•   Strona Główna
  •   Forum
  •   Patronaty
  •   Redakcja
  •   Współpraca

Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

  • Utwórz nowe konto
  • Zapomniałeś hasła?

Nowe wątki

  • Imagicon
  • Summer is coming... [Fort 2012]
  • Znalezione w sieci
  • Biblioteczka
  • Polecany horror
  • Pisarze na żywo
  • Grube i chude książki
  • Ulubiony film
  • Plany na długi weekend
  • Krakon 2012
  • Allgemeine Festung
  • Tropiciel
  • Jak szybko czytacie?
  • Prośba o Pomoc! Kossakowska i Matura.
  • Wieczór z Maskonem
  • Steam&Sword - Zamek Grodziec - 28.04.2012-03.05.2012
  • Inspiracje Sapkowskiego
  • Filmy 3D czy 2D?
  • Dobre polskie komedie
  • Aeth
więcej

Who's Online

portret użytkownika Lorelay
portret użytkownika Nubia
W tej chwili stronę przegląda 2 użytkowników i 5 gości.

Strona główna | Fora | Rivendell - Do czytania i dyskutowania o historii, magii i mistyce | Historie i mity
  • Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
3 replies [Ostatni wpis]
pon., 05/01/2009 - 00:21
Lorelay
portret użytkownika Lorelay
Włączona (online)
Joined: 16/08/2008
Points: 1033

Dla Ambitnych:

Marzysz o napisaniu własnego mitu, legendy? A może masz pomysł na
stworzenie całej mitologii, własnego panteonu i rzeszy mitycznych
bohaterów? Może w głowie kołacze ci się poemat epicki? A może masz
jeszcze inny, ciekawy pomysł znajdujący się w ramach tej tematyki? Tu
możesz bez przeszkód wyżyć się twórczo.

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

Top
  • share
  • Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
  • 324 odsłony
pon., 05/01/2009 - 00:21
#1
tess
portret użytkownika tess
Offline
Joined: 16/08/2008
Points: 2117
Zdaje się, że

Zdaje się, że w podstawówce na sprawdzianie z mitologii napisałam własny mit (tak zwane zadanie "na szóstkę"). Polonistka się zachwyciła :-P Gdzieś powinnam mieć kopię, ale strach mnie ogarnia na samą myśl, jak dawno to powstało i jak kiepski poziom musi reprezentować :-P

Top
  • Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
pt., 09/01/2009 - 10:25
#2
Lorelay (niezweryfikowany)
portret użytkownika Lorelay
A ja zdecydowałam się

A ja zdecydowałam się wstawić pewien fragment. Moja seria "Meaweteacha sefer" jest w zasadzie po części czymś w rodzaju mitologii (zwłaszcza niektóre jej części), a przynajmniej zawiera w sobie zbiór mitów pochodzących z wykreowanego przeze mnie świata. W zasadzie nie jest to coś zupełnie nowego, ale alternatywna wizja oparta na istniejących już mitach, po części je wykorzystująca. Wkleję jednak jeszcze nie publikowany, krótki fragment pasujący do treści tego tematu. Jest to mit o powstaniu Studni Dusz, wokół której kręci się główny wątek fabularny późniejszych opowiadań. Sam mit w skład opowiadań nie wchodzi (przynajmniej nie w pełnej, przedstawionej tu formie, raczej wspomniany będzie tylko w wypowiedzi jednego z bohaterów).

Rok około 600 przed Chrystusem ( licząc rachubą ludzką), 26 strefa astralna, gdzieś pomiędzy Niebem a Piekłem.

-Ale właściwie po co nam ta studnia?- Świat spojrzał pytającym wzrokiem na Stworzenie.
-Zobaczysz... - bogini uśmiechnęła się tajemniczo.
Chaos odwrócił się i zmierzył ją zimnym wzrokiem. „A jednak usłyszał”pomyślała Stworzenie, a z jej twarzy na krótką chwilę zniknął uśmiech.
-Mówiłam ci, że jej nie można ufać. Ale ty jak zwykle wiedziałeś lepiej – poirytowana Nicość pociągnęła Chaos za ramię.
-Lepiej było stworzyć tę cholerną studnię wraz z nią i mieć nad nią kontrolę, niż pozwolić jej działać na własną rękę i jeszcze bardziej namieszać. - odparł
-Mimo to nadal nie mogę zrozumieć, na co jej takie przejście. Przecież dotąd doskonale przemieszczaliśmy się bez niego. Po co ona chce ich wcielać w ludzkie ciała?
-Nie mam pojęcia, ale mam złe przeczucia, dlatego – tu Chaos ściszył głos – dodałem pewien warunek... by dać tym, którzy się zdecydują możliwość powrotu.
Oczy Nicości zabłysły złośliwie. Czyżby w końcu ktoś zdołał pokrzyżować plany tej świętobliwej jędzy, Stworzenia...

