrzyżowaniu czekając na zielone światło. W
pewnym momencie podszedł do niej mężczyzna w czarnych okularach i białą
laską. Spytał się jej czy mogłaby dostarczyć list pod wskazany adres,
ponieważ on jest niewidomy. Dom, do którego miała dostarczyć list był
po drodze do jej pracy. Kobieta bez wahania się zgodziła. Gdy przeszła
kilkanaście metrów pomyślała, aby spytać się mężczyzny czy nie
potrzebuje czegoś jeszcze. Odwróciła się i zobaczyła tego samego
mężczyznę bez okularów i laski wsiadającego do samochodu. Zdziwiona
zaniosła list na policje. Jak się później okazało miała szczęście że to
zrobiła. Pod wskazanym przez niewidomego adresem policja znalazła
mnóstwo ludzkich organów na sprzedaż. W liście napisane było:
„Przysyłam ci ostatnią na dzień dzisiejszy”"
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
-

- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
- 514 odsłon
Dość znana jest chyba historia o kobiecie jadącej samochodem i widzącej, że jakiś kierowca próbuje w nią wjechać - jakby miał złe zamiary. Wreszcie zatrzymuje się ona na stacji i wtedy okazuje się, że mężczyzna dawał jej sygnały, gdyż na tylnym siedzeniu jej samochodu siedział ktoś, kto chciał jej zrobić krzywdę. Wersje są dwie - kobieta pozwala sobie wyjaśnić sytuację, co ją ratuje i kobieta nie pozwala wyjaśnić sobie sytuacji, więc z parkingu wraca prosto w szpony napastnika.
Kojarzę też opowieści o pułapce na żula - czyli sięgnięciu po piwo stojące sobie spokojnie na stoliku w pubie, zostawione przez kogoś, kiedy okazuje się, że zamiast piwa w butelce jest mocz. No ale to już nie urban legend, bo znam kogoś, kto ten scenariusz zrealizował ;p
--
bezczelna i ruda
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Od dziś choćby nie wiem jak okrutnie chciało mi się pić, nie sięgnę po cudze piwo. Nigdy!
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Kolejną miejską legendą jest opowieść o spotkaniu tajemniczego autostopowicza, który znika z samochodu po dowiezieniu go w miejsce, które wskazał.
Inną - opowieść o dwójce nastolatków, która zjechała na parking na uboczu, by w spokoju uprawiać petting przy dźwiękach muzyki z radia samochodowego. Dziewczyna kilkakrotnie słyszała coś jakby drapanie w karoserię, a nagle muzykę przerwał komunikat spikera o tym, że w okolicy grasuje morderca z hakiem przymocowanym w miejscu dłoni. Para decyduje się odjechać z odludnego miejsca i wtedy na klamce drzwi do samochodu znajduje zawieszony hak.
Kolejną, chyba bardziej popularną, jest "reguła pięciu sekund", czyli wiara w to, że jeśli jedzenie, które upadło na ziemię/podłogę leżało na niej krócej niż 5 sekund, to nie zdążyły na nie przejść bakterie z podłoża.
--
bezczelna i ruda
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Lokalna miejska legenda! U mnie jeździł czarny samochód, który zamiast świateł miał rogi. Sam Szatan w nim jeździł! :D Nie można się było na niego popatrzeć, bo diabeł mógł porwać.
Mógł też wyjść z samochodu, podejść do człowieka i spytać "która godzina?" i jeśli odpowiedziało mu się, to na następny dzień o tej godzinie diabeł zmuszał do popełnienia samobójstwa. Sposobem na uniknięcie śmierci była odpowiedź "boża godzina!" :D Tak samo przez telefon ;) I zgadnijcie, kto namawiał starszego brata, by dzwonił do mych koleżanek i pytał o godzinę... Hihihihih ;)
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
O, we Wrześni też się wierzyło w czarny samochód, którym jeździ diabeł/sataniści/ktokolwiek, wysiał, pytał o godzinę i to była godzina śmierci tej osoby, w dość rychłym czasie - nie pamiętam, czy dnia, czy tygodnia.
A dawniej - sławetne czarne wołgi porywające dzieci, ale to już nie nasze czasy ;]
--
bezczelna i ruda
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Ale pewnie mnie w dzieciństwie mogła porwać taka wołga :P
U mnie z kolei mamy własną Babę Jagę, której boją się wszystkie dzieci z okolicy.
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Kolejny raz stwierdzam, że wiele nas różni od Czechów.
Czeskie miejskie legendy:
O skorce, która wchodzi człowiekowi do ucha i przy pomocy szczypiec przewierca bębenek.
O motocykliście, któremu bariera znajdująca się przy drodze w czasie wypadku odcięła głowę.
Na tłumaczeniu kolejnych odpadłam na etapie: "O mężczyźnie, który w jakimś zabawnym programie za granicą wyciągnął swoją zapalniczkę..." ;p
--
bezczelna i ruda
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Łaaaaa! A mnie tymi skorkami straszono za młodu :D Że jak mi taki wlezie do ucha, to stracę słuch, bo mi bębenek przebije. :P
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
O ja, a ja nie słyszałam o nich xD
Za to dowiedziałam się ostatnio od Czecha, że szczypawice śmierdzą... Cała grupa strzelała nazwami owadów, nie mogąc sobie przypomnieć śmierdzącego, aż wreszcie wyszło, że o szczypawice chodzi. Ktoś podsumował: "Nie wiem, nie wąchałem nigdy szczypawic..." ;p
--
bezczelna i ruda
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać