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Top
  • Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
czw., 24/06/2010 - 13:11
#3
Nekromantka
portret użytkownika Nekromantka
Offline
Joined: 23/06/2010
Points: 0
itologia z mojego starego opowiadania...

popełnione jeszcze za czasów liceum i do tej pory niedokończone. za ewentualne błędy gramatyczne etc przepraszam:

Wstęp, czyli co warto wiedzieć:
RZECZ O POWSTANIU ŚWIATA:
Na początku istniały jedynie Potęgi Twórcze. Były jednocześnie oślepiająco jasne i przerażająco mroczne, dobre, lecz wiedzące wszystko o jeszcze nienarodzonym złu, okrutnie zimne, a jednocześnie gorące niczym wnętrza wulkanów plujących lawą. Były niezwykłym kłębowiskiem najczystszej Mocy, bez której nic nie mogłoby istnieć. Nie miały kształtu ni postaci, początku ani końca, czy też wolnej woli w naszym rozumieniu, a nasz umysł nie jest wstanie pojąć dokładnie ich istoty. Wiadomo nam natomiast z opowiadań belganów, że razu pewnego wśród Potęg zapanowało niezwykłe poruszenie. W statycznym bezmiarze, który zajmowały zapanował ruch, istniejącą do tej pory ciszę rozdarły odgłosy przypominające gromy, lecz po stokroć głośniejsze. Z samego centrum tego chaosu wyłonił się płód Potęg Twórczych, nie posiadający jeszcze własnej postaci, lecz nieustannie rozwijający się. Po owym zdarzeniu znowu zapanowała cisza i bezruch na bardzo długo.
Gdy płód wzmocnił się i zaczął przybierać swą postać Potęgi otoczyły go ściśle i uczyniły niewidzialnym. W tedy to wśród wielkich wybuchów powstały niezliczone wręcz gwiazdy lśniące swym niezwykłym światłem, a z pustki wyłaniały się liczne skalne kule - planety obiegające je, a wokół nich księżyce. Tak powstał wszechświat, który podobnie jak Potęgi nie ma początku ani końca.
W tedy to Potęgi skierowały większość swej mocy na układ planetarny zwany przez nas Olue i stworzyły tam jeszcze jedną planetę Karanę, na początku nie wyróżniającą zbytnio się z pośród innych. Znajdowała się w takiej odległości od gwiazdy ją oświetlającej, zwanej później Słońcem, że ta ani jej nie paliła, ani nie pozwoliła doszczętnie zamarznąć. Wkrótce planetę otoczyła warstwa powietrza, a zagłębienia w jej powierzchni wypełniły wody słone i słodkie. Tak powstały dwa królestwa: oceanów i lądów. W każdym z nich poczęły rozwijać się odrębne rośliny i zwierzęta. Od tej pory opowieść moja będzie się toczyć głównie na lądach, gdyż wspaniali belganowie zastrzegli, że oba królestwa powinny wiedzieć o sobie jak najmniej i nie wyjawili mi sekretów morskich głębin.
Gdy już lądy zazieleniły się i pojawiły się na nim wszelkie znane nam zwierzęta, od najmniejszego robaka po słonia czy gryfa, narodziły się na nich pierwsze istoty inteligentne: rasy ziemi i potężni listragini. Listragini byli istotami nieśmiertelnymi, przyjmujący postać taką jak sobie upatrzyli, nie mogła ich zabić starość jedynie przemoc istot równych im potęgą.
Wśród powstałych istot ziemskich wyróżnia się wspaniałe elfy będące istotami najbardziej długowiecznymi wśród wszystkich ras humanoidalnych. Elfy rodzą się piękne ich urodę zniszczyć mogą tylko dzieje losowe lub też zmartwienia i zgryzoty, którym się poddadzą. Każdy z nich jest od dziecka obdarowany pewnym niewielkim darem magicznym, który mogą w sobie rozwijać. Często aktywne w nocy, dlatego też posiadły dar widzenia w ciemnościach. Są prawdziwymi dziećmi natury, kochają przyrodę i jej dary, lecz również są ciekawe innych ras inteligentnych, dlatego też spora część z nich porzuciła swe cieniste lasy dla miast wspólnych (takich gdzie żyją ludzie – głównie – i inne rasy), w których zamieszkała. Elfy mogą dożyć nawet tysiąca lat. Przez pierwsze dwadzieścia pięć lat rozwijają się podobnie jak ludzie, lecz później proces starzenia zatrzymuje się, aby około sześćdziesięciu lat przed śmiercią znów ruszyć. Ich kolor skóry przechodzi od mleczno białego do jasnobrązowego, zależy on od terenu ich występowania i rodu. Wszystkie natomiast mają zielone oczy oraz spiczaste uszy.
Ludzie są znów rasą najbardziej znaną i najkrócej żyjącą. Najdłużej żyjący człowiek, nie wliczając w to magów, ani władców umysłu, zaledwie doszedł do stu trzydziestu jeden lat, a i tak był to przypadek niezwykły. Zainteresowania ludzi i ich upodobania są najbardziej różnorakie wśród wszystkich żyjących ras od wojowników poprzez naukowców do magów, dzięki czemu stali się jedną z najbardziej znanych ras na Karanie. Praktycznie nie ma żadnej istoty inteligentnej, która nie wiedziałaby jak wygląda człowiek. Wyróżnia się wśród nich trzy podrasy białą, czarną i żółtą oraz ich mieszanki.
Krasnoludowie, to rasa niskich, krępych, niezwykle silnych i wytrzymałych konstruktorów oraz wojowników w dużym stopniu uodpornionych na magię, dożywających ośmiuset lat (przebieg starzenia jest taki sam jak u elfów). Między nimi, a elfami nie raz dochodziło do konfliktów, gdyż krasnoludowie wielbią ziemię, jej głębokie pieczary, podziemne korytarze i dary, jakie może im dostarczyć, a lasy służą im zazwyczaj tylko do dostarczania drewna oraz żywności. W konfliktach owych obie rasy zawiniły jednak po równi, gdyż żadna z nich nie starała się zrozumieć drugiej. Krasnoludy są znane z wytwarzanej przez siebie broni, będącej najlepszej jakości. Mimo iż mało, który z brodatego ludu jest magiem w naszym pojęciu, (ale jeżeli się to zdarza ów mag jest naprawdę potężny) to wielu z nich posiadło umiejętność zaczarowania swych broni. Górnicy ich rasy odkryli rudę najmocniejszego metalu zwaną krwawym adamytem lub obsydianowym srebrem, gdyż z wyglądu nieco przypomina srebro bądź adamsyt ze względu na swój połysk, lecz ma barwę obsydianu. Przymiotnik „krwawy” w nazwie wziął się natomiast stąd, że między krasnoludami a innymi rasami przed długi okres czasu trwały okrutne walki o ten metal. Krasnoludowie z natury są lekko burkliwi o topornym poczuciu humoru, niezwykle pracowici, zawzięci w nienawiści, zemście i złości oraz niezwykle wierni w przyjaźni i zdolni do ogromnych poświęceń w jej imieniu. Mimo iż ich serca zdają się być twarde niczym głazy, czasami umieją okazać więcej miłości i współczucia niż którakolwiek inna z ras. Perfekcyjnie widzą w ciemnościach, co ułatwia im poszukiwania podziemnych skarbów. Podobnie jak i u ludzi występują u nich trzy podrasy: biała, żółta i czarna i ich mieszanki. (Jedna uwaga. W tym świecie krasnoludzkie kobiety nie mają bród!)
Gnomy mają najbardziej niezwykły wygląd spośród wszystkich ras zamieszkujących Karanę. Na ich niezwykłą aparycję składają się: jadowicie żółte włosy, oczy koloru purpury, niebieska skóra. Są wzrostu krasnoludów, lecz ich budowa ciał jest bardziej wiotka, są po prostu bardzo szczupłe. Posiadają duże i szpiczaste, niemal nietoperze uszy, a długie palce ich kończyn kończą twarde pazury. Mężczyźni charakteryzują się niezwykle długimi nosami oraz brodami, które noszą na modłę krasnoludów. Są niezwykle odporne na większość trucizn, niektóre z nich nawet je zażywają, przez co zatruwają swą krew, dzięki czemu niewiele dzikich bestii poluje na nie. Kochają naukę, przez co są doskonałymi wynalazcami oraz kronikarzami. Ich drugą namiętność to klejnoty i złoto, które odkupują od krasnoludów, dlatego też stosunki między tymi rasami zazwyczaj były doskonałe. W dodatku biorąc pod uwagę, że same krasnoludy też od nauki nie stronią oba ludy bardzo często współpracowały dokonując niesamowitych odkryć. Gnomy słyną jako najlepsi złotnicy oraz jubilerzy w wytwarzaniu pięknej i delikatnej biżuterii niemal doścignęły elfów. Owi naukowcy - złotnicy nie raz łączyli swe pasje, tak, więc jeżeli ktokolwiek natknie się na zdobioną bogato klejnotami i metalami szlachetnymi księgę, lub też tak samo potraktowane jakieś urządzenie może być pewien, że jest ich dziełem.
Niziołki to istoty lubujące się w dobrej zabawie, jedzeniu oraz muzyce. Zazwyczaj są niezwykle wesołe i przyjazne, dzięki czemu zaskarbiły sobie przyjaźń większości ras inteligentnych. Dzięki swej niespotykanej zręczności są wspaniałymi złodziejami, szulerami, aktorami i akrobatami. Jednak większość z nich prowadzi uczciwe życie. Bardzo niskie , sięgające nieco powyżej metra, stopy mają pokryte niezwykle grubą i szorstka skórą, przez co rzadko kiedy noszą buty, ich uszy są lekko szpiczaste. Dożywają przeciętnie stu dwudziestu lat, lecz proces starzenia przebiega u nich jak u ludzi. Dzięki swemu pogodnemu usposobieniu nazywane są czasami uśmieszkami. Jak u ludzi występują u nich trzy podrasy: czarna, żółta i biała oraz ich mieszanki.
Marikowie to rasa niezwykła, gdyż jej przedstawiciele mają ciała szczupłe niczym elfy, są wzrostu około metr sześćdziesiąt, silne prawie jak krasnoludy, a pokrywa je, krótkie, lecz gęste futro. Należą do odludków, zamieszkują niedostępne, zazwyczaj zimne kraje. Nie handlują, samowystarczalne, podobnie jak u ludzi nie mają jednego ulubionego przez siebie zajęcia. Słyną z niezwykłego przywiązania do rodziny. Prawie nigdy nie kłamią, nie posuwają się również do oszczerstw i zdrad, dlatego są narażone na oszustwa, przez co stały się niesłychanie nieufne. Niezwykle lojalne i uczciwe. Jeżeli ktokolwiek zdołał się z marikiem zaprzyjaźnić wie, że więzy ich przyjaźni są praktycznie nie do zarwania, a każdy, kto stał się przyjacielem jednego marika, stał się również przyjacielem całej jego rodziny.
Harpie były rodem skrzydlatych kobiet o niezwykle dzikim wyglądzie. Z powodu braku w ich rasie mężczyzn były skazane na wyginięcie, lecz z związków ich i ludzi powstali uskrzydleni. Nie różnią się prawie niczym od ludzi z wyjątkiem błoniastych skrzydeł wyrastających im z ramion i długiego biczowego ogona zakończonego pędzelkiem. Dzięki swej zdolności do lotu zazwyczaj są przyjmowani na stanowiska strażników i kurierów. Podrasy: czarna, żółta i biała oraz ich mieszanki.
Szczupli i wysocy hetoni przypominają ludzi. Ich skóra jest biała o lekko sinawym odcieniu, włosy mają barwę wszystkich odcieni niebieskiego (odcień zależy od danego osobnika) , a głowę zdobi para niewielkich kremowych rogów, przez co zwie się je również diablikami. Są niezwykle dobrymi tancerzami i akrobatami z powodu wrodzonej elastyczności ciała, lecz ogólnie rzecz biorąc to rasa utalentowana wszechstronnie. Dożywają trzystu lat, ich proces starzenia przebiega tak samo jak u elfów. Obecnie mało lubiani z powodu dawnych kontaktów części z nich z ghulami, lecz o tym później.
Firarzy / czteroręcy to niezwykli mówcy, kupcy, handlarze oraz błaźni. Perfekcyjnie opanowali zdolność operowania słowami i wykorzystywania ich. Dzięki nim powstało przysłowie „słowo nie raz skuteczniej od miecza razi”. Ich skóra ma barwę szaro-czerwoną, posiadają dwie pary rąk. Żyją tyle samo, co ludzie. Są raczej chciwe i nieodgadnione, gdyż posługują się często kłamstwem i nigdy nie wiadomo, co tak naprawdę chodzi im po głowie.
Orakowie, zamieszkują w naturalnym podziemnym labiryncie grot i korytarzy, zwanym Otchłanią, tak głęboko położonym, że żadna inna rasa istot inteligentnych nie zdołała się tam dostać. Żyją prawie tak samo długo jak elfy i podobnie przebiega u nich proces starzenia. Są najbardziej rozważną i pokojową z ras. Większość życia poświęcają na kształceniu się, lecz również od czasu do czasu poddają się rozrywką. Ich sztuka jest piękna, ale dziwna dla nas, gdyż od naszej całkowicie odmienna. Orakowie mają szarą skórę, niezwykle długą szyję, lekko spłaszczoną głowę oraz chwytny ogon. On wraz z długimi kończynami ( ręce i nogi tej samej długości) zaopatrzonymi w haczykowate pazury pomaga im się wspinać na strome skalne ściany. Są obdarzone nadwidzeniem.
Gobliny są niskimi istotami o szarozielonej skórze i niezbyt miłej dla nas aparycji. Ich twarze nieco przypominają żabie i nietoperze, a plecy i ramiona mają pokryte twardą szczeciną, uzbrojone przez naturę w jadowe zęby. Są przebiegłe, lecz często zmuszane ulegać silniejszym od nich orkom. Obecnie zaliczane do ras złych, lecz istnieje parę dobrych, pokojowych plemion kryjących się wśród gór. Żyją tyle, co ludzie.
Orkowie to silni, rośli odporni na trudy wojownicy. Ich skóra ma zieloną barwę, wśród zębów znajdują się pokaźne kły. Mężczyźni zazwyczaj golą sobie głowy. Orkowie trzymający się w grupach, czyli większa ich część, to osobniki złe, za wyjątkiem Plemienia Błękitnego Głazu. Osobniki dobre czy neutralne szukają schronienia zazwyczaj w miastach, gdzie łączą się bardzo często z przedstawicielami innych ras. Nie jest to niczym dziwnym, bo , w brew pogłoską, nie są brzydkie. Ich uroda jest dziwna i jakby nieco drapieżna. Żyją tyle ile ludzie.
Smoki - najpotężniejsza z wszystkich znanych nam ras. Jej przedstawiciele są istotami obdarzonymi głęboką mądrością, którą nabywają wraz z wiekiem, posiadającymi wygląd wielkich jaszczurów. Większość z nich jest obdarowana zdolnością do lotu, lecz zdarzają się też smoki naziemne i wodne. Najwięcej spośród nich to mieszańce, lecz wyróżnia się też około siedemnastu czystych podras. Wszystkie smoki z wyjątkiem wodnych posiadają zdolność zionięcia ogniem, mrozem bądź też jadem (w postaci trującej pary), kwasem albo błyskawicami. Mogą łatwo posiąść wiedzę magiczną oraz zdolność przybierania postaci humanoidalnych, w skutek czego między nimi a innymi rasami inteligentnymi dochodzi do związków, których potomkami są półsmoki. Są najdłużej żyjącą rasą (żyją około pięciu tysięcy lat), a czy są dobre czy złe nie zależy od tego, do jakiej podrasy należą, ale od indywidualnego charakteru danych osobników. Ich upodobania, co do ‘mieszkań’ są różne, lecz spora ich (ok. 1/5) część przybiera postać ludzką i zamieszkuje miasta wspólne, które opuszczają tylko na czas rozrodu (złożenia i wysiadywania jaj).
Te oto rasy stanęły na świeżo ukształtowanej ziemi. Wszystkie były dobre i posiadały potrzebną im wiedzę o otaczającym ich świecie. Od razu wiedziały jak budować, wytwarzać przedmioty podstawowego użytku oraz zdobywać pożywienie. Tak istoty inteligentne rozeszły się po świecie nietkniętym jeszcze złem i poczęły się rozmnażać.
W tedy to silniejsi z listraginów stali się swoistymi opiekunami ras inteligentnych, bogami, nakłaniając ich później zarówno do dobra jak i zła. Słabsi bądź przybrali postać istot śmiertelnych, aby spędzić wśród nich wieczność jako ich mentorzy, tych zwano kaavami, lub wiązali swą postać i siłę z którymś z żywiołów stając się tytanami, pomniejszymi władcami mórz, wiatrów, wulkanów, rzek i lasów. Różnili się znacznie między sobą wyglądem, nawet ci, którzy władali tym samym żywiołem. Działo się to wtedy, gdy jeszcze żadna istota inteligentna nie zdążyła umrzeć.
Gdy wszystkie prawie wszystkie znane nam rzeczy zostały utworzone, wtedy z płodu Potęg, powstałego na początku rozwinęła się postać o sile i potędze przekraczającej wszystko, co do tej pory powstało - miała moc całkowitego władania siłami stwórczymi. Tą postacią był bóg wieczny, sędzia Ceraken zwany początkiem i końcem, gdyż był pierwszą rzeczą stworzoną przez siły twórcze, lecz jako ostatni przybrał swą właściwą postać. Działo się to, kiedy inni bogowie wybierali sobie rasy, którymi mają zamiar władać i przymioty oraz rzemiosła, którym chcą patronować. Wtedy to rozległ się głos potężny Cerakena, który oznajmił im:
- Ja jestem pierwszym wśród was i najsilniejszym. Was może zniszczyć przemoc potężna, ja będę trwał wiecznie. Wybierzcie sobie zajęcia, którymi będziecie się parać, ale zastrzegam, iż ja będę sędzią zmarłych zarówno śmiertelnych istot ziemskich, jak i zamordowanych bogów. Tych, którzy nie poddadzą się złu odeślę do miejsca w innym wymiarze, po za waszym pojęciem i rozumieniem, gdzie wieczne szczęście panuje. Ci z kolei, którzy byli do cna zepsutymi niegodziwcami zniszczę, a ich energia zostanie oddana Potęgą Twórczym, które nie mają ni końca ni początku. Istoty, których przeszłość była jednak zbyt zagmatwana i każdy z powyższych wyroków byłby niesprawiedliwy, narodzą się na nowo, a ich drugie życie będzie ostatecznym wyborem, tego, co po śmierci je czeka.
I za pomocą jednej myśli Ceraken stworzył owo miejsce wiecznej szczęśliwości oraz osiem istot - belganów mających mu pomagać w sprowadzaniu do niego duchów zmarłych. Owym istotom nadano miano śmiertelnych kosiarzy, gdyż tak jak kosiarze zbierają plony, tak i oni zbierają dusze. Są szybsi niż myśl ludzka, a nawet boska, nie wliczając w to Cerakena, a istotom inteligentnym, których życie zostało przypisane na stronę dobra i porządku, ukazywali się niezwykle piękni i godni zaufania. Ci zaś, którzy służyli złu i chaosowi widzieli ich jako stwory budzące grozę, przez co śmierć była dla nich straszną. Ceraken na znak swej władzy nad innymi istotami żyjącymi stworzył także dwa księżyce świecące nad Karaną, jeden jadowicie zielony, drugi srebrny. Do tej pory nazywane są Oczami Wiecznego.
Stało się, że bogowie wybrali, czym się chcą parać, a przy tym na serca niektórych z nich padł cień zła, który zagłębił się w się również w dusze ich wyznawców. Nieszczęściem, dla orków i goblinów było to, że właśnie ich bogowie mieli ów cień zła w sobie. Tak, więc Gruag władca orków i Merana główna bogini goblinów sprowadzili swych wiernych na ścieżkę prowadzącą do pośmiertnego unicestwienia. Natomiast, marikowie nie dali się w prawie żadnym stopniu zwieść złu, a ich bogini, Tureganda mająca zamiast nóg wężowy ogon, a resztę ludzkiej kobiety , zawsze pochwalała czystość serc i skruchę przed Bogiem Wiecznym i śmiercią. Od tej pory godłem wszystkich plemion marików jest wąż. Reszta ras, za wyjątkiem smoków i Oraków, którzy nie uznali żadnego boga po za wiecznym, miała ich wielu, zarówno dobrych jak i złych. I stało się, że bogowie wprowadzili zło pośród istoty inteligentne, znające je do tej pory tylko po części.
Bogowie jako istoty niezwykłej potęgi nie zamieszkali na Karanie, lecz utworzyli sobie po za przestrzenne domostwa zawieszone gdzieś w kosmosie, do których miały dostęp tylko ich najwierniejsze sługi.
OPOWIEŚĆ O BITWIE WIELKIEJ DŁONI I O POWSTANIU ZNANYCH NAM NAZW DNI TYGODNIA I MIESIĘCY
Mimo iż zło i chaos istniały pomiędzy bogami oraz śmiertelnymi na Karanie udawało się zachować równowagę, której symbolem były Potęgi Twórcze. W tych to czasach powstały pierwsze, większe miasta i porty, a istoty inteligentne powiększały swą liczbę i wiedzę o otaczających ich świecie. W tedy to nikczemny Arkius, najgorszy wśród bogów postanowił za wszelką cenę powiększyć swą moc na tyle, aby zawładnąć Karaną. Widocznie szczęście sprzyjało w tedy siłą chaosu, gdyż nie znanym nikomu do tej pory sposobem Arkius zdołał odkryć sekret czerpania siły prosto z Potęg Twórczych. Nękając śmiertelnych jak i innych bogów, tytanów oraz kaavów zdobywał coraz większą potęgę. Do swego po za przestrzennego domu sprowadzał istoty śmiertelne, rekrutowane bądź porywane przez siebie i przekształcał ich ciała oraz umysły tworząc sobie w ten sposób legiony plugawych wojowników, których później zsyłał na nękaną przez siebie Karanę.
Inni bogowie z strachu, bądź bezradności usunęli się w cień, Arkius już zabił paru z nich. Ceraken obserwował natomiast wszystkie te wydarzenia obojętnie, nie zważając na pogróżki nikczemnego boga, który odgrażał mu się, iż pewnego dnia zniszczy go i sam stanie się najpotężniejszym wśród istot nieśmiertelnych. Ogarnięty pychą i szaleństwem Arkius zapomniał jednak, że sędzia duchów nie jest nieśmiertelnym, lecz wiecznym.
Nękane rasy inteligentne, mocno przetrzebione, których życie zmieniło się wręcz w koszmar zawarły sojusz. Był to pierwszy i ostatni sojusz wszystkich ras, które widząc, iż znajdują się na skraju niepojętego wręcz cierpienia i chaosu postanowiły wydać wojnę nikczemnemu bogowi. Wojna rozegrała się na największym z trzech kontynentów Karany, Syllnerunie. Wielu podczas niej zginęło po obu stronach. Warownie sypały się w gruzy, wielkie połcia ziemi tonęły w ogniu, gdy sojusz ras nazwany Wielką Dłonią i plugawe sługi Arkiusa stanęły naprzeciw siebie. Wśród tych plugawych istot można wyróżnić okrutnych trzypiętrowych cyklopów, żywiących się ludzkim mięsem, mortoki - potworne wilki, niezwykle urodziwych i nikczemni sillanurów, którzy pożerają swe ofiary, wcześniej je oczarowawszy, bezlitosnych ghuli parających się nekromancją, oraz chyba najgorszych, robakopodobnych kakuców, a także całkowicie nienaturalne i niezwykle odporne demony. Oczywiście w legionach Arkiusa znajdowały się również zwyczajne istoty inteligentne, sługi, które przystały do niego dobrowolnie - o dziwo wśród tych najmniej było orków i goblinów. Walki toczyły się również w królestwie mórz, a wiemy to tylko, dlatego gdyż na powierzchniach wód słonych pojawiały się liczne plamy krwi.
Wkrótce w wiecznie zielonej dolinie Girrag zebrały się wojska obu stron i rozpoczęła się najdłuższa i najbardziej krwawa bitwa, jaką świat widział po dziś dzień. W dolinie tej, pierwsze pojawiły się niziołki, zakładające zasadzki na nikczemne sługi Arkiusa, później przybyły już wszystkie wojska składające się zarówno z magów jak i z wojowników. Zwlekało jedynie parę hufców krasnoludów i gnomów, oraz kilkanaście smoków bezskrzydłych. Z powodu owego opóźnienia zaczęto podejrzewać zdradę, a w legionach Wielkiej Dłoni zaczęły się pierwsze rozłamy, szczególnie między elfami, a krasnoludami. Lecz niesłuszne były to podejrzenia, gdyż opóźnione hufce przybyły wkrótce i to z prawdziwą niespodzianką.
Bezskrzydłe smoki, liczne konie pociągowe, woły, a nawet słonie ciągnęły olbrzymie i zmyślne machiny bojowe, które jak później się okazało czyniły ogromne spustoszenia wśród wrogów. Połączone umysły gnomów i krasnoludów wydały na świat ogromne kusze, które strzelały sześcioma bełtami na raz, a każdy z nich mógł zabić nawet dziesięć istot śmiertelnych, różnego rodzaju katapulty oraz wyrzutnie. Tak to owe opóźnione hufce z domniemanych zdrajców przekształciły się w bohaterów. W bitwie wyróżniły się także harpie, które także nie budziły zbytniego zaufania u elfów jak również i u ludzi. Świadome, że i tak są skazane na wymarcie walczyły nie zważając na odniesione rany czy nadchodzącą śmierć. W tej bitwie zginęły prawie wszystkie. Pozostały przy życiu jedynie te, które miały za zadanie wychowywać dzieci pozostałych – uskrzydlonych.
Zdrada jednak nastąpiła, lecz nie w legionach Wielkiej dłoni, ale w dwakroć potężniejszej armii Arkiusa. Niektórzy wśród tilusów, istot humanoidalnych przekształconych tak, że bardziej przypominały ptaki niż cokolwiek innego, zachowali po części swój umysł i wspomnienia, w skutek, czego znienawidzili tego, kto ich tak upodlił. Podczas jednej z walk rzucili się na innych członków armii Arkiusa, przechylając szalę zwycięstwa na stronę legionów Wielkiej Dłoni.
Mimo nowych sojuszników Wielka Dłoń niezbyt dobrze sobie radziła. Arkius miał większe wojsko, a istoty, które przyłączyły się do niego obdarował niezwykłymi mocami. Przykładem może być prawa ręka Arkiusa, Zaqak złoty smok. Ów smok okrutny trzykrotnie przekraczał właściwe osobnikom jego rodzaju rozmiary, a jego zionięcie siało większą śmierć niż jakakolwiek inna broń. Jego grube łuski były odporne prawie na każdy rodzaj oręża i magii, lecz największą bronią bestii owej był jej wygląd. Piękniejsza niż cokolwiek innego na świecie rzucała dziwny urok na rasy humanoidalne, wskutek czego wrogowie Zaqaka przestawali walczyć i czekali spokojnie na śmierć mającą za chwilę na nich spaść. Jednak smoki były odporne na ów czar swego niegodziwego współplemieńca. Razu pewnego dziewiątka z nich zaczęła z nim walczyć, lecz nie mogąc go zabić uwięziły go jedynie w olbrzymiej podziemnej grocie, z której nie mógł się wydostać.
Dopiero niespodziewana pomoc ocaliła sojusz Wielkiej Dłoni. Tytani i Kaavowie przyłączyli się do walki, spychając przeciwne wojska i czyniąc w nich olbrzymie spustoszenia. W tedy to Arkius widząc, że jego armia przegrywa sam dołączył się do walki niszcząc szeregi obrońców Karany. Lecz jego zwycięstwo nie był w cale przesądzone. Na walczące wojska Arkiusa spadły z góry skrzydlate istoty mroku, należące do nieznanej nam rasy, nawet większość bogów za wyjątkiem Wiecznego, nie znała ich. Owe istoty zabiły większość sług Arkiusa, a resztę zmusiły do ucieczki, po czym znikły i nigdy więcej o nich nie słyszano. Nikczemny bóg został sam na placu boju, lecz był dość potężny, aby zniszczyć przeciwników. Jednak Ceraken widząc poświęcenie istot inteligentnych, ich męstwo i odwagę zniszczył samozwańczego pana Karany niezwykle silnym piorunem – było to dla niego nie większym wysiłkiem niż dla nas skiniecie dłonią. Taki był koniec zadufanego w sobie niegodziwca. Od tej pory żaden z bogów nie przeciwstawił się wiecznemu. Jednak pozostał jeszcze jeden problem. Otóż demony, mimo iż nieliczne już były nadal prawdziwym zagrożeniem. Ceraken w swej mądrości stworzył, więc jeszcze jedno po za przestrzenne miejsce zwane Szczelinami Bólu i Rozpaczy, gdzie zesłał owe potworne istoty. Od tej pory najgorsi zwyrodnialcy, po śmierci zostawali zesłani tam na dwieście lat i odpokutowywali swe grzechy, przed swym całkowitym unicestwieniem.
Jedyne plemię orków, które nie poddało się szkodliwej władzy Guraga, Plemię Błękitnego Głazu zamieszkało w pobliżu doliny ,w której toczyły się walki, strzegąc jej tajemnic. Reszta ras ponownie rozeszła się po świecie, byle dalej od Girrag. Usilnie starano się zapomnieć okropieństwa, jakie tam zaszły jednocześnie zachowując pamięć o bohaterskich czynach i zwycięstwach. Tak, więc dni tygodnia oraz miesiące otrzymały nazwy od imion najbardziej walecznych uczestników bitwy Wielkiej Dłoni. Obecnie zostało zapomniane, do jakiej nacji owi bohaterowie należeli, a sama wojna Wielkiej Dłoni jest uważana za niewiele więcej od legendy.
Rok ma 440 dni i składa się z jedenastu miesięcy, które mają po pięć tygodni. Wiosna ma cztery miesiące: koredyn, matob, gertyj, denu, lato dwa xed i fyteq, jesień to innol, orox, rynwald, a zima tylon, viten. Na Karanie tydzień składa się z ośmiu dni, a za dzień odpoczynku obrano pierwszy dzień tygodnia makanah. Pozostałe to ylenot, mikary, oro, ker, cyjnol, ti, tarak.
Takie oto początki miała cywilizacja i świat nam znany.

Top
  • Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać

Link1 | Link2 | Link3

Copyright © 2012. All Rights Reserved.

Pracuj z jobrapido
Katalog stron Katalog stron

Powered by Drupal i Drupal Theme created with Artisteer.